Ford Ranger Wildtrak Double Cab 3.2 TDCI 200 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
19 października 2016

Podobno w życiu pewne są tylko dwie rzeczy – śmierć i podatki. Na temat pierwszej nie będę się wypowiadać, ale życzę wszystkim jak najlepiej. W przypadku podatków, każdy kombinuje by płacić ich jak najmniej. Szczególnie nad Wisłą stało się to specjalnością, a wręcz sztuką. Ja będę namawiał jednak do legalnych sposobów by „ominąć” fiskusa. Jednym z nich jest zakup auta na firmę. A najwięcej zyskać można inwestując w pick-upa, którego zakup pozwala na odliczenie pełnego, 23-procentowego VAT-u. Niektórzy „ucieczkę” w pick-upa traktują jako próbę pogodzenia ognia z wodą. A więc wybierają auto typowo robocze w specyfikacji najbardziej rodzinnej, czyli z podwójną kabiną (double cab). Na przykładzie nowego Forda Rangera przyjrzyjmy się, czy taki mariaż ma sens?

Mógłbym przyjąć nawet taki tok rozumowania. Auto do ciężkiej pracy i zarazem na tyle uniwersalne by traktować je jako pojazd rodzinny. Niestety w realiach w jakich osobiście funkcjonuję, codzienne użytkowanie Rangera odpada. Wizja zwrotu 23 proc. wartości auta nie byłaby w moim przypadku niczym kuszącym. Poruszam się bowiem głównie po zatłoczonej Warszawie, parkuję często w centrum miasta. Zakupy robię wciskając się w ciasne luki obleganych parkingów przy centrach handlowych, a moje miejsce w podziemnym garażu wymaga ekwilibrystyki podczas parkowania kompaktowym kombi. Owszem, udało mi się tam wjechać Rangerem o długości bliskiej 5,4 metra i szerokości 2,16 m z rozłożonymi lusterkami, ale za każdym razem było to wyzwanie (promień skrętu: 12,4 m). Także podczas wysiadania, by nie obić auta sąsiada. Dla kogo więc tworzone są takie auta?

????????????????????????????????????

Historii pick-upów nie trzeba nikomu przypominać. To praktyczne nadwozie, które stało się popularne za oceanem długo przed II wojną światową, w warunkach europejskich jest zwyczajnie kłopotliwe. Nie mamy tyle miejsca co w amerykańskich czy kanadyjskich miastach. Tu trwa wieczna walka o każdy centymetr, dlatego popularne są takie pojazdy jak Smart, które w USA wywołują jedynie uśmiech na twarzy. Testowana przeze mnie wersja Wildtrak z podwójną kabiną to najbogatsze wcielenie Forda Rangera. Do tego trafił mi się najmocniejszy w ofercie, 3,2 litrowy silnik diesla o mocy 200 KM sprzęgnięty z automatyczną przekładnią.

Czy pick-up może być alternatywą dla SUV-a?

TAK, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie pogodzić się z gabarytami mocno ograniczającymi mobilność auta. Parkujesz na zewnątrz pod blokiem? Odradzam Rangera, bo znalezienie takiej ilości wolnego miejsca graniczy z cudem. Masz miejsce we wspólnym garażu podziemnym? Dasz radę, ale łatwo nie będzie. Bardzo przydają się w Fordzie czujniki parkowania (dopłata do przednich czujników ok. 2,5 tys. zł) i standardowa dla tej odmiany kamera cofania. Z ich pomocą jesteś w stanie ogarnąć tego kolosa. Jeśli zainwestujesz w zabudowę „paki” zyskujesz gigantyczną przestrzeń na bagaże. Wówczas Ranger może pełnić rolę auta rodzinnego.

????????????????????????????????????

TAK, bowiem jeśli prowadzisz aktywny tryb życia, żaden SUV nie da Ci tylu możliwości i nie pociągnie łódki z taką łatwością jak pick-up (maksymalna masa przyczepy z hamulcem: 3,5 t). Dojazd na działkę położoną w trudnym terenie nigdy nie będzie tak mało stresujący jak za kierownicą takiego właśnie pojazdu. Tu nie trzeba iść na kompromisy – Ranger wjedzie niemal wszędzie tam, gdzie zechcesz.

TAK, bo wyposażenie współczesnych „wołów roboczych” jest imponujące. W kabinie Rangera znajdziesz niemal wszystko to samo, co w luksusowo wyposażonym SUV-ie. Skórzana tapicerka, elektrycznie sterowane oraz podgrzewane fotele – to nie problem. Podobnie jak nowoczesne multimedia, podgrzewana przednia szyba, dwustrefowa klimatyzacja, czy mocowanie ISOFIX do fotelików dziecięcych. Dla przyzwyczajonych do użytkowego charakteru pojazdów szokiem może być fakt, że Ranger posiada aktywny tempomat z systemem Pre-Collision Assist, który integruje w sobie asystenta pasa ruchu, automatyczne światła drogowe, system rozpoznawania znaków drogowych czy system monitorowania koncentracji kierowcy. Do tego komplet poduszek powietrznych (z kolanowymi włącznie), czujnik zmierzchu, czujnik deszczu i samościemniające się lusterko wewnętrzne (wszystko razem: dopłata 3,6 tys. zł) i mamy do czynienia z pojazdem zapewniającym kierowcy oraz pasażerem poziom bezpieczeństwa i komfortu, którego nie powstydziłoby się niejedno auto osobowe.

????????????????????????????????????

NIE, bo mimo „pudru” w postaci najnowocześniejszych systemów, użytkowy charakter auta jest dominujący. Chodzi głównie o pracę zawieszenia. Resory piórowe z tyłu nie pozwalają zapomnieć, że jedziemy półciężarówką. Szczególnie wtedy, gdy na pace hula wiatr, a tylna oś jest niedociążona. Wybrałem się Rangerem z żoną i synem do Kazimierza Dolnego. Ford prowadzi się naprawdę dobrze, a w trasie nie przeszkadzają jego gabaryty. Na gorszej nawierzchni lub podczas przejazdu przez torowiska auto zaczyna jednak podskakiwać i czuć wyraźny rezonans pojawiający się na tylnej osi. W deszczu trzeba pamiętać, że napęd trafia na tył, więc należy zachować szczególną ostrożność w zakrętach. Trzeba mieć świadomość, że załączenie napędu 4×4 możliwe jest w specyficznych warunkach: na śniegu, w błocie itd. I nikt, ani nic nie zrobi tego za nas – trzeba wiedzieć kiedy można i kiedy trzeba tego dokonać.

NIE, ponieważ ekonomika użytkowania pick-upa odbiega od tego, co oferują SUV-y. Ranger spali w trasie minimum 8l/100 km, gdy aptekarsko obchodzisz się z pedałem gazu, ale w mieście będzie to nawet 14-15l/100 km. Jazda po autostradzie sprawdzi się w przypadku takiego auta o ile nie przekraczasz 130 km/h. I trzeba przyznać, że Ranger wypada tu najlepiej spośród aut konkurencji, bo posiada wyjątkowo czuły jak na auta tego typu układ kierowniczy. Warto też mieć na uwadze, że serwisowanie prawdziwie terenowego auta będzie w praktyce wyraźnie droższe niż kompromisowego SUV-a dysponującego dołączanym napędem 4×4.

Jaki jest Ranger?

Moim zdaniem to przede wszystkim najatrakcyjniejszy dla oka pick-up oferowany w Polsce. Od wersji po liftingu bije jeszcze dobitniej majestat amerykańskiej motoryzacji, a połączenie muskulatury przodu z oryginalnym lakierem (Pride Orange) to wabik na spojrzenia innych użytkowników dróg. Wygląd w przypadku użytkowych aut ma jednak drugorzędne znaczenie. To co wyróżnia na plus Forda, to tradycyjny dla modeli tej marki sposób prowadzenia. Jak na pick-upa mamy zaskakująco dobrze informujący kierowcę układ kierowniczy, który jest na tyle precyzyjny że nawet szybka jazda nie jest udręką.

DSC_390

Zawieszenie to niewątpliwy atut Rangera. Jeśli dociążymy pakę zanika efekt rezonansu tylnej osi i Ford sunie do przodu w całkiem komfortowy sposób. Auto pewnie pokonuje większość drogowych „niespodzianek”, ale przede wszystkim zawieszenie nie wydaje z siebie żadnych dźwięków. Docenić to można z chwilą zjazdu z utwardzonej nawierzchni. Wtedy Ranger pokazuje do czego został stworzony. To nie SUV, dlatego nie boi się prawdziwych bezdroży. W ciężkim terenie przydaje się pakiet off-road (dopłata 2,7 tys. zł), który zawiera – elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego tylnej osi oraz stalowe osłony silnika, skrzyni biegów i zbiornika paliwa. Mimo braku doświadczenia w jeździe po bezdrożach pozwoliłem sobie na sporą dozę szaleństwa. Niesamowite z jaką lekkością Ford radził sobie w błocie, rozjeżdżonych koleinach i piachu. Mało kto jest w stanie wykorzystać pełnię możliwości Rangera, ale świadomość, że można więcej, a jazda z załadowaną skrzynią ładunkową nie skończy się w pierwszym kopnym śniegu jest bezcenna. Zresztą, liczby nie kłamią: prześwit: 229 mm, głębokość brodzenia – 80 cm, kąt natarcia – 28 stopni, kąt rampowy – 25 stopni, kąt przechyłu bocznego – 35 stopni. Kto choć trochę interesuje się off-roadem, pokiwa głową z uznaniem.

Jeśli szukasz pojazdu nie tylko ze względu na odpis podatkowy, z pewnością analizujesz rozmiary skrzyni ładunkowej. Oczywiście w nadwoziu double cab jej wymiary mają najmniej użytkowy charakter, ale i tak Ranger jest w stanie zapewnić masę miejsca na przewiezienie towarów. Blisko 1,1 t ładowności plasuje Forda w górnej części klasowej konkurencji. Sama skrzynia ładunkowa ma 1,61 m długości i niemal 1,13 m szerokości pomiędzy nadkolami. Opcjonalnie można doposażyć Forda w plastikowe osłony zabezpieczające podłogę i burty przed uszkodzeniem podczas transportu towarów. Wiele osób decyduje się też na zasuwaną żaluzję przekształcająca ładownię w pojemny bagażnik, co kosztuje dodatkowe 6,7 tys. zł. Paka jest świetnie przystosowana do mocowania ładunków dzięki ruchomym kotwom, które umożliwiają odpowiednie zamocowanie przewożonych ładunków. Wielu dziennikarzy słusznie krytykuje nośność otwieranej, tylnej burty. Okazuje się bowiem, że po otwarciu jest ona w stanie wytrzymać obciążenie jedynie 50 kg. Konkurencja jest ponad 4-5 krotnie lepsza. Na dobrą sprawę nie usiądzie na niej średniej postury kobieta. To spora wpadka.

DSC_402

Kabiny współczesnych pick-upów nie mają wiele wspólnego z tym co oferowały tego typu pojazdy zaledwie 5 czy 6 lat temu. Surowość i prostota ocierająca się czasami o tandetę to przeszłość. W topowych wersjach wyposażenia nie odstają one jakościowo od popularnych SUV-ów i nie inaczej jest z Rangerem w wersji Wildtrak. Wiele elementów pochodzi wprost z osobowych Fordów, a 8-calowy, dotykowy ekran obsługuje także system nawigacji. Szkoda tylko, że Ford nadal nie oferuje polskiej wersji językowej komend głosowych. Nie mam większych zastrzeżeń do materiałów, jakie dominują w kabinie. Co prawda Wildtrak prezentuje najwyższy poziom z dostępnych opcji, ale także tańsze odmiany nie mają się czego wstydzić.

Słów kilka o silniku

Ford daje spory wybór jednostek, stąd możliwość jazdy najmocniejszym na rynku motorem diesla o mocy 200 KM. Ani Toyota Hilux ze 150-konnym dieslem, ani Mitsubishi L200 (181 KM), ani VW Amarok (180 KM), ani Nissan Navara (190 KM) nie oferują takich osiągów. Ranger przyspiesza w 10,6 sekundy, co daje przewagę nad rywalami w sprincie od 0-100 km/h. Testowy egzemplarz wyposażony był w automatyczną skrzynię biegów, która zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zarówno jazda po bezdrożach jak i w normalnych warunkach pokazuje, że automat w typowo użytkowym pojeździe to właściwy wybór. Brak szarpnięć, przyzwoita reakcja na dodanie gazu, dobrze dobrane przełożenia podczas wolnej jazdy w terenie. Dla mnie opcja warta zainwestowania niemal 5 tys. zł.

Najważniejsze jest jednak to, że potężny moment obrotowy o wartości 470 Nm pozwala na bezstresowe wyprzedzanie, co w aucie z podwójną kabiną, która może pełnić rolę auta rodzinnego, ma znaczenie w kwestii poprawy bezpieczeństwa. Potężny ciąg przydaje się jednak głównie w terenie lub gdy ciągniemy przyczepę – wtedy Ford pokazuje swoją dominację. I co warte podkreślenia – nikt z konkurentów nie oferuje wariantu z pięciocylindrowym silnikiem o imponującej (jak na europejskie warunki) pojemności 3,2 litra.

????????????????????????????????????

Oczywiście to najdroższa opcja, która w przypadku nadwozia double cab wymaga wydania minimum 127,7 tys. zł netto za wersję z manualną przekładnią. Dlatego najbardziej popularnym motorem jest jednostka czterocylindrowa o pojemności 2,2 litra i mocy: 130 lub 160 KM. Słabsza odmiana z napędem 4×4 i bazowej specyfikacji XL to wydatek ok. 103 tys. zł netto.

Ford Ranger to bardzo uniwersalny zawodnik. Prowadzi się zaskakująco dobrze jak na pick-upa, a zarazem oferuje wszystko to, co powinien gwarantować pojazd do ciężkiej pracy. Sporo w nim elektroniki wspomagającej jazdę pod obciążeniem czy w trudniejszych warunkach drogowych. Mamy więc asystenta zjazdu, który reguluje prędkość jazdy ze wzniesienia bez konieczności używania hamulców czy asystenta ruszania pod górę – to konieczność w tego typu pojazdach. Kto często korzysta z haka holowniczego z pewnością ucieszy się na wieść, że Ranger posiada system stabilizacji przyczepy. Co to daje? Otóż w razie wykrycia niepożądanego zachowania przyczepy, system zmniejsza moment obrotowy silnika i włącza hamulce odpowiednich kół, by przywrócić kontrolę nad przyczepą. Nie sprawdzałem tego, ale podobno jazda z dodatkowym balastem zyskuje całkiem nową jakość i wpływa na komfort psychiczny u kierującego.

Na tle konkurencji Ford pod względem ceny jest gdzieś pomiędzy Hiluxem i Amarokiem a Navarą i D-Maxem. Jednak decydując się na zakup auta z pełnym odliczeniem VAT należy wziąć pod uwagę nie tylko cennik, ale przede wszystkim warunki leasingowe jakie oferuje producent. Może okazać się, że cena to jedno, a dodatkowe profity w postaci raty, ubezpieczenia, czy sumy wykupu auta po zakończeniu leasingu, to zupełnie inna sprawa. Ja wiem jedno – Ranger w wersji Wildtrak, to kawał mocnego auta o imponujących osiągach w terenie i uniwersalnym charakterze. Otwartym pytaniem pozostaje – na ile pick-up w naszych warunkach jest atrakcyjną propozycją? Dlatego obstawiam, że najczęstszym widokiem na polskich ulicach będą wersje z pojedynczą lub przedłużaną kabiną, których przeznaczeniem będzie ciężka praca, a nie wożenie familii lub pracowników na budowę.

tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

 

 

 

Tagi: , , , , , ,