Hyundai i30 Wagon 1.4 T-GDI Premium – TEST

avatar
Rafał Pazura
03 września 2018

Mimo rosnącej popularności SUV-ów nadal nie brakuje chętnych na kompaktowe kombi. Nowy model Hyundaia i30 to typowy przedstawiciel tego gatunku, który próbuje przekonać do siebie stonowanym wyglądem, uporządkowanym wnętrzem i praktyczną przestrzenią bagażową. Jego poprawność i zachowawcza stylistyka to ewidentnie próba zdobycia klienta o bardziej konserwatywnym guście.

Stylizacja nowego i30 jest mocno europejska. Projektanci jakby zapatrzyli się w kolejne generacje Golfa i stworzyli bardzo powściągliwy projekt, który nie budzi kontrowersji, ale zarazem nie sprawia, że serce bije szybciej. Jednak nie sądzę, by była to chęć kopiowania niemieckiej konkurencji, a bardziej analiza trendów – skoro młodsi sięgają najczęściej po modne nadwozia typu SUV czy crossover, to kombi zbudowane na bazie kompaktu będzie chętniej wybierane przez tradycjonalistów. A tu tylko krok do stwierdzenia, że ich PESEL zaczyna się cyfrą 6 lub 7, a nie 8 czy 9.

We wnętrzu

udało się stworzyć całkiem przestronną jak na pojazd tego segmentu przestrzeń. Rozstaw osi wynoszący 2650 mm to o 15 mm więcej niż oferuje Golf Variant, co wyraźnie  odczuwa się w drugim rzędzie siedzeń, gdzie mamy wystarczającą ilość miejsca na nogi i głowy pasażerów. Tu Golf wypada gorzej i skoro już odnoszę się do niemieckiego wzorca, w bagażniku oba modele oferują odpowiednio 602 i 605l pojemności. To bardzo dobry wynik. Kufer Hyundaia jest niezwykle praktyczny za sprawą pojemnych schowków w podłodze i foremnego kształtu.  Kwestia jakości? Jest poprawnie, ale to nie poziom Golfa. Spasowanie elementów jest przyzwoite, jednak jakość samych plastików – nawet w topowej wersji Premium – nie zachwyca. Jest po prostu zbyt twardo – szczególnie na tunelu środkowym i dolnej części deski rozdzielczej. Na plus trzeba zapisać, że wszelkie instrumenty obsługi są przejrzyście zaprojektowane i proste w obsłudze. Cieszą: klasyczne i ładnie zaprojektowane zegary główne, dobrej jakości ekran centralny, czy panel klimatyzacji z tradycyjnymi pokrętłami. Co prawda niektórzy krytykują pomysł „doczepianego” ekranu multimediów, ale dla mnie to ergonomiczne rozwiązanie, które w sposób minimalny absorbuje uwagę kierowcy. I nie mam problemu z estetyką takiego patentu.Świetne wrażenie robi koło kierownicy – nieduże, obszyte dobrej jakości skórą. Gorzej prezentuje się tapicerka – w wersji Premium występuje z eko-skórą po bokach foteli. Natomiast środek, jakim je wyłożono, razi mało wyszukanym materiałem, który wygląda po prostu tanio. 

Co do wersji silnikowej,

w jaką wyposażono testowany egzemplarz, to według mnie optymalny wybór. Silnik 1.4 turbo z bezpośrednim wtryskiem paliwa o mocy 140 KM zapewnia dobre osiągi oraz akceptowalne spalanie jak na auto kombi, które zazwyczaj pełni rolę rodzinnego środka transportu. Przyspieszenie wersji z automatyczną przekładnią wynosi 9,5 sekundy a spalanie waha się od 8,5-9l/100 km w warunkach miejskich do ok. 6,5 l w trasie. Co ciekawe – zużycie paliwa jest niższe od odmiany z wolnossącym motorem 1.4 MPI o mocy 100 KM. Silnik legitymuje się wartością 242 niutonometrów, które osiąga przy 1500 obr./min.Nie mam większych zastrzeżeń do tego jak rozwijana jest moc – także wtedy, gdy silnik pracuje na niskich obrotach. Jednak automatyczna, 7-biegowa, dwusprzęgłowa przekładnia ma jedną przypadłość – lub jak kto woli, charakterystyczną cechę.Mimo, że mamy do wyboru 3 tryby pracy skrzyni (eco, normal i sport) niezależnie od wybranej opcji  gdy wciskamy mocniej pedał gazu potrzebuje ona chwili namysłu nim zadziała. Ten typ tak po prostu ma, bo poszczególne przełożenia załączają się bardzo płynnie i sprawnie. Chodzi tylko o ten moment zawahania. A poza tym mamy łopatki do sekwencyjnej zmiany biegów i funkcję HOLD, która zwalnia z konieczności trzymania nogi na hamulcu gdy stoimy na światłach. Bezwzględnie automat Hyundaia wart jest wydania dodatkowych 6 tys. zł.

Czas na jazdę

Zawieszenie samochodu jest sprężyście zestrojone. Nie jest to auto stworzone do dynamicznej jazdy w zakrętach, ale zarazem nawet szybsza jazda pokazuje, że prowadzi się je bardzo pewnie. Komfort jazdy podnosi fakt, że podwozie zostało dobrze wygłuszone, przez co jazda po wybojach nie przenosi do kabiny nieprzyjemnych odgłosów. W deszczu doceniłem też trakcję – mimo prób ostrzejszego startu opony pewnie wgryzały się w asfalt.Układ kierowniczy zaskoczył mnie natomiast przyjemnie sztywną pracą, dzięki czemu skutecznie komunikuje kierowcy o tym, co dzieje się z osią skrętną. Tu i30 wyróżnia się na plus względem większości konkurencji.

Cennik

Hyundaia w nadwoziu kombi otwiera kwota 62,5 tys. zł za odmianę z silnikiem 1.4 o mocy 100 KM. Odnieśmy to znów do Volkswagena, którego przywołałem na wstępnie, a którego Golf Variant w bazowej wersji 1.0 TSI o mocy 110 KM kosztuje 72 tys. zł. Ktoś powie, że nieadekwatne porównanie. No to zestawmy to jeszcze z także 3-cylindrowym koreańczykiem o mocy 120 KM, którego wyceniono na 67,7 tys. zł. Wciąż taniej. Ale czy lepiej? To subiektywna ocena.

Testowany egzemplarz w odmianie Premium z silnikiem 1.4 T-GDI o mocy 140 KM to już wydatek 102,4 tys. zł. W standardzie m.in. dwustrefowa klimatyzacja, pełna gama systemów bezpieczeństwa, (m.in. system autonomicznego hamowania, system ostrzegania o ruchu poprzecznym) w tym  – powtórzę to po raz kolejny – najlepiej działający asystent pasa ruchu. Ponadto: system bezkluczykowy, podgrzewane fotele i kierownica, automatyczna skrzynia biegów, aktywny tempomat, pełne światła LED, 17-calowe alufelgi, nawigacja, kamera cofania, etc. Wyposażenie jest więc kompletne, ale o okazji cenowej trudno w tym przypadku mówić. Dlatego mój typ to wersja Go Plus za 93,5 tys. zł – zachęcam do sprawdzenia specyfikacji.

Jaki więc jest nowy i30 w wersji kombi? Do bólu poprawny w każdej kategorii. Ale być może w tym tkwi jego siła, że jest pozbawiony istotnych wad.

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

 

Tagi: , , , , , , ,