Dacia Sandero LPG, czyli test na podwójnym gazie

avatar
Aleksander Pławski
15 maja 2012

Nie oszukujmy się: ogromna większość z nas, kierowców, wzdycha do drogich, świetnie wyposażonych, supermocnych aut. Z zapartym tchem śledzimy plotkarskie portale, żeby jako pierwsi dowiedzieć się, czym aktualnie jeździ Wojewódzki, jaką nową furę ma Karolak i czy Socha kupiła już Maserati po szkodzie „przystankowej”. Na zwykłe auta zerkamy nieco mniej chętnie – one już tak nie pociągają. Nie mają w sobie magii piękna, mocy i luksusu. Ale idąc dalej tym tokiem rozumowania, test Dacii Sandero, która w podstawowej wersji kosztuje 29.900 złotych a jej silnik ma mniej koni niż kosiarka Clarksona, nie powinien nas w ogóle obchodzić. A jednak obchodzi! Tym bardziej, że testowana wersja jest fabrycznie wyposażona w instalację LPG. Przy dzisiejszych cenach paliw nabiera to naprawdę dużego znaczenia. Zapraszam na test.

Jeszcze kilka lat temu nikt by nie pomyślał, że Dacia przeżyje jeszcze swój renesans, i to pod skrzydłami Renault. Dziś nikomu nie trzeba już udowadniać, że francuski koncern zrobił dobry interes, inwestując w nieco zapomnianą, rumuńską markę samochodów. Pomysł na nieskomplikowane, niedrogie samochody bez nadmiaru elektroniki chwycił. Dacia rośnie w siłę, przedstawiając nam kolejne modele i rozwiązania pozwalające na jeszcze tańszą eksploatację. Oczywiście pomysł na fabryczną instalację LPG nie jest pionierski, ale wydaje się doskonałym rozwiązaniem w tym segmencie aut. Zacznijmy jednak od ceny…

Konfigurator na stronie producenta „mówi”, że testowany egzemplarz to wydatek rzędu 42.400 złotych. Cóż, prawdą jest, że taka kwota nie brzmi już tak dobrze jak wspomniane wcześniej 29.900, (podstawowa wersja benzynowa), ale nie zapominajmy, że Sandero „z gazem” możemy mieć już za 37.450 złotych. Jednak decydując się na dopłatę ok 4.950 „peelenów” dostajemy naprawdę przyzwoicie wyposażone, pięciodrzwiowe auto, które według danych producenta spala średnio 6 litrów benzyny lub odpowiednio 7,6 l gazu na każde 100 kilometrów. Dla kogoś, dla kogo spalanie ma duże znaczenie (a mam wrażenie, że takich osób jest coraz więcej), takie rozwiązanie jest wprost idealne. Niewielki, 75-konny silnik autka powinien poradzić sobie zarówno w mieście, jak i w mało wymagającej trasie.

Dacia-Sandero-1

Ale wróćmy do ceny i wyposażenia. Otóż „nasz” egzemplarz, poza czterema kołami i kierownicą (złośliwi twierdzą, że właśnie takie elementy wyposażenia dostajemy w podstawowej wersji BMW), może pochwalić się m.in. radioodtwarzaczem CD/Mp3 ze sterowaniem pod kierownicą, wszystkimi czterema elektrycznie sterowanymi szybami, „elektryką” lusterek czy manualną klimatyzacją. Oczywiście, jeśli ktoś jest przyzwyczajony do „automatu”, to pewnie zajmie mu chwilę, nim dopasuje odpowiednie pozycje prędkości dmuchawy i dystrybucji powietrza. Warto jednak wyraźnie zaznaczyć przyznać, że wszystko tu jest proste w obsłudze i działa tak, jak powinno. W przypadku ogrzewania także. A w kategorii „bezpieczeństwo”, prócz obowiązkowego ABS, można również liczyć na 4 poduszki powietrzne.

Kabina…

…Sandero wbrew pozorom nie jest taka mała. Prócz tego, że przednie siedzenia mogłyby być nieco lepiej wyprofilowane, na ciasnotę nie można narzekać. Przydałaby się jedynie lepsza pozycja za „kółkiem”. Ale uczciwie muszę powiedzieć, że przyzwyczajenie się do foteli Dacii nie było szczególnie trudne, a moje pokrzywione plecy podczas testu nie zabolały ani razu. A to już jakiś plus. Co prawda trzymanie boczne jest nikłe, ale czy to sportowe auto?

Dacia-Sandero-2

Próby ostrzejszego slalomu obnażały oczywistą podsterowność Dacii, ale przechyły karoserii nie powodowały u kierującego stanów przedzawałowych. Auto, mimo braku systemu kontroli trakcji (i tak nie miałby wiele do roboty) czy kontroli stabilizacji toru jazdy, było przewidywalne i zachowywało się dosyć bezpiecznie. Szkoda tylko, że układ kierowniczy jest tak „gumowaty”, bo znacznie przyjemniej byłoby poczuć choć trochę Sandero w szybciej pokonywanych zakrętach.

Tylna kanapa jest całkiem wygodna, dzielona i składana w proporcjach 1/3 – 2/3, co przydaje się podczas przewożenia większych przedmiotów w 320-litrowym bagażniku. Po całkowitym złożeniu oparć pojemność kufra zwiększa się do 1200 litrów, a to w tym niewielkim przecież aucie jest wartością zupełnie przyzwoitą.

Pojedźmy…

…zatem przekonać się o tym, jak ta machina działa w praktyce. Benzynowe 75 koni mechanicznych i 107 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego dopiero od 4.250 obr./min szału nie robi, ale jednak z uporem maniaka pcha auto do przodu.

Niestety, jeżeli chcecie wyprzedzać na trasie, musicie zaplanować ten manewr co najmniej tydzień wcześniej – 14,5 sekundy do „setki” (15,2 w przypadku LPG) to na dzisiejsze czasy raczej marny wynik. Nawet w budżetowym aucie z segmentu B. Mocne deptanie gazu nie na wiele się zda – spowoduje głównie atak decybeli na bębenki w uszach.

Jednak w zamian za te cierpienia przy dystrybutorze na stacji paliw czeka nas nagroda – Dacia podaje, że średnie spalanie benzyny powinno wynieść nie więcej niż 6 litrów na 100 kilometrów. W przypadku jazdy na LPG – 7,6 litra. Niestety, krótki okres testu nie pozwolił nam w 100 procentach zweryfikować tych zapewnień, ale biorąc pod uwagę przejechane kilometry i prędkość ubywania gazu a potem benzyny ze zbiornika, możemy śmiało stwierdzić, że dane na pewno nie są zbytnio naciągane. Widać, że Dacia zadowala się naprawdę małymi ilościami każdego z dwóch paliw. Dodajmy, że miłe jest uczucie, gdy po około 300 przejechanych kilometrach można popatrzeć na wciąż pełny bak paliwa.

Dacia-Sandero-3

Dacia sama tuż po osiągnięciu temperatury roboczej motoru przełącza się na LPG, używając benzyny tylko przez pierwsze chwile jazdy na zimnym silniku. Aktualny tryb pracy można obserwować na małym wskaźniku, umiejscowionym tuż obok lewarka zmiany biegów. Można również samemu wymusić pracę na gazie lub benzynie.

Skrzynia biegów…

…jest w Sandero pięciobiegowa i działa zupełnie przyzwoicie. Jeśli nie oczekujecie super precyzji, nie powinniście być zawiedzeni. Poszczególne przełożenia bez trudu trafiają na swoje miejsce, nie hacząc po drodze o nieznane przeszkody. Jedynie zapięcie wstecznego czasami wymaga poprawki, ale wszystko to i tak mieści się w granicach normy.

Poziom hałasu…

…w kabinie Dacii, pomijając słabo wyciszony silnik, stoi na niezłym poziomie. Mimo prób jazdy po naprawdę sporych wertepach, w kabinie nic nie stukało i nie trzeszczało, a odgłosy dochodzące z zawieszenia nie budziły większych zastrzeżeń. Oczywiście, materiały użyte do wykończenia przedziału pasażerskiego są twarde i nie czynią wrażenia luksusu, ale przecież nie o to w tym wypadku chodzi. Za to montaż i spasowanie poszczególnych elementów stoi na naprawdę niezłym poziomie. Czego więc chcieć więcej?

Podsumowując…

…wspólnie przejechane ponad 400 kilometrów, należałoby wypunktować plusy i minusy Dacii. Spróbujmy podejść do tego obiektywnie: do wad Sandero należy zaliczyć głośną pracę jednostki napędowej w wyższych partiach obrotów i oraz słabe osiągi. Także układowi kierowniczemu konstruktorzy powinni poświęcić nieco więcej uwagi, bo jest po prostu nijaki. Cena (za testowany egzemplarz) w granicach 42.400 złotych może nie jest zabójcza, ale miło by było, gdyby na jej początku pojawiła się cyfra 3. A tak zostaje lekki niedosyt.

Zalety? Mimo wszystko, to auto ma ich wiele. Po pierwsze – niewiele pali i pozwala na dosyć wygodną podróż czterem dorosłym osobom. 320-litrowy bagażnik to niezły wynik w tej klasie aut, a jego ustawność i możliwość powiększenia sprawia, że można go uznać wystarczający.

Po drugie – auto jest proste w obsłudze, a brak przeładowania elektroniką dobrze wróży na przyszłość.

Po trzecie – zawieszenie jest sprężyste i dosyć komfortowe. Jazda po dziurach nie powoduje niepokojących stuknięć.

Jeżeli więc szukasz fabrycznie nowego auta, którego głównymi zaletami mają być: prosta budowa, niskie spalanie, przyzwoita ilość miejsca w środku i relatywny komfort jazdy, pomyśl o Sandero w wersji z LPG. Świat nie składa się tylko z drogich, luksusowych maszyn, których lakier lśni jak gwiazdy na niebie. Równie potrzebne są auta tanie, przyzwoite i niezawodne.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , ,

Jedna myśl nt. „Dacia Sandero LPG, czyli test na podwójnym gazie

  1. avatarOjciec

    Lubię czytać teksty p.Aleksandra,choć nie mam ostatnio czasu.Są bezpretensjonalne,przejrzyste w myśli,pełne dyskretnej pasji i swoistego humoru.
    Proszę przyjąć wyrazy uznania.
    Ojciec.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *