Hyundai i20 Coupe 1.1 CRDI 75 KM – TEST

Hyundai i20 Coupe 1.1 CRDI 75 KM - TEST
avatar
Aleksander Pławski
07 marca 2016

Hyundai nie przestaje mnie zadziwiać. Pozytywnie – żeby nie było. Modelami Santa Fe i Tucson udowodnił już, że potrafi zrobić dobrego SUV’a. Genesis zaś to świadectwo umiejętności stworzenia auta z wyższej półki. Za to testowany, nowy i20 Coupe pokazuje, że niemała konkurencja w segmencie B musi się mieć na baczności. I nie ma w tym ani krzty przesady.

Od czego tu zacząć? Spróbujmy od początku, czyli od wyglądu. Jaki i20 Coupe jest, każdy widzi. Może się podobać lub nie, jak to zwykle bywa. Jednak obiektywnie trzeba przyznać, że sylwetka małego Hyundai’a nakreślona jest nowocześnie i przyjemnie dla oka. Auto wzbudza pozytywne odczucia u obu płci, o czym miałem okazję przekonać się, pytając o zdanie kilkanaście osób. W sumie nikt nie powiedział, że samochód jest brzydki. Zastrzeżenia pojawiły się co najwyżej w stosunku do koloru testowanego egzemplarza. Ale z tym akurat nie ma problemu. Na szczęście nie jest to Ford T i do wyboru mamy więcej niż jeden kolor. Koreański mieszczuch to oczywiście mały oszust, wygląda bowiem na szybkiego zawodnika a tak wcale nie jest. Nie przeszkadza mu to jednak mieć wielu innych zalet.

Hyundai-i20-coupe-tyl

Po pierwsze.

Świetna pozycja za kierownicą, co rzadkie w tej klasie aut. Nie siedzimy jak na koniu, ani nie kombinujemy przez pół godziny, jak pogodzić ustawienie fotela z regulacją kierownicy. Zakres regulacji obydwu tych elementów jest w testowanym aucie więcej niż zadowalający, więc zajęcie wygodnej pozycji za kółkiem nie stanowi żadnego problemu. Do tego fotele są dobrze wyprofilowane i wcale nie za małe, co jest częstym problemem w niewielkich samochodach.

Poza tym ilość miejsca dla kierowcy i pasażera jest na tyle duża, że prowadząc to auto można się poczuć bardziej jak w kompakcie niż w samochodzie segmentu B. Materiały użyte do wykończenia kabiny i20 w zdecydowanej większości reprezentują naprawdę dobry poziom. Plastiki mają miłą dla oka i w dotyku fakturę. Poza tym, nawet przy przejeżdżaniu przez większe dziury w drodze nic „nie puka i nie stuka”, jak to mówią właściciele komisów. Tyle, że w tym wypadku jest to rzeczywiście prawda. Wszystko tutaj jest przemyślane i logicznie rozmieszczone – ergonomia małego i20 stoi na wysokim poziomie. W przedziale pasażerskim może nie ma stylistycznych fajerwerków, ale jest prosto, ładnie i czytelnie. I co rzadkie w tego typu autach – widoczność do przodu i na boki jest bardzo dobra.

Hyundai-i20-coupe-wnetrze

Po drugie – jazda.

To niebywałe, ale wszystko w tym aucie pracuje jak trzeba. Sprzęgło bierze tak, jak powinno, miękko włączając napęd, pedał hamulca działa z odpowiednim oporem, pozwalając na dokładne stopniowanie siły hamowania, gaz reaguje bez opóźnienia a lewarek sześciobiegowej skrzyni biegów pracuje lekko i precyzyjnie. Układ kierowniczy nie jest może idealny, ale do niego również nie można mieć większych zastrzeżeń. Pracuje z przyjemnym oporem i nawet przy wyższych prędkościach to małe autko zachowuje się na drodze bardzo poprawnie. Szybkości autostradowe nie robią na nim większego wrażenia. Da się wtedy nawet swobodnie rozmawiać lub słuchać radia.

Ten, kto ceni sobie komfort i zdaje sobie sprawę, że „Coupe” w nazwie testowanego Hyundaia nie jest synonimem słowa „sport”, nie będzie zawiedziony nastawami zawieszenia. Jest ono bowiem zdecydowanie bardziej komfortowe niż można się tego spodziewać. Zarówno mniejsze jak i większe nierówności nawierzchni wybierane są sprawnie, bez żadnych niepotrzebnych hałasów. Jednocześnie auto pozwala na całkiem dynamiczne pokonywanie ostrych zakrętów, pozostając długo neutralne. I daje przy tym sporo przyjemności z prowadzenia.

Hyundai-i20-coupe-bok

Po trzecie.

Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest praca maleńkiej jednostki napędowej, w którą wyposażono mój egzemplarz. Wysokoprężne serce o tylko trzech cylindrach i pojemności 1,1 litra „zachowuje się” wyjątkowo kulturalnie, skutecznie maskując nieparzystą ilość „garów”. Kabina jest dosyć skutecznie odizolowana od odgłosów jego pracy i generalnie testowanym i20 Coupe jeździ się tak, jakby miało się pod maską nieco większy silnik.

Katalogowe dane oczywiście nie powalają – 15,7 sekundy do setki, 75 KM i maksymalny moment obrotowy 180 Nm to nie powód do jakiejś szczególnej dumy, nawet w miejskim aucie. Tymczasem okazuje się, że te wartości w zupełności wystarczają do więcej niż sprawnego poruszania się po mieście. Dynamiczne starty spod świateł nie są dla Hyundaia żadnym problemem. Gładka (jak na trzy cylindry) praca jednostki napędowej i przyjemny sposób rozwijania mocy sprawiają, że kierowca ma wrażenie jazdy szybszym autem.

Hyundai-i20-coupe-zegary

Kolejnym plusem Hyundaia jest spalanie. Przy jeździe mieszanej – jakieś 50/50% miasto/trasa samochód zużył mi średnio 5,1 l/100 km. Muszę tutaj dodać, że nie jeździłem jakoś szczególnie oszczędnie, choć głównie w pojedynkę, bez dodatkowego obciążenia. Tak czy siak, spalanie należy uznać za zadowalające. Bałem się, że w tak niewielkim aucie bagażnik również będzie śladowy. Na szczęście tak nie jest – Hyundai i20 Coupe legitymuje się standardowo 336 litrami przestrzeni bagażowej. To naprawdę niezły wynik. Składając oparcia tylnej kanapy możemy powiększyć litraż do 1011 litrów. Też nieźle.

Cena?

Testowany egzemplarz, jak to często bywa, to bardzo dobrze wyposażona wersja – Comfort + dodatki. Takie auto to aktualnie wydatek około 67.800 złotych. To sporo jak na segment B, choć trzeba przyznać, że wyposażenie jest bogate. Prócz takich oczywistości jak pełna „elektryka” szyb i lusterek, manualna klimatyzacja, system audio z CD, MP3 i Bluetooth i USB, znajdziemy tu także podgrzewaną kierownicę i siedzenia przednie, czy komplet poduszek powietrznych i systemów bezpieczeństwa wraz z asystentem ruszania pod górę. Jest też tempomat i tylne czujniki parkowania, komputer pokładowy oraz dzienne LED’y. Jeśli jednak ktoś nie ma zamiaru płacić za taką ilość „bajerów”, może wybrać poziom wyposażenia Classic Plus, który automatycznie obniży cenę o 3.800 złotych.

Hyundai-i20-coupe-przod

Słowa uznania należą się producentowi za wybór jednostek napędowych: w ofercie są 3 silniki benzynowe w 4 wersjach mocy i dwa diesle – rzeczony 75-konny oraz większy, o pojemności 1.4 litra, dysponujący 90 KM. Dla każdego coś miłego. Najtańsza wersja i20 Coupe startuje od 53.100 złotych, ale jeśli zdecydujemy się na rocznik 2015, możemy liczyć na dodatkowe, spore upusty.

Podsumowanie

Nowy Hyundai i20 Coupe to ładne, zwinne i bardzo udane miejskie auto. Do tego w testowanej wersji naprawdę oszczędne. Jest solidnie zmontowane, komfortowe i proste w obsłudze. Wygodna pozycja za kierownicą i spora ilość miejsca z przodu pozwalają kierowcy i pasażerowi poczuć się jak w samochodzie o klasę większym. Komu nie zależy na niemieckim bądź japońskim znaczku na masce, powinien udać się do salonu na jazdę próbą. Tym bardziej, że trwają wyprzedaże rocznika…

Aleksander Pławski

Tagi: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *