Citroen DS3 – piękna alternatywa (TEST)

avatar
Rafał Pazura
19 maja 2012

Miałeś kiedyś problem z selekcjonerem? Nie mam tu bynajmniej na myśli Franciszka Smudy, ale tzw. „sele”, który decyduje kogo wpuścić, a kogo nie do nocnego klubu. Szczególnie modne i oblegane lokalne stosują zasadę selekcji przy wejściu. Jeśli ktoś epatuje negatywną energią, jest agresywny lub przygnębiony, nie jest mile widziany. Niektóre kluby dbają o renomę i lansują się na miejsca ekskluzywne. Wybierając się do takich lokali należy uwzględniając konieczność eleganckiego stroju. Są też miejsca, w których obowiązuje mniej formalny ubiór. Rzecz w tym, by ubrać się adekwatnie i stylowo. Ciekawie byłoby, gdyby owe zasady przełożyć na to, kto jakim autem podjeżdża pod lokal. Jestem przekonany, że na widok Citroena DS3, wejście do elitarnych miejsc stałoby przed jego właścicielem otworem. Zarówno tych eleganckich jak i bardziej lifestylowych.

Dawno nie zostałem tak pozytywnie zaskoczony jak w przypadku modelu DS3. To naprawdę jest Citroen? Taka myśl towarzyszyła mi przez całe siedem dni testu. Po prostu Francuzi stworzyli wewnętrzną submarkę, której nadali nową jakość i która pozycjonowana jest wyraźnie wyżej niż inne produkty z „chevronem” na masce. Czy to tylko marketingowe papka, czy rzeczywiście linia modelowa DS to coś całkiem nowego?

Magia liczb

Kultowy Citroen DS jest uważany przez wielu za najpiękniejsze auto w historii motoryzacji. Kiedy debiutował w 1955 r. wywołał powszechną sensację. Nie tylko wyglądał jak auto z przyszłości, ale swoimi nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi wyprzedzał całą epokę. Długo wymieniać w ilu produkcjach filmowych z tamtych czasów pojawił się ten słynny model. Nawet rodzime kino nie zapomniało o nim – vide: Hydrozagadka w reż. Janusza Kondratiuka. Polecam nie tylko ze względu na Citroena…

Do dziś to jeden z bardziej poszukiwanych modeli przez kolekcjonerów. Prawda jest taka, że od czasu DS-a Citroen już nigdy nie zaprezentował tak spektakularnego modelu. Od dobrych kilkudziesięciu lat firma skupia się nad produkcją popularnych modeli. Z rzadka zaskakuje, choćby nie tak dawno prezentując model C6.

Citroen-DS3-1

Dla wielu wskrzeszenie skrótu DS dla oddzielnej gamy modelowej aut Citroena to profanacja legendy. Pojawiają się kolejne wersję (DS4, DS5) i kontrowersje co do nazewnictwa nie ustają. Ja nie mam z tym problemu. Francuzi chcieli po prostu odnieść się do legendy. W tych dwóch magicznych literach próbują nawiązać do lepszej jakości i nietuzinkowej stylizacji. Tak jak inny i niepowtarzalny był DS z lat pięćdziesiątych, tak inna jest cała seria DS-ów na tle pozostałej gamy modelowej Citroena. I jeszcze jedno – pozycjonowanie jej w klasie Premium wcale nie jest nadużyciem ze strony producenta. O tym jednak nieco później…

Wygrać z Mini

Pierwszy rzut oka na DS3 i wszystko jasne do kogo „pije” producent. To bezczelny, ale zarazem przemyślany ruch ze strony Citroena, że próbuje zaatakować, wydawać by się mogło niezagrożoną, pozycję Mini. Nie sposób uciec od tych porównań, dlatego z góry uprzedzam, że będzie ich więcej.

Do tej pory nikt nie odważył się konkurować z kultowym „miniakiem,” a samo wskrzeszenie tej marki przez BMW uznano za cud. Skoro jednak klienci chcą małego i szalonego auta, które uwodzi wyglądem i kosztuje tyle co dobrze wyposażone auto klasy średniej, to czemu z tego nie skorzystać? Dlatego oprócz Citroena od niedawna ten sam segment próbuje atakować Alfa MiTo i Audi A1.

Ok., ktoś powie, że BMW miało „papiery” by promować taki produkt jak Mini i potem z powodzeniem oferować go zamożnemu klientowi. Ale Citroen? I tu dochodzimy do sedna.

Citroen nie ukrywa, że jest producentem DS-ów, ale skutecznie odróżnia tę linię modelową od reszty swoich propozycji. Nie chodzi tu tylko o wygląd aut, ale o fakt, jak dobrze zostały wykonane w środku i jak świetnie się prowadzą. Ta inność wyraża się nawet w odmiennym logo na klapie bagażnika i kierownicy. Konkurując z Mini trzeba było jednak zaoferować coś ekstra.

Citroen-DS3-2

Według mnie wielu decyduje się na Mini nie tylko ze względu na retro design, ale głównie na bezkompromisowo twardo zestrojone zawieszenie, które zapewnia fenomenalne właściwości jedne. Jednak taka filozofia może mieć tyle samo oponentów, bo ci którym auto się podoba, ale oczekują nieco więcej komfortu, raczej nie zdecydują się na zakup. Francuzi musieli dostrzec tę niszę dla siebie i stworzyli zawieszenie, które nie kruszy plomb w zębach kierowcy, a zarazem oferuje bardzo pewne prowadzenie się auta w zakrętach. Dodatkowo dorzucili jeszcze obszerniejsze wnętrze oraz bagażnik. A cena? DS3 wcale nie jest tani, ale o tym nieco później…

Factor X

Krótko i na temat – DS3 wygląda świetnie. Nie kopiuje stylu konkurencji, ale podąża własną drogą. W liniach auta widać i nostalgię za tym co było, jak i nowoczesne podejście projektantów do tematu. Charakterystyczny słupek środkowy wygląda niczym płetwa rekina. Oryginalnie, ale osoby siedzące z tyłu mają ograniczone pole widzenia przez boczne szyby. Charakterystyczne, pionowo ulokowane diody LED fikuśnie wkomponowano w zderzak. W testowej odmianie charakter sportowy podkreśla tylny dyfuzor i aluminiowe obręcze częściowo barwione na czarno. Czarny jest także dach i cała przeszklona boczna część wraz z przednimi słupkami. Taka dwubarwność nadwozia to oczywiście styl podpatrzony u konkurencji.

Jedyne co mi osobiście nie pasuje, to nadmiar chromu – nie przeszkadza mi to z przodu auta, ale drażni nieco zbyt połyskliwa listwa boczna i fragmenty lusterek zewnętrznych. To trochę tak, jakby ktoś przesadził z ilością biżuterii. Poza tym – idealnie. DS3 prezentuje się zawadiacko i bije od niego trudna do zdefiniowania aura. Jest radosny, świeży i modny. Stylistom udało się stworzyć auto, które świetnie prezentuje się pod modnym klubem jak i pod operą. Po prostu ma to „coś. ”

Tak naprawdę jednak, potencjał modelu DS tkwi w możliwościach jego konfiguracji. Klient do wyboru otrzymuje jedną z dwunastu stylizacji dachu (kompilacje kolorów i wzorów), Do tego masę dodatków i akcesoriów. To woda na młyn dla indywidualisty.

Klasa

O tym, że DS3 skutecznie aspiruje do segmentu Premium świadczy jego kabina. Pod tym względem wyraźnie wygrywa z Mini. Materiały użyte do wykończenia wnętrza są po prostu lepsze gatunkowo, a ich spasowanie niemal wzorowe. Tu nic nie trzeszczy i nie wydaje niepożądanych dźwięków, jak u konkurenta. Co ważne, projekt nie jest przestylizowany i przesadzony. Przyznaję, że nie jestem fanem lakierowanych, fortepianowych dodatków, ale w tej konfiguracji kolorystycznej jak w egzemplarzu, którym jeździłem wyglądają one dobrze. Szkoda tylko, że na połyskliwej fakturze tak łatwo zostawić ślady palców. Mimo wszystko wolałbym karbon albo szczotkowane aluminium.

Citroen-DS3-3

Przepięknie prezentują się zegary główne, gruby wieniec kierownicy doskonale leży w dłoniach, a fotele perfekcyjnie otulają ciała siedzących z przodu. Z tyłu nie ma co prawda zbyt dużo miejsca, ale dwie osoby o wzroście ok. 150-160 cm wejdą tam bez problemu. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał, by zajmując miejsca z tyłu, po odchyleniu fotela, ten wrócił na swoje poprzednie miejsce. To przecież proste rozwiązanie, którego brak po prostu irytuje, jeśli autem na co dzień przewozi się dziecko na tylnej kanapie.

Sterowanie klimatyzacją czy zestawem audio nie należy do skomplikowanych, choć regulację głośności radia za pomocą przycisków a nie pokrętła, należy uznać za anachronizm. Na szczęście w kolumnie kierowniczej zamontowano dżojstik, który ratuje sytuację.

Ogólnie, DS3 choć wygląda na mały, zapewnia całkiem znośne warunki podróży dla niedużej rodziny. Optymalnie jednak będzie służyć dwójce osób. Również bagażnik o pojemności 285 l okazuje się całkiem wystarczający nawet na wakacyjne wojaże (dla porównania Mini oferuje zaledwie 160 l.)

Czas ruszyć

w trasę. I tu pojawia się najwięcej uśmiechu na twarzy. Jeśli myślisz więc, że wygląd auta i klimat panujący w środku to jego główne atuty, to jesteś w błędzie, bo najlepsze dopiero przed tobą.

DS3 nie jeździ po łukach z taką perfekcją jak Mini, ale dla 99 procent osób nie będzie to miało żadnego znaczenia, bo zwyczajnie tego nie zauważą. Co z tego, że DS3 o 0,1 sekundy wolniej pokona ostry zakręt, a układ kierowniczy nie jest tak chirurgicznie precyzyjny jak u rywala? W normalnej eksploatacji to niuanse, które w ekstremalnych sytuacjach jest w stanie docenić tylko mistrz kierownicy. Citroen prowadzi się i tak wspaniale, a najwięcej frajdy sprawia kręta droga, gdzie DS udowadnia, że nie Niemcy nie posiedli na wyłączność umiejętności tworzenia aut dających prawdziwą radość z jazdy.

Swoją uniwersalność mały Citroen udowadnia, gdy zaczniemy oceniać pracę zawieszenia na nierównościach. Genialnie odizolowano kabinę od odgłosów pracy podwozia. Powiem więcej – auto zaskakująco dobrze filtruje nawet poprzecznie nierówności i zapadnięte studzienki ściekowe. Jest sztywne, ale jednocześnie odpowiednio komfortowe, przez co praktyczne w codziennym użytkowaniu. Nawet 17-calowe koła nie są w stanie zepsuć tego pozytywnego wrażenia.

Stary dobry znajomy

Testowana odmiana wyposażona była w silnik z turbo, który jest wspólnym dziełem inżynierów Citroena, Peugeota i BMW. W autach bawarskiego producenta zazwyczaj generuje on moc 175 KM, ale tu mamy do dyspozycji 156 „rumaków.” I taka moc w zupełności daje sobie radę z ważącym ok. 1,1 tony autem.

Motor oferuje wartość 240 Nm w szerokim zakresie prędkości obrotowych: 1600-5000 obr./min. To oznacza niezwykle spontaniczną reakcję na każde muśnięcie pedału przyspieszenia i mocne wciskanie pleców w oparcia foteli. Brzmienie silnika nie jest może jakieś spektakularne, ale tylko wtedy, gdy jedziemy spokojnie. Kiedy wskazówka na obrotomierzu przekroczy cyfrę „4” pojawia się miły basowy pomruk za sprawą mocniej pracującej turbiny.

Citroen-DS3-4

Osiągi nie rozczarowują – sprint do setki zajmuje 7,3 sekundy, a to już wprowadza DS-a do świata hot-hatchy. Po raz pierwszy także poznałem urok precyzyjnego działania francuskiej skrzyni biegów. Do tej pory zawsze było to mniejsze lub większe rozczarowanie. Ale nie w tym przypadku. Każde z sześciu przełożeń precyzyjnie trafia w swoje miejsce nawet podczas bardzo szybkiej żonglerki poszczególnymi trybami. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to tylko do tego, że … w Mini przekładnia działa jeszcze lepiej.

Jazda turbodoładowanym czterocylindrowcem nie oznacza wcale przesadnie dużego spalania. Czerpiąc radość z jazdy miejskiej, poprzez dynamiczne ruszanie spod świateł, zapotrzebowanie na oktany waha się w okolicach 10-10,5l/100 km. W trasie wynik spada o kolejne trzy litry. Jak na auto o takich osiągach to przyzwoite wyniki, których Citroen nie musi się wstydzić. Tym bardziej, że narowista natura DS3 prowokuje do sprawdzania, czy osiągi auta są faktycznie tak dobre jak podają dane katalogowe.

Piękno ma swoja cenę

Klient na życzenie ma do wyboru jedną z trzech wersji wyposażenia: Chic, So Chic, i Sport Chic. Dodatkowo bardzo długa lista opcji pozwala na pełną indywidualizację wnętrza. Od gustownego wbudowanego rozpylacza zapachów po connecting box z zestawem Bluetooth i gniazdem USB dla odtwarzaczy MP3. Za dopłatą (6 500 zł) otrzymamy kolorową nawigację My Way z 7-calowym ekranem i niezłej jakości zestawem audio (w pakiecie z automatyczną klimatyzacją).

Citroen DS3 nie należy jednak do cenowych okazji. Piękne linie i świetne osiągi oraz jakość wnętrza mają swoją cenę. Bazowa wersja z silnikiem 1.6 THP o mocy 156 KM w uwodzicielskiej odmianie Sport Chic to wydatek minimum 80 150 zł. Po doposażeniu w kilka „ekstrasów” cena osiąga pułap ponad 90 tys. zł. Dla osoby racjonalnie podchodzącej do zakupu, która ocenia na zasadzie „jak najwięcej samochodu za jak najniższą cenę,” to kwota abstrakcyjna. Dla szukających alternatywy indywidualistów to strzał w dziesiątkę.

Rafał Pazura

foto: Michał Strzyżewski/Rafał Pazura

Tagi: , , , , , ,

5 myśli nt. „Citroen DS3 – piękna alternatywa (TEST)

  1. avatarHornet

    typowy HOTHATCH, który ma dawać frajdę z jazdy, gdzie niedzielna podróż do kościoła przysporzy nam grzechów na spowiedź przez całą mszę.

    Odpowiedz
  2. avatarAS

    Genialne auto, piękne wnętrze, piękna karoseria a do tego naprawdę super jeździ.

    I bardzo podoba mi się w tej konfiguracji kolorystycznej (może tylko lekki nadmier chromu, ale da się to skonfigurować inaczej)

    Odpowiedz
  3. avatarFanFrancji

    Piękny samochód, chociaż zawsze będą tacy, którzy powiedzą, że Das Auta są najlepsze, to tylko Citroën potrafił zbudować ponadczasowe autko. Wspaniała linia i bajeranckie wnętrze. Cena… No cóż to nie auto dla każdego. Kto lubi racjonalne wybory nie pójdzie do salonu po DSa, a kroki skieruje do grupy VAG. Tam jest zawsze racjonalnie i trzecie światło stopu w standardzie ;-) Dobrego dnia!

    Odpowiedz
  4. avataralan

    POSIADAM DS3 OD 2 LAT AUTOMAT 2010 R SKÓRA ITP MAX OPCJA PRZY ZAKUPIE LICZNIK 40000 KM OBECNIE 60000 KM WSZYSTKO CHULA NA PER-FEKT … 120 KM KLIMA AUTOMAT NAVI ……CÓŻ MOGĘ POWIEDZIEĆ .. JEŻDZI ŚWIETNIE TRZEBA SIĘ PRZEJECHAC ABY TO ZROZUMIEĆ A JAK WCIŚNIEMY GAZ DO DECHY CÓŻ ZA GŁOS WARTO TO USŁYSZEĆ…………….idzie świetnie,,,prowadzi się super ,,,widoczność extra ,,,czego można chcieć wiecej… fajne cacko …polecam …miałem wiele samochodów ale to cieszy najbardziej bez żadnej ściemy…miłego dnia?????

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *