Dacia Duster – nie tylko z rozsądku (TEST)

avatar
Rafał Pazura
14 października 2011

Okazuje się, że nie każdy facet lubi rozmawiać o piłce nożnej i samochodach. Powiedzmy, że przyjmuję do wiadomości tę pierwszą ewentualność. Po zastanowieniu, z trudem, ale jednak pojąłem, że nie wszyscy muszą także ekscytować się motoryzacją. Dla nich zakup auta to jak inwestycja w ciepłe rękawiczki. Ma być praktycznie, niedrogo i przede wszystkim sensownie. Czyli dokładnie tak, jak w przypadku zakupu Dacii Duster.

Dacia Duster to pierwszy SUV rumuńskiej marki, który okazuje się być dostępny dla przeciętnie sytuowanego Kowalskiego. To propozycja dla tych, którzy od auta nie oczekują setek mniej lub bardziej przydatnych gadżetów. Dla nich samochód powinien być prosty, solidny, łatwy w obsłudze i przede wszystkim przystępny cenowo.

Rumuńska propozycja to tak naprawdę najtańsza na rynku opcja (od 39,9 tys. zł), by móc cieszyć się z posiadania modnego i wielozadaniowego SUV-a. W moje ręce trafiła jedna z najdroższych odmian (Laureate – 65,9 tys. zł), wyposażona w dołączany napęd 4×4 oraz najmocniejszą z oferowanych jednostek Diesla o mocy 110 KM.

To naprawdę ma sens

Stara motoryzacyjna prawda głosi, że „to czego nie ma, to się nie popsuje.” Ta niezwykle odkrywcza myśl ma jednak w przypadku aut pokroju Dustera głębszy sens. Oczywiście Dacia to nie tylko cztery koła i kawałek blachy. Jest więc ABS, wspomaganie kierownicy, trochę elektryki oraz oferowany opcjonalnie, sterowany elektronicznie napęd na dwie osie. W testowanej odmianie Laureate był także system ASR i ESP. Są to już jednak na tyle powszechne rozwiązania, że ryzyko awarii nie jest wysokie. Nie ma za to żadnych czujników deszczu, zmierzchu, ciśnienia kół, asystentów utrzymywania toru jazdy, ksenonowych reflektorów czy wypasionego audio z bluetooth, które to gadżety potrafią napsuć wiele krwi niejednemu właścicielowi.

Dacia-Duster-1

Główna zaleta Dustera to jego uniwersalny charakter. Auto doskonale wywiązuje się z roli rodzinnego kombi oraz zadziwiająco dobrze sprawdza się poza asfaltem. Jest to typowy przedstawiciel gatunku SUV nie nadający się w prawdziwy teren, jednak prześwit wynoszący 210 mm to więcej niż oferuje synonim tego segmentu – Toyota RAV4. Parametr ten pozwala bez stresu zapuścić się dość daleko od utwardzonych nawierzchni. Wypad na ryby, nad jezioro czy na grzyby leśnym duktem – tu Dacia sprawdzi się idealnie. Inteligentny system 4×4 ustawiony w trybie AUTO sam rozpoznaje, kiedy należy załączyć napęd obu osi. Można skorzystać z opcji LOCK i równomiernie rozłożyć źródło napędu pomiędzy osie – system działa wówczas do prędkości niemal 60 km/h. Technologia zaadaptowana wprost od Nissana sprawdza się idealnie i nawet grząski piasek oraz błoto nie są straszne dla rumuńskiego auta.

Prostota przede wszystkim

Mimo paru elektronicznych wspomagaczy auto jest proste jak budowa cepa. Widać to szczególnie po spartańsko urządzonej desce rozdzielczej. Tak naprawdę producent nie musiał wyposażać Dacii w książkę instrukcji obsługi. A przynajmniej mógł sobie darować rozdziały opisujące działanie urządzeń pokładowych. Prościej po prostu się nie da. Okrągłe nawiewy, trzy pokrętła do ustawiania klimatyzacji, kilka przycisków.

Czar pryska, gdy wspomniane elementy ocenić pod kątem ergonomii. Konsola centralna opada niemal pionowo do podłogi, przez co utrudniona jest obsługa niektórych włączników. Złym pomysłem było ulokowanie tam przycisków do sterowania elektryką szyb. Aby do nich dosięgnąć trzeba pochylić się i oderwać plecy od oparcia. Niby nic, ale z uwagi na fakt, że szyby nie posiadają funkcji „auto”, w celu całkowitego ich otwarcia (np. kiedy pobieramy bilet parkingowy na płatnym parkingu) trzeba kilka sekund uprawiać wątpliwą gimnastykę. To jednak pestka w porównaniu z „genialnym” miejscem dla sterownia podnośnikami szyb tylnych. Umieszczono je za hamulcem ręcznym w tunelu środkowym. Kierowca nie ma szans na to, by do nich dosięgnąć, podobnie jak pasażerowie siedzący na kanapie, gdy zapięci są w pasy. Rumunii zaoszczędzili więc ze dwa metry przewodów, ale jednocześnie bezmyślnymi patentami narażają się na krytykę całkiem sensownie urządzonego wnętrza.

Nie czepiałbym się tak, gdybym widział konsekwencję w tym szkockim podejściu do dzielenia włosa na czworo. Tymczasem księgowi roztrwonili kasę zaoszczędzoną na przewodach na rzecz systemu otwierania maski silnika, która – co mnie zszokowało – posiada teleskop samoczynnie ją utrzymujący, zamiast ordynarnego, metalowego pałąku. To element wcale nie tak oczywisty w autach dwu, a nawet trzykrotnie droższych.

Dacia-Duster-2

W tej kategorii cenowej nie można liczyć na wyszukane materiały we wnętrzu auta.
W Dusterze można odnaleźć za to wiele wspólnych elementów z popularnych modeli Renault, a nawet Nissana. Materiały są twarde, ale to ich jedyna wada. Optycznie prezentują się przyzwoicie, a ich spasowanie jest niemal wzorowe. Nie generują żadnych trzasków podczas jazdy po wybojach, czy kiedy poddać je testom „ręcznego uciskania.”

Kabina oferuje przestrzeń zdolną do przewiezienia pięciu dorosłych osób. Najwygodniej siedzi się oczywiście z przodu, jednak trzeba zaakceptować dość krótkie siedziska i tylną kanapę wyprofilowaną w stylu parkowej ławki. Zresztą fotele pierwszego rzędu także nie wygrałyby w konkursie na najwygodniejsze i optymalnie wyprofilowane, co ludzki kręgosłup poczuje mniej więcej po trzech godzinach jazdy.

Bagażnik w wersji 4×4 liczący sobie 408 litrów pojemności do linii okien (475 l w wersji 4×2) nie szokuje litrażem, ale z racji foremnego kształtu podłogi okazuje się wystarczający dla czteroosobowej rodziny. Pod podłogą znalazło się jeszcze miejsce na pełnowymiarowe koło zapasowe. Szkoda tylko, że w aucie o rodzinnym charakterze projektanci wnętrza po macoszemu potraktowali temat pomysłowych schowków i skrytek. Konkurenci w tej dziedzinie oferują zdecydowanie więcej.

Całkiem ładny

Duster to niewątpliwie najbardziej stylistycznie wysmakowany model Dacii. Linia auta jest dość muskularna za sprawą „napompowanych” nadkoli. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się w jaśniejszych barwach, które kontrastują z czarnymi plastikami dolnej części nadwozia. To, co osobiście mnie drażniło, to wzór szesnastocalowych felg. Dla mnie nie do przyjęcia.

Duże powierzchnie szyb i spore lusterka sprawiają, że widoczność w każdym kierunku jest odpowiednia. Sprzyja temu także wyjątkowo wysoka – nawet jak na SUV-a – pozycja za kierownicą. Zamiast wydawać krocie na psychoanalityka, który bezskutecznie będzie walczyć z niskim poczuciem wartości, ja zaaplikowałbym kurację w postaci zajęcia miejsca za sterami rumuńskiego samochodu. To skuteczniejsza i tańsza terapia. Dacia prezentuje się ponadto dojrzale i poważnie, mimo, że offroadowy charakter podkreślają osłony wykonane z plastiku. W tej cenie jednak więcej oczekiwać nawet nie wypada.

Największe zaskoczenie

in plus pojawia się, kiedy autem wyjedzie się na drogę. Zawieszenie zaskakująco dobrze tłumi większość nierówności, a co ważne robi to stosunkowo cicho i bez objawów nerwowości. Spora w tym zasługa wielowahaczowego zawieszenia tylnej osi, które występuje tylko w opcji z napędem obu osi.

Jazda na wprost i po łagodnych łukach do złudzenia przypomina obcowanie z autem typu kombi. Jednak ostrzejsze wejście w zakręt demaskuje wyżej ulokowany środek ciężkości, gdyż auto wykazuje tendencje do przechylania się. Z uwagi na fakt, że testowana odmiana Laureate posiadała zarówno napęd 4×4 jak i system ESP, nawet przez moment nie było to niebezpieczne i Dacia dziarsko zmierzała zawsze we właściwym kierunku.

Układ kierowniczy został dobrze skalibrowany a wspomaganie posiada odpowiednio dozowaną siłę. Tylko szybka sekwencja zakrętów lewo-prawo ujawnia pewne braki w jego precyzji. Zresztą to auto do spokojnej i relaksacyjnej jazdy więc nie można tego piętnować.

Moc Diesla

Najmocniejsza i zarazem najlepiej pasująca jednostka do tego typu nadwozia to oczywiście silnik Diesla, który od lat stawiany jest konkurencji za wzór w dziedzinie cichej i kulturalnej pracy. Silnik Renault o pojemności 1.5 litra dysponuje mocą 110 KM i maksymalnym momentem obrotowym o wartości 240 Nm. To wystarczy, by sprawnie wyprzedzić wolno snującą się ciężarówkę, bo motor reaguje ochoczo na dodanie gazu już od dolnych rejestrów skali obrotomierza. Minimalna „turbodziurka” wyczuwalna jest tylko w okolicach 1,5 tys. obr./min. Start od 0-100 km/h zajmuje 12,5 sekundy i ujmy Dacii nie przynosi. Przekładnia manualna o sześciu biegach nie jest mistrzem precyzji. Króciutka „jedynka” i wyczuwalne opory podczas prób szybkiego operowania lewarkiem ostudzą zapędy kierowcy-sportowca. Pewne zastrzeżenia można mieć także do hamulców. Działają sprawnie, ale dozowanie siły nacisku na pedał wytracania szybkości wymaga przyzwyczajenia.

Dacia-Duster-3

Świetne wyniki spalania to niewątpliwie także zasługa niezbyt dużej masy, jak na auto segmentu SUV (1294 kg). W mieście spalanie nieznacznie przekracza siedem litrów na każde sto kilometrów, a w trasie wynik w okolicach 5,5 litra to wręcz norma uzyskiwana bez wyrzeczeń w postaci utraty dynamiki. To naprawdę doskonałe rezultaty, dlatego nie przeszkadza nawet skromna pojemność baku (50l), na którym udaje się przejechać zazwyczaj około tysiąca kilometrów.

Jak w promocji

Dacia Duster jest bezkonkurencyjna w temacie ceny. Bo jakże inaczej nazwać fakt, że auto z napędem na przód i benzynowym silnikiem 1.6 l o mocy 105 KM oraz bazowej konfiguracji kosztuje mniej niż 40 tys. zł? Nawet najbogatsza wersja wyposażeniowa z najmocniejszym Dieslem pod maską i napędem 4×4 kosztuje mniej niż 66 tys. zł. Kolejne 9 tys. zł można zaoszczędzić rezygnując z jednostki wysokoprężnej na rzecz wspomnianego benzyniaka 1.6. Schodząc z wyposażeniem półkę niżej zapłacimy 49,9 tys. zł. I nadal mamy napęd 4×4!

Oczywiście trzeba pogodzić się z pewnymi faktami – np. wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa biernego oznacza, że w najdroższej wersji dostaniemy tylko czołowe i boczne poduszki powietrzne, bowiem kurtyny są w ogóle nieosiągalne. Dodatkowe wyposażenie także wyraźnie odstaje od aut konkurencji. Dacia to po prostu propozycja dla nieco mniej wymagającego klienta. Mimo to walory trakcyjne i wysokie nadwozie, które równie dobrze sprawdza się poza asfaltem jak i w mieście, są nie do przecenienia. I w tym tkwi sukces Dustera, który sprzedaje się jak świeże bułeczki. Nie tylko w Polsce.

Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , ,

3 myśli nt. „Dacia Duster – nie tylko z rozsądku (TEST)

  1. avatarC

    Dobry test !
    tak jak w czasach studenckich
    pytanie: – Jakie wino jest dobre ?
    odpowiedź – tanie i dobre….
    pytanie: a jaka wódeczka jest dobra ?
    odpowiedź – tania i nie-wymiotna ….

    i tak chyba też jest z Dacią za te pieniądze nie ma konkurencji (Łada Niwa to nie ta liga)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *