Hyundai i30 Turbo 5D Luxury – TEST

avatar
Aleksander Pławski
01 maja 2016

Hyundai i30 na stałe wpisał się w krajobraz polskich dróg. Najnowsza generacja jest naprawdę udanym autem, mogącym swobodnie stawać w szranki z niemałą przecież konkurencją. Od jakiegoś czasu i30 można również kupić z doładowanym, 186-konnym benzyniakiem pod maską. Czy to oznacza, że koreański kompakt stał się prawdziwym hot hatchem?

Zacznijmy od tego, że mamy wybór – najmocniejszą wersję i30 możemy kupić zarówno w wersji 3- jak i 5-cio drzwiowej. To dobrze, bo nie każdy, kto chce być posiadaczem szybkiego hatchbacka ma ochotę męczyć się przy wchodzeniu do auta na ciasnych parkingach czy upychaniu pasażerów na tylną kanapę przez dziurę za przednim siedzeniem. Mówi się, że 3-drzwiowe samochody wyglądają bardziej sportowo, ale Hyundai pokazuje, że nadwozie pięciodrzwiowe może wyglądać równie dynamicznie i atrakcyjnie.

DSC_0324

Testowany egzemplarz wystąpił w bieli i trzeba przyznać, że w połączeniu z kontrastowym, szklanym dachem i grafitowymi, 18-calowymi felgami ze stopów metali lekkich prezentował się wyśmienicie. Wielka „paszcza” z przodu i nieco skośne, złowrogie ślepia potęgowały wrażenie sportowego sznytu. Każdy z 8 zapytanych znajomych myślał, że „mój” Hyundai ma przynajmniej 220 koni a setkę robi w jakieś 6 sekund. I tak samo – każdy z nich myślał, że i30 Turbo to cholernie twarde, niekomfortowe auto. A prawda jest zupełnie inna…

Po pierwsze – osiągi są dobre, ale w dzisiejszych czasach ze sportem nie mają wiele wspólnego: 8 sekund do setki i 186 koni mechanicznych przy 5500 obr/min. Takie parametry pasują bardziej do jakiejś mocniejszej wersji popularnego kompaktu, ale nie topowej.

DSC_0335

Po drugie – nastawom zawieszenia i30 Turbo bliżej do komfortu niż sportu. Spotkałem się co prawda z opiniami dziennikarzy, którzy twierdzili, że testowany Hyundai jest twardy. Zastanawiam się tylko, czy aby na pewno jeździli o tym samym autem? Nie twierdzę, że zawieszenie i30 Turbo jest złe – ale jak na tego typu auto jest po prostu dość miękkie. Na szczęście samochód prowadzi się całkiem przyjemnie. Reakcje na dodanie gazu nie są co prawda tak spontaniczne, jakich byśmy oczekiwali od hot hatcha a przyrost mocy następuje tak liniowo jak to tylko możliwe, ale codzienna jazda może być naprawdę przyjemna.

DSC_0369

Pozycja za kierownicą jest dobra, przednie fotele fantastycznie wygodne a obsługa wszelakich multimediów prosta i intuicyjna. Poza tym przedział pasażerski i30 turbo jest po prostu ładny i dobrze wykonany. Może sportowych akcentów nie ma w nim za dużo (aluminiowe pedały, przeszycia na kierownicy i fotelach + częściowe wykończenie boczków foteli i gałki skrzyni biegów) ale miejsce pracy kierowcy jest zaprojektowane z głową.

Pasażerowie tylnej kanapy też nie powinni mieć powodów do narzekań. Dwie dorosłe osoby będą tu podróżowały całkiem komfortowo, wcale nie narażając swoich kończyn na odrętwienie. Bagażnik Hyundaia jest całkiem przyzwoity – jego standardowa pojemność to 378 litrów. Po złożeniu oparć tylnej kanapy rośnie ona do 1316 litrów, więc w razie potrzeby można przewieźć całkiem spory bagaż.

DSC_0377

Dość dynamiczna jazda mieszana (50% miasto/50% trasa) owocuje spalaniem na poziomie 10.5 litra na 100 km. Ten wynik oczywiście znacznie odbiega od liczb podanych przez producenta (średnio 7,3 litra) ale nie jest też dramatycznie zły. Miałem nieodparte wrażenie, że gdybym bardziej się postarał, urwałbym ze średniego spalania dobry litr. Niestety, wcale nie chciało mi się starać. Zamiast tego pogoniłem i30 Turbo po kilku szybkich i ostrych zakrętach. Zachowywał się bardzo ładnie – przed wystąpieniem lekkiej podsterowności wciąż był łatwy w prowadzeniu i bardzo przewidywalny. Zawieszenie mimo dość komfortowego charakteru zupełnie dobrze radziło sobie z nadwoziem i pozwalało poczuć się mniej wprawnemu kierowcy pewnie. Szkoda tylko, że układ kierowniczy mimo trzech trybów pracy do wyboru, w każdym był tylko poprawny. Do tego różnice między poszczególnymi trybami były ledwo wyczuwalne.

DSC_0344

W rozkroku

Hyundai i30 Turbo to dość dziwne auto. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że jest złe lub bardzo dobre. Ten popularny kompakt z Korei sprawia wrażenie, jakby nie mógł zdecydować się na swoja płeć i charakter. Bo z jednej strony jest pokorny jak baranek i zachowuje wszystkie cechy niedużego auta rodzinnego, a z drugiej wygląda, jakby jego największym żywiołem był tor wyścigowy. Jakie jest jego prawdziwe oblicze – teraz już sami wiecie. Ni to pies, ni to bies…

Koszty

Aktualnie ceny wersji podstawowej (3D Turbo Sport) zaczynają się od 77.900 złotych a kończą na 89.900 zł za wersję 5D Turbo Luxury – czyli taką, jak testowany egzemplarz (uwzględniony upust 5.000 zł za rocznik 2015). Czy to dużo czy mało? Zależy jak na to spojrzeć. Niecałe 90.000 za kompletnie wyposażonego, 5-drzwiowego hot hatcha to prawdziwa okazja. A jeśli to po prostu dobrze wyposażony kompakt o dobrych osiągach – kwota wydaje się być skalkulowana rozsądnie. Pytanie tylko – jaki samochód tak naprawdę kupujemy?

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *