Citroën C3 Aircross Shine 1.6 BlueHDi – TEST

avatar
Aleksander Pławski
16 stycznia 2018

Niedawno na nasze drogi wyjechał Citroen C3 Aircross. Niebanalna stylistyka, modny wygląd SUV-a i ponadprzeciętna przestronność mają mu pomóc w zdobyciu szerokiej rzeszy fanów. Dziś sprawdzam, jak większy brat modelu C3 radzi sobie w mieście, na trasie i w lekkim terenie.

Do testu trafiła najbogatsza wersja Shine, dodatkowo doposażona w kilka dodatków. Pod maską pracuje wysokoprężna jednostka napędowa o mocy 99 KM i maksymalnym momencie obrotowym 254 Nm dostępnym od 1750 obr./min. Taki motor zapewnia Aircrossowi osiągnięcie pierwszej setki w czasie 11,5 sekund oraz prędkość maksymalną 175 km/h. Przyjmując, że francuska nowość jest przedstawicielem rozrośniętej klasy B i będzie jeździć głównie w dużym mieście lub dowozić rodzinę na podmiejską działkę – takie osiągi są w zupełności wystarczające. Co ważne, auto jest przy tym oszczędne – średnie zużycie paliwa z całego testu wyniosło 6,4 l/100 km. Biorąc pod uwagę, że jak zwykle jeździłem dość dynamicznie – wynik należy uznać za bardzo dobry.Pewne jest, że Citroen C3 Aircross przyciąga uwagę. Nie każdy nowy model samochodu potrafi tak kraść spojrzenia. Oczywiście wygląd to kwestia gustu, ale spójrzcie na zdjęcia testowanego auta i spróbujcie się nie uśmiechnąć, choćby pod nosem. Obłe kształty, oryginalny design, ciekawe połączenia kolorów i „suvowaty” charakter czynią z Aircrossa atrakcyjną propozycję w klasie małych crossoverów. Dzięki rozbudowanym opcjom łączenia kolorów nadwozia (np. inny dach, lusterka, „żaluzje” w tylnych okienkach) oraz wnętrza – dostajemy ogromne możliwości personalizacji wyglądu auta. A to na pewno dodatkowy atut. Warto wspomnieć, że w przypadku Aircrossa zrezygnowano z obecnych w C4 Cactusie i C3 plastikowych airbumpów. Za to najbardziej newralgiczne punkty samochodu, jak zderzaki i nadkola, zrobione są z czarnego nielakierowanego tworzywa. Nie musimy się więc aż tak bardzo bać o niewielkie zarysowania parkingowe. Dodatkowo dodaje to testowanemu autu sznytu terenówki.Citroen C3 Aircross pozytywnie zaskakuje również przestronnością i uniwersalnością przedziału pasażerskiego. Przednie fotele są spore i wygodne. Na ciasnotę nie będzie narzekał ani kierowca ani pasażer podróżujący obok. Co ważne – również osoby jadące na tylnej kanapie nie będą miały powodów do zmartwień. Dwójka dorosłych normalnego wzrostu nie musi obawiać się nawet dłuższej trasy. Tym bardziej, że oparcie tylnej kanapy ma regulowany kąt pochylenia. Można go zmieniać w zakresie 21 – 29 stopni. Regulować można również położenie tylnego siedziska. Dzięki temu mamy wybór – albo większa przestrzeń bagażowa i mniej miejsca na nogi lub odwrotnie: mniejszy bagażnik ale większy luz dla nóg. Można sobie wybrać.W oparcie wbudowany jest podłokietnik. Po jego rozłożeniu powstaje otwór, dzięki któremu można przewieść np. narty. Szkoda tylko, że zabrakło tam zaślepki, która w normalnych warunkach maskowałaby ów otwór. Jeszcze à propos przewożenia długich przedmiotów – w Aircrossie istnieje możliwość złożenia oparcia przedniego fotela pasażera, dzięki czemu możemy zmieścić do przedziału pasażerskiego rzeczy o długości nawet do 2,40 metra. Krótko mówiąc, duża choinka w środku nie będzie problemem – jak widać nowość Citroena nie tylko modnie wygląda, ale oferuje bardzo funkcjonalne rozwiązania niczym w minivanie.

Przestrzeń bagażowa też prezentuje się całkiem dobrze. Dzięki przesuwnej tylnej ławce (o 15 cm) pojemność bagażnika można regulować pomiędzy 410 a 520 litrów. Do naszej dyspozycji jest też podwójna podłoga, dzięki której możemy zabezpieczyć mniejsze przedmioty przed przemieszczaniem się . Po złożeniu oparć przestrzeń bagażowa wzrasta do 1289 litrów.Citroen C3 Aircross ma 416 cm długości (to o 16 cm więcej niż C3) i 164 cm wysokości a jego prześwit to całkiem spore 175 mm. Mimo napędu tylko na przednią oś daje mu to przewagę nad zwykłymi autami osobowymi. Koleiny na błotnistej drodze czy rozjeżdżone zaspy śniegu np. na drodze dojazdowej do posesji (jak w moim przypadku) są łatwiejsze do pokonania. Citroen za dopłatą oferuje też system Grip Control, który ingerując w elektronikę sterującą silnikiem i kontrolą trakcji, zmienia jej ustawienia tak, by samochód sprawniej pokonywał nawierzchnie o niskiej przyczepności. Do wyboru jest aż 5 trybów. Razem z Grip Control dostajemy też Hill Descent, który automatycznie utrzymuje zadaną prędkość podczas zjazdu ze wzniesienia. Dopłata do tych systemów w wersji Shine wynosi 2.660 złotych, ale wraz z tym zakupem dostajemy też opony wielosezonowe, polepszające przyczepność na nieutwardzonych duktach. Oczywiście nawet najbardziej zaawansowana elektronika nie uczyni z Aircrossa terenówki z napędem na 4 koła, ale jest to gadżet wart przemyślenia. Na pewno pomoże mniej wprawnym kierowcom wyjechać z niedużego błota czy kopnego śniegu. Układ kierowniczy testowanego auta jest całkiem przyjemny. Jego działanie dobrze wpisuje się w charakter miejskiego SUV-a. Siła wspomagania jest spora, co pomaga przy miejskich manewrach. Jednocześnie przy szybszej jeździe drogą ekspresową samochód również prowadzi się poprawnie, nie wykazując tendencji do myszkowania. Trzeba tylko uważać na silniejsze podmuchy bocznego wiatru – Aircross jako nieduży a stosunkowo wysoki pojazd jest dość podatny na jego działanie.

Przyjemne jest również zawieszenie, które pracuje cicho i sprężyście. Dobrze wybiera zarówno mniejsze, jak i te większe nierówności nawierzchni, zapewniając jednocześnie odpowiedni komfort jazdy kierowcy i pasażerom. Testowane auto jako przednionapędówka cechuje się niejako standardową podsterownością. Nie jest to jednak nic niebezpiecznego i trudnego do wyczucia. Pomijając dbającą o nasze bezpieczeństwo elektronikę pokładową, trzeba się naprawdę postarać, żeby ten „wesoły” miejski SUV spróbował wyjechać przodem z zakrętu. Nawet przy dynamicznej jeździe Aircross prowadzi się łatwo i pewnie, dając kierowcy jednocześnie dobrą widoczność i skutecznie budując poczucie bezpieczeństwa.Pod maskę testowanego egzemplarza trafiła dobrze już znana, 1,6-litrowa jednostka wysokoprężna o mocy 99 koni mechanicznych. To oszczędny silnik o dobrej kulturze pracy i wystarczającej elastyczności. Szkoda tylko, że póki co łączony jest (jeszcze przez chwilę) z tylko pięciobiegową, manualną skrzynią biegów. Co prawda długość poszczególnych przełożeń dobrana jest zupełnie nieźle, ale w trasie przydałaby się „szóstka”. Poza tym długość prowadzenia drążka pomiędzy kolejnymi przełożeniami mogłaby być krótsza. Wtedy jazda tak skonfigurowanym Aircrossem byłaby jeszcze bardziej przyjemna. 

Ceny tego modelu startują od 52.900 złotych za wersję LIVE z benzynowym, wolnossącym silnikiem 1.2 o mocy 82 KM. Polecałbym jednak dołożyć 6 tysięcy złotych i wybrać przynajmniej doładowaną, wielokrotnie nagradzaną jednostkę napędową 1.2 PureTech o mocy 110 KM. Nie zrujnuje to naszej kieszeni, a na pewno zdecydowanie poprawi przyjemność z jazdy. Jak już wspomniałem na początku, nasze auto testowe to najbogatsza wersja SHINE z 99-konnym Dieslem pod maską. Jej cena to minimum 80.500 złotych, przy czym za te pieniądze dostajemy już sporo dodatkowego wyposażenia. Na pokładzie tak wyspecyfikowanego auta znajdą się m.in.: alarm niezamierzonego przekroczenia linii, asystent ruszania na wzniesieniach, system rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości, tempomat z ogranicznikiem prędkości czy światła dzienne DRL LED. Do naszej dyspozycji będzie również „pełna elektryka” szyb i lusterek, automatyczna klimatyzacja czy Citroën Connect NAVi 3D.Testowany egzemplarz ma ponadto podgrzewaną przednią szybę, systemy Grip Control & Hill Assist Descent, koło zapasowe, dwukolorowy dach i lakier metalizowany. Daje nam to w sumie 88.010 złotych.

Podsumowując

Citroen C3 Aircross robi naprawdę dobre wrażenie – ma bardzo duże możliwości personalizacji wyglądu zewnętrznego i wewnętrznego, jak na swoją klasę jest bardzo przestronny i uniwersalny. Jego nowoczesny, bardzo oryginalny wygląd zwraca uwagę, a większy prześwit i wyższa pozycja za kierownicą dają kierowcy większe poczucie bezpieczeństwa.  Mozna by sobie jedynie życzyć nieco lepszej skrzyni biegów (już wkrótce) i lepiej wyglądających niektórych tworzyw sztucznych w kabinie. Aircrossa można bardzo dobrze wyposażyć, zapewniając sobie jeszcze więcej komfortu jazdy. Czy będzie hitem? Sądząc po już złożonej ilości zamówień na pewno ma spore szanse na sukces również na naszym rynku.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *