Hyundai i20 1.2 Comfort – w prostocie siła (TEST)

avatar
Rafał Pazura
05 grudnia 2013

Plastikowa kierownica, zwykły kluczyk, którym otwiera się tradycyjny zamek. Do tego manualna klima i plastikowe kołpaki zamiast alufelg. Taką właśnie wersję Hyundaia i20 otrzymałem niedawno do testu. Czy narzekam? Wręcz przeciwnie, wreszcie dostałem auto w specyfikacji w jakiej kupuje je większość kierowców w Polsce. Prawda jest natomiast taka, że nam – osobom, które piszą o motoryzacji – daje się auta zazwyczaj mega wypasione, bogate w wyposażenie opcjonalne, którego większość śmiertelników w życiu by nie zamówiła. Po co taki zabieg? Będę szczery – by nas „urobić” i zmiękczyć w ocenie danego egzemplarza. Zawsze jest większa szansa, że obcując z lepszym wyposażeniem, a co za tym idzie lepszymi materiałami i milszym dla oka designem, ocena z takiego testu będzie bardziej pozytywna. Myślicie, że tylko dziennikarze są tak indoktrynowani? Otóż nie – zerknijcie na reklamy aut w telewizji czy na billboardzie. Tam zawsze prezentowane są najbogatsze wersje samochodów. I ja to rozumiem. Zresztą, po co daleko szukać. Jak udajesz się na pierwszą randkę, to co zakładasz na siebie? Z pewnością ciuchy, w których wyglądasz najlepiej, do tego uwodzicielski zapach perfum, a Panie odpowiednio kuszący make-up (niektórzy Panowie także). Oszustwo? Ależ skąd – to naturalna próba autokreacji.

Tym bardziej doceniam centralę Hyundaia, że nie boi się wyzwań i w parku aut prasowych oferuje „cywilną” odmianę modelu i20 (Comfort). Przyznam jednak, że byłem zszokowany, iż przy kluczyku nie było pilota centralnego zamka. Przez chwilę oglądałem go nawet uważnie szukając jakiegoś magicznego guziczka odpowiedzialnego za odryglowanie zamków drzwi. Ot znak czasów, kiedyś odruchowo wcisnąłbym kluczyk w zamek i przekręcił, a teraz dylemat…

Bez udziwnień

Jaki jest Hyundai i20 każdy widzi. Stylistyka nie porywa, ale też trudno autu zarzucić, że jest szpetne. Najmocniejszą stroną jest z pewnością przód auta, który upodabnia go za sprawą wyglądu reflektorów do poważniejszego modelu i30. Poza tym – stonowana elegancja wzbogacona o modne przetłoczenia w profilu karoserii.

Model i20 reprezentuje co prawda motoryzacyjny segment B, ale jeszcze kilka lat temu śmiało można by go zaliczyć do klasy kompakt. Tendencja, że z generacji na generację auta rosną jest czymś naturalnym. Dlatego porównanie gabarytów wnętrza w stosunku do modelu Getz, który i20 zastąpił w gamie propozycji Hyundaia, po prostu nie ma sensu. Kabina w każdym kierunku oferuje więcej przestrzeni. Z przodu nawet rosłe osoby nie będą miały powodu do narzekań. Z tyłu także wygodnie zasiądzie dwójka dorosłych, tylko długonodzy mogą nieco narzekać na deficyt miejsca na wysokości kolan.

Bagażnik o foremnym kształcie liczy sobie 295 litrów i należy do jednych z większych w klasie. Dla porównania konkurencja w tej materii oferuje: Opel Corsa – 285 l, Toyota Yaris – 286l, Renault Clio – 300l, Peugeot 208 – 311l.

Hyundai-i20-wnetrze

Kabina

w i20 wywiera pozytywne wrażenia. Brak tu ekstrawaganckich rozwiązań stylistycznych, ale dla mnie to akurat zaleta. Wszystkie włączniki są duże i logicznie uporządkowane. Materiały zastosowane do wykończenia przedziału pasażerskiego są co prawda w większości twarde, ale spasowano je bardzo solidnie, dlatego nie ma mowy o niepożądanych dźwiękach podczas jazdy np. po bruku.

To, co nie wszystkim może się spodobać, to niebieskie podświetlenie komputera i systemu audio. Na szczęście, dzięki regulacji jego intensywności, można uzyskać neutralną, nie męczącą oczu błękitną barwę.

Wersja Comfort nie rozpieszcza może bogactwem wyposażenia, ale w dziedzinie poziomu systemów bezpieczeństwa spełnia wszystkie standardy, by współczesne auto określić mianem bezpiecznego środka transportu. Znajdziemy tu m.in. 2 poduszki powietrzne oraz kurtyny boczne, a także ABS z asystentem hamowania i EBD oraz układ ESP.

Klimatyzacja, choć tylko manualna, posiada za to funkcję chłodzenia schowka. Jest komputer pokładowy, fabryczny zestaw audio CD/Mp3 ze sterowaniem z koła kierownicy, elektrycznie regulowane przednie szyby oraz lusterka boczne czy zamek centralny z funkcją otwarcia drzwi podczas kolizji.

Hyundai-i20-silnik

Pod maską

testowego egzemplarza pracował silnik o pojemności 1.2 litra i mocy 85 KM. To propozycja dla spokojnych kierowców, którzy ponad osiągi w trasie cenią sobie sprawne poruszanie w ruchu miejskim. Do tego celu jednostka Hyundaia pasuje optymalnie. Sprint od 0 do „setki” zajmuje Hyundaiowi 12,7 sekundy, co sprawia, że autem można względnie dynamicznie podróżować do ok. 120 km/h. Powyżej tej prędkości motor wyraźnie traci wigor, ale nadal pozostaje względnie cichy. Spalanie w ruchu miejskim nieznacznie przekracza 7l/100 km, co należy uznać za pozytyw. W trasie apetyt na oktany spada do ok. 6l/100 km.

Pięciobiegowa przekładnia nie jest mistrzem precyzji, ale w spokojnej jeździe to nie przeszkadza. Także układ kierowniczy wyraźnie preferuje taki styl jazdy, gdyż każda dynamiczna próba jazdy krętą jezdnią ujawnia jego mało czuły mechanizm. To co cieszy, to harmonijnie zestrojone zawieszenie, które świetnie rozprawia się z większością dziur na polskich drogach. Konstruktorzy właściwie wyważyli tu proporcje: komfort i pewność zachowania się auta na jezdni.

Hyundai-i20-reflektor

Co wybrać?

Końcówka roku, to zawsze dobry moment, by zdecydować się na zakup auta. Dilerzy kuszą rabatami i upustami. Jeśli więc ktoś zamierza jeździć autem np. 5 lat, bez wahania powinien pomyśleć o zakupie auta z końca rocznika. Utrata wartości po takim czasie jest zwykle taka sama jak auta o rok młodszego, a przy odsprzedaży zawsze większą rolę będzie odgrywać stan pojazdu i przebieg widniejący na liczniku.

W przypadku modelu i20 aktualne promocje obejmują rabat w wysokości 4 tys. zł, co oznacza, że wersję z silnikiem 1.2 litra o mocy 85 KM w wersji Comfort można nabyć za 44,6 tys. zł. Bardzo ciekawą alternatywą dla oszczędnych jest opcja z tą samą jednostką napędową zasilana LPG za 48,5 tys. zł. Osobiście jednak, gdybym miał wybierać i20 z tym silnikiem, zdecydowałbym się na nieco inaczej skonfigurowany w dodatkowe opcje wariant pt. „wersja jubileuszowa”. Jest tańszy od odmiany Comfort (43,6 tys. zł), nie posiada co prawda podłokietnika i przyciemnianych szyb, ale w zamian wyposażono go w 15-calowe alufelgi, podgrzewane lusterka, skórzaną kierownicę i gałkę skrzyni biegów, przednie lampy przeciwmgielne oraz zestaw bluetooth z systemem rozpoznawania mowy.

Rafał Pazura

foto: Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , , ,