Honda Jazz 1.3 i-VTEC X-ROAD – TEST

avatar
Aleksander Pławski
02 kwietnia 2018

Honda Jazz przeszła niedawno delikatny lifting. Przy tej okazji pod jej maskę trafił też większy i mocniejszy silnik benzynowy. Ma 1,5 litra pojemności i rozwija moc maksymalną 130 KM. Jednak w moje ręce trafiła odświeżona Honda ze słabszą, 102-konną jednostką napędową, za to w topowej wersji wyposażenia X-Road. Jak taka kombinacja sprawdza się w codziennym użytkowaniu?

Jazz to teoretycznie przedstawiciel segmentu B. Praktycznie jednak bliżej mu do mikrovana. Pierwsza rzecz, która zaskakuje po zajęciu miejsca za zgrabną kierownicą to ogrom przestrzeni wewnątrz auta. Kierowca i pasażer obok mają do dyspozycji znacznie więcej niż wystarczającą ilość miejsca w każdą ze stron. Fotele są duże i nieźle wyprofilowane, choć wcale nie zachęcają do dynamicznej jazdy. Od razu widać, że „mała – duża” Honda jest samochodem o zdecydowanie spokojnym, rodzinnym charakterze. To zupełnie inna filozofia niż ta widoczna w najnowszym Civic’u.Tylna kanapa zaskakuje jeszcze bardziej niż przód – dwie dorosłe osoby normalnego wzrostu będą tutaj podróżować wygodniej niż w wielu autach kompaktowych. Kanapa Jazz’a zapewnia bowiem dużo wolnej przestrzeni tak dla nóg jak i nad głowami pasażerów. Do niewątpliwych atutów testowanego auta możemy również zaliczyć system „Magic Seats” pozwalający w zmyślny sposób uzyskać dodatkową przestrzeń na większe bagaże w tylnej części pojazdu. Honda ma też pakowny i ustawny bagażnik o standardowej pojemności 354 litrów. Oczywiście jeśli zajdzie taka potrzeba, oparcie tylnej kanapy składa się w proporcjach 60:40 tworząc dużą, niemal płaską powierzchnię. W ten sposób możemy uzyskać maksymalnie 1314 litrów przestrzeni bagażowej. Krótko mówiąc, Honda Jazz to niekwestionowany lider przestronności w swoim segmencie. Jednak ilość miejsca to nie wszystko. Dla wielu kierowców liczy się również przyjemność z prowadzenia. I tutaj mam nieco mieszane uczucia, ale po kolei….W Jazz’ie siedzi się dość wysoko i wygodnie, widoczność na zewnątrz jest dobra a wszystkie instrumenty pokładowe znajdują się pod ręką. Ładna, mięsista kierownica dobrze leży w dłoniach a przed oczami kierowcy umieszczono, proste i czytelne analogowe zegary. Obsługa systemu info-rozrywki nie powinna nikomu nastręczać większych trudności. Panel automatycznej, jednostrefowej klimatyzacji również nie sprawia problemów. Trzeba się tylko przyzwyczaić do jego „dotykowości”. Dość nieintuicyjnie natomiast obsługuje się komputer pokładowy, potrzeba dłuższej chwili, żeby się do niego przyzwyczaić.W kwestii materiałów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego nie można mieć większych zastrzeżeń. Co prawda „plastiki” są w większości twarde i w niezbyt optymistycznych kolorach, ale sam ich montaż i spasowanie stoi na dobrym poziomie. W Jazz’ie uchowała się tradycyjna dźwignia hamulca pomocniczego, co może ucieszyć niektórych kierowców. W bardzo dobrym miejscu umieszczono wyłącznik systemu Stop-Start. Znajduje się on tuż przy dźwigni zmiany biegów, od strony kierowcy, dzięki temu trafia się do niego po omacku.A skoro już przy drążku zmiany biegów jesteśmy – warto powiedzieć dwa słowa o jego pracy. Może ujmę to tak – chciałbym doczekać dnia, kiedy taki mechanizm zmiany biegów znajdzie się w którymś francuskim aucie. Jest świetny – pracuje lekko, ale z odpowiednim oporem przy załączaniu poszczególnych przełożeń, drogi prowadzenia są krótkie a biegi zapina się z precyzją szwajcarskiego zegarka.

Szkoda tylko, że w parze ze świetnym mechanizmem zmiany biegów nie idzie równie dobry układ kierowniczy. Co prawda nie można o nim powiedzieć, że jest nieprecyzyjny, ale sama siła wspomagania mogłaby być zdecydowanie mniejsza. O ile po mieście to nie przeszkadza, to poza nim i na autostradzie już trochę tak. Może się trochę czepiam, bo przecież testowana Honda nie jest limuzyną na dalekie i szybkie trasy? Po prostu jej ponadprzeciętna przestronność sprawia, że ma się ochotę również na dalsze wycieczki. Tym bardziej, że niewielka, 1,3-litrowa benzynowa jednostka napędowa pozwala na całkiem sprawne poruszanie się Jazz’em. Trzeba tylko pamiętać, że ten silnik ma typowo „hondowską” charakterystykę – lubi wysokie obroty – a wtedy w środku robi się dość głośno. Taki to już urok Hondy. Nie są to jednak jakieś straszne dźwięki i można japońskim mikrowanem jeździć całkiem żwawo bez narażania uszu na zbyt wysokie natężenie decybeli.Producent podaje, że od zera do setki Jazz rozpędza się w 11,4 sekundy i osiąga maksymalną prędkość 190 km/h. Jak na ten segment nie są to wyniki przynoszące wstyd, choć oczywiście do sportu im daleko. Ale i  testowana Honda nie udaje sportowej. Nawet zawieszenie jest zestrojone dość miękko jak na auto tej marki. Odczuwalne przechyły karoserii na szybko pokonywanych zakrętach wraz ze zbyt mocno wspomaganym układem kierowniczym i fotelem kierowcy bez dobrego trzymania bocznego nie skłaniają do dynamicznej jazdy. Mimo sportowych genów odczuwalnych w pracy skrzyni biegów czy lubiącej wysokie obroty jednostce napędowej, Jazz jest autem o ewidentnie spokojnym charakterze. Nie znaczy to jednak, że jazda nim nie daje żadnej przyjemności. Im dłużej się znacie, tym przyjemniej się jeździ. Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić.A jak kształtuje się zużycie paliwa? Zupełnie nieźle. Co prawda do danych katalogowych Hondzie daleko, ale trzeba wziąć pod uwagę kilka czynników. Po pierwsze dane producentów (prawie) zawsze należy włożyć między bajki. Po drugie sam zazwyczaj jeżdżę dość dynamicznie – bez szaleństw i niepotrzebnego „szarpania” silnika ale też i bez chęci zdobycia pierwszego miejsca w kategorii „eko-kierowcy roku”. Po trzecie – mój egzemplarz był po prostu samochodem niemal wprost z fabryki – miał znikomy przebieg i był to jego pierwszy test. Tak, wiem – w dzisiejszych czasach silniki są ponoć docierane już w fabryce, ale umówmy się – żeby wszystko ułożyło się jak powinno, potrzeba choćby kilku tysięcy przebiegu pod realnym obciążeniem w normalnych warunkach drogowych. Dlatego średnie spalanie z całego testu (powiedzmy, że był to cykl mieszany) w wysokości 6,7 litra/100 km uznaję za całkiem dobry rezultat. 

Cennik

Tutaj niestety nie jest różowo. Na początku wspomniałem, że testowane auto to topowa dla jednostki 1,3 wersja wyposażenia X-Road a to oznacza wydatek na poziomie przynajmniej 78.500 złotych. Dodajmy lakier metaliczny i robi nam się 81.000 złotych, a to już bardzo poważna kwota jak na segment aut miejskich. Fakt jest jednak taki, że za te pieniądze dostajemy ponadprzeciętnie przestronny samochód wraz z bogatym wyposażeniem. Na pokładzie tak skonfigurowanego Jazz’a znajdziemy m.in.: komplet systemów bezpieczeństwa wraz z systemami aktywnego hamowania w ruchu miejskim, systemem ostrzegania przed kolizją, czy systemem rozpoznawania znaków drogowych. Jest też inteligentny ogranicznik prędkości oraz system ostrzegania o zjeżdżaniu z pasa ruchu. O nasz komfort zadba również system dostępu bezkluczykowego. 

A skoro już o komforcie mowa, to Jazz X-Road oferuje klimatyzację automatyczną, tempomat, czujniki deszczu i zmroku, czujniki parkowania przód i tył, pełną elektrykę szyb i lusterek czy system multimedialny Honda Connect (Odtwarzacz CD) z systemem Bluetooth. Ponadto do naszej dyspozycji są przednie reflektory LED, system automatycznych świateł drogowych i światła LED do jazdy dziennej. Jest więc drogo, ale przynajmniej bogato. Pytanie tylko, czy tak skonfigurowany samochód znajdzie w naszym kraju wielu nabywców?Na szczęście Honda oferuje nam również tańsze opcje. Cennik Jazz’a otwiera wersja Trend za równe 63.000 złotych. Na jej pokładzie znajdziemy już m.in.: automatyczne światła z czujnikiem zmroku, tempomat z ogranicznikiem prędkości, wszystkie podstawowe systemy bezpieczeństwa i komplet poduszek powietrznych. Jest też manualna klimatyzacja, czujniki zmierzchu i deszczu, elektryka szyb i lusterek czy radio z odtwarzaczem CD/MP3. Nie zabraknie tu również świateł do jazdy dziennej LED. Pomiędzy najtańszą wersją Trend a topową X-Road są jeszcze dwie pośrednie opcje: Comfort i Elegance. Jazz z większym, 130-konnym silnikiem występuje tylko w wersji Dynamic i kosztuje od 72.900 złotych z manualną skrzynią biegów. Każdy więc może wybrać coś dla siebie.

Dla kogo?

Po tygodniu użytkowania i przejechaniu prawie 500 kilometrów po różnych drogach wyrobiłem sobie dość jednoznaczne zdanie o najnowszym wcieleniu miejskiej Hondy. To nietuzinkowe auto dla głowy rodziny poszukującej przestronnego i niezawodnego środka transportu. Nietuzinkowe, bo odstające (na plus) od typowych przedstawicieli segmentu B. Nowy Jazz może być naprawdę bogato wyposażony, zapewnia dużo miejsca w środku i jest bardzo funkcjonalnym samochodem. Pomimo, że to Honda, Jazz moim skromnym zdaniem skierowany jest raczej do spokojniejszych kierowców, którzy ponad osiągi, sportowe geny i wyróżnienie się z tłumu cenią sobie bardziej solidne wykonanie,  przemyślane rozwiązania, komfort i spokojną głowę. Czy rozważyłbym to auto dla siebie? Gdyby tylko było tańsze – niewykluczone, że tak. Problem w tym, że nie jestem odpowiednim targetem. Prywatnie wybrałbym model Civic, a to przecież nieco inna bajka.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

3 myśli nt. „Honda Jazz 1.3 i-VTEC X-ROAD – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *