Ford Galaxy 2.0 TDCi AWD Titanium – TEST

avatar
Aleksander Pławski
30 maja 2016

Czy decydując się na dużego, rodzinnego vana jesteśmy skazani na mizerne osiągi, gumowaty układ kierowniczy i brak frajdy z prowadzenia? Nowy Ford Galaxy udowadnia, że wcale nie musi tak być. To jedno z tych aut, z których kierowca nie ma ochoty wysiadać. I nie ma w tym ani krzty przesady!

Najbardziej lubię samochody średniej wielkości – nie mniejsze niż powiedzmy BMW serii 3 i nie większe niż BMW serii 5. Dlaczego akurat podaję przykład BMW? Bo samochody tej marki dają mi najwięcej frajdy z prowadzenia. Jest tylko jedno ale – BMW to segment premium i żeby stać się posiadaczem „Beemki” w dobrej wersji, trzeba mieć portfel grubości Wojciecha Manna (swoją drogą uwielbiam go).

Prawda jest taka, że jeśli cenicie radość z jazdy i nie stać Was na BMW, tylko Ford jest w tym wypadku odpowiednią alternatywą. Oczywiście nie musicie się ze mną zgadzać. Ale pokażcie mi inną poza Fordem markę, która konstruuje tak dopracowane układy jezdne w każdym ze swoich modeli. Tak, w każdym. Bo czy prowadzę Ka, Fiestę, Focusa, S-Maxa czy Mondeo, zawsze czuję się dobrze i wiem, że samochód słucha moich poleceń, zamiast kombinować coś po swojemu.

DSC_0143

 

Nie. To nie jest tekst sponsorowany.

Tak, jestem uzależniony od prowadzenia i w każdym z testowanych samochodów staram się zawsze znaleźć więcej zalet niż wad. Niemniej jeździłem kilkoma autami, do których nie chciałbym nigdy więcej wracać. Na szczęście z Galaxy jest zupełnie odwrotnie. I to mimo tego, że ten samochód ma dla mnie tyle sensu, co jazda latem na zimowych oponach. Naprawdę nie obraziłbym się, gdyby na stałe zagościł w moim garażu.

Nie, póki co nie mam dzieci a na wakacje latam samolotem. Do pracy mam jakieś 30 kilometrów a dłuższe trasy robię tylko dla przyjemności testowymi autami. Po co mi więc wielki, siedmioosobowy van, w którym oprócz własnej pupy woziłbym głównie powietrze? A no po to, że jeździ się nim wyśmienicie! Ma wygodne fotele, bardzo dobrą, dwusprzęgłową, automatyczną skrzynię biegów, nieliche audio i bardzo sprawny, 180-konny silnik diesla. Ale przede wszystkim – fenomenalne adaptacyjne zawieszenie, doskonałe (jak na auto tej klasy) wyciszenie przedziału pasażerskiego i to coś, co sprawia, że nie chcesz przestać nim jeździć. To chyba suma tych wszystkich dobrych rzeczy, które tak znakomicie ze sobą „gadają” powoduje, że Ford Galaxy jest jedynym (nie przesadzam) w swojej klasie autem o tak wszechstronnym zastosowaniu i tak wielu zaletach, zdecydowanie górujących nad wadami. Tak, wadami, bo każde auto je ma. Ale o tym później.

DSC_0158

Wyposażenie

testowanego egzemplarza jest przebogate. Stąd też bierze się jego dość niespotykana jak na ten segment cena. Prawie 225 tysięcy złotych za vana zobowiązuje. Dlatego na pokładzie „mojego” Forda uświadczycie m.in. napęd na 4 koła, zawieszenie adaptacyjne z możliwością wyboru jednego z trzech trybów pracy, inteligentny tempomat z systemem Pre Collision Assist, system rozpoznawania znaków drogowych z inteligentnym ogranicznikiem prędkości, system monitorowania martwego pola, podgrzewaną kierownicę, otwierany elektrycznie dach panoramiczny, trzystrefową klimatyzację i wiele, wiele innych. Nie sposób wszystkiego wymienić. Dość powiedzieć, że lista dostępnego wyposażenia jest więcej niż premium… Pobawcie się konfiguratorem, a przekonacie się, że można naprawdę dużo!

DSC_0221

Suche dane katalogowe

nie wskazują na taką frajdę z jazdy tym – jak na europejskie warunki – kolosem. Deklarowane przez producenta przyspieszenie 10,5 sekundy do 100 km/h na nikim nie zrobi wielkiego wrażenia. Ale usiądźcie za kółkiem i przejedźcie się więcej niż przysłowiowe 2 kilometry. Spróbujcie jazdy tak po autostradzie (polecam tryb Sport) jak i po wiejskich, nieutwardzonych drogach (tryb Komfort) czy po prostu zwykłej jazdy po mieście (Standard). Delektujcie się znakomitą, niezmąconą żadnymi niechcianymi odgłosami pracą zawieszenia i poczujcie, że van Forda prowadzi się niczym zwinny kompakt, doskonale trzymający się drogi w niemal każdych warunkach. A skrzynia w trybie sportowym sprawia, że Galaxy zdaje się przyspieszać szybciej, niż wcześniej podałem. Przy tym wszystkim średnie zużycie paliwa w teście wyniosło 10,2 litra na 100 kilometrów. Czy można chcieć czegoś więcej?

DSC_0177

Tak, można.

Jak już wcześniej wspomniałem, nie ma samochodów bez wad. Ma je również testowane Galaxy. Nie są może duże, ale obiektywnie trzeba o nich powiedzieć. Po pierwsze – mimo wszystko – cena. Ja wiem, że ten model można kupić już za 119.000 zł (1.5 Ecoboost Trend). Zdaję sobie również sprawę, że testowane auto było skonfigurowane tak, że sam Pan Hrabia Luksusowy miałby ciężko, by znaleźć braki w wyposażeniu. Ale jak na polskie warunki, niemal ćwierć miliona za vana wydaje się być lekką przesadą. Po głębszym zastanowieniu, mimo wszystko z naciskiem na „lekką” bo nieracjonalnym byłoby żądać za taki samochód połowy ceny.

Po drugie – kto do jasnej cholery wymyślił sposób obsługi poszczególnych funkcji komputera pokładowego? Dlaczego, by zmienić choćby tryb adaptacyjnego zawieszenia muszę się naklikać tyle  samo razy, co żeby skończyć grę River Raid? (Sorry, stary rocznik, nie wiem, co teraz jest na topie). Tyle już o tym pisano, a wciąż jest tak samo. Ok, po tygodniu przestaje przeszkadzać, ale czy nie mogłoby być lepiej?

I po trzecie – chyba już ostatnie – dlaczego pomiędzy drugim rzędem foteli a roletą bagażnika musi być przerwa? Czyżby była to opcja „Ford złodziej friendly”? Ok, może się czepiam szczegółów, ale w tak „in general” znakomitym aucie (naprawdę póki co nie widzę dla Galaxy konkurencji w segmencie premium) takie drobiazgi irytują. A najbardziej irytuje mnie fakt, że to nie moje własne auto. Kompletnie bez sensu, ale jednak…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *