Ford Mondeo – czyli duży może więcej (TEST)

avatar
Aleksander Pławski
18 września 2011

Ford Mondeo obecnej, czwartej generacji, gości na naszym rynku już 4 rok i wciąż jest jednym z najchętniej kupowanych aut klasy średniej. Zgodnie ze współczesnymi trendami panującymi wśród producentów aut – niedawno przeszedł lifting. Czy rzeczywiście wart jest grzechu? Sprawdzamy to testując bogato wyposażoną wersję Titanium z wysokoprężnym sercem pod maską i manualną skrzynią biegów.

O wyglądzie Mondeo napisano już chyba wszystko. Jedni twierdzili, że jest zbyt „napompowany”, ma zbyt ciężki wygląd i ma za małe koła. Innym podobała się właśnie taka muskularna sylwetka z dużym, charakterystycznym grillem i pokaźnymi reflektorami, budzącymi respekt na drodze. Wiadomo – gustów jest wiele i dzięki temu nie mamy stylizacyjnej nudy, ale jedno wiem na pewno – testowany liftback w granatowym kolorze i potężnymi, osiemnastocalowymi felgami o eleganckim wzorze, prezentuje się nader okazale. A czy jeździ tak samo dobrze jak wygląda?

Nie od dziś wiadomo, że Ford Mondeo = dużo miejsca w środku + wysoki komfort jazdy. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Przestrzeń jest wszędzie – zarówno z przodu jak i z tyłu pojazdu. Cztery dorosłe i do tego rosłe osoby nie będą narzekać nawet wtedy, kiedy postanowią pojechać po zakup pamiątek z Warszawy do Amsterdamu, choć to przecież szmat drogi. Myślę nawet, że przy odrobinie dobrej woli zabiorą jeszcze piątego współtowarzysza podróży i też nie będzie im źle. Również z zabraniem odpowiedniej ilości pakunków nie powinni mieć problemu: 540 litrów układnej przestrzeni bagażowej to dobry wynik. Mogą też pojechać tylko we dwójkę. Wtedy, po rozłożeniu tylnej, świetnie wyprofilowanej kanapy, dostaną do dyspozycji aż 1460 litry. Strach nawet pomyśleć, co w takiej sytuacji mogliby przywieźć z Holandii w takiej ilości.

Ford-Mondeo-1

Miejsce pracy kierowcy urządzono stylowo i z głową

Zapadając się w obszernym, wygodnym fotelu wszystkie instrumenty pokładowe mamy w zasięgu ręki. Przed naszymi oczami znajdują się czytelne, ładne i proste w formie zegary z dużym, ciekłokrystalicznym wyświetlaczem pośrodku. Jak na mój gust emanuje on nieco zbyt dużą ilością kolorów, co początkowo może rozpraszać kierowcę, ale po jakimś czasie przestaje się na to zwracać uwagę. Przyznać jednak trzeba, że jest czytelnie. I nieważne, czy patrzymy akurat na stacje radiowe, wskazania komputera pokładowego, czy komunikaty nawigacji satelitarnej – zawsze wiadomo, o co chodzi. A jeśli już przy nawigacji jesteśmy, to testowane auto zostało wyposażone w duży, oczywiście również kolorowy ekran tegoż systemu, umieszczony wygodnie w konsoli środkowej. Obsługa wszystkich tych elektronicznych bajerów nie jest może tak intuicyjna, jak w autach koncernu VAG, ale już na drugi dzień jazdy przestajemy się mylić i czujemy się w Mondeo jak u siebie w domu. Na wygodnej kanapie…

Jakość materiałów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego oraz precyzja ich montażu stoi na naprawdę wysokim poziomie, a większość elementów jest miękka i miła w dotyku. Tzw. jakość odczuwalna powoduje, że przy droższych wersjach wyposażenia można czuć się jak w aucie klasy Premium. Tym bardziej, gdy ma się do czynienia z częściowo skórzaną tapicerką, elektryką foteli przednich, szyb i lusterek, świetnym systemem audio oraz regulowanym zawieszeniem. Zapomniałbym o aktywnym tempomacie, komplecie poduszek i systemów bezpieczeństwa oraz dobrej, świetnie wyciszonej jednostce napędowej…

Ford-Mondeo-2

Sercem testowanego auta…

…jest wysokoprężny silnik o pojemności 2 litrów, legitymujący się mocą 163 KM osiąganych przy 4000 obr/min. Nie będę ukrywał, że bardzo byłem ciekaw, jak ten wzmocniony diesel poradzi sobie z nielekką przecież karoserią (masa własna 1557 kg). Żeby się o tym przekonać, zabrałem od razu na pokład 4 dorosłe osoby i popędziłem Forda w trasę wymagającą częstych redukcji i przyspieszeń. O dziwo, silnik poradził sobie z tym zadaniem zaskakująco dobrze. Niemały wpływ na to miało na pewno zastosowanie dobrze zestopniowanej, skądinąd świetnie działającej, sześciobiegowej skrzyni biegów. Manualnej – żeby była jasność. Nie bez znaczenia jest również fakt, że diesel ten generuje maksymalnie 340 Nm w zakresie 1750-2240 obr/min. To pozwala na bezstresowe manewry nawet przy wyższych prędkościach.

Sama jazda Mondeo należy do bardzo przyjemnych

Po pierwsze – Mondeo – jak to Ford – oferuje precyzyjny, dobrze zestrojony układ kierowniczy, pozwalający kierowcy poczuć, co dzieje się między kołami a asfaltem. Po drugie, do naszej dyspozycji oddano zawieszenie o regulowanym stopniu tłumienia. Możemy korzystać z jego trzech ustawień – Normal, Comfort i Sport, przy czym przy większym obciążeniu i na trasie najlepiej sprawdza się tryb Sport. Auto nie jest wtedy wcale przesadnie twarde, a nie wpada w nieprzyjemne bujanie (jak w trybie Comfort) i daje się lepiej wyczuć.

Nawet przy gwałtownym przyspieszaniu i prędkościach autostradowych w kabinie Forda jest cicho. Przedział pasażerski jest dobrze odizolowany od odgłosów silnika oraz tego, co dzieje się na zewnątrz. Tak częste na naszych drogach dziury i poprzeczne nierówności nie powodują żadnych niepożądanych hałasów. Jednak napotkane w szybko branym zakręcie potrafią nieco wstrząsnąć tyłem Mondeo, przez co przez ułamek sekundy kierowca może odnieść wrażenie, że coś złego dzieje się z autem. Ale bez obaw – po pierwsze Ford bardzo dobrze trzyma się drogi, po drugie ESP działa jak trzeba. Jeżeli więc mamy trochę oleju w głowie i nie próbujemy oszukać praw fizyki – nawet dynamiczna jazda jest tu bezpieczna.

Ford-Mondeo-3

Bardzo ciekawie…

…przedstawiają się w teście wyniki spalania. Byłem święcie przekonany, że przy tak dużej wadze auta i dynamicznej jeździe, zostanę „ukarany” odpowiednim wynikiem na stacji benzynowej. Zdziwiłem się jednak nielicho, kiedy okazało się, że średnie spalanie z tygodniowego podróżowania Fordem wyniosło 7,8 litra! Biorąc pod uwagę, że 70% dystansu pokonałem w warunkach miejsko-podmiejskich, a tylko około 30% w trasie, jest to wynik godny pochwały.

A ile za to?

Około 140 tysięcy złotych – czyli dużo. Ale moment, czy rzeczywiście tak drogo? Przecież za tę kwotę stajemy się posiadaczami bardzo przestronnej, solidnie wykonanej limuzyny klasy średniej. Wyposażenie? Długo by wymieniać, ale mamy tu praktycznie wszystko, co nam potrzebne do szczęścia. Zaczynając od kompletu poduszek powietrznych oraz systemów bezpieczeństwa, przechodząc przez dynamiczny i oszczędny silnik połączony ze świetną skrzynką biegów, na wszystkich „podróżoumilaczach” kończąc.

Dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja, podgrzewane i wentylowane siedzenia przednie oraz tylne, bardzo dobry system audio, aktywny tempomat, asystent parkowania, światła ksenonowe a także system nawigacji satelitarnej to tylko ważniejsze elementy wyposażenia testowego egzemplarza. Pomijając więc drobny fakt, że każde nowe auto w tym kraju kosztuje na moje oko dwa razy z dużo, ten Ford jest wartą rozważenia propozycją. A co, jeśli ktoś chce jeździć nowym Mondeo, a nie ma tylu pieniędzy? Ceny wersji podstawowej z silnikiem benzynowym o pojemności 1.6 l zaczynają się od 78.900 pln

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,