W wyglądzie siła! Test nowej Astry ST Sport 1.4 Turbo

avatar
Aleksander Pławski
05 lutego 2012

Załóżmy, że chcesz kupić nowe, kompaktowe kombi a Twoje wymagania są wysokie i ściśle sprecyzowane. Po pierwsze – auto ma być bardzo bogato wyposażone, po drugie – ma dobrze wyglądać i zwracać uwagę innych. Po trzecie – jako, że jesteś fanem downsizingu, powinno mieć pod maską niewielki, najlepiej benzynowy silnik turbo o wystarczającej mocy. Jeżeli tylko masz odpowiednio zasobny portfel, zainteresuj się najnowszym dzieckiem Opla – Astrą ST Sport 1.4 Turbo 140 KM.

Ile ludzi tyle gustów i opinii, ale muszę przyznać, że wygląd testowanego egzemplarza ciężko ocenić inaczej niż „atrakcyjny”. Sama linia kompaktowego kombi udała się Oplowi równie dobrze, jak w przypadku większej Insigni, do tego „nasz” samochód przy konfiguracji dostał bonus w postaci pakietu OPC 1. Składają się na niego nakładki obniżające przedni i tylny zderzak, spojlery boczne i tylny – wszystkie oczywiście w kolorze nadwozia. Dodajmy do tego 18-calowe felgi ze stopów metali lekkich oraz ognisto-czerwony lakier i od razu mamy wrażenie, że stojące przed nami auto to istny sportowiec, mający ze dwie setki koni mechanicznych i nie lada osiągi.

Okazuje się jednak, że prawda jest nieco inna. Otóż przekręcenie kluczyka w stacyjce budzi do życia niewielkie, benzynowe turbo, które oferuje nam 140 mechanicznych rumaków i maksymalny moment obrotowy wartości 200 Niutonometrów, dostępny w przedziale 1850 – 4900 obr/min. Czy ta 1.4-litrowa jednostka jest w stanie dostarczyć nam sportowych wrażeń? Nie bardzo…

Opel-Astra-1

Mimo wciśnięcia na desce rozdzielczej magicznego przycisku SPORT, który powoduje m.in. wyostrzone reakcje na gaz, auto przyspiesza po prostu przyzwoicie, nie powodując szybszego bicia serca u kierowcy. Pierwsza „setka” pojawia się na liczniku po 10,5 sekundy od startu. Traktowany łagodnie silnik jest cichy i miły dla ucha, jednak kręcenie go pod czerwone pole na obrotomierzu powoduje, że hałas w kabinie staje się nieco drażniący. Oczywiście istnieje sporo aut, w których kierowca ścisza nawet radio, by móc się lepiej wsłuchać w ryk jednostki napędowej, ale kompaktowy Opel z tym motorem pod maską do nich nie należy. A szkoda, bo samo prowadzenie go w szybkich łukach sprawia kierowcy sporo radości.

Astra, szczególnie w trybie SPORT jest bardzo „zbita”, sprężysta. Układ kierowniczy może nie jest idealny, ale trzeba mu oddać, że szybko oraz bez oporów przekazuje komendy kierowcy i auto posłusznie składa się w kolejny zakręt. Twarde zawieszenie i szerokie opony pięknie utrzymują samochód na obranym torze jazdy, pozwalając na długo zachować neutralne prowadzenie. Gdy zdarzy nam się przesadzić i wprowadzić Opla w lekką podsterowność, kontrola trakcji i stabilizacji toru jazdy szybko i koncertowo wykonają swoją robotę, ratując nas przed zakończeniem przejażdżki w pobliskim rowie.

Opcjonalne zawieszenie FlexRide sprawdzi się także w sytuacji, kiedy spokojnie, z rodziną, będziemy podróżować po nieco gorszych drogach. Wystarczy wcisnąć przycisk TOUR i Astra stanie się wyraźnie bardziej miękka, nastrajająca do spokojnej jazdy. 6-biegowa, manualna skrzynia biegów zestopniowana jest odpowiednio do charakterystyki silnika, a poszczególne przełożenia „wbija” się precyzyjnie i z przyjemnością. Czy to ostrzejsza, czy spokojniejsza jazda, zmiana biegów z Astrze pozostaje zawsze miłą czynnością.

Opel-Astra-2

Testowane auto kosztuje niemało, ale zostało skonfigurowane naprawdę bogato. Ponad standardowe (i tak bogate) wyposażenie wersji SPORT, znajdziemy tu takie dodatki jak skórzana tapicerka, podgrzewane fotele przednie, system nawigacji satelitarnej czy nawet podgrzewaną kierownicę! Ta ostatnia rzecz okazuje się być naprawdę przydatnym gadżetem w zimne dni.

Lista wyposażenia opcjonalnego jest długa i nie sposób w krótkim teście wymienić wszystkich „podróżoumilaczy”, ale na pewno warto jeszcze wspomnieć o bi-ksenonowych reflektorach z systemem AFL (do dziewięciu ustawień oświetlenia, dostosowywanych automatycznie do profilu drogi i warunków jezdnych), czy wspomnianemu już wcześniej regulowanemu zawieszeniu FlexRide, które sprawia, że w zależności od potrzeby i nastroju, przy pomocy przycisków na desce rozdzielczej, możemy sprawić, by nasz samochód był miękki, sprężysty lub naprawdę twardy.

Wnętrze…

…najnowszej generacji Astry jest skrojone na miarę. Z przodu miejsca jest wystarczająco dużo, choć najlepiej poczują się tu kierowcy lubiący uczucie „otulenia” przez auto. Opcjonalne fotele sportowe są bardzo wygodne i dobrze podtrzymują ciało na szybko pokonywanych zakrętach. Co warte odnotowania, mają ręcznie regulowaną długość siedziska. Z tyłu niestety nie jest już tak różowo. Jeżeli z przodu siedzi kierowca o wzroście powyżej 180 cm, na nogi pasażera tylnej kanapy nie zostaje wiele miejsca. Nie da się ukryć faktu, że Astra jest tylko kompaktem. Za to bagażnik prezentuje się bardzo przyzwoicie. Nie dość, że legitymuje się 500 litrami pojemności to jest bardzo ustawny. W zagospodarowaniu przestrzeni bagażowej pomaga system szyn i adapterów do mocowania siatki. W łatwy sposób można złożyć tylną kanapę i uzyskać dodatkowe 1050 litrów. Na przewiezienie sprzętu AGD czy np. choinki na święta jak znalazł.

Jakość materiałów…

…użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego Astry stoi na wysokim poziomie. Spasowanie poszczególnych elementów także nie budzi zastrzeżeń. Generalnie kabina Opla sprawia bardzo solidne wrażenie a wystrój cieszy oko. W pierwszej chwili przerazić może duża ilość przycisków, pokręteł i guzików potrzebnych do sterowania poszczególnymi funkcjami auta, ale już po krótkiej przejażdżce okazuje się, że ergonomia stoi na wysokim poziomie i kierowca nie ma problemu ze znalezieniem odpowiednich włączników. Cieszy zgrabnie wkomponowany, kolorowy ekran systemu nawigacji satelitarnej, podgrzewanie foteli i kierownicy oraz dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja.

Opel-Astra-3

Nie napisałem wiele o silniku, więc czynię to teraz. Turbodoładowana, 140-konna jednostka napędowa jest po prostu tylko wystarczająca, jak na ważące prawie 1400 kilogramów auto. Niby chętnie wkręca się na obroty, ale do pełni szczęścia brakuje trochę momentu i kilku koni więcej. A może to tylko moje subiektywne odczucia, biorące się stąd, że to auto wygląda, jakby kipiało mocą?!

Nieco gorzej…

…przedstawia się sprawa spalania. Producent podaje, że średnie spalanie powinno wynosić 6,1 litra na 100 kilometrów. Mi wyszło trochę inaczej… Testowana Astra „łykała” średnio 8.9 litra, a to naprawdę niemało. Jednak na jej usprawiedliwienie wspomnę o kilku rzeczach: po pierwsze auto było niedotarte, prawie dziewicze. Po drugie – większość testu stanowiła dynamiczna jazda po mieście lub drogach podmiejskich. Po trzecie – temperatury na zewnątrz oscylowały wokół „0” stopni Celsjusza. A więc – złóżcie to wszystko do kupy i oceńcie sami. To chyba jednak nie taki zły wynik?

Podsumowanie

Nową Astrę Sports Tourer można aktualnie kupić już za 56.850 złotych (Essentia, 100 KM 1.4 Benzyna Twinport Ecotec). Żeby jednak stać się posiadaczem 140 benzynowych turbo-rumaków, trzeba wyłożyć przynajmniej 70.400 pln (wersja Enjoy). Komu jednak mało i chciałby mieć kompletne, bardzo bogate wyposażenie, musi się liczyć z wydatkiem około 125.000 złotych (testowany egzemplarz Sport plus dodatki).

Możliwości konfiguracji wersji silnikowych i wyposażeniowych jest wiele i każdy powinien znaleźć coś na własną kieszeń, ale jeżeli szukasz dojrzałego, dającego radość z jazdy kompaktu, lepiej celować w droższe wersje. Nie od dziś wiadomo, że to co droższe, to przeważnie lepsze i oferujące więcej. Szkoda tylko, że patrząc na średnie płace w naszym kraju ceny większości samochodów wydają się być wzięte z kosmosu.

Tak czy owak nowa Astra Sports Tourer to udane, solidnie wykonane auto. Ładny, zwracający uwagę, dynamiczny design, wiele możliwości konfiguracji, nowoczesne jednostki napędowe i komplet systemów bezpieczeństwa. Tylko miejsca na tylnej kanapie mogłoby być więcej.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , , ,