Hyundai Elantra 1.6 CRDi Style – TEST

avatar
Rafał Pazura
16 czerwca 2017

Już to mówiłem – nie przepadam za sedanami. Jeśli już je toleruję, to tylko w dużych autach segmentu D i wyżej. Tam po prostu miarą elegancji jest klasyczna bryła limuzyny. Hyundai Elantra to dowód na to, że linia kompaktowego sedana może być atrakcyjna dla oka i udanie łączyć styl nadwozia coupe z praktycznością. Do tego duży rozstaw osi sprawia, że model aspiruje do czegoś więcej niż sedana zbudowanego na płycie auta kompaktowego.

Krzywizna dachu łagodnie opadająca ku tyłowi sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z liftbackiem, a nie siermiężnym, trójbryłowym projektem. Dzięki temu Hyundai prezentuje się zgrabnie i z sukcesem łączy linię limuzyny oraz coupe. Rywale? Na pierwszą myśl przychodzi Corolla i Octavia. Ale patrząc kategorią atrakcyjności sylwetki, Elantrze najbliżej do Renault Megane GrandCoupe, które uchodzi za wyjątkowo atrakcyjnego dla oka sedana w rodzinie kompaktów.

????????????????????????????????????

Niedawno Olek Pławski dzielił się swoimi wrażeniami z testu Elantry. Nie będę więc odnosił się do tych samych rzeczy, bo o tym możecie przeczytać tutaj.

Silnik diesla 1.6

o mocy 136 KM w połączeniu z automatyczną, 7-biegową przekładnią DCT, to wyjątkowo udany mariaż. Wyjątkowy, bowiem motor i skrzynia tworzą idealny duet do codziennej jazdy po mieście, która może być zarazem ekonomiczna. Moje wyniki spalania z miasta zawsze zamykały się w 6,5l/100 km, a bywało, że komputer po całym dniu jazdy wyświetlał wartości poniżej 6l. W trasie jest jeszcze lepiej, czego dowodem spalanie na poziomie 4,5-4,7l/100 km. Fani eko-jazdy spokojnie poprawią te wartości – ja starałem się co jakiś czas posmakować temperamentu jednostki napędowej. A nie jest on specjalnie wyrywny.

????????????????????????????????????

Elantra w takim zestawie to po prostu rozsądny sposób na komfortową, spokojną i relaksującą jazdę. Przyspieszenie od 0-100 km/h zajmuje 11 sekund, co jest akceptowalną wartością, ale umówmy się – kolegom przy piwie się nie zaimponuje. Moje subiektywne wrażenie było jednak takie, że auto przyspiesza lepiej niż wynika to z danych katalogowych – niestety nie miałem jak tego zmierzyć.

Opornych na wynalazek o nazwie „automat”

powinni obowiązkowo zmuszać do spróbowania przekładni dwusprzęgłowej, np. takiej jak w Hyundaiu. Koreańczycy stworzyli bowiem bardzo sprawny mechanizm, którego podstawową zaletą jest aksamitna i miękka zmiana poszczególnych przełożeń. Dzięki siedmiu biegom jazda z prędkością 140 km/h oznacza, że wskazówka obrotomierza nieznacznie wychyla się poza cyfrę „2”. Dlatego w kabinie jest cicho, a bardziej niż silnik daje słyszeć się szum powietrza opływającego karoserię lub toczące się po asfalcie opony.

????????????????????????????????????

Wyciszenie przedziału pasażerskiego od jednostki napędowej jest dobre, ale nie idealne. Czuć to, gdy przy prędkości 80-100 km/h wciśniemy gaz do oporu szukając maksymalnej dynamiki. Nie da się wówczas ukryć, że w baku chlupocze olej napędowy, bo do naszych uszu dociera charakterystyczne dieslowskie mezzo forte. Dodatkowo czuć także deficyt mocy – niby 300 Nm dostępnych w zakresie 1750-2500 obr./min. to niezłe parametry, ale brakuje nieco więcej siły ciągu od samego dołu, a sama reakcja na kick-down jest okupiona wyraźną zwłoką. Wiem, trochę się czepiam, przecież to motor 1,6l o takiej a nie innej mocy, ale chciałoby się nieco więcej…

Specjalnością

Elantry są dłuższe trasy. A właściwie to, jak auto zachowuje się, gdy jedziemy np. na wakacje. Rozstaw osi wynoszący 2,7 m to więcej niż oferuje Octavia, tyle samo co Corolla i nieznacznie mniej niż Megane GrandCoupe. Dlatego z tyłu podróżuje się naprawdę w przyzwoitych warunkach, a ilość miejsca na nogi pasażerów zadowoli nawet osoby o słusznej posturze. Co ważne – opadająca lekko linia dachu nie wpływa na deficyt miejsca nad głową dla osób o wzroście ok. 185 cm.

????????????????????????????????????

Bagażnik reprezentuje przeciętną dla tej klasy aut pojemność – niemal 460 l to jednak dość by spakować do niego rzeczy czteroosobowej rodziny. To, co mnie urzekło w Hyundaiu, to sposób pracy zawieszenia. Jest takie jak lubię, czyli w sam raz do normalnej jazdy, gdzie wyświechtane stwierdzenie „kompromis miedzy komfortem a odpowiednią sztywnością” idealnie oddaje charakter jego pracy. Byłem też zaskoczony, że z tyłu Elantry nadal wykorzystywana jest belka skrętna. Mając w pamięci wersję poprzedniej generacji opartą na tej samej idei, miałem teraz wrażenie, jakby tylna oś była bardziej wyrafinowaną, wielowahaczową konstrukcją – auto nie podskakuje na krótkich i poprzecznych nierównościach. Nie to, że mam coś przeciw belce. Wprost przeciwnie, jest cała rzesza samochodów, gdzie to tańsze, trwalsze i prostsze rozwiązanie sprawdza się idealnie. I tak jest dokładnie z Hyundaiem.

Względem poprzednika

????????????????????????????????????

zauważalnej poprawie uległa też dbałość z jaką wykończono wnętrze oraz materiały z jakich je wykonano. Lubię jaśniejsze kompozycje, dlatego wersja z beżowym środkiem do mnie przemawia. Fajnie, że jest możliwość wyboru innej kolorystyki kokpitu – jest opcja z klasycznie czarnym, ale i szarym wykończeniem.

????????????????????????????????????

Nie rozumiem tylko dlaczego ekran systemu multimedialnego jest tak mały? Testowana wersja Style nie obsługiwała co prawda nawigacji, ale w dobie wszechobecnych tabletowych ekranów, aż tak mała przekątna ekranu wygląda dziwnie. Słowa krytyki nie mam jednak do obsługi wszelkich pokładowych urządzeń. Jest prosto, intuicyjnie, logicznie – czyli tak jak być powinno zawsze.

Do niedawna

cenniki modeli Hyundaia charakteryzowały zwroty: rozsądny wybór, atrakcyjna propozycja. W przypadku Elantry mam nieco mieszane uczucia. Jeździłem oczywiście dobrze wyposażoną wersją Style z 2-strefową klimatyzacją z jonizatorem powietrza, kamerą cofania, podgrzewanymi fotelami i kierownicą, systemem bluetooth, 17-calowymi alufelgami, itd. Jednak wciąż bez systemu bezkluczykowego czy nawigacji. I taki wariant wyceniono na 94 tys. zł. Powiem tak – tanio nie jest. Najtańsza wersja z dieslem i automatem to Classic Plus za 78,9 tys. zł. Ale tu musimy zrezygnować z wielu dodatków podnoszących komfort.

????????????????????????????????????

Wniosek? Hyundai zaczął się cenić, a i postrzeganie marki uległo wyraźnemu progresowi, stąd taka, a nie inna polityka firmy względem cen. Na szczęście 5-cio letnia gwarancja bez limitu kilometrów dla każdego modelu (!) jest bardzo kuszącym argumentem w skierowaniu swoich kroków do salonów Hyundaia.

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

 

Tagi: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *