Dacia Sandero 0,9 TCe Laureate – TEST

Dacia Sandero 0,9 TCe Laureate - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
20 stycznia 2016

Good news! Dzisiaj przetestujemy Dacię Sandero, czyli samochód miejski, którego ceny zaczynają się od 29 000 zł. Sprawia to, że „goła” Dacia nie ma praktycznie żadnej konkurencji. Ale my dzisiaj przyjrzymy się egzemplarzowi znajdującemu się po zupełnie innej stronie cennika, topowo wyposażonej wersji, która z ceną niemal 50 000 zł musi mierzyć się już z innymi przedstawicielami segmentu B. Jak wychodzi z tego starcia?

Na wspomniane na wstępie 50 000 zł składa się silnik benzynowy 0,9 TCe, najbogatsza wersja wyposażeniowa Laureate oraz sporo „ptaszków” postawionych w zakładce „wyposażenie dodatkowe” w konfiguratorze.

Silnik, skrzynia, zawieszenie

Zacznijmy jednak od silnika, czyli niespełna litrowego benzynowca o trzech cylindrach, który legitymuje się mocą 90 KM. Taka ilość koni plasuje go raczej w środku stawki jeśli chodzi o dynamikę jazdy, którą uzyskać można w samochodach z segmentu B. Osoby, które preferują pod prawą stopą mieć powyżej 100 KM nie mają w salonie Dacii czego szukać, ponieważ nic więcej ponad to, co oferuje 0,9 TCe w Sandero nie znajdą.

Dacia-Sandero-Laureate-silnik

Jednocześnie nie można powiedzieć, że trzycylindrowiec nie daje sobie dziarsko rady z napędzaniem Dacii. 90 KM połączone z turbosprężarką powodują, że w miejskim zakresie prędkości, czyli 0-70 km/h przyspieszenie jest bardziej niż wystarczające, aby dynamicznie przemieszczać się po ulicach. Im bliżej prędkości autostradowych, tym Sandero czuje się mniej komfortowo, co nie oznacza, że zupełnie „wymięka”. Z dwoma osobami na pokładzie spokojnie można uzyskać dynamikę, która pozwala na bezpieczne wyprzedzanie jadących około 90-100 km/h innych pojazdów. Na szaleństwa jednak nie ma tu miejsca – ale czy ktoś kupuje małą Dacię oczekując typowo sportowych możliwości?

Silnik nieswojo czuje się również w niższych partiach obrotów. Gdy wskazówka spadnie poniżej cyfry „2” na obrotomierzu samochód wyraźnie traci chęć do przyspieszania, a na biegu 4 i 5 swoje niezadowolenie manifestuje również wpadaniem w lekkie wibracje. Za to powyżej 2000 obrotów na minutę wyraźnie odżywa. Przy przyspieszaniu wydaje on ponadto dźwięk, który śmiało mogę uznać za najlepiej brzmiące 3 cylindry, jakich miałem okazję słuchać. Warkot charakterystyczny dla tego typu jednostek został zminimalizowany, a w zakresie 2000-3000 obrotów na minutę do uszu dociera świst, który brzmi wyjątkowo przyjemnie i sprawia, że czasami przyspieszałem, później odpuszczałem pedał i znowu przyspieszałem, tylko aby go posłuchać. Rewelacyjna sprawa jak na taki niepozorny silnik.

Dacia-Sandero-Laureate-zegary

Aby nie było za słodko muszę napisać parę słów o spalaniu, które nie należy do najmocniejszych stron 0,9 TCe. Przez pierwsze dwa dni jeździłem Sandero głównie po mieście i nawet nie patrzyłem w komputerze na średnie spalanie, aby pomiar był maksymalnie naturalny. Normalna jazda, miejscami dynamiczna, gdy chciałem sprawdzić jak zrywny jest samochód, ale generalnie bez szaleństw – tak jak się jeździ, aby nie tamować ruchu, ale też aby nie zgarnąć kilkuset złotych mandatu. Efekt? 9,2 litra benzyny na 100 kilometrów. To znaczące spalanie jak na tak mały silnik. Gdy wyjechałem Sandero za miasto zużycie spadło do około 6 litrów, a podróżowałem wtedy spokojnie w okolicach 60-100 km/h. Po wyjechaniu na autostradę przy 120-140 km/h komputer wskazywał spalanie między 7,5 a 9 litrów benzyny. Średnia z całego testu wyniosła 7,4 litra – szaleństwa tu nie ma, większym silnikom o mocy ponad 100 KM zdarza się uzyskiwać lepsze rezultaty. Dla szukających oszczędności w tym obszarze Dacia oferuje fabryczny montaż instalacji LPG do 0,9 TCe, która kosztuje 2500 zł ekstra.

Ciężko jest mi wydać jednoznaczny osąd skrzyni biegów, ponieważ z jednej strony pracuje ona precyzyjnie i nie ma obawy, że wrzucimy nie ten bieg który chcemy. Z drugiej jednak czasami lewarek w ostatniej fazie, tuż przed załączeniem biegu, stawia stosunkowo duży, niezbyt przyjemny opór – zwłaszcza na początkowych przełożeniach. Nie jest to bardzo nasilone zjawisko i nie trzeba zaliczyć 2 tygodni treningów na siłowni, aby w Sandero wrzucić jedynkę, ale oczekiwałbym po przekładni bardziej aksamitnej pracy przez cały czas.

Dacia-Sandero-Laureate-felga

Za to słowa uznania należą się zawieszeniu, które nie hałasuje przesadnie na wybojach i dobrze wybiera nierówności nawierzchni. To, w połączeniu ze stosunkowo miękkimi fotelami sprawia, że nawet dłuższa jazda Dacią Sandero nie męczy pasażerów. Zawieszenie zaliczające się do tych bardziej miękkich sprawia, że Dacią nie ma co sportowo pokonywać zakrętów. Nie zachęca do tego również układ kierowniczy, który nie grzeszy responsywnością – najmniejszy ruch kierownicą nie przekłada się na zdecydowaną reakcję kół. Jest to o tyle ciekawe, że większość małych samochodów – wliczając w to również modele od Renault – zupełnie inaczej podchodzi do zestrojenia układu kierowniczego, stawiając właśnie na żywiołowe reakcje auta na nawet delikatne ruchy kierowcy. Tutaj mamy inne podejście, które kierowcom szukającym samochodu do płynnej, spokojnej jazdy na pewno się spodoba.

Środek

W kokpicie również znalazło się sporo bajerów, które są konsekwencją hojnego wyposażenia testowanego egzemplarza. Nawigacja z ekranem LCD, tempomat, komputer pokładowy, pełna elektryka szyb i lusterek – elementy niezbędne do komfortowego podróżowania są tu na pokładzie.

Dacia-Sandero-Laureate-wnetrze

Niestety zasiadając w środku Sandero nietrudno jest dostrzec, że bazowy model tego auta startuje z ceną na poziomie niespełna 30 000 zł. Projekt kokpitu jest prosty i niespecjalnie urokliwy – zwłaszcza jeśli porównamy go do bardzo ciekawych propozycji konkurencyjnych modeli segmentu B. Rażą detale, takie jak brzydka kierownica, czy tanio wyglądający panel klimatyzacji. W niektórych miejscach przez oszczędności cierpi ergonomia – dla przykładu kierowca nie ma sterowników szyb umiejscowionych wygodnie na swoich drzwiach. Aby ograniczyć koszty sterowniki dla szyb przednich znajdują się na konsoli centralnej, tuż pod klimatyzacją, a szyb tylnych na samym końcu tunelu środkowego. Prostsze konstrukcyjnie, bardzo mało wygodne. Podobnie użyty ekran bardzo przeciętnie reaguje na dotyk, chociaż ostrość wyświetlanego obrazu i intuicyjność obsługi stoi na wysokim poziomie.

Materiały, gdzie byśmy nie dotknęli, są twarde, jednocześnie dobrze spasowane i mają przyzwoitą fakturę, dzięki czemu robią dobre wrażenie wizualne. Zastrzeżeń nie mam też do widoczności – chwila wprawy i łatwo można wyczuć gdzie kończy się obrys karoserii. Na brak miejsca nie będą narzekać również pasażerowie. Z przodu standardowo – z zajęciem odpowiedniej pozycji nie ma problemu. Z tyłu dzięki regularnym kształtom nadwozia wygospodarowano rewelacyjną wręcz ilość miejsca nad głową. W większości samochodów tego segmentu albo miałem minimalną ilość wolnej przestrzeni, albo wręcz szorowałem włosami o podsufitkę. W Sandero spokojnie mogę się wyprostować i jeszcze mam kilkucentymetrowy zapas. Na nogi już tak dużo miejsca nie ma, ale dzięki temu, że tylna część przednich foteli wykończona jest miękkim materiałem, a na dodatek wyprofilowana nie miałem problemu z zajęciem wygodnej pozycji, w której moje nogi nie cierpiałyby podczas podróży. Bagażnik liczy 320 litrów, więc tutaj możemy mówić o „średniej segmentowej” – nie wyróżnia się on ani na plus, ani na minus.

Dacia-Sandero-Laureate-tyl

Wygląd

Na koniec wypada wspomnieć o tym, jak Dacia Sandero wygląda z zewnątrz. A wygląda… przyjemnie – to chyba najlepsze słowo, którym można ją opisać. Nie jest to samochód, za którym ktoś się obejrzy, ani którego zdjęcie znajdzie się na tapecie w komputerze przeciętnego fana motoryzacji. Jednocześnie nie jest to już brzydka, kanciasta karoseria, która cechowała Dacię Logan na początku jej rynkowej obecności. W obecnej generacji Sandero dostrzec można miły dla oka grill, dzięki któremu samochód z przodu wygląda masywnie, czy dyskretne przetłoczenia na bokach.

Testowany egzemplarz wyposażony został również w srebrne oprawki lusterek, dodające mu odrobinę sportowego charakteru, czy 15” felgi aluminiowe. Całości dopełniał idealny moim zdaniem do tego samochodu niebieski lakier.

Podsumowanie

Czas przejść do podsumowania Dacii Sandero i spróbować odpowiedzieć na pytanie czy warto jest wydać niemal 50 000 zł na ten samochód. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ponieważ z jednej strony za taką cenę otrzymujemy samochód, który ma dobry silnik (0,9 TCe to moim zdaniem idealna jednostka do tego samochodu – nie tak wolna jak benzynowe 1,2 75 KM i zauważalnie tańsza od diesla 1,5 dCi 90 KM), jest dobrze wyposażony i zapewnia sprawne, bezproblemowe podróżowanie pasażerom.

Dacia-Sandero-Laureate-bok

Z drugiej strony to jest wciąż Dacia, samochód po którym widać, że został stworzony aby być wyjątkowo tanim w bazowej odmianie i to wrażenie jest tylko delikatnie maskowane w najbardziej dopasionej wersji, poprzez ładne felgi aluminiowe, zamiast stalówek, ekran LCD zamiast dziury na radio, czy rasowe, niebieskie pasy bezpieczeństwa.

Dlatego przed podjęciem decyzji warto zadać sobie pytanie: czy akceptuję fakt, że kupuję Dacię i zachowuję w kieszeni określoną sumę pieniędzy, czy też chcę wydać je aby jeździć autem, które w zamyśle konstruktorów miało być sprzedawane jako droższe, przez co wygląda atrakcyjniej, nie widać po nim cięć kosztów, w wielu miejscach jest nowocześniejsze. Jeśli ktoś uzna, że po prostu chce dobrego hatchbacka w dobrej cenie, przymknie oko na kilka mankamentów i nie będzie chciał wyróżniać się z tłumu, to z Dacii Sandero powinien być bardzo zadowolony.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , ,