Nowy Hyundai i40 2.0 GDI (165 KM) Premium – TEST

Nowy Hyundai i40 2.0 GDI (165 KM) Premium - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
08 września 2015

Model Genesis pokazał, że słowa „Hyundai” i „premium” mogą iść ze sobą w parze i w poszukiwaniu luksusu bez obaw można kierować się do salonu koreańskiego producenta. Nie każdy jednak potrzebuje auta kosztującego 300 000 zł, dlatego dzisiaj przyjrzymy się bardziej przyziemnemu, ale mającemu wysokie aspiracje modelowi i40, który ostatnio został poddany kuracji odmładzającej.

Wygląd

Hyundai i40 to przykład faceliftingu wykonanego tak, jak trzeba. Sedan Koreańczyków przed odświeżeniem był ładnym samochodem, jednocześnie podążanie ścieżką Fluidic Sculpture sprawiło, że nadwozie i40 było dla mnie, zwłaszcza w przedniej części nadwozia, zbyt obłe, przez co brakowało mu charakteru. Styliści Hyundaia przy okazji liftingu poradzili sobie z tym mankamentem bardzo zgrabnie – przednie reflektory zyskały nowy, uproszczony, a zarazem bardziej wyrazisty kształt, podobnie jak przedni grill, który urósł znacząco względem poprzednika, co odmieniło „wyraz twarzy” samochodu. Reszta karoserii doczekała się jedynie kosmetycznych zmian, co mnie osobiście nie przeszkadza, bo zarówno linia boczna, jak i tył Hyundaia i40 wyglądały bardzo dobrze również przez liftingiem.

Hyundai-i40-test-tyl

Testowany egzemplarz dodatkowo wyposażony został tak, aby maksymalizować dobre wrażenia wizualne. Niebanalny lakier, 18 calowe felgi szczelnie wypełniające nadkola – taki Hyundai i40 naprawdę może się podobać, a dodatkowo wyróżniać z tłumu innych samochodów na niejednym skrzyżowaniu. Jest to istotne, bo konkurencja w segmencie D na tym polu w ostatnim czasie jest piekielnie silna, więc na przeciętnie wyglądające samochody nie ma już w nim miejsca.

Wnętrze

Prawdziwe zaskoczenie czekało mnie gdy zająłem miejsce za kierownicą i zobaczyłem jak prezentuje się kokpit Hyundaia i40. Sam projekt jest dosyć specyficzny i nie zmienił się on zbytnio wraz z liftingiem, więc niech każdy rozsądzi sam, czy mu się on podoba, czy nie – ja należę do grona umiarkowanych entuzjastów designu deski rozdzielczej tego auta.

Hyundai-i40-premium-wnetrze

To, co zwraca uwagę to jakość wykonania kabiny. Testowany egzemplarz był najbogatszą odmianą i40 nazwaną „Premium” i muszę powiedzieć, że gdzieniegdzie duch klasy wyższej był w tym samochodzie obecny. Chociażby, gdy dotknąłem jasnej, skórzanej tapicerki na fotelach. Zastosowane do wykończenia deski rozdzielczej tworzywa też wypada zaliczyć na plus – nie wyglądają one tandetnie, w trakcie trwającego 7 dni testu nie usłyszałem też żadnych niepożądanych efektów dźwiękowych.

Na uwagę zasługuje też ilość elektronicznych gadżetów, które znalazły się na pokładzie i40. Kilku z nich spodziewałbym się prędzej w BMW, czy Mercedesie, a nie w koreańskiej marce. Lista wyposażenia jest bardzo długa, więc skupię się tylko na jej najciekawszych elementach. Chociażby na elektrycznie regulowanych fotelach, które na dodatek same przesuwają się do tyłu po zgaszeniu silnika aby ułatwić wyjście z pojazdu i wracają do poprzedniej pozycji, gdy wciśniemy przycisk startowy. Dodam jeszcze, że siedzenia z przodu są wentylowane i podgrzewane, a z tyłu tylko podgrzewane. Pasażerów w drugim rzędzie siedzień ucieszy elektrycznie sterowana roleta tylnej szyby. Wszystkim podróżującym spodoba się też bardzo przyzwoicie grający zestaw audio Intinity, a kierowca zimą doceni podgrzewaną kierownicę. O takich rzeczach jak biksenony, nawigacja, asystenci parkowania, pełna elektryka szyb i lusterek nawet nie będę wspominał.

Hyundai-i40-Premium-ekran-dotykowy

Mimo obecności wielu ilości systemów ich obsługa nie jest specjalnie trudna – głównie dzięki „nieprzekombinowanemu” systemowi dotykowemu w którym można zmienić większość ustawień oraz wyraźnym i dobrze opisanym przyciskom na konsoli centralnej. Niestety to pozytywne wrażenie mąci lekko kilka drobiazgów – chociażby fakt, że niektóre ustawienia się nie zapisują w pamięci samochodu. Lubimy jeździć w trybie SPORT albo korzystać z asystenta pasa ruchu? Po każdym uruchomieniu silnika trzeba na nowo aktywować je przyciskiem. Zastrzeżenia mam też do sterowania menu dostępnym z wyświetlacza między zegarami, które mogłoby zostać rozplanowane trochę przystępniej – ale to nie wielki problem, bo podczas normalnego użytkowania rzadko się do niego zagląda.

Ilość miejsca oddana do dyspozycji użytkowników Hyundaia i40 jest więcej niż satysfakcjonująca. Z przodu standardowo – nie ma z tym problemu, a za sprawą braku efektu „otulania” kierowcy przez instrumenty pokładowe sprawia ono wrażenie bardziej przestrzennego niż u konkurencji. Z tyłu z kolei nawet prezes, który przesiadałby się z Genesisa do i40 nie mógłby narzekać na ciasnotę. Przy wzroście 185 cm siedząc „za sobą”, nawet przy odsuniętym fotelu, miałem jeszcze solidny zapas przestrzeni na nogi. Nad głową aż tyle miejsca nie było, ale mógłbym pokonać naprawdę długą trasę i40 bez bólu karku spowodowanego pochylaniem głowy. Moja fryzura też byłaby niezagrożona podczas takiej podróży. Bagażnik to solidne 525 litrów.

Hyundai-i40-Premium-silnik

Układ napędowy

Testowany Hyundai i40 to propozycja dla osób lubujących się w oldschoolowych jednostkach napędowych i gardzących małymi turbobenzynami. 2 litry pojemności, 165 KM, moment obrotowy wynoszący 203 Nm przy 4700 obrotów na minutę – to jest coś, czego w Volkswagenie lub Peugeocie już nie znajdziemy.

Mimo, że w specyfikacji moc wygląda całkiem solidnie, to nie przekłada się ona za bardzo na osiągi. 9,8 sekundy do 100 km/h to wynik, który stawia i40 w gronie aut stworzonych do spokojnego i płynnego pokonywania kolejnych kilometrów, a nie sprintów od świateł do świateł. Wyprzedzanie, po okazjonalnej redukcji nie nastręcza jednak dużych problemów, bo silnik przy wyższych prędkościach również ma odpowiednie pokłady „pary” do przyspieszania. Po prostu nie robi tego w tak zdecydowany sposób jak jego, wyposażeni w turbiny, koledzy. Nie jest on też specjalnie oszczędny – średnia z testu wyniosła 8,6 litra, a spory udział w pokonanym dystansie miały drogi poza miastem na których wcale nie szalałem. Cudów nie ma – duża pojemność i konieczność „kręcenia” jednostki napędowej na wyższe obroty muszą pociągnąć wyższe zużycie paliwa. Osobom, które nie chcą, aby ich i40 paliły jeszcze więcej polecam pozostanie przy 6-biegowym manualu (całkiem przyjemnie swoją drogą pracującym), który obecny był w testowanym egzemplarzu. Wybór automatu da może trochę oddechu lewej nodze podczas stania w korku, ale jeszcze pogorszy przyspieszenie Hyundaia, zwiększając przy tym zużycie paliwa.

Hyundai-i40-Premium-felga

Układ kierowniczy dzisiejszego bohatera współgra z umieszczoną pod maską jednostką napędową – zapewnia on wystarczającą precyzję i responsywność do codziennego podróżowania, jednak osoby chcące wyszaleć się za kierownicą powinny od i40 trzymać się z daleka. Aktywowany przyciskiem tryb Sport poprawia trochę sytuację, bo jego wybór wyczula komputer odpowiedzialny za pracę układu kierowniczego. Nie zmienia to jednak faktu, że i40 idealnie sprawdzi się połykając kolejne kilometry poza miastem, gdzieś w trasie. Wtedy za sprawą wygodnych foteli, sprężystego, ale nie przesadnie twardego zawieszenia i bardzo sprawnie działającego asystenta pasa ruchu, który w razie czego sam koryguje tor jazdy można przemieszczać się ciesząc się wysokim poziomem komfortu.

W mieście podróżowanie po zatłoczonych parkingach jest trochę mniej wygodne przez słabą widoczność do tyłu i fakt, że ciężko jest oszacować gdzie kończy się karoseria. Tutaj znowu z odsieczą przychodzi elektronika, bo testowany i40 wyposażony został w pełen zestaw czujników parkowania (te dostępne są od wersji Comfort) wraz z kamerą cofania i systemem automatycznego parkowania równoległego tyłem (który naprawdę działa i ładnie ustawiał samochód w luce na parkingu nawet przy stosunkowo małej przestrzeni).

Hyundai-i40-Premium-znaczek

Przy kasie

Wyżej wspominałem, że testowy egzemplarz Hyundaia i40 jest bardzo bogato wyposażony. To bogactwo wycenione zostało na 130 800 zł. Jeszcze dekadę temu taka kwota za auto tej koreańskiej marki byłaby ponurym żartem. W chwili obecnej jednak Hyundai i40 nie ustępuje swojej bezpośredniej konkurencji wywodzącej się z Europy i płacąc za niego sześciocyfrową kwotę otrzymujemy naprawdę dobrze wykonany, wygodny samochód z bardziej niż wystarczającym wyposażeniem, który szczerze mogę polecić.

Wszyscy potencjalni nabywcy powinni jednak zwrócić baczną uwagę na silnik – wolnossące, benzynowe 2,0 daje nadzieję na dłuższe, bezusterkowe życie niż małe, turbodoładowane jednostki, coraz częściej dominujące w gamie silnikowej konkurencji. Ma przy tym swoje wady – spalanie oraz gorszą dynamikę, a klienci wyboru w zakresie jednostek napędowych w Hyundaiu nie mają (w gamie silnikowej i40 nie przewidziano innych propozycji benzynowych).

Poza tym jest mi ciężko się do czegokolwiek przyczepić, a kupując Hyundaia i40 i akceptując jego spokojny charakter nikt nie powinien narzekać na dokonany wybór.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *