Ford Grand Tourneo Connect 1.6 TDCi Titanium – oswojony autobus (TEST)

avatar
Rafał Pazura
04 września 2014

Zadanie, którego podjął się Ford wydawało się karkołomne. Czy na bazie typowego „dostawczaka” można zbudować prawdziwe auto rodzinne? Nowy Ford Tourneo Connect próbuje przekonać do siebie wielodzietne rodziny, dla których kompaktowe minivany są po prostu za małe. Przestrzeń w środku i ogromny bagażnik to tylko niektóre z jego licznych zalet.

Od razu odniosę się do poprzednika Tourneo Connect, którego testowałem siedem lat temu. Nie sposób było odmówić mu praktyczności, ale kontrowersyjna uroda oraz niedostatki wykończeniowe nie pozwalały ukryć faktu, że na co dzień lepiej wozić nim towary niż rodzinę.

Po tygodniu spędzonym za kierownicą najnowszej generacji tego modelu i przejechaniu trasy Warszawa-Świnoujście-Warszawa śpieszę poinformować, że teraz jest całkiem inaczej. Ten model Forda śmiało może konkurować z dużymi vanami przeznaczonymi dla pięciu oraz więcej osób i absolutnie nie ma się czego wstydzić. Zarówno pod względem jakości wykonania jak i komfortu, który oferuje. Jego największym atutem jest jednak cena i myślę, że dla wielodzietnej familii, której nie stać na dużego vana w cenie minimum 100 tys. zł, stanowić będzie doskonałą alternatywę. Do testu otrzymałem wersję siedmioosobową, która sprawia, że mamy do czynienia z Fordem Grand Tourneo Connect. Tak, nazwa równie długa, jak … nadwozie tego samochodu (4,81 m).

Ford-Tourneo-test-bok

Pod względem

urody nadwozia Tourneo Connect raczej nie będzie dzierżył miana Mistera elegancji, ale geometryczna bryła auta wcale nie jest pozbawiona uroku. Owszem, Fordowi bliżej w tej materii do małego autobusu, ale spora liczba przetłoczeń i dynamiczna linia świateł nawiązująca do modeli osobowych aut tej marki, po prostu może się podobać. Wersja Grand jest ponadto dłuższa od standardowej o niemal 40 cm, co wydatnie wpływa na jego proporcję. Mimo to, Ford nie wygląda ociężale.

Pudełko pełne niespodzianek

Proste kształty mają swoją zaletę. Dzięki temu wygospodarowano we wnętrzu rekordową ilość miejsca, a widoczność we wszystkich kierunkach ze środka jest wręcz wzorowa. Dostawczy rodowód Forda zdradzają wielkie lusterka boczne. Jednak pasują one do szerokiej bryły auta, a dzięki dzielonej powierzchni luster zapewniają idealne pole widzenia.

Ford-Tourneo-test-lusterko

Po zajęciu miejsca za kierownicą pierwsze wrażenie jest takie, że za chwilę osoba wsiadająca z lewej strony … skasuje bilet. Szyba przednia sięga tak daleko, że skojarzenia z autobusem są jak najbardziej na miejscu. Także szerokość auta robi wrażenie. Tu nawet osoba cierpiąca na klaustrofobię nie odczuje dyskomfortu. Z tyłu w wersji Grand znajdują się dwa rzędy siedzeń. Zajęcie miejsc w tej części auta ułatwiają przesuwane drzwi po obu jego stronach. Otwierają się lekko, a na zatłoczonym parkingu docenia się ich praktyczność.

Za oparciami przednich foteli trzy niezależne siedzenia dla pasażerów – składane i demontowane w zależności od potrzeb. Za nimi dwa dodatkowe fotele, które można rozłożyć i przewieźć dwie dodatkowe osoby. Dorośli mogliby tam nieco marudzić, ale osoby o wzroście do ok 165 cm będą czuły się tam całkiem swobodnie – miejsce jak znalazł dla teściowej.

Ford-Tourneo-test-fotele

Królewski rozmiar

Mianem King Size możne określić parametry przestrzeni bagażowej. Celowo pomijam tu wyraz „bagażnik”, bo w przypadku odmiany Grand Tourneo Comnnect byłaby to po prostu obraza. Przy opcji z pięcioma fotelami do dyspozycji pozostaje ponad 1500 litrów pojemności. Zazwyczaj w autach wyposażonych w trzeci rząd siedzeń, po jego rozłożeniu praktycznie nie istnieje miejsce na bagaże. W Fordzie nie trzeba iść aż na taki kompromis, bo nawet przy zajęciu wszystkich siedmiu foteli do dyspozycji pozostaje jeszcze „przyzwoite” 1280 litrów kufra. Pakowanie ciężkich bagaży ułatwia ponadto bardzo nisko ulokowana podłoga. Warto pokreślić walory transportowe Forda – przy dwóch miejscach z przodu można przewieźć przedmioty o długości niemal 2,2 m, a ładowność auta sięga niemal 750 kg.

Ford Grand Tourneo Connect to także mistrz schowków. Obszerne szuflady znajdują się pod przednimi siedzeniami. W oparciach przednich foteli zainstalowano składane stoliki, w które bez problemu można bezpiecznie umieścić napoje dla pociech. Nad głowami jadących z przodu rozpościera się prawdziwy pawlacz, w który można upakować masę drobnych przedmiotów. Przez środek auta biegnie, niczym w autobusie, tunel podsufitowy z wnękami na szereg przedmiotów (chyba, że ktoś zdecyduje się na odmianę Titanium ze standardowym szklanym dachem, to „tunel ze schowkami” z powodów oczywistych nie wstępuje). Po bokach wygospodarowano dodatkowo półeczki z siatek. Jest też klasyczny schowek przed pasażerem i duże schowki we wszystkich drzwiach. W konkurencji wykorzystania wnętrza Ford gra więc w pierwszej lidze.

Ford-Tourneo-test-wnetrze

Klimat z osobówki

Plastiki użyte do wyłożenia konsoli centralnej wyglądają estetycznie i ładnie. W przeciwieństwie do modelu poprzedniej generacji mamy tu do czynienia po prostu z jakością rodem z aut kompaktowych. Nie rozpieszczą nas może miękkie materiały czy miłe w dotyku tworzywa, ale spasowanie wszystkiego oraz wrażenia estetyczne są jak najbardziej w porządku.

Konsola środkowa to niemal kopia rozwiązań z Focusa i C-Maxa, więc chwilę czasu zajmie ogarnięcie rozbudowanej „guzikologii”. Polecana wersja wyposażeniowa Titanium może zawstydzić niejedno auto kompaktowe pod względem oferowanego wyposażenia. Tu Ford absolutnie nie może kojarzyć się z rodowodem dostawczego auta. Na pokładzie pełna elektryka szyb i lusterek. Do tego czujniki parkowania z przodu i z tyłu auta z graficzną ilustracją odległości od przeszkody na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu. Parkowanie ułatwia także opcjonalna kamera cofania, z której obraz przekazywany jest na … lusterko wsteczne. Ten niecodzienny patent okazuje się całkiem skutecznym rozwiązaniem. Wymaga dopłaty 1250 zł, ale występuję w pakiecie m.in. z samościemniającym się lusterkiem wstecznym i podgrzewaną szybą przednią, więc wg mnie warto zainwestować.

Ford-Tourneo-test-lusterko

Aspirując do miana rodzinnego auta, Tourneo Connect można wyposażyć w szklany dach z rozsuwaną elektrycznie roletą. Automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja to także atrybut najbogatszej odmiany Titanium (w uboższej odmianie Trend wymaga dopłaty 4,5 tys. zł). Skórzana kierownica posiada także przyciski do obsługi telefonu za pośrednictwem Bluetooth i systemu audio. Co cieszy, bogatsze odmiany posiadają przycisk do głosowego wybierania numerów z książki telefonicznej. Ponadto funkcja Ford Sync z AppLink umożliwia odtwarzanie muzyki oraz obsługę smartfona za pośrednictwem komend głosowych. W najtańszej wersji wyposażeniowej trzeba jednak dopłacić za port USB, iPad i AUX.

Absolutny światowy poziom Forda Tourneo Connect objawia się w wyposażeniu z zakresu bezpieczeństwa. Oczywiście ABS i wszelkie systemy z zakresu trakcji i stabilizacji toru jazdy są w standardzie. Dopłaty nie wymagają także systemy wspomagania ruszania pod górę (HSA) i kontroli ciśnienia w oponach. Ale to co najbardziej cieszy, to dbałość producenta o systemy wspomagające. Kupując Tourneo Connect otrzymamy bowiem nie tylko poduszki czołowe i boczne, ale także kurtyny boczne chroniące osoby jadące z przodu, jak i w drugim oraz trzecim rzędzie siedzeń. Mnie jednak zaskoczył obecny na pokładzie wersji Titanium układ znany z limuzyn Volvo i co bardziej „wypasionych” odmian Forda – czyli tzw. system City Safety zapobiegający kolizjom przy małych prędkościach, który samodzielnie potrafi zatrzymać auto ograniczając ryzyko stłuczki.

Ford-Tourneo-test-tyl

Komfort

jaki oferuje wywodzący się z auta dostawczego Ford jest więcej niż zadowalający. Nadwozie wcale przesadnie się nie buja, a dłuższy rozstaw osi wersji Grand sprzyja lepszemu filtrowaniu poprzecznych nierówności. Dynamiczna jazda po zakrętach dla auta o takich gabarytach nie może być specjalnością, ale charakter auta sprawia, że nie ma takiej potrzeby. Mimo to zdobyłem się na taką próbę i byłem miło zaskoczony jak duże rezerwy bezpieczeństwa drzemią w tym aucie.

Układ kierowniczy najlepiej sprawdza się przy spokojnej lub miejskiej jeździe. Jadąc ze stolicy do Świnoujścia w większości autostradami, przekonałem się, że samochód stworzony jest do dalekich tras. Nawet jazda z prędkościami ok. 150 km/h mimo kanciastego nadwozia, nie powoduje przesadnego hałasu w kabinie. Pozytywnie zaskakuje także czułość układu kierowniczego przy szybszej jeździe.

Ford-Tourneo-test-silnik

Łyżka dziegciu

Do testu trafił mi się wariant z najmocniejszym silnikiem diesla o mocy 115 KM. Wydaje się, że z racji gabarytów właśnie motor wysokoprężny będzie optymalny, ale jeśli chodzi o osiągi jakie oferuje czeka nas pewne rozczarowanie. Należy pamiętać, że to najmocniejsza spośród zasilanych olejem napędowym jednostek, która mówiąc delikatnie – stanowi absolutne minimum w kwestii dynamiki. I nie mam tu na myśli sportowych doznań. Po prostu aspirujący do miana auta rodzinnego pojazd musi gwarantować kierowcy względnie przyzwoite osiągi. Pamiętajmy, że autem z definicji ma podróżować minimum piątka pasażerów, a przepastny kufer z pewnością będzie zładowany bagażami na wakacje. Wówczas okazuje się, że silnik przeciętnie wywiązuje się ze swojej roli.

Czuć, że przydałoby się mu dodatkowe 20-30 KM. A tak, z mocy 115 KM, otrzymujemy przyspieszenie w okolicach 14 sekund, które nie powala na kolana. Także wyprzedzanie kolumny tirów należy odpowiednio zaplanować. Silnik 1.6 TDCi jest bowiem bardzo ospały poniżej 2 tys. obrotów, dlatego trzeba odpowiednio dozować obrotami i przełożeniami skrzyni biegów, by wykrzesać z niego właściwą dynamikę. Nie próbuję nawet wyobrazić sobie, jak jeździ się słabszymi odmianami o mocach odpowiednio: 95 i 75 KM.

Ford-Tourneo-test-reflektor

Z powyższych powodów najlepszym wyborem może okazać się benzynowy motor 1,6 Ecoboost o mocy 150 KM, który – co osobliwe – standardowo sprzężony jest z automatyczną skrzynią dwusprzęgłową. Taki tandem zapewnia sprint od 0-100 km/h w 10,9 sekundy i można przypuszczać, że dynamika jazdy na wolniejszych obrotach także jest lepsza.

W kwestii ekonomiki, motor 1,6 TDCi o mocy 115 KM pokazuje dwoistą naturę. Nie poganiany, podczas płynnej jazdy z prędkościami rzędu 80-100 km/h, spala w trasie ok. 5,5 l/100 km. A więc rewelacja. Przy prędkościach autostradowych zużycie wzrasta jednak do 8l. Tu cudów nie ma – opory powietrza robią swoje. W mieście także należy przyjąć, że wynik w okolicach 7,5 – 8l/100 km będzie najczęściej widywanym na wyświetlaczu komputera pokładowego.

Ford-Tourneo-test-van

Cennik

Podstawowa wersja Forda Grand Tourneo Connect – z jedynym godnym polecenia silnikiem z gamy diesla o mocy 115 KM – rozpoczyna kwota 85 tys. zł. Niemało, ale wówczas Ford występuje w bogatszej od bazowej wersji Trend. Kto chce zaoszczędzić musi pogodzić się z jeszcze gorszą dynamiką wersji z 95-konną jednostką – wówczas za odmianę w specyfikacji Ambiente zapłaci niespełna 78 tys. zł. Na „dnie” cennika wersja 1,6 TDCi o mocy 75 KM za sumę 75 tys. zł

Jednak mój typ jest inny. To opcja z benzynową jednostką 1.6 EcoBoost o mocy 150 KM i z automatyczną przekładnią. Świetnie wyposażona odmiana Trend to wydatek rzędu 83 tys. zł. Jeśli wystarczyłoby mi pięć miejsc siedzących zrezygnowałbym jeszcze z opcji Grand na rzecz Tourneo Connect i zaoszczędził kolejne 4 tys. zł. I po co mi van?

Rafał Pazura

Foto: Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , ,

2 myśli nt. „Ford Grand Tourneo Connect 1.6 TDCi Titanium – oswojony autobus (TEST)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *