Ford Mustang 2.3 EcoBoost – TEST

Ford Mustang 2.3 EcoBoost - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
18 listopada 2015

Aby stać się posiadaczem europejskiego, prawdziwie sportowego samochodu legitymującego się mocą przekraczającą 300 KM trzeba dysponować naprawdę solidną kwotą na koncie bankowym, bo do wyboru mamy samochody pokroju BMW czy Mercedesa, czyli producentów, którzy swoje topowe silniki wysoko sobie cenią. „Budżetową” alternatywą rodem z USA jest kosztujący niespełna 170 000 zł nowy Ford Mustang, teraz dostępny też w wersji z wyjątkowo nieamerykańskim silnikiem 2,3 Ecoboost. Jak sprawdza się taka kombinacja i czy propozycja Forda jest wybawieniem dla osób poszukujących dobrego przelicznika KM/zł?

Wygląd

Podchodząc do testowanego egzemplarza Forda Mustanga nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Wiedziałem bowiem, że czeka mnie parę dni spędzonych w jednym z najładniejszych samochodów, jakimi miałem okazję jeździć w swoim życiu. Nowy, wprowadzony w 2015 roku Ford Mustang wygląda bowiem wprost oszałamiająco. Ciemnoniebieski lakier połączony z czarnymi, 19-calowym felgami bynajmniej nie powoduje, że tym samochodem można ukryć się w tłumie. Każdy widząc Mustanga w swojej okolicy zwróci na niego uwagę – nie ma możliwości, aby było inaczej. To nie jest dyskretne auto pokroju Audi S5, w którym dopiero wprawne oko dostrzeże, że mamy do czynienia z naprawdę szybką odmianą tego modelu. Mustang wręcz krzyczy wszędzie tam gdzie się pojawi, że w okolicy znajduje się „konkretna fura”.

Ford-Mustang-tyl

Auto wygląda agresywnie, ale to, co mnie w nim najbardziej urzekło to połączenie klasycznego stylu Mustanga z linią, o której nikt w 2015 roku nie powie, że nie wygląda nowocześnie. Charakterystyczne, potrójne lampy z tyłu pod względem kształtu prezentują się tak, jakby zostały żywcem wyjęte z lat 60-tych, a odstęp czasu pomiędzy pierwszą i obecną generacją Mustanga akcentują technologią LED użytą do ich wykonania. To tylko przykład, bo w całej bryle samochodu czuć nawiązania do historii modelu, dostosowane do aktualnie panujących standardów.

Środek

Gdy wsiadłem do środka uśmiech wcale nie opuścił mojej twarzy. Mimo, że w niektórych miejscach widać dlaczego auto kosztuje 170 000 zł, a nie 270 000 zł – to elementy, z którymi dłonie kierowcy stykają się najczęściej robią dobre wrażenie. Część z nich, jak na przykład przyciski na kierownicy, została żywcem przejęta z innych modeli Forda. Zapożyczony został również multimedialny system obsługi samochodu z ekranem dotykowym, który niestety podobnie jak w innych samochodach spod znaku Niebieskiego Owalu nie powala reakcją na dotyk.

Ford-Mustang-wnetrze

Za to te detale wnętrza, które wykonane zostały specjalnie dla Mustanga budują klimat całej kabiny i sprawiają, że przebywanie w niej to prawdziwa przyjemność. W tym miejscu muszę wspomnieć chociażby o pięknej, klejącej się wręcz do dłoni gałce zmiany biegów. Jeszcze lepiej wypadają przełączniki odpowiadające za kontrolę trakcji czy tryby jazdy, które śmiało można by umieścić w jakimś wojskowym myśliwcu. Do tego dochodzi dyskretna tabliczka z tekstem „Mustang since 1964”, napisy na tarczach zegarów: „Revolutions per second” w przypadku obrotomierza i „Ground speed” dla prędkościomierza oraz trochę oldschoolowy, kanciasty projekt całej deski rozdzielczej. Ta kabina ma urok jak mało która.

Dodatkowo właściwie niczego z elementów wyposażenia w niej nie brakuje. Mamy tu bardzo dobrze grający system audio, dwustrefową klimatyzację, nawigację, tempomat, elektrykę szyb, lusterek i foteli, rozbudowane sterowanie z kierownicy. Szaleństw i technologicznej awangardy tu nie ma, ale też nie zdarzyła mi się sytuacja, w której powiedziałbym „szkoda, że Mustang w nie ma na pokładzie czegoś tam”.

Ford-Mustang-silnik

Silnik

Ale smaczki w kabinie czy w wyglądzie zewnętrznym to tylko swojego rodzaju dodatek do wrażeń, które Mustang ma oferować kierowcy gdy już wyruszy z nim w podróż. I tutaj przyznam się, że gdy pokonywałem Fordem kolejne kilometry miałem spory problem z odpowiedzią na zasadnicze pytanie związane z testowanym egzemplarzem Mustanga, które oczywiście dotyczyło zamontowanego pod maską silnika. Jednostka Ecoboost generuje nieprzyzwoicie wręcz dużą moc jak na swoją pojemność. Po Mercedesie A45 AMG, który z 2 litrów wykrzesał 360 KM wynik osiągnięty przez inżynierów Forda nie szokuje aż tak bardzo, ale 317 KM przy pojemności 2,3 litra wciąż robi wrażenie. Ale czy pasuje do muscle cara, jakim jest Mustang?

Pod względem osiągów jak najbardziej. 317 KM zapewnia sprint do 100 km/h w czasie 5,8 sekundy, więc pod światłami Mustang może rozstawiać po kątach większość innych samochodów. Ma również fajną charakterystykę – nie boi się jazdy w niższych partiach obrotów, ale wyraźnie zaznacza, że najlepiej czuje się on gdy wskazówka obrotomierza znajduje się w przedziale 3-7. Gwarantuje też przyzwoite, jak na oferowaną moc, spalanie. Co prawda o deklarowanych przez producenta 6,8 litra w trasie nie ma co marzyć, ale jadąc spokojnie poza miastem bez problemów można zejść lekko poniżej 10 litrów. W terenie zabudowanym 14-15 litrów na 100 km/h to też wynik osiągany bez ecodrivingu.

Ford-Mustang-zegary

Niestety w przypadku dźwięku cud się nie zdarzył i rzędowa „czwórka” nie brzmi tak, jak widlasta „ósemka”. Co prawda dodatkowy warkot generowany z głośników ma sprawiać wrażenie, że jest inaczej, ale i tak Ford nikogo nie oszuka. Samochód oczywiście brzmi tak dobrze, jak to tylko możliwe – układ wydechowy generuje przyjemny dla ucha dźwięk, a na wyższych obrotach miło jest uchylić okna i posłuchać odgłosów jednostki napędowej. Ale to wciąż nic w porównaniu z tym, czego doświadczają posiadacze modeli z tradycyjnym, prawdziwym silnikiem V8 pod maską.

Wrażenia z jazdy

Szkoda, bo patrząc holistycznie, Mustang to prawdziwa wytwórnia radości dla każdego, kto ma okazję się nim przejechać. Wszystko zaczyna się od układu kierowniczego, który (po przełączeniu w tryb Sportowy) stawia niezwykle miły opór, a przy tym daje kierowcy pełną informację o tym, co dzieje się z samochodem. Daje też możliwość precyzyjnego wykonywania kolejnych manewrów. Do pracy kierownicy pasuje skrzynia biegów – dokładna, z lewarkiem o krótkim skoku, „klikającym” przy wrzuceniu każdego kolejnego przełożenia, wręcz zachęcającego aby często z niego korzystać. Całość wieńczy twarde, sportowe zawieszenie.

Ford-Mustang-felga

Taka kombinacja sprawia, że szybkie pokonywanie zakrętów to w Mustangu prawdziwa przyjemność – wbrew obiegowej opinii o tym, że amerykańskie samochody nie skręcają. Wchodzenie z zakręty z mniejszą prędkością również, bo po odłączeniu kontroli trakcji wystarczy mocniejsze dotknięcie pedału gazu przy skręconych kołach, a Ford już ochoczo składa się do poślizgu, które przy odrobinie wprawy można łatwo kontrolować.

A gdy nie mamy ochoty na szaleństwa Mustang może stać się naprawdę kulturalnym partnerem w dalekich podróżach, chociażby za sprawą bardzo dobrego wygłuszenia kabiny. Również fotele zapewniają odpowiednią dozę komfortu – otulają kierowcę (co prawda nie tak jak kubełki Recaro dostępne w wersji GT, ale nie ma co narzekać), zapewniając dobre trzymanie boczne, nie są przy tym przesadnie twarde. Gdy przychodzi do parkowania to Mustang okazuje się mieć zaskakująco dobrą widoczność. Długa i wysoko umiejscowiona maska sprawia, że nawet bez czujników można dobrze wyczuć gdzie samochód się kończy. Z tyłu jest podobnie, a tutaj pomocą służy też kamera cofania.

Ford-Mustang-tylna-kanapa

Duży bagażnik sprawia, że bez problemu można Mustangiem wybrać się gdzieś na dłużej – ale tylko w dwie osoby. Z tyłu miejsca po prostu nie ma. O ile nogi przy swoich 185 cm mogłem jeszcze jakoś podkurczyć, to z głową zupełnie nie miałem co zrobić, bo brakowało mi dobrych kilkunastu centymetrów przestrzeni, abym mógł ją w miarę wyprostować.

Przy traktowaniu Mustanga jako normalnego samochodu na co dzień trzeba oczywiście pamiętać, że pod prawą stopą mamy ponad 300 KM, a auto ma sportowy charakter. Szerokie opony, ogromna moc i twarde zawieszenie sprawiają, że Mustang mocno odczuwa każdą nierówność nawierzchni. Podczas przyspieszania na koleinach (np. podczas wyprzedzania) trzeba mocno trzymać kierownicę – zaskoczyło mnie jak niestabilny robi się wtedy Ford. Podobnie wyobrażam sobie co musi się dziać podczas jazdy takim samochodem w warunkach zimowych, na śliskiej nawierzchni – kontrola trakcji musi mieć wtedy pełne ręce roboty.

Ford-Mustang-kierownica

Podsumowanie

Mustang to naprawdę wyjątkowy samochód. Za śmiesznie niską cenę, porównywalną z topowo wyposażonym Fordem Mondeo Vignale otrzymujemy rasowego sportowca z ponad 300 KM pod maską, który dodatkowo ma swój unikalny, trochę łobuzerski charakter. Dlatego każdej osobie poszukującej samochodu tego typu śmiało mogę polecić Mustanga… ale jednak z silnikiem V8 pod maską. W teście Forda Focusa ST diesel spodobał mi się silnik wysokoprężny, bo nie psuł on wrażeń z jazdy, miał sens. Mustang to jednak zupełnie inny typ auta, w którym żadnych kompromisów nie powinno być. A 2,3 Ecoboost to jest jednak pewien kompromis, dla którego nie dostrzegam uzasadnienia z punktu widzenia klienta. Ford oczywiście miał swoje powody wprowadzenia takiej jednostki do palety – chodziło o polepszenie wyników emisji spalin, troskę o środowisko naturalne.

Ale w Mustangu przecież nie o to chodzi…

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *