Artur Gadowski – fan of American cars

avatar
Rafał Pazura
12 lipca 2011

Mówią o nim – jeden z najlepszych i najbardziej charakterystycznych, męskich głosów w Polsce. Na muzycznej scenie jest od niemal 25 lat. Jeździ wiekowym amerykańskim SUV-em, bo zżył się z nim emocjonalnie. O kim mowa? To Artur Gadowski, frontman rockowej kapeli IRA.

TestySamochodowe: Jeździsz piętnastoletnim SUV-em. Bądźmy szczerzy, to auto mało wizerunkowe. Szczególnie teraz, kiedy celebryci rozbijają się autami po kilkaset tysięcy, bo to przecież „wyznacznik” sukcesu.
Artur Gadowski: Tylko, że ja nie jestem ani celebrytą, ani nie mam potrzeby posiadania czegoś z najwyższej półki. Co roku przejeżdżam około 60 tys. kilometrów więc najważniejsze są dla mnie komfort i niezawodność samochodu. Mój Jeep Grand Cherokee nie jest młody, ale jak na swój wiek spisuje się świetnie. Wiem, że jest wiele nowocześniejszych, szybszych i bardziej ekonomicznych aut. Ale to od tej marki zaczęła się historia cywilnych terenówek. To taki samochód, który można pokochać.

Skąd to zamiłowanie do aut made in USA?
Akurat do Jeepa namówił mnie mój kolega mechanik. Na początku nie bardzo byłem przekonany do tej marki. Miałem co prawda wcześniej kilka aut amerykańskich, ale nigdy nie myślałem akurat o Jeepie. Po roku użytkowania Grand Cherokee wzięło mnie na dobre, „uzależniłem się” od jego specyficznego klimatu i jeśli kiedyś przyjdzie mi się z nim rozstać, to prawdopodobnie znów kupię auto tej marki, tyle że młodsze.

Czy to oznacza, że zacząłeś od amerykańskiej motoryzacji?
Moja przygoda z motoryzacją zaczęła się od motorynki marki Romet (śmiech). Byłem wtedy w siódmej klasie podstawówki i dostałem od taty na urodziny lekko przechodzoną motorynkę. Naprawiałem ją średnio raz na tydzień, ale miało to swój urok. Natomiast pierwszym moim samochodem był 16 letni Mercedes W123 2.0 Diesel, popularna „beczka.”

Gadowski-1

To grubo zacząłeś, aż dziwne, że nie od „malucha”?
Niestety nie jeździłem nim długo, bo nie było mnie stać na utrzymanie takiego samochodu. To było w 1987 roku i zamieniłem Mercedesa na nowego Malucha. Żałowałem tego już  po tygodniu. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. Później kupiłem trzyletnią Mazdę 626 z dwulitrowym dieslem. Po „maluszku” to był poważny skok jeśli chodzi o komfort. Bardzo ją lubiłem, ale ponieważ był początek lat 90-tych, to naprawdę ciężko było dostać jakąkolwiek część do niej. Dlatego po roku ją sprzedałem.  I wtedy zaczęła się u mnie era fascynacji amerykańską motoryzacją. Najpierw był Ford Taurus 3.0L – mój pierwszy samochód z automatyczną skrzynią biegów. Po dwóch latach jazdy Taurusem przesiadłem się na chwilę do auta marki Rover 827 Vitesse. Nie pamiętam już, co mnie podkusiło, chyba jego nietuzinkowy wygląd i stylizacja. Niestety był cholernie awaryjny, miał fatalną, automatyczną skrzynię biegów. Ulżyło mi, gdy się go pozbyłem.

I potem wróciłeś już na stałe do aut zza Wielkiej Wody?
Tak, od ponad dwudziestu lat jeżdżę „amerykanami”, z jednym małym wyjątkiem, który oczywiście potwierdza regułę (śmiech).  Po niefortunnym Roverze kupiłem fantastycznego Buicka Regal  2,8 L V6 . Choć miał nadwozie typu coupe, to był bardzo przestronny i wygodny. Następny był Oldsmobile Delta 88  3,8L V6. Wspaniała fura w starym stylu z 1986 roku. Kanapa z przodu, kanapa z tyłu. Uwielbiałem go i jeździłem nim aż cztery lata. Zagrał nawet w teledysku do piosenki „Inny wymiar” z mojej drugiej, solowej płyty.

To wszystko spore i paliwożerne silniki. Nie skusiłeś się na instalację gazową?
Wiem, że te proste, solidne motory mają prostą konstrukcję i generalnie świetnie znoszą gaz. Ja chyba jednak miałem pecha, bo właśnie moje kolejne auto, Pontiac Grand Prix, był „zagazowany.” Auto fajne, ale szczerze mówiąc instalacja gazowa nie przypadła mi do gustu. Po dwóch latach jeżdżenia zmieniłem go na Pontiaca Transsport 3,8L V6 w wersji europejskiej. Kupiłem go od mojego przyjaciela więc znałem autko i wiedziałem, że jest w dobrym stanie.  Po tym aucie przekonałem się do nadwozia typu VAN. Dlatego kolejnym autem był Dodge Grand Caravan 3,8L V6. Sprowadziłem go jako dwulatka ze Stanów.  Świetny wóz – bardzo wygodny i pakowny. Idealny na dalekie podróże dla rodziny, a co ważne niedrogi w użytkowaniu. Niestety miałem nim poważny wypadek zakończony dachowaniem. Auto poszło na żyletki, a ja kupiłem wtedy Passata 1.8T. To był nieprzemyślany zakup, nie byłem zadowolony. Sprzedałem go po ośmiu albo dziewięciu miesiącach użytkowania…

Dachowałeś? To musiało być coś poważnego…
Dwa lata temu jechałem na koncert do Krakowa. Byłem po kilku nieprzespanych nocach, bo pracowałem wtedy nad nowym materiałem na płytę i jednocześnie jeździłem na koncerty. Byłem potwornie zmęczony takim trybem pracy. Nie pamiętam za bardzo co się stało, ale chyba zasnąłem za kierownicą. Wypadłem z drogi i dachowałem. Na szczęście nikt nie ucierpiał w tej niebezpiecznej sytuacji. Sam też wyszedłem z tego cało. Uszkodziłem tylko poważnie samochód. Miałem więcej farta niż rozumu. Teraz wiem, że absolutnie nie powinienem wtedy siadać za kierownicą. Od tamtego czasu, jeśli mam gdzieś wyjechać, to tak planuję swoje zajęcia, żeby być wypoczętym przed trasą.

Gadowski-2

Lubisz mocniej „przycisnąć na gaz?”
Nigdy nie byłem typem „rajdowca”. Staram się jeździć z rozsądną prędkością. Chociaż prawda jest taka, że kiedyś jeździłem troszkę szybciej. Od dość dawna jednak wyobraźnia i doświadczenie nauczyły mnie pokory na drodze, realnej oceny własnych umiejętności.

Nie ufasz nowoczesnym systemom bezpieczeństwa, które dla wielu stanowią ultimatum dla dynamicznego stylu jazdy?
Doceniam działanie poduszek powietrznych, ABS, ESP czy systemów kontroli trakcji. Jednak nie przeceniam tego. Niepokoi mnie to, co dzieje się w nowych samochodach. W większości z nich nie można nawet samemu wymienić żarówki.  Za dużo rzeczy dzieje się teraz niezależnie od kierowcy. Nie długo będzie można wsiąść do samochodu, podać mu adres, pod który mamy zamiar dojechać i spokojnie zdrzemnąć się na fotelu kierowcy, bo samochód obudzi nas po przyjeździe na miejsce. Nie podoba mi się to. Wolę samochody bardziej tradycyjne konstrukcyjnie.

Jakiego auta nigdy więc nie kupisz?
Nie mam ograniczeń odnośnie kraju produkcji czy konkretnej marki. Na pewno nie kupię samochodu małego, takiego typowego autka na zakupy. Chociaż niektóre z tych aut mają w nazwie słowo „VAN”…

Jeździsz dużo ze względu na trasy koncertowe. Czy wówczas masz jeszcze ochotę posłuchać głośno muzyki na dobrym sprzęcie?
Muzyka towarzyszy mi  zawsze podczas podróży, więc lubię dobry sprzęt w aucie. W moim Jeppie jest sprzęt montowany fabrycznie i to mi zupełnie wystarczy. Audio nie gra jednak w moim aucie głośno, bo tak naprawdę, to ja nie lubię hałasu. Poza tym za kierownicą obniża to koncentrację u kierowcy.

Twoja ulubiona kapela to…
Niezmiennie, od wielu lat są to The Beatles. Poza tym słucham bardzo różnej muzyki, niekoniecznie rockowej. Jestem na przykład fanem polskich przedwojennych tang…

…chyba żartujesz. Mieczysław Fogg i te klimaty?
Dokładnie. Kolekcjonuję też stare polskie płyty z 20-lecia międzywojennego. Jeśli chodzi o współczesną polską scenę muzyczną, to jest wielu artystów, których bardzo cenię. Nie będę wymieniał wszystkich, ale są dwie artystki, które wprost uwielbiam: Anna Maria Jopek i Kasia Wilk.

Jak większość kapel rockowych w Polsce, także IRA jest zapracowana w sezonie koncertowym. Czy macie jakieś plany na nowy materiał?
To prawda, od maja do końca września gramy non stop. Jeśli chodzi o nowy album IRY, to prace rozpoczęliśmy już na początku tego roku.  Teraz mamy przerwę w pracy studyjnej, ale to tylko dlatego że jesteśmy w trasie. Do studia wrócimy dopiero późną jesienią. A  materiał powinien być gotowy na początku przyszłego roku. Jednocześnie pracuję nad  piosenkami na swoją trzecią, solową płytę. Chociaż prace nad nią są już dość zaawansowane, to priorytetem jest nowa płyta zespołu. Moja może poczekać.

Gadowski-3

Czy Twoje problemy z głosem to już przeszłość?
Teraz po kilku latach jest już wszystko ok. Ale siedem lat temu było trochę stresu. Zacząłem mieć problemy z głosem i okazało się że wszystkiemu jest winna nadczynność tarczycy. Leczenie zakończyło się operacją usunięcia przerośniętych woli tarczycy. Mam teraz nawet wrażenie, że jestem w lepszej formie głosowej niż kiedykolwiek  wcześniej. Co prawda już do końca życia muszę brać leki, ale przyzwyczaiłem się do tego i nie jest to dla mnie żaden problem. Najważniejsze, jeśli chodzi o głos w moim przypadku, to przede wszystkim wysypiać się i nie forsować gardła. Na scenie zawsze mam kubek z ciepłą kawą i mlekiem w stosunku pół na pół. To dobrze nawilża i ma fajny smak.

Kto pisze teksty w IRA?
Dawniej to była moja działka. Ale nie jestem urodzonym tekściarzem. Wiem jak powinien wyglądać tekst, wiem które słowa dobrze się śpiewa, a które nie. Znam zasadzki, jakie czyhają na tekściarza piszącego po polsku. I właśnie dlatego współpracuję od dziesięciu lat z Wojtkiem Byrskim. Wojtek jest świetnym tekściarzem. Ma łatwość pisania, a przede wszystkim bardzo chętnie słucha wszystkich uwag, które mam podczas powstawania piosenki. Wypracowaliśmy sobie przez lata własny system pracy i nie widzę powodu, aby to zmieniać.

Czy zaczynając myśleć poważnie o muzyce od razu wiedziałeś, że chcesz śpiewać, czy na przykład próbowałeś grać na jakimś instrumencie?
Pochodzę z muzycznej rodziny, więc jestem dziedzicznie obciążony. Tata saksofonista, mama wokal. Nie kończyłem szkoły muzycznej, ale muzyka towarzyszyła mi od zawsze. Najpierw chciałem być gitarzystą. Kiedy jednak w jednym z moich amatorskich zespołów zabrakło wokalisty, koledzy zdecydowali, że muszę grać i śpiewać.  Okazało się, że śpiewanie wychodzi mi lepiej niż granie i tak już zostało. Grałem i śpiewałem jeszcze tylko w moich solowych projektach i kilka razy okazjonalnie z zespołem IRA. Jednak lepiej czuję się jako wokalista.

Rozmawiał: Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , , , , ,

2 myśli nt. „Artur Gadowski – fan of American cars

  1. avatarPiotrage

    Muszę zarzucić Arturowi, że nie do końca to co mówi jest zgodne z prawdą. Mnie osobiście najbardziej podobają się piosenki pisane właśnie przez niego. Nie widzę powodu dla którego IRA wymagałaby specjalnego tekściarza. „w głowie ostry jeż, wychodzę a tu deszcz”?????? Nie chodzi mi obluzgania jaka IRA była, a jaka jest, jednak spróbowałbym na ich miejscu samemu napisać cały tekst na kolejną płytę i z dumą oglądać, która robi większą furorę. Może krytyka, ale trochę posłodziłem:D POZDRAWIAM WSZYSTKICH i do zobaczenia na trasie!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *