Hyundai Kona Premium 1.0 T-GDI (120 KM) i Ford EcoSport ST-Line 1.0 EcoBoost (140KM) – TEST

avatar
Aleksander Pławski
30 lipca 2018

Moda na wszelkiego rodzaju crossovery nie przemija. Patrząc na nowe samochody pojawiające się na drogach, jest wręcz odwrotnie. Od niedawna na naszym rynku dostępne są Hyundai Kona i Ford EcoSport. I to o nich będę dziś pisał.

Zacznijmy od tego, że to wcale nie miał być test porównawczy. Nie miał i nie do końca taki będzie. Jednak głupio byłoby nie wykorzystać okazji, kiedy oddając Forda, jeszcze tego samego dnia przesiadłem się do Hyundaia. Jakby na to nie patrzeć, to bezpośredni konkurenci. To dlatego postanowiłem w jednym teście napisać o obu tych autach. Tym bardziej, że dla sporej grupy ludzi zarówno EcoSport jak i Kona mogą być naprawdę ciekawą propozycją uniwersalnego środka transportu.

Wygląd

Czy testowane auta są ładne, czy brzydkie? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie. Ile ludzi, tyle opinii. Dlatego jednemu bardziej do gustu przypadną ostre, wyraziste rysy Kony, zaś drugi będzie wolał nieco bardziej stonowaną, choć wcale nie konserwatywną sylwetkę EcoSporta. Jeśli chodzi o moje odczucia, to na swój sposób podobają mi się oba samochody. Warunek jest jeden – obydwa muszą mieć odpowiednio duże koła. Szczególnie tyczy się to EcoSporta, który na kołach mniejszych niż 18-calowe wygląda po prostu nieproporcjonalnie i śmiesznie. Testowana wersja ST-Line w czerwonym, metalizowanym kolorze specjalnym Ruby Red, czarnymi dachem i słupkami, prezentuje się okazale. Podobnie efektownie wygląda topowa wersja Kony w kolorze Pulse Red, z tym samym zabiegiem stylizacyjnym i również „posadzona na osiemnastkach”. Zresztą obydwa auta ze względu na swój wygląd i świeżość na polskim rynku, podczas testu budziły spore zainteresowanie na ulicy. Pewnie za rok, dwa, te samochody opatrzą się, ale póki co nie będziecie w nich anonimowi.

Wnętrze

W kwestii przestronności przedziału pasażerskiego Kona i EcoSport prezentują się podobnie. Ilość miejsca z przodu jest zupełnie wystarczająca dla osób o „normalnym” wzroście. Ponadto, fotele w obydwu autach okazują się być komfortowe nie tylko na krótkich odcinkach. Wbrew obiegowej opinii typowo miejskich crossoverów, można nimi śmiało udać się również w dłuższą podróż. Narzekać nie powinni także pasażerowie tylnych kanap, choć oczywiście w tym segmencie nie spodziewajmy się przestrzeni ze Skody Superb i komfortu Mercedesa klasy S.

Jeśli chodzi o jakość materiałów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego, zarówno Hyundai jak i Ford nie mają się czego wstydzić. Nie można również narzekać na staranność montażu i spasowania poszczególnych elementów w kabinach. Tak, oczywiście w obydwu samochodach znajdziemy sporo twardego plastiku, ale trudno w tego typu samochodach liczyć na doznania z klasy Premium. Na pewno warty odnotowania jest fakt, że nawet podczas jazdy po większych nierównościach wnętrza rywali nie wydają z siebie żadnych niepokojących odgłosów. Miejmy nadzieję, że za kilka lat w polskim zmiennym klimacie będą się trzymać równie dobrze.

Bagażnik EcoSporta oferuje 336 litrów przestrzeni bagażowej, podczas gdy do Kony zmieścimy 361 litrów. Umówmy się, taka różnica jest nieznaczna. Większa rozbieżność według danych katalogowych występuje po złożeniu oparć tylnej kanapy: Ford może pochwalić się 1328 litrami. Hyundai ma ich nieco mniej, bo 1143. Pytanie tylko, czy dla kogoś kupującego tego typu auto te parametry będą miały większe znaczenie? 

Domyślam się, że głównymi kryteriami wyboru będą tu wygląd, cena i właściwości jezdne. Pewnie mało kto zwróci uwagę na prześwit, czy możliwość zakupu opcji z napędem 4×4. Dlatego nawet ucieszyłem się, że obydwie „testówki” trafiły mi się z napędem jedynie na przednią oś. I również obydwa miały pod maskami litrowe, doładowane trzycylindrowe silniki benzynowe. A jak niewielkie motory poradziły sobie z nadwoziami testowanych samochodów?

Silnik w Konie osiąga moc maksymalną 120 KM oraz maksymalny moment obrotowy 172 Nm dostępny już przy 1500 obr./min. W Fordzie mamy natomiast do czynienia z najmocniejszą odmianą silnika EcoBoost. Ta jednostka napędowa rozwija aż 140 KM a maksymalny moment obrotowy 180 Nm osiągany jest tutaj jeszcze szybciej, bo przy 1400 obr./min. Prędkość maksymalna obydwu aut jest bardzo podobna. Ford – 188 km/h, Hyundai – 181 km/h. Kona do pierwszej setki przyspiesza w 12 sekund, EcoSport robi to w czasie o 0,2 sekundy niższym. Teoretycznie rzecz biorąc, odczucia z przyspieszania powinny być więc identyczne. W praktyce okazuje się być jednak trochę inaczej. 

Przy przesiadce z Forda do Hyundaia od razu da się zauważyć zupełnie inną reakcję na gaz. Koreańskie 120 koni mechanicznych reaguje na gaz dużo bardziej żywiołowo, niż 140 mustangów Forda. Jednostka Kony zachowuje się jak typowy turbodoładowany benzyniak, podczas gdy Ecoboost EcoSporta rozwija moc zdecydowanie bardziej liniowo, udając niejako reakcję silnika wolnossącego. Przynajmniej takie są moje odczucia. 

Powstaje pytanie, co jest lepsze? Odpowiedź jest bardzo prosta – lepsze jest to, co się bardziej lubi. Jeden ucieszy się z bardziej spontanicznych reakcji silnika, drugi doceni spokojniejszą charakterystykę motoru. A jeżeli już mówimy o jednostkach napędowych, warto zauważyć, że silnik Kony jest, przynajmniej subiektywnie, sporo głośniejszy wewnątrz auta. Generalnie biorąc pod uwagę, że obydwie jednostki napędowe są tylko 3-cylindrowe, na kulturę ich pracy nie powinno się narzekać. Nie ma tu nieprzyjemnych drgań czy drażniącego dźwięku na wyższych obrotach. Mimo wszystko bardziej pasuje mi zarówno charakter jak i kultura pracy EcoBoosta. Silnik Kony jest żywiołowy i sprawia wrażenie mocniejszego, niż w jest rzeczywistości, jednak jego dźwięk, szczególnie przed osiągnięciem temperatury roboczej, nie jest tak przyjemny dla ucha jak u konkurenta.

Obydwa samochody mają 6-biegowe, manualne skrzynie biegów i napęd na przednią oś. Czy to przy normalnej, czy bardziej dynamicznej jeździe, żadne z aut nie ma problemów z utrzymaniem dobrej trakcji. Jestem jednak ciekaw, jak „ośka” będzie się sprawowała w zimie. Nie są to wielkie i bardzo ciężkie samochody, ale podwyższone nadwozie i nie taka wcale mała masa własna na pewno zrobią swoje. Skrzynia biegów w Hyundaiu pracuje bardzo poprawnie. Czy to podczas spokojnej, czy nieco szybszej jazdy nic nie haczy ani nie zgrzyta, a poszczególne przełożenia wchodzą bez problemu. Jednak to „skrzynka” Forda gra tutaj pierwsze skrzypce. Po prostu jest jeszcze lepsza. Drogi prowadzenia pomiędzy przełożeniami są krótkie, a poszczególne biegi włączają się bardzo precyzyjnie z przyjemnym, wręcz sportowym oporem. Brawo Ford!

A jak jest z zawieszeniem?

W tej kwestii Ford od lat bardzo wysoko zawiesza poprzeczkę swoim konkurentom. Nie inaczej jest i tym razem. Testowany egzemplarz to wersja ST-Line, której standardem jest usztywnione zawieszenie. Jak dla mnie jest to idealne wręcz zestrojenie jak na tego typu auto o podniesionym nadwoziu. EcoSport, mimo napędu tylko na przednią oś, po zakrętach jeździ pewnie i precyzyjnie. I chociaż na pewno znajdą się tacy, którzy będą narzekać na zbyt twarde nastawy odczuwalne przy pokonywaniu studzienek i torowisk, to amatorzy dynamicznej jazdy docenią pewność prowadzenia i niewielkie wychyły nadwozia podczas szybkiego pokonywania łuków. W parze z jędrnym zawieszeniem idzie dobrze zestrojony układ kierowniczy. Zresztą ten punkt programu to również wizytówka Fordów nie od dziś. Kierowca dostaje wystarczająco dużo informacji o tym, co dzieje się na styku przednich opon z nawierzchnią a kierownica stawia przyjemny opór.

 

Nie znaczy to wcale, że układ kierowniczy Hyundaia jest zły. Bynajmniej. Jest po prostu zestrojony  bardziej miękko. Docenią to na pewno ci, którzy Konę użytkować będą głównie w mieście, choć i  w trasie mały koreański SUV czuje się dobrze. Hyundai mimo niewielkich rozmiarów prowadzi się pewnie nawet przy prędkościach autostradowych i podobnie jak Ford, nie wykazuje zbytnich skłonności do myszkowania. Jest jednak wyraźnie głośniejszy. Pochwalić należy jednak również zawieszenie Hyundaia. Jest pewne i zwarte, a jednak zapewnia wystarczającą ilość komfortu nawet przy pokonywaniu większych nierówności podłoża. 

Obsługa obu aut jest stosunkowo prosta i bezproblemowa. System inforozrywki Hyundaia ma proste i logiczne menu i nikt nie powinien mieć z nim problemów. System audio gra przyzwoicie, aczkolwiek od topowej wersji Premium oczekiwałbym czegoś więcej. Tutaj bardziej sprawdza się Ford z opcjonalnym nagłośnieniem B&O Play. EcoSport na moje ucho „gra nieco lepiej”, choć oczywiście żaden z tych systemów nie powali audiofila nie kolana. Miło, że w EcoSporcie jest już nowoczesny system multimedialny SYNC3. Względem poprzednika to spory skok jakościowy.

A ile to kosztuje?

Bazowa wersja fordowskiego crossovera (1.0 EcoBoost 125 KM Trend) kosztuje aktualnie 67.280 zł. W tej cenie w standardzie dostaniemy m.in. manualną klimatyzację, radio MyConnection z kolorowym wyświetlaczem 4.2″, zestaw głośnomówiacy z Bluetooth®, 2 porty USB i 6 glośników. Na pokładzie znajdą się również reflektory halogenowe ze światłami do jazdy dziennej LED, przednie światła przeciwmgielne oraz elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka boczne. Oczywiście jest też komplet poduszek powietrznych, łącznie z kolanową dla kierowcy i Inteligentny System Bezpieczeństwa (IPS). 

Najtańsza Kona to aktualnie wydatek 69.990 zł i jest to wersja Classic Plus 1.0 T-GDi (120 KM). Podobnie jak w Fordzie, w bazowym wyposażeniu dostaniemy tu manualną klimatyzację, radio z Bluetooth®, światła do jazdy dziennej LED i pełną elektrykę szyb i lusterek. Wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa jest również bardzo dobre. 

Jeżeli chodzi o wersje testowane, jak to zwykle bywa, mamy do czynienia z bogatym wyposażeniem. W przypadku Forda jest to ST-Line, którego cena zaczyna się od 87,680 złotych. U Hyundaia jest to topowa wersja Premium, za którą z tą jednostką napędową trzeba zapłacić przynajmniej 95.990 złotych, czyli sporo więcej niż za EcoSporta. Oczywiście w obydwu modelach nie jest to szczyt możliwości. Tak u Hyundaia jak u Forda możemy do aut dorzucić jeszcze trochę wyposażenia dodatkowego, dzięki czemu ceny z przekroczą granicę 100.000 złotych.

No dobrze, a co, jeśli w którymś z tych aut zażyczymy sobie napędu 4×4?

W przypadku Hyundaia musimy wybrać mocniejszy silnik 1.6 T-GDi o mocy 177 KM z 7-biegową automatyczną skrzynią biegów i poziomem wyposażenia Comfort. Oznacza to wydatek przynajmniej 90.990 złotych (już po aktualnym upuście w wysokości 4.000 złotych). W Fordzie sprawa wygląda nieco inaczej: napęd 4×4 dostępny jest tylko z jednostką napędową 1.5 EcoBlue 125 KM i od wersji wyposażenia Navi Edition. 92.580 zł to kwota, jaką trzeba zapłacić, żeby stać się posiadaczem EcoSporta w owej konfiguracji. Czyli tu również tanio nie jest.

A ile palą testowane samochody?

Każdym z aut jeździłem równo tydzień w podobnych warunkach drogowych i atmosferycznych. Jazda mieszana miasto/trasa w proporcjach około 30/70 procent. Sposób jazdy również był porównywalny – nazwijmy go normalnym z tendencją do bardziej dynamicznego. Wyniki? bardzo proszę – Kona podczas testu zadowoliła się średnio 8,3 litra na 100 km. Komputer pokładowy EcoSporta pokazał niemal identyczny wynik – 8,2 litra. Czyli praktycznie bez różnicy. Czy to dużo? Moim zdaniem rezultaty są całkiem akceptowalne, choć oczywiście jak to zwykle bywa, do danych katalogowych im daleko.

 

 

 

 

Które auto wybrać?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Myślę, że w tym segmencie będą decydowały indywidualne gusta. Pewnie wiele osób kupi taki samochód bez wgłębiania się w szczegóły techniczne. Jak już wcześniej wspomniałem, moim skromnym zdaniem główną rolę przy zakupie odegra wygląd zewnętrzny i cena. Własności jezdne, prześwit czy rodzaj napędu znajdą się pewnie na dalszym miejscu. Obydwa auta naprawdę mogą się podobać i jestem pewien, że obydwa znajdą wielu nabywców. Takie mamy czasy.

Kona, szczególnie w ostrym kolorze jest bardziej krzykliwa, wygląda nowocześniej i może przyciągnąć uwagę młodszej klienteli. Ford również wygląda atrakcyjnie, choć subiektywnie wydaje się bardziej konserwatywny i stonowany. Obydwa samochody mają dość przestronne wnętrza i niewielkie, choć zadowalające jednostki napędowe. Mają też podobne zdolności przewozowe. Który wóz wybrałbym dla siebie? Abstrahując od wysokiej ceny obydwu aut, osobiście zdecydowałbym się pewnie na Forda. Po prostu lepiej mi się nim jeździło. Ale Hyundai wcale nie zostaje daleko w tyle. Postęp koreańskiej marki jest nie do zatrzymania.

Aleksander Pławski

Marka, model Ford EcoSport 1.0 EcoBoost ST-Line
Silnik benzynowy, R3 turbo
Pojemność 998 cm³
Moc maksymalna 140 KM przy 6000 obr./min
Maks. moment obrotowy 180 Nm przy 1400 obr./min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd na przednie koła
Bagażnik/po rozłożeniu oparć tylnej kanapy (VDA) 336/1328 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie 6,2/4,6/5,2 (średnie w teście: 8,2)
Prędkość maksymalna 188 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,8 sek
Cena podstawowa (1.0 EcoBoost 125 KM Trend) 67 280,00 zł
Cena wersji testowanej (1.0 EcoBoost 140 KM ST-Line) 87 680,00 zł

Marka, model Hyundai Kona Premium 1.0 T-GDI (120 KM)
Silnik benzynowy, R3 turbo
Pojemność 998 cm³
Moc maksymalna 120 KM przy 6000 obr./min
Maks. moment obrotowy 172 Nm przy 1500 obr./min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd na przednie koła
Bagażnik/po rozłożeniu oparć tylnej kanapy (VDA) 361/1143 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie 6,0/4,7/5,2 (średnie w teście: 8,3)
Prędkość maksymalna 181 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 12 sek
Cena podstawowa (Classic Plus) 69 990,00 zł
Cena wersji testowanej (Premium 1.0 T-GDI - 120 KM) 95 990,00 zł

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,