Hyundai i10 1.2 MPI 87 KM Style – TEST

avatar
Aleksander Pławski
01 października 2017

Małe miejskie autko nie musi być nudne. Za to może być dobrze zaprojektowane, dawać frajdę z jazdy i być solidnie wykonane. Oto nowy Hyundai i10 w wersji Style i 87-konnym sercem pod maską.

Południowokoreański producent samochodów z roku na rok konsekwentnie udowadnia, że jego produkty są coraz lepsze i że każdemu z aut w gamie poświęca dużo uwagi. Dziś nawet najmniejszy i najtańszy model może bez żadnego wstydu powalczyć z konkurencją o zdobycie serc kierowców z całego świata. Nowy Hyundai i10 to bardzo ciekawa i warta uwagi propozycja na polskim rynku.

Po pierwsze – wygląd

Ten samochód jest po prostu ładny. Mały, zgrabny, „uśmiechnięty”, z ciekawie poprowadzoną linią szyb i ładnymi przetłoczeniami na karoserii. Tradycyjnie wszystko to sprawa indywidualnego gustu, ale czyż nie jest to autko wywołujące uśmiech na twarzy?

Po drugie – wnętrze

Zaskakująco przestronne jak na wygląd zewnętrzny auta. Wygodne, dobrze zaprojektowane i mimo wielu twardych materiałów użytych do jego wykończenia – solidnie zmontowane. Dodajmy do tego dobrą pozycję za kierownicą, czytelne zegary, łatwość obsługi, świetną ergonomię i pozytywna ocena całości nasuwa się sama. Kierownica, która początkowo wydaje się zbyt duża, okazuje się być dobra, dźwignia zmiany biegów „sama wchodzi w rękę” fotel kierowcy jest wygodny i daje się go optymalnie wyregulować. Żeby obsłużyć radio, klimatyzację czy znaleźć gniazdo USB nie trzeba sięgać do instrukcji obsługi. Wszystko jest po prostu tak, jak być powinno. Widoczność z wnętrza samochodu jest również bardzo dobra.

Po trzecie – silnik

W dobie downsizingowej „turbo-mody” coraz trudniej znaleźć pod maską małego auta wolnossący, stosunkowo mocny, czterocylindrowy silnik. Testowany Hyundai może się pochwalić tradycyjną benzynową jednostką napędową o mocy 87 koni mechanicznych i maksymalnym momencie obrotowym 120 Nm przy 4000 obr./min. Niby nic, ale przy masie własnej poniżej 1 tony to w zupełności wystarcza do sprawnego poruszania się nie tylko po mieście. Dodajmy, że kultura pracy czterocylindrowego serca jest więcej niż wystarczająca. Poza tym silnik ten żywo reaguje na gaz i chętnie wkręca się wysokie obroty, nie robiąc przy tym zbyt wiele hałasu.

Po czwarte – przyjemność z jazdy

Niewątpliwy wpływ na radość z prowadzenia ma tutaj wspomniana przed chwilą jednostka napędowa, jednakże trzeba wyraźnie zaznaczyć, że każdy element układu jezdnego nowego Hyundaia i10 działa naprawdę dobrze. Zawieszenie – jak na tak mały samochód – zostało zestrojone wyśmienicie. Jest komfortowe, dość ciche nawet przy pokonywaniu większych nierówności nawierzchni a jednocześnie odpowiednio sprężyste. Nawet szybsza jazda po zakrętach daje kierowcy poczucie kontroli nad autem – także przy 4 dorosłych osobach na pokładzie. Na pochwałę zasługuje też układ kierowniczy – jest zestrojony w sposób pozwalający na bezproblemowe manewrowanie na ciasnym parkingu, będąc jednocześnie odpowiednio „twardym” przy jeździe autostradą.

Oczywiście powyżej 120 km/h we wnętrzu małego Hyundaia robi się dosyć głośno, ale jest to wciąż poziom hałasu, który w tej klasie aut jest całkowicie do przyjęcia. Poza tym nawet przy prędkościach autostradowych i10 prowadzi się wyjątkowo stabilnie jak na swoje gabaryty. Trzeba tylko unikać większych podmuchów bocznych.

Czy to na autostradzie, czy w mieście – w i10 z przyjemnością zmienia się również biegi. Dźwignia pracuje precyzyjnie a drogi prowadzenia pomiędzy poszczególnymi przełożeniami są odpowiedniej długości. Samo umiejscowienie drążka też jest bardzo wygodne. A skoro już jesteśmy przy skrzyni – należy pochwalić również jej zestopniowanie. Mimo tylko pięciu przełożeń do przodu, Hyundaiem jeździ się bardzo dobrze. Długie przełożenia pierwszego i drugiego biegu przy stosunkowo dużej mocy powodują, że jeżdżąc po mieście nie musimy machać lewarkiem non-stop. Dość „długa” piątka pomaga za to w jeździe autostradowej.

Generalnie Hyundaiem i10 ma się ochotę jeździć dynamicznie, a to skutkuje wyższym niż można się spodziewać spalaniem. Przez około 500 kilometrów przejechanych głównie w mieście średnie zużycie paliwa wyniosło 7,5 litra/100 km. To sporo, jak na małe miejskie auto. Biorąc jednak poprawkę na mój tym razem dość dynamiczny styl jazdy, wynik należy uznać za jak najbardziej akceptowalny. Zapewne jeżdżąc spokojnie można zejść przynajmniej o jeden litr niżej. Mi się niestety nie udało.

Co na pokładzie?

Mamy do czynienia z i10 z najmocniejszą jednostką napędową i wersją wyposażenia Style, więc niestety tanio nie będzie. Cena testowanego egzemplarza to jakieś 50.000 złotych. Za te pieniądze na pokładzie małego Hyundaia znajdziemy m.in. klimatyzację manualną, pełną elektrykę szyb i lusterek, tempomat z ogranicznikiem prędkości, światła do jazdy dziennej LED, aluminiowe obręcze kół czy oczywisty już chyba centralny zamek sterowany pilotem. Co zaskakujące, przy takim poziomie wyposażenia nie jest rzeczą oczywistą system Bluetooth, za który trzeba dopłacić kolejne 1000 złotych. Dziwna polityka ale tak jest. Poza tym samochód wyposażony jest praktycznie we wszystko, co trzeba, włączając w to komplet poduszek powietrznych oraz ESP z VSM.

Można też taniej! Cena modelu startuje od 36.900 za wersję Access z litrową jednostką napędową o mocy 66 koni mechanicznych. Dodając do niej manualną klimatyzację i radio (bez tego ani rusz) wyjdzie nam 40.800 złotych. I będzie to cały czas ładny, zwinny i praktyczny samochodzik miejski. Wolniejszy i gorzej wyposażony niż wersja testowana, ale zdecydowanie tańszy.

Aleksander Pławski

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *