Fabryka radości – BMW 335i (TEST)

avatar
Aleksander Pławski
14 października 2012

Pisanie o autach BMW staje się już nudne. No bo ile można pisać to samo? W nasze ręce trafia kolejny nowy model – dostajemy „prasówkę” z fantastycznym silnikiem i kompletnym wyposażeniem. Auto pachnie nowością, skórą i paloną gumą. Już sama kompozycja zapachów działa jak narkotyk. Pozycja za kierownicą – idealna. Jakość wnętrza – bez zarzutu. Przyjemność z jazdy – niewyobrażalna. Dlaczego mi to znowu robicie, u licha?!

Patrzę na nową „trójkę w sedanie” w wersji 335i Sport Line, pokrytą białym, perłowym lakierem. Stoi na pokaźnych, grafitowych „alufelgach” i nie mogę oderwać od niej wzroku. Już na zdjęciach wydawała się być znacznie ładniejsza od dotychczasowej generacji, ale na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Jej „paszcza” jest teraz jeszcze bardziej zadziorna, jeszcze bardziej sportowa – definiująca charakter całego auta. Elegancko i dynamicznie poprowadzona linia boczna sprawia, że to BMW nawet gdy stoi, wygląda, jakby rwało się do wyścigu. Jego tył jest jakby żywcem wzięty z nowej serii 5, ale jest jeszcze bardziej sexy! Spoglądam na dwa wydechy i oznaczenie 335i. Koniec oglądania! Czas usiąść na miejscu kierowcy…

We wszechstronnie regulowanym, sportowym fotelu, czuje się jak w garniturze szytym na miarę u najlepszego krawca. Rewelacja. Nie dość, że dobrze wygląda, to jeszcze świetnie trzyma na boki i jest komfortowy. Pozycja przyjęta, lusterka poprawione. Spojrzenie naokoło…

Kabina nowej serii 3, jak zresztą każdego BMW, jest bardzo przytulna – nie mylić ze stwierdzeniem „ciasna”! Przestrzeni dla kierowcy i pasażera jest w sam raz, a dzięki szerokiemu zakresowi regulacji fotela i kierownicy, nawet naprawdę wysocy kierowcy nie powinni narzekać na brak miejsca. Ten, kto poprzednią generacją tego modelu miał okazję podróżować na tylnej kanapie od razu zauważy, że ilość miejsca na nogi uległa poprawie. Do tego sama kanapa jest dobrze wyprofilowana i równie wygodna. Brawo.

BMW-3er-1

Ergonomia – tradycyjnie już u BMW – znakomita. Rozbudowany komputer pokładowy obsługiwany systemem iDrive, wszystkie przełączniki, guziki klimatyzacji, klawisze od radia – tam, gdzie być powinny. Plus oczywiście opcjonalna, sportowa kierownica ze sterowaniem sporą ilością funkcji samochodu.

Jakość materiałów – na bardzo wysokim poziomie, może za wyjątkiem rozkładanego uchwytu na napoje, mieszczącego się w podłokietniku tylnej kanapy. To tworzywo jakoś mi nie pasuje do reszty auta. Poza tym wykończenie przedziału pasażerskiego, montaż, spasowanie poszczególnych elementów – wysokiej próby!

Czas na gwóźdź programu

Wreszcie naciskam przycisk „Start engine” i chwytam za mięsistą, sportową kierownicę, która jakby sama układa się w dłoniach i nie chce się od nich odlepić. Dobrze mi znana, trzylitrowa, benzynowa, doładowana jednostka napędowa budzi się do życia z wyraźną chęcią, oznajmiając to zwracającym uwagę, acz stonowanym pomrukiem.

Idealne zestrojenie układu kierowniczego, 8-biegowej, sportowej skrzyni biegów i regulowanego zawieszenia sprawia, że już po pierwszych kilku kilometrach wydaje mi się, że jeżdżę tym autem od zawsze. To przyjemne uczucie narasta z każdą minutą – gdy jestem już poza miastem i coraz śmielej atakuję kolejne zakręty.

BMW-3er-2

Dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja dba o to, bym nie spocił się przy następnym wirażu. Mknę mało uczęszczaną drogą o równej nawierzchni, ale z dużą ilością ciasnych zakrętów. Wyłączam doskonale skądinąd grające, opcjonalne audio, by nic nie zakłócało mi świetnie brzmiącej, rzędowej „szóstki”. Tryb jazdy zmieniam na Sport +, skrzynię przestawiam na tryb manualny i zmieniam biegi łopatkami przy kierownicy.

Co za dźwięk! Każda zmiana biegu na wyższy przy kręceniu jednostki napędowej w górne rejestry obrotów niesie ze sobą uzależniającą melodię duetu silnik + wydech. Złowrogi, fantastyczny pomruk, jaki wychodzi wtedy z rur wydechowych BMW 335i jest nie do opisania…

To naprawdę nudne, ale znowu muszę napisać, że zgranie układu napędowego, kierowniczego i zawieszenia tego auta sprawia, że kierowca staje się jednym organizmem z maszyną. Ten, dla którego samochód to coś więcej niż tylko środek transportu z punku A do B, nie będzie chciał wysiadać z tego auta. A że sporo pali? A że kosztuje krocie? A że nie przewieziemy nim nowej lodówki? To wszystko jest bez znaczenia. Tutaj liczy się radość z jazdy, a to BMW jest prawdziwą fabryką tej radości. Tu naprawdę już nie ma co więcej pisać. Tym autem po prostu trzeba się przejechać i zakochać się w nim bez pamięci.

Aleksander Pławski

Foto: Michał Strzyżewski/Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , ,

8 myśli nt. „Fabryka radości – BMW 335i (TEST)

  1. avatarOjciec

    Film – mistrzostwo świata!

    Ekspresyjne zdjęcia w pięknych barwach, idealnie zgrane z zapadającą w pamięć muzyką, świetnie dobrana scenografia /skąd ona?/, ekspozycja ważnych detali -to wszystko sprawia, że tę miniaturkę chce się w kółko oglądać.
    Wysłać ją na jakiś konkurs, festiwal, przegląd… niech ją nie tylko fani motoryzacji zobaczą.
    BMW – jak BMW.

    Gratuluję twórcom!

    Odpowiedz
    1. avatarAleksander Pławski

      Mój błąd – popełniony z rozpędu, zasugerowałem się terminem „twin-scroll”, choć faktycznie sprężarka jest pojedyncza. Uwagi zawsze mile widziane, szkoda tylko, że napisane w taki sposób.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *