Hyundai i20 1.2 MPI Comfort – TEST

Hyundai i20 1.2 MPI Comfort - TEST
avatar
Aleksander Pławski
15 grudnia 2015

Ładniejszy, nowocześniejszy, większy i jeżdżący lepiej od poprzednika – oto nowy Hyundai i20 w telegraficznym skrócie. Czy ma szansę zamieszać na polskim rynku? Czy rzeczywiście jeździ tak dobrze, jak wygląda? Po odpowiedzi zapraszam poniżej.

To, że południowokoreańska marka w ostatnich latach poczyniła ogromny postęp w tworzeniu aut, doskonale wszyscy wiemy. O tym, że potrafi zrobić zarówno dobre auto klasy miejskiej jak i premium, również mieliśmy okazję się przekonać. Że wartość globalna marki ciągle rośnie? To też nie tajemnica. Ale jak może być inaczej, kiedy wsiadając do nowej generacji i20 masz wrażenie, że to auto zupełnie inne od poprzednika? Lepiej zaprojektowane, lepiej wykończone, lepiej wyposażone i lepiej wyglądające. Po prostu, bez kadzenia komukolwiek, naprawdę wszystko w tym aucie jest „lepiej”.

Hyundai-i20-Comfort-bok

Nowy i20, mimo zastosowania tak modnej ostatnimi czasy w motoryzacyjnym świecie unifikacji wyglądu całej gamy modelowej, zachował swój własny charakter i daje się dosyć łatwo odróżnić tak od mniejszych, jak i swoich większych braci. Pomijając subiektywnie brzydki (wiem, powinienem użyć łagodniejszego słowa) kolor lakieru testowanego egzemplarza, mamy do czynienia z ładnym, zgrabnym i nowocześnie wyglądającym autem, pozytywnie wyróżniającym się na tle innych marek. A o to dzisiaj niełatwo. Wystarczy wybrać inny kolor lakieru i można bez wstydu stanąć obok wiodącej konkurencji, tym bardziej, że nie tylko w wyglądzie siła…

Otóż nowy model w stosunku do poprzednika ma aż o 4,5 cm większy rozstaw osi, co daje 2570 mm. Jest również dłuższy (4035 mm), szerszy i niższy. Pozwoliło to wygospodarować całkiem sporo dodatkowej przestrzeni we wnętrzu. O ile z przodu już wcześniej było nieźle, to teraz zmiany na lepsze odczują również pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie, gdzie w wyraźny sposób przybyło miejsca na nogi. Oczywiście i20 to wciąż auto klasy B i nie możemy tu liczyć na wygodną podróż pięciu reprezentantów drużyny w koszykówce, ale 4 osoby o średnim wzroście nie powinny narzekać na brak komfortu. Dodajmy, że bagażnik i20 przy standardowym ustawieniu siedzeń legitymuje się teraz 326 litrami pojemności, co czyni go niemal liderem w klasie. Podróżując zaś we dwójkę i składając oparcie tylnej kanapy do dyspozycji mamy 1042 litry. Jest dobrze.

Hyundai-i20-Comfort-wnetrze

Zanim zadacie mi to pytanie, sam szybko odpowiem: tak, jakość wykończenia przedziału pasażerskiego również się poprawiła. Tutaj nie ryzykowałbym jednak twierdzenia, że mały Hyundai jest pod tym względem w czołówce. Jest dobrze, ba, wyraźnie lepiej, jednak nad niektórymi twardszymi tworzywami można by jeszcze trochę popracować. Jednak sama estetyka wnętrza i projekt deski rozdzielczej robi dobre wrażenie. Obsługa wszelakich urządzeń pokładowych jest prosta i intuicyjna a każdy guzik czy pokrętło działają tak jak powinny. Warto również dodać, że mały Hyundai został starannie zmontowany. Nawet na większych nierównościach nic w kabinie nie skrzypi i nie stuka. To dobry znak na przyszłość, bo auta testowe zazwyczaj nie mają łatwego życia.

O kolejnych udanych usprawnieniach technicznych świadczy również fakt, że zawieszenie pracuje teraz cicho, komfortowo i sprężyście – bardziej „po niemiecku” niż można by się tego spodziewać. Auto prowadzi się komfortowo i bardzo przewidywalnie, skutecznie i z gracją wybierając nierówności nawet na szybciej przejeżdżanych zakrętach. I mimo, że silnik testowanego auta nie należy do demonów mocy a skrzynia ma tylko 5 przełożeń, Hyundaiem przyjemnie jeździ się nie tylko spokojnie, ale również bardziej dynamicznie.

Hyundai-i20-Comfort-zegary

Po pierwsze wolnossąca jednostka napędowa o pojemności 1.2 litra i mocy maksymalnej 84 KM jest nieźle wyciszona, brzmi dobrze i chętnie wchodzi na obroty. Po drugie, praca drążka skrzyni biegów nie daje żadnych powodów do narzekań. Drogi prowadzenia pomiędzy poszczególnymi przełożeniami są krótkie, lewarek pracuje lekko a kolejne biegi wchodzą precyzyjnie. Szkoda jednak, że jest ich tylko 5. Co prawda nawet przy 120 km/h w aucie nie jest jeszcze szczególnie głośno, ale „szóstka” pomogłaby na pewno w obniżeniu spalania. Po przejechaniu około 600 kilometrów w różnych warunkach drogowych zużycie paliwa wyniosło średnio 7,6 l/100 km. I nawet biorąc pod uwagę fakt, że około 60% dystansu spędziłem w korkach jeżdżąc dosyć dynamicznie po mieście, to jednak życzyłbym sobie wyniku o jakiś litr mniejszego. Czyli dokładnie takiego, jaki producent podaje przy jeździe typowo miejskiej.

Niewielkie zastrzeżenia mam również do zestrojenia układu kierowniczego. Tak, oczywiście, jest on wyraźnie lepszy niż w poprzedniku, jednak patrząc na poprawę działania innych podzespołów i20, przy punkcie „układ kierowniczy” zabrakło mi tego „ostatniego szlifu”. Bo rzeczywiście, auto zdecydowanie bardziej spontanicznie i precyzyjnie reaguje na ruchy kierownicą, ale takie ustawienie sprawdza się bardziej w mieście i na ciasnych parkingach, gdzie łatwość manewrowania zawsze jest w cenie. W trasie natomiast przydało by się więcej czucia a mniej myszkowania. Tak wiem, Hyundai i20 to auto głównie miejskie, ale to wcale nie znaczy, że nie nadaje się na autostradę. Dzięki pewnemu prowadzeniu i niezłemu wyciszeniu wnętrza śmiało można się nim wybrać również w dalszą podróż. Dlatego mniejsza nerwowość przy większych prędkościach jeszcze bardziej poprawiłaby komfort podróży.

Hyundai-i20-Comfort-felga

Koszty i wyposażenie

Cennik nowego i20 aktualnie rozpoczyna się promocyjną kwotą 40.300 złotych za pięciodrzwiową wersję Classic, z 75-konnym motorem benzynowym o pojemności 1.2 litra. Cena wersji testowanej (również promocyjna) to 50.100 złotych. Po dodaniu lakieru metalicznego i pakietu zimowego ostateczna kwota do zapłaty to 52.900 zł (uwzględniono aktualny upust 5000 złotych). W ofercie jest jeszcze mocniejszy silnik benzynowy (1.4 100 KM) oraz dwie jednostki wysokoprężne o mocach odpowiednio 75 i 90 KM. Jest więc z czego wybierać.

Wróćmy jednak do testowanego egzemplarza. Za 52.900 złotych dostaniemy nowocześnie wyglądające, dobrze jeżdżące auto klasy B z sensownym bagażnikiem i dobrym wyposażeniem. Głodnych szczegółów odsyłam do konfiguratora na stronach producenta, wspomnę natomiast, że na pokładzie „mojego” i20 znalazły się m.in: audio z systemem Bluetooth, wielofunkcyjna kierownica, klimatyzacja, mocowanie stacji dokującej do smartfona, wejście USB plus iPod, 6 poduszek bezpieczeństwa, systemy stabilizacji toru jazdy, asystent ruszania pod górę, system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, pełna „elektryka” szyb i lusterek zewnętrznych, regulacja kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach czy chłodzony schowek po stronie pasażera. Cieszy również fakt, że auto wyposażono w atrakcyjnie wyglądające 15-calowe felgi ze stopów lekkich, światła do jazdy dziennej typu LED i doświetlanie zakrętów. Że nie wspomnę o opcjonalnym ogrzewaniu przednich foteli i wieńca kierownicy… Do atutów nowego i20 należy również dodać atrakcyjną, 5-letnią gwarancję i coraz bardziej rozbudowaną sieć serwisów.

Hyundai-i20-Comfort-przod

Wiem, że to nudne, ale fakty mówią same za siebie. Hyundai po raz kolejny udowodnił, że potrafi robić coraz lepsze auta. Ładne, wygodne i praktyczne bez względu na segment. A jeśli wziąć jeszcze pod uwagę wyposażenie testowanego samochodu, jego cena przestaje odstraszać a zaczyna budzić zainteresowanie tym modelem. I chyba o to tutaj chodzi?

Aleksander Pławski

Tagi: , ,