Ford Tourneo Courier Titanium 1.0 EcoBoost – nie tylko dla kuriera – TEST

avatar
Rafał Pazura
25 grudnia 2014

Kilka miesięcy temu miałem okazję wyprawić się nad polskie morze Fordem Tourneo Grand Connect. To największy przedstawiciel w gamie fordowskich kombivanów, który dedykowany jest licznym rodzinom. Na drugim biegunie „gabarytów” znajduje się Ford Tourneo Courier, który rywalizuje w jednej lidze np. ze Skodą Roomster czy Citroenem Berlingo. Egzemplarz Couriera, jaki „wpadł” w moje ręce, to bogata odmiana Titanium. Pod maską znalazł się silnik trzycylindrowy o pojemności … 999ccm. Czy taki napęd poradzi sobie ze sprawnym rozpędzaniem nie tak małego kombivana?

Nim przejdę do zgłębienia odpowiedzi na powyższe pytanie, mała analiza tego, co wyróżnia samochody Forda na tle konkurencji. Wcześniej umykała mi ta kwestia, aż zdałem sobie sprawę, że producent z Kolonii oferuje… aż sześć aut rodzinnych z przesuwanymi tylnymi drzwiami. Są to w kolejności od najmniejszego modelu: B-Max, Grand C-Max, Tourneo Connect, Grand Tourneo Connect, Tourneo Courier oraz wielki, 9-osobowy Tourneo Custom. Skąd ta miłość do przesuwanych drzwi?

Ford-Tourneo-Courier-bok

Praktyka na co dzień

Konstruktorzy najwyraźniej wzięli sobie do serca opinie klientów. Żyjemy w świecie, gdzie w miejskiej rzeczywistości toczy się walka o każdy centymetr miejsca. Wystarczy spojrzeć jak zapchane są parkingi pod marketami, nie tylko w okresie przedświątecznym. Często wysiadanie z auta wymaga sporej sprawności i uwagi, by nie obić drzwiami karoserii auta stojącego obok. Rodzice pociech zasiadających w fotelikach na tylnej kanapie mają jeszcze jeden problem. Muszą przez wąsko odchylone drzwi wcisnąć minimum pół korpusu, by sięgnąć do pasów i uwolnić dziecko bądź wyjąć nosidełko. Niekiedy czynności te wymagają sprawności artysty szkolącego się w znanej szkole w Julinku. Sprawdzonym patentem w takich sytuacjach okazują się właśnie przesuwane drzwi (ich mistrzostwo ujawnia się w szczególności w przypadku B-Maxa, gdzie dodatkowo zrezygnowano ze słupka środkowego, przez co dostęp to tylnej części wnętrza auta jest idealny).

Courier sprawia wrażenie sporego auta, więc niektórych zadziwi zapewne informacja, że jest mocno spokrewniony z Fiestą. Ten sam rozstaw osi (2489 mm) oraz dłuższe (o 18,8 cm) i szersze (o 2,8cm) nadwozie pozwoliły na stworzenie całkiem przestronnego samochodu. O tym jednak za chwilę…

Ford-Tourneo-Courier-tyl

Uroda

pojazdów o charakterze użytkowo-familijnym nie jest zazwyczaj ich atutem i znajduje się na drugim planie. Co mogą „wyczarować” styliści na takiej przestrzeni, skoro wymusza się na nich optymalne wykorzystanie każdego milimetra? Okazuje się, że w przypadku „kuriera” nie jest wcale źle. Owszem, bryła auta to raczej pudełko z przetłoczeniami tu i ówdzie, ale całościowo wygląda ono całkiem zgrabnie. Na doznania estetyczne spory wpływ ma kolor lakieru. Mam wrażenie, że odważne czy charakterystyczne barwy dodają autu uroku. Byle tylko nie biały i srebrny, bo wówczas wezmą nas za… kuriera.

Nie będę komentować każdej krzywizny nadwozia, ale nie sposób nie wspomnieć o przedniej części pojazdu, która nawiązuje do najnowszych trendów z Focusa czy Mondeo. Skojarzenia z Aston Martinem jak najbardziej właściwe.

Ford-Tourneo-Courier-silnik

O silniku

jaki zaaplikowano pod maskę Couriera osobiście napisałem już wszystko, przy okazji innych testów aut z logo Forda na masce. Dlatego pytanie postawione na wstępie jest retoryczne. Mały trzycylindrowiec nie na darmo wygrywa kolejne tytułu „Engine of the year” w swojej kategorii. W Tourneo Courier „obcięto” mu jednak aż 20 KM, więc motor legitymuje się w tym przypadku mocą 100 KM. To zresztą jedyna opcja na silnik benzynowy w tym modelu – są jeszcze dwa diesle.

Setka koni mechanicznych sprawnie radzi sobie z ważącym niespełna 1,2 tony samochodem. Sprint do 100 km/h zajmuje mu 12,3 sekundy, co stanowi wystarczającą wartość. Najważniejsze, że mały silniczek dzięki zastosowaniu turbiny dynamicznie reaguje na dodanie gazu także wtedy, gdy pracuje na niskich obrotach. Zjawisko turbodziury jest mu praktycznie obce, a manewr szybkiej zmiany pasa bądź wyprzedzania nie należy do stresujących czynności. A wszystko to przy rozsądnym zapotrzebowaniu na benzynę (coraz tańszą ostatnio ;)…). W warunkach miejskich będzie to ok. 7,5-8l na 100 km, a w trasie przy rozsądnym operowaniu pedałem przyspieszenia spada nawet w okolice 5l. Brawo.

Ford-Tourneo-Courier-znaczek

Przypadłością trzycylindrowca, a właściwie jego cechą, jest specyficzny dźwięk wydobywający się spod maski. Przypomina nieco warczenie małego buldoga – coś w rodzaju chrypki, szorstkiego dźwięku. Choć auto nie służy do wyścigów, to jednak przemieszczając się nim z prędkościami autostradowymi odczuwa się dyskomfort w postaci braku szóstego biegu. Samej skrzyni trudno cokolwiek innego zarzucić – biegi załączają się pewnie i szybko.

W kwestii komfortu

trzeba w Fordzie pójść na pewien kompromis. Połykanie przez zawieszenie w sposób niezauważalny niedoskonałości dróg nie jest jego wizytówką. Samochód resoruje dość sztywno, co nie każdemu przypadnie do gustu. W zmian oferuje bardzo pewne właściwości jezdne, które docenia się, gdy jedziemy dynamicznie w zakrętach lub nagle musimy zmienić kierunek jazdy. Co prawda nadwozie wychyla się bardziej odczuwalnie niż we Fieście czy Focusie, ale kierowca ma cały czas pewność, że nic negatywnego go nie zaskoczy. Po prostu podwozie jak i układ kierowniczy świetnie komunikują się z nim i przekazują precyzyjne informacje o tym, co dokładnie dzieje się na styku opon z asfaltem.

Ford-Tourneo-Courier-przod

Z rozstawem osi przejętym od Fiesty trudno oczekiwać cudów w kwestii ilości miejsca w drugim rzędzie siedzeń, a jednak Courier oferuje go wyraźnie więcej. To efekt wyżej umocowanej kanapy, co pozwala stopom oraz kolanom pasażerów na większą swobodę ruchu. Cztery dorosłe osoby mogą podróżować naprawdę wygodnie. Z przodu przestrzeni jest jeszcze więcej, a mocno przeszklone nadwozie zapewnia dobrą widoczność niemal w każdym kierunku. Zaskakującym rozwiązaniem okazuje się brak możliwości odsuwania szyb w drzwiach tylnych. Można je tylko uchylać w ograniczonym zakresie.

Jak przystało na auto rodzinne nie zapomniano o schowkach i skrytkach ułatwiających zachowanie porządku w kabinie. Oprócz standardowych rozwiązań tego typu warto wspomnieć o półce nad głową kierowcy i pasażera siedzącego obok, która pomieści wyjątkowo sporo drobnych przedmiotów. Powszechną radość dzieci wywołują stoliki umieszczone z tyłu oparć przednich foteli.

Bagażnik oferuje niemal 400 litrów pojemności, a jego maksymalna wartość to imponujące 1656 litrów. Przy komplecie pasażerów ta pierwsza wartość nie szczególnie wyjątkowo, ale kufer posiada foremne kształty i jest stosunkowo wysoki, przez co walizki można stawiać w pionie zyskując na funkcjonalności.

Ford-Tourneo-Courier-wnetrze

W kwestii jakości

wykonania kabiny jest przyzwoicie. O luksusie należy zapomnieć, ale nikt też nie próbuje wcisnąć nam kitu. Plastiki? Owszem – twarde, ale o miłej fakturze i solidnie spasowane. W wersji Titanium dobre wrażenie robi tapicerka foteli. Wyposażenie opisywanej wersji także należy do atutów Couriera, który punktuje zarówno w temacie systemów wpływających na bezpieczeństwo czynne i bierne, jak i elementów odpowiedzialnych za komfort. Poduszki: czołowe, boczne oraz kurtynowe, ABS, EBD, EBA, system wspomagania ruszania pod górę, kontrola trakcji czy systemy: stabilizacji przyczepy oraz kontroli wywrócenia pojazdu – to standard w tym przypadku.

Standardem odmiany Titanium są m.in.: tempomat, automatyczna klimatyzacja, komputer pokładowy, skórzana oraz multifunkcyjna kierownica, radio z Bluetooth oraz złączami USB i iPod, 16-calowe alufelgi, przyciemniane szyby, czujnik deszczu. Tak wyposażony Ford kosztuje ok. 66,5 tys. zł. Testowy egzemplarz wzbogacono o podgrzewaną przednią szybę, system Start-Stop, podgrzewane przednie fotele, czujniki parkowania czy system nawigacji. Ten ostatni trąci nieco myszką z racji zbyt małego wyświetlacza, ale sprawnie prowadzi pod wskazany adres. Tak skonfigurowany Courier kosztuje ok. 75,5 tys. zł. To niemało, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z bogato wyposażoną odmianą. Na dole cennika skromniej prezentująca się wersja Ambiente za ok. 57 tys. zł. Czyli – każdemu według potrzeb i … zasobności portfela.

Rafał Pazura

Tagi: , , , , , ,