Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM – TEST

avatar
Aleksander Pławski
10 marca 2018

Nowa Fiesta to dowód na to, że Ford bardzo poważnie traktuje segment B. Najnowsze wcielenie tego popularnego miejskiego auta jest jeszcze lepsze od poprzednika. Większe, dojrzalsze, jeszcze bardziej dopracowane. Do tego z opcjonalnym wyposażeniem zarezerwowanym do niedawna tylko dla wyższej klasy.

To już ósma generacja Fiesty. Poprzednia była bardzo atrakcyjna dla oka. W przypadku obecnej mam mały dylemat: z jednej strony nic temu autu nie brakuje, a z drugiej mam nieodparte wrażenie, że starsze wydanie miało w sobie więcej charakteru i zadziorności. Najnowsza odsłona miejskiego Forda jest jakby ugrzeczniona – jego sylwetka została nakreślona nieco bardziej zachowawczo, jednak z zachowaniem maksymalnego podobieństwa do pozostałych modeli z gamy producenta. Żeby jednak uniknąć tradycyjnych dywagacji na temat różnych gustów powiem tak: podoba mi się te wóz, choć osobiście wybrałbym go w innym kolorze niż Blue Wave.Kabina testowanego egzemplarza wita nas atrakcyjnie zaprojektowanym kokpitem, wygodną i mięsistą kierownicą, dobrymi materiałami i dużym ekranem dotykowym. Mamy do czynienia z bogatą wersją Titanium, ale jakby tego było mało – doposażoną w jeszcze kilka dodatków. Nasza Fiesta może się więc pochwalić np. otwieranym elektrycznie dachem panoramicznym, czujnikami zmierzchu i deszczu, automatycznie ściemniającym się lusterkiem wstecznym, pełną elektryką szyb i lusterek czy systemem BLIS z Cross Traffic Alert, czyli systemem monitorowania martwego pola widzenia w lusterkach z funkcją ostrzegania o pojazdach nadjeżdżających z prawej lub lewej strony podczas manewru wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego.Ale to nie wszystko: do naszej dyspozycji jest również tempomat adaptacyjny, system Pre-Collision Assist (system wspomagający kierowcę w unikaniu lub zmniejszaniu skutków kolizji z poprzedzającymi pojazdami lub pieszymi), system rozpoznawania znaków drogowych, system monitorowania koncentracji kierowcy czy Pakiet B&O Play Navi, obejmujący m.in świetnie grające audio i nawigację satelitarną.

Mało? No to wymieniam dalej: system wspomagający wykonanie manewrów parkowania równoległego i prostopadłego, kamera ułatwiająca parkowanie tyłem, elektrycznie składane lusterka boczne z lampkami oświetlającymi podłoże, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, podgrzewane przednie fotele, 16″ obręcze kół ze stopów lekkich… Nie, to nie wszystko. Ale wystarczy tej wyliczanki bo nikt nie będzie chciał czytać dalej.

To teraz najważniejsze – jak się tym autem jeździ?

Pod maską testowanego egzemplarza pracuje dobrze już znany, wielokrotnie nagradzany trzycylindrowy silnik benzynowy 1.0 EcoBoost. Tutaj akurat w odmianie o mocy 125 koni mechanicznych. Ta doładowana jednostka napędowa charakteryzuje się świetnym jak na tę liczbę cylindrów wyważeniem, ponadprzeciętną kulturą pracy i wielką chęcią do kręcenia się w górne rejestry obrotomierza. 170 Niutonometrów dostępnych jest już od 1400 obr./min, dzięki czemu Fiesta jest skora do przyspieszeń niemal w każdej sytuacji. Katalogowe osiągi to prędkość maksymalna 195 km/h oraz przyspieszenie do „setki” w 9,9 sekundy. Takie dane nie robią wrażenia „na papierze” ale uwierzcie mi na słowo – w praktyce odczucia są naprawdę bardzo dobre. Jeśli jesteś wrogiem downsizingu – mam dla Ciebie propozycję – zanim zaczniesz wieszać psy na Fieście w takiej konfiguracji, najpierw się nią przejedź. Tak, wiem – to tylko trzy cylindry, ale tu nie ma mowy o nieprzyjemnym hałasie czy irytującym warkocie. Ta jednostka napędowa po prostu idealnie pasuje do małego Forda. Wsiadasz, ruszasz i nie chcesz przestać jeździć.

Generalnie cały układ jezdny Fiesty zasługuje na słowa uznania. Ford znany jest ze znakomitych zawieszeń i nie inaczej jest w tym przypadku. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że nowa Fiesta resoruje jak jej większy brat – Focus. Na pewno rozumiecie, jak duży jest to komplement. Zestrojenie zawieszenia to prawdziwy majstersztyk – samochód prowadzi się bardzo pewnie, nie wychyla się przesadnie na zakrętach a jednocześnie zapewnia odpowiednia dawkę komfortu w codziennym użytkowaniu. Coś między sportem a komfortem, z naciskiem na przyjemność z prowadzenia.Bardzo dobrze skalibrowany jest również układ kierowniczy. Siła wspomagania jest optymalna, a reakcje wozu na ruchy kierownicą natychmiastowe, zaś sama kierownica ma niespotykaną w tej klasie miękkość i mięsistość. Trzymanie jej to czysta przyjemność. Testowane auto zbiera kolejne punkty za mechanizm zmiany biegów. Drążek zarządzający sześciobiegową, manualną skrzynią biegów działa perfekcyjnie. Drogi prowadzenia pomiędzy poszczególnymi przełożeniami są krótkie a biegi wchodzą precyzyjnie i bez żadnych haczeń. 

To wszystko razem skłania kierowcę do dynamicznej jazdy. Mimo tego, że Fiesta jest typowo miejskim wozidłem, naprawdę łatwo się w niej zapomnieć i stracić prawo jazdy. Nawet przy prędkościach autostradowych w kabinie jest cicho i nie czuć prędkości. A skoro już o kabinie mowa – zaprojektowana jest bardzo sensownie a jakość materiałów stoi na wysokim poziomie. Nic nie skrzypi i nie stuka – montaż i spasowanie poszczególnych elementów nie budzi zastrzeżeń. Ergonomia jest bardzo dobra – wszystko jest na swoim miejscu i kierowca nie ma problemu ze znalezieniem odpowiedniego przycisku na desce rozdzielczej. Pozycja a kierownicą jest dobra. Sam fotel kierowcy nazwałbym jednak tylko niezłym. Niby jest wystarczająco wygodny, ale w dłuższej trasie brakowało mi lepszego wyprofilowania. Nie znaczy to jednak, że jest źle. Po prostu nie jest tak idealnie jak z resztą rzeczy. W kwestii przestronności przedziału pasażerskiego, przynajmniej z przodu, Fiesta nie ma się czego wstydzić. Kierowca i jego pasażer nie będą narzekać na brak miejsca. Z tyłu jest nieco gorzej – to niestety częsta przypadłość samochodów z segmentu B, które z racji swoich gabarytów tak już po prostu mają. Oczywiście można tym autem podróżować w cztery dorosłe osoby, ale te jadące z tyłu nie będą miały tyle miejsca co w limuzynie. Bagażnik pomieści 292 litry, co należy należy uznać za wartość wystarczającą. Zdarzają się gorsi rywale w tej klasie, ale są też i lepsi.Ceny nowej Fiesty startują od 46.930 złotych (44.900 w promocji) za trzydrzwiową wersję Trend z silnikiem 1.1 o mocy 70 KM. To niezła opcja, jednak moim zdaniem znacznie ciekawiej przedstawia się propozycja pięciodrzwiowej wersji SYNC Edition ze 100-konnym silnikiem EcoBoost. Aktualnie można ją kupić za 52.550 złotych (zamiast 59.980 zł). Fiesta z takim silnikiem będzie już naprawdę dynamicznym autem a i wyposażenie będzie lepsze niż w wersji bazowej. Testowany egzemplarz to, jak już wcześniej wspomniałem, bogata wersja Titanium i 125-konny EcoBoost pod maską, co z automatu daje nam 67.980 złotych (60.050 zł w promocji). Po doposażeniu we wszystkie dodatkowe bajery, które ten egzemplarz ma na pokładzie, na kalkulatorze pojawia się niebotycznie wysoka kwota 82.650 zł. Po uwzględnieniu promocji wyjdzie jakieś 74.700 złotych. To i tak dużo. Idę o zakład, że w Polsce Fiest w takiej specyfikacji nie sprzeda się wiele. Przeciętny Kowalski dysponując takim budżetem prędzej zastanowi się nad większym, gorzej wyposażonym kompaktem – i nie ma się co dziwić. Dobrze jednak, że Ford daje potencjalnemu nabywcy takie możliwości konfiguracji. Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, w którym będziemy mogli kupować takie samochody jako drugie czy nawet trzecie w rodzinie i nie będziemy musieli oszczędzać na wyposażeniu.Reasumując, najnowsze wcielenie Fiesty jest bardzo udane. Ma świetny układ jezdny, szeroki wybór jednostek napędowych i opcji wyposażenia, atrakcyjny wygląd i dobrze zaprojektowany i wykonany przedział pasażerski. Do nielicznych wad zaliczyłbym niewielką ilość miejsca na nogi na tylnej kanapie, słabe siłowniki klapy bagażnika i brak możliwości zamówienia reflektorów ksenonowych czy LED’owych. Poprawiłbym też fotel kierowcy, ale kto wie – może to tylko sprawa mojego pokrzywionego kręgosłupa? Inni nie narzekali. Poza tym miejski Ford prowadzi się fantastycznie i jest samochodem zdecydowanie nie tylko do miasta. Według mnie to aktualnie ścisła czołówka segmentu B.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *