Citroen DS3 1.6 THP Sport Chic – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
18 lutego 2015

Miejskie samochody nie muszą być nudnymi pojazdami do przemieszczania się z przysłowiowego punktu „A” do punktu „B”. Osoby poszukujące mniejszych aut, idealnie sprawdzających się w miejskiej dżungli, chcą się także wyróżnić z tłumu i są skłonne za ten przywilej zapłacić. Idealnie pokazało to odrestaurowanie przez BMW marki Mini. Citroen postanowił nie być gorszy i przypuścił parę lat temu kontratak w postaci premiery modelu DS3. A teraz mały Francuz doczekał się faceliftingu.

Osobliwy…

Fioletowy lakier, szary dach pokryty wzorem złożonym z połączonych znaczków DS, pięcioramienne felgi o rozmiarze 17 cali, „ostre” kształty świateł LED do jazdy dziennej – Citroen DS3 to zdecydowanie nie jest auto dla osób, które chcą zginąć w tłumie. Wręcz przeciwnie – w rzadko którym testowanym samochodzie udaje mi się „zaliczyć” tyle spojrzeń ze stronny innych osób. Citroen tworzył model DS3 dla tych, które chcą się wyróżnić – muszę przyznać, że zadanie to zrealizował na ocenę celującą.

Citroen-DS3-dach

Gdy jednak odstawimy na bok „bajerancką” kompozycję kolorystyczną nadwozia, czy efektowny wzór felg, to wciąż otrzymujemy bardzo ciekawie zarysowany samochód miejski. Mimo upływających lat (model DS3 pojawił się na rynku w 2009 roku, więc zbliża się już do wieku emerytalnego dla współczesnych samochodów) DS3 wciąż może się podobać, zwłaszcza kobietom. Niedawny lifting skupił się przede wszystkim na zmianie świateł – do pasków LEDowych na dole doszły zupełnie przeprojektowane reflektory przednie, które teraz również „wypchane” są emitującymi światło diodami. Z tyłu również znajdziemy LEDy.

To, co cieszy oko w Citroenie DS3 to detale i smaczki. Wystarczy spojrzeć na dyskretny wzór ułożony ze znaczków DS (taki sam, jak zastosowano na dachu) na lusterkach, na ciekawie poprowadzoną linię tylnego bocznego okna, czy przetłoczenia na masce. Jest stylowo, ładnie, a jednocześnie dynamicznie. Patrząc na ten samochód z zewnątrz od razu widać, że ma on sportowe zacięcie.

Citroen-DS3-silnik

Potwierdza to jednostka napędowa

Zdarzają się samochody, które „szybciej wyglądają, niż jeżdżą”. Tutaj na szczęście nie mamy do czynienia z takim zjawiskiem. Pod maską testowanego egzemplarza Citroena DS3 znalazł się turbodoładowany silnik benzynowy THP o pojemności 1,6 litra i mocy 155 koni mechanicznych. Przy masie własnej wynoszącej 1165 kilogramów zapewnia on naprawdę bardzo dobrą dynamikę. Sprint do 100 km/h zajmuje małemu Citroenowi 7,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 210 km/h.

Charakterystyka motoru bardzo przypadła mi do gustu. Chociaż zapewnia on wystarczającą siłę ciągu już od wartości około 2000 obrotów na minutę, to ciągle kusi kierowcę aby wcisnął pedał mocniej i wkręcił go trochę bliżej czerwonego pola. Wtedy, od 4000 obrotów na minutę zaczyna się prawdziwa zabawa. Mały Citroen nabiera wtedy jeszcze większej ochoty do przyspieszania, a dźwięk docierający do uszu kierowcy robi się intensywniejszy i przyjemniejszy.

Citroen-DS3-felga

Bo silnik 1,6 THP podczas przyspieszania bardzo ładnie brzmi, jak na czterocylindrowego benzynowca. Niestety nie można tego samego powiedzieć o jego dźwięku podczas jazdy ze stałą prędkością, większą niż 130 km/h. Wtedy jego jednostajne „mruczenie” (połączone jeszcze z szumem wiatru) robi się trochę męczące. Chociaż tutaj winiłbym bardziej wyciszenie kabiny Citroena DS3, a nie samą jednostkę napędową. Na szczęście jeśli nie szalejemy po autostradzie, a np. po drodze krajowej to przy trochę niższych obrotach silnik znacznie się uspokaja. Jeśli chodzi o spalanie – w teście, który obejmował mniej więcej 50% jazdy miejskiej, oraz 50% jazdy w okolicach Warszawy średnia wyszła 7,2 litra. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nie oszczędzałem Citroena DS3 to można uznać to za dobry wynik.

Na pewno da się urwać z mojego wyniku około litra przy spokojniejszym traktowaniu. Albo dodać do niego parę litrów – gdy odbierałem samochód komputer wskazywał średnie spalanie z 450 kilometrów wynoszące niemal 10 litrów. Do dzisiaj zastanawiam się co za miłośnik wysokich obrotów testował DS3 przede mną.

Citroen-DS3-skrzynia-biegow

Na plus wypada również skrzynia biegów – sześciobiegowy manual. Chodzi ona precyzyjnie, nie „haczy” się wzorem starych, francuskich przekładni, a opór przy wrzucaniu kolejnych przełożeń jest taki, jaki powinien być. Pewnym mankamentem jest jedynie fakt, że skoki lewarka są jak na mój gust zbyt długie. W samochodzie o charakterze sportowym nie zaszkodziłoby ich skrócenie. Jednak to drobiazg, który nie mąci pozytywnego wrażenia, jakie zostawia przekładnia w Citroenie DS3.

Kolejnymi elementami, jakie będę opisywał są układ kierowniczy oraz zawieszenie. I tutaj znowu będzie więcej słodzenia, niż ganienia. Oba układy zestrojone zostały tak, aby zapewnić kierowcy dobre czucie samochodu na drodze. Zawieszenie jest twarde – to nie przypadnie do gustu części nabywców, jednak kupując Citorena DS3 trzeba mieć to na względzie. Zwłaszcza, jeśli „obuty” jest on w 17” felgi, które aby zmieściły się w nadkolach muszą iść w parze z cienkimi oponami. Układ kierowniczy jest precyzyjny i pozwala kierowcy na dobrą kontrolę nad autem, nawet w szybszych zakrętach. Szkoda tylko, że nie stawia trochę większego oporu – kierownicą kręci się zbyt łatwo.

Citroen-DS3-tyl

Generalnie charakterystyka samochodu stwarza warunki do tego, aby pojechać nim dynamiczniej i ostrzej. Osobiście bardzo mi coś takiego przypadło do gustu. Ten samochód można przyrównać trochę do małego szczeniaczka, który chciałby ciągle się bawić. Tak samo Citroen DS3 przy każdym ruszeniu, albo przed każdym zakrętem zdaje się trącać nas noskiem i zachęcać, aby trochę wspólnie poszaleć.

We wnętrzu

Kokpit Citroena DS3 jest równie oryginalny, co środek. Gdy zajmiemy już miejsce na fotelu (co wymaga otwarcia monstrualnie długich drzwi) od razu zwrócimy uwagę na jego wyprofilowanie, które zapewnia rewelacyjne wręcz trzymanie w zakrętach. Siedzisko nie jest przesadnie twarde, co trochę kompensuje charakterystykę zawieszenia i zapewnia odpowiednią dozę komfortu pasażerom DS3.

Citroen-DS3-wnetrze

Co do samego projektu wnętrza to mam mieszane uczucia. Wspominałem, że jest oryginalne – to fakt. Jest też niestety trochę chaotyczne. Osobiście preferuję większy porządek, chociaż do młodzieżowego charakteru DS3 w sumie taka koncepcja pasuje. Jakość plastików nie jest powalająca – trochę za dużo jest tu twardych materiałów, jednak nic w środku nie trzeszczy, więc dopóki nie zabierzemy się za macanie każdego zakamarka deski rozdzielczej to nic złego się nie stanie z naszym zmysłem estetycznym.

To, z czym często stykają się nasze dłonie, czyli kierownica i gałka zmiany biegów, jest wykonane tak jak powinno. Koło kierownicze jest dosyć małe, spłaszczone u dołu, obszyte skórą z chromowanymi wstawkami i dobrze się je trzyma. Gałka skrzyni biegów jest również chromowana, co wygląda świetnie, ale w zimie potrafiło dać się we znaki.

Citroen-DS3-komputer

Obsługa instrumentów pokładowych jest niestety dramatyczna i to najsłabszy punkt Citroena DS3. Widać tutaj, że samochód to już 6-letnia konstrukcja. Panel sterowania komputerem oraz radiem to małe przyciski i nieintuicyjna obsługa. Np. główne pokrętło nie odpowiada za regulację głośności, a za poruszanie się po menu. Ale nie do końca, bo aby przejść w jego strukturze w lewo, lub prawo musimy skorzystać ze znajdującego się obok pokrętła krzyżaka. Jednak swojego wyboru – np. piosenki, nie możemy nim zatwierdzić, do tego trzeba wcisnąć pokrętło. Na kierownicy również nie ma żadnych przycisków – obsługa radia i tempomatu opiera się o dżojstiki pod kierownicą pamiętające jeszcze XX wiek. Czas na gruntowne odświeżenie.

Do miasta

Gdy myślę o niezbędnej cesze samochodu miejskiego od razu do głowy przychodzi mi zwinność. I taki jest Citroen DS3. Widoczność we wszystkich kierunkach jest bardzo dobra, a jeśli dodamy do tego kamerę cofania gwarantującą wysoką jakość obrazu (dopóki się nie pobrudzi, bo niestety umieszczona jest bardzo nisko – tuż nad tablicą rejestracyjną – i niczym nie osłonięta) to otrzymujemy idealnego kompana do miasta. Takiego, który wszędzie się wciśnie, a manewrowanie nim nie nastręcza większych problemów.

Citroen-DS3-tylna-kanapa

O tym, że DS3 jest autem miejskim przekonuje również ilość miejsca z tyłu oraz w bagażniku. Na tylnej kanapie ilość przestrzeni jest symboliczna. Siadając „za sobą” przy 185 cm wzrostu brakowało mi sporo miejsca zarówno na nogi, jak i na głowę. Citroen to typowy przykład samochodu 5-miejscowego, 2-osobowego. W bagażniku do dyspozycji mamy 285 litrów – rzeczy na tygodniowy wypad nad morze się tam nie zmieszczą. Chyba, że ktoś złoży tylną kanapę – wtedy przestrzeń zwiększa się do 980 litrów.

Podsumowanie

Czas zbliżać się do podsumowania i kalkulacji ceny. Testowany egzemplarz Citroena DS3 to wersja Sport Chic, a więc najwyższa w cenniku. Na jej pokładzie znalazło się wszystko to, czego można wymagać do komfortowego podróżowania – tempomat, radio z systemem Bluetooth, nawigacja, światła full LED, czujniki parkowania, czy wspominana kamera cofania. Nie ma tu wodotrysków technologicznych, jednak ciężko wymienić cokolwiek, czego naprawdę brakuje.

Citroen-DS3-LED

Tak wyposażony samochód kosztuje 87 400 zł. To duża kwota jak na auto miejskie? Jeśli ktoś uważa, że tak, to ma racje i raczej powinien zwrócić swoją uwagę w kierunku Citroena C3. DS3 nie można kupować racjonalnie kalkulując i licząc każdy grosz. To samochód designerski, w którym płaci się ekstra za styl i zaciekawione spojrzenia innych użytkowników drogi.

W pakiecie dostajemy również doskonałe warunki jezdne. Dla mnie to właśnie one, a nie wygląd są najmocniejszym punktem tego samochodu – gwarantują po prostu dużą frajdę z każdego pokonywanego zakrętu, czy ruszenia spod świateł. Najsłabszym z kolei elementem jest wnętrze i logika jego obsługi, która o lata świetlne ustępuje konkurencji. Dlatego każdy powinien zadać sobie pytanie co jest dla niego najważniejsze. Jeśli radość z jazdy połączona z efektownie nakreśloną karoserią, którą możemy pomalować w rzadko spotykane na ulicach kolory – to bez dwóch zdań powinien na DS3 zwrócić uwagę.

Michał Strzyżewski

Tagi: , ,