Infiniti Q30 Sport 2.0t AWD City Black – TEST

avatar
Rafał Pazura
09 czerwca 2017

Wyróżnić się z tłumu. To motto wielu kierowców poszukających wymarzonego pojazdu. Szczególne znaczenie ma to w segmencie Premium. Kto płacąc krocie chce zlać się z szarą rzeczywistością? I nie ma tu absolutnie znaczenia, że rzecz dotyczy niedużego auta kompaktowego. Czasy kiedy najbardziej prestiżowy segment samochodów oznaczał jazdę limuzyną lub dużym SUV-em to już przeszłość. Zamożny klient chce czegoś ekstra, ale niekoniecznie dla licznej rodziny. Bardziej do miasta, na potrzeby dwóch, trzech osób. Tak powstał przed laty segment luksusowych aut kompaktowych. Infiniti Q30 to powiew świeżości i bardzo atrakcyjna propozycja na tle mocno zadomowionych rywali.

Wystarczy spojrzeć na Infiniti. Miłość od pierwszego wejrzenia dopada wielu. Przyznaję, że i mnie uwiodła ta japońska szkoła designu. Zapewne są i tacy, dla których prestiż wyraża się głównie w jakości wnętrza, zapachu wysokogatunkowej skóry i przebogatemu wyposażeniu kabiny.

DSC_0223Jednak w dzisiejszym świecie, gdy nowoczesna technologia i luksusowe dodatki trafiły do popularnych modeli, wygląd samochodu stanowi podstawowe kryterium przy jego wyborze. I w tej materii Infiniti bije na głowę konkurencję. Popatrzcie na niego – słowa są tu zbędne.

Q30 to kompakt,

ale patrząc na niego z profilu można dostrzec też zalążek modnego crossovera (w ofercie jest też model QX30). Do tego 19-calowe felgi budują muskulaturę sylwetki. Co ciekawe, wcale nie wyglądają na zbyt duże i co mnie najbardziej zaskoczyło, komfort pozostał na bardzo wysokim poziomie. Ale po kolei.

DSC_0233Kto śledzi motoryzacyjne newsy, ten wie, że tak naprawdę najmniejsze Infiniti jest mocno spokrewnione z Mercedesem Klasy A. Kto jednak nie wiedział o tym fakcie, spieszę donieść, że koncerny Renault-Nissan i Daimler współpracują od lat, czego dowodem wspólne dziecko w postaci Renault Twingo i Smarta. Ta sama baza konstrukcyjna, silniki i część detali. Ponieważ Infiniti nie miało w swoim portfolio modelu kompaktowego, naturalny wybór padł na Mercedesa. Japoński kompakt ma z Klasą A wspólną platformę podłogową, silniki, skrzynie biegów i część detali wnętrza. Konia z rzędem temu, kto zauważy pokrewieństwo stojących obok siebie obu modeli.

DSC_0223bInfiniti ma jedną, kluczową zaletę – niepodrabialny styl i unikalny charakter. Konkurencja w postaci BMW 1, Audi A3, Lexusa CT200h czy wspomnianego Mercedesa A, nie wywołuje specjalnych emocji na ulicy, bo zwyczajnie opatrzyły się wszystkim. Za to Q30, gdziekolwiek się pojawi, ściąga na siebie magnetyczne spojrzenia. Szczególnie w specyfikacji 2.0t Sport City Black. Co ją wyróżnia?

Z zewnątrz

uwagę przykuwają agresywniej zaprojektowany przedni zderzak z mocnym wcięciem poniżej reflektorów oraz grill o sportowej stylistyce optycznie łączący się z dolną partią zderzaka. Z tyłu mamy dyfuzor i dwie duże końcówki wydechu. Na wspomniane już wielkie 19-calowe felgi naciągnięto opony w rozmiarze 235/45. Sportowy duch obecny jest także we wnętrzu. Głównie za sprawą genialnych foteli ze zintegrowanymi zagłówkami. Nie są wcale tak wyczynowo „wycięte” na jakie wyglądają, ale dobrze przytrzymują plecy i są zarazem komfortowe. Szkoda tylko, że reguluje się je manualnie.

DSC_0356Za klimat panujący w kabinie odpowiada pakiet City Black. Fioletowe przeszycia zdobią tapicerkę z czarnej ekologicznej skóry i weluru, którą wykończone są siedzenia, podłokietniki i dużą część deski rozdzielczej. Fioletowy akcent pojawia się nawet na felgach i pilocie centralnego zamka. Taka dbałość o szczegóły zarezerwowana jest dla segmentu Premium.

Chwila przebywania na fotelu kierowcy

DSC_0327i już wiem, że takie miejsce pracy mógłbym mieć na co dzień. Nie zawsze udaje mi się zająć optymalną pozycję za kierownicą auta kompaktowego. W Q30 czułem się za to idealnie. Wybaczam więc brak elektrycznej regulacji fotela w tej wersji. Nie można narzekać też na deficyt w swobodzie ruchów w obu rzędach siedzeń. Szczerze mówiąc, patrząc na auto z zewnątrz nie spodziewałem się, że na tylnej kanapie jest go aż tyle. Naprawdę nie tylko dzieci będą zadowolone. Miłym zaskoczeniem jest także pojemność bagażnika. Wynik 430 litrów robi wrażenie i jest w stanie zaspokoić nawet wakacyjne potrzeby rodziny.

DSC_0378Wysoko oceniam też jakość zastosowanych we wnętrzu materiałów. Dominują wysokogatunkowe i miękkie tworzywa oraz welur i skóra – oczywiście za taką jakość trzeba dodatkowo dopłacić. Tylko w kilku miejscach dopatrzyłem się twardszych poszyć (np. tunel środkowy) . Nie zmienia to faktu, że Infiniti to w stu procentach klasa Premium. Powiem więcej – tzw. „jakość odczuwalna” jest wyższa niż w Mercedesie Klasy A. Szczególnie dokładność z jaką spasowano elementy wnętrza stoi na wyższym poziomie niż u Niemców. To zaskakujące, bo w kabinie łatwo odnaleźć wspólne dla obu marek elementy. Pierwsze co rzuca się w oczy, to charakterystyczne dla Klasy A zegary główne czy włącznik świateł i kierunkowskazów. Także dolny fragment panelu klimatyzacji i sterowania multimediami czerpie wprost z rozwiązań Mercedesa. Nutkę nostalgii wzbudziły u mnie bolce ryglujące drzwi – identyczne jak te stosowane przez Stuttgardzki koncern od lat 70-tych ubiegłego wieku we wszystkich modelach z gwiazdą na masce.

Prawdziwa frajda

DSC_0258zaczyna się jednak z chwilą, gdy wciśniemy guzik START. Trafił mi się najmocniejszy wariant silnikowy, czyli dwulitrowy, doładowany motor o mocy 211 KM, który standardowo łączony jest z siedmiostopniową, automatyczną dwusprzęgłową skrzynią biegów DCT. Ten zgrany tandem rozpędza Q30 do setki w 7,3 sekundy. Jasne, nie są to sportowe osiągi, ale czynią z japońskiego kompaktu bardzo żwawy środek transportu. Imponuje zwłaszcza wysoki moment obrotowy (350 Nm) dostępny już w zakresie 1200-4000 obr./min. Pewność prowadzenia w każdych warunkach w tym konkretnym przypadku poprawia napęd AWD, który diametralnie wpływa na lepszą trakcję i optymalne wykorzystanie mocy, gdy kogoś najdzie potrzeba mocniejszego operowania gazem.

DSC_0393Dwusprzęgłowy automat ma jeden priorytet – aksamitną oraz płynną zmianę przełożeń. Z tej roli wywiązuje się wzorowo. Gdy aktywujemy sportowy program i próbujemy zabawy łopatkami pozostaje pewien niedosyt związany z szybkością pracy skrzyni. Ale to detal. Na co dzień: silnik, automat i napęd AWD tworzą niemal doskonałe trio. Klienta Infiniti zapewne niewiele to obchdozi, ale spalanie w mieście waha się od ok. 9-10 l/100 km. W trasie normalny styl jazdy pozwala na wyniki poniżej 7l/100 km. Jest ok.

DSC_0238Imponuje także komfort jaki oferuje Q30 w wersji z 19-calowymi felgami i oponami o niskim profilu. Co dla mnie zawsze istotne – zawieszenie świetnie odizolowano akustycznie od tego, co może docierać do kabiny, gdy jedziemy brukowaną bądź nierówną drogą. Q30 wyśmienicie zachowuje się podczas szybkiej jazdy po zakretach, imponując kocią wręcz zwinnością. Tajemnica tkwi – co nietypowe w tej klasie aut – w zastosowaniu w Q30 tzw. odwróconych sprężyn, które zapewniają minimalizowanie ruchów nadwozia i lepszą przyczepność dzięki większej powierzchni styku opony z podłożem. Przeciwdziała to nurkowaniu i neutralizuje wychylanie się nadwozia oraz kompensuje wyższy niż w tradycyjnym kompakcie prześwit. Wielkie brawa za ten patent.

A jak wygląda temat Q30 w cenniku?

DSC_02Nieźle na tle rywali. Cennik otwiera kwota 99 tys. zł za wersję 1.6l z lekkim doładowaniem o mocy 122 KM. W standardzie nie znajdziemy jednak wielu „ekstrasów”, ale za zaawansowane systemy bezpieczeństwa na szczęście nie trzeba dopłacać. W najtańszej odmianie trzeba pogodzić się też z manualną klimatyzacją – to trochę słabe jak na klasę auta. Możliwość delektowania się mocą 211 KM w połączeniu z 7-biegowym automatem i napędem obu osi to wydatek 158 tys. zł za wersję Sport, która jest naprawdę dobrze doposażona. Sam pakiet City Black, który poza wspomnianymi wcześniej stylistycznymi akcentami wyróżniają m.in. system nawigacji, cyfrowe radio DAB, automatyczny asystent parkowania z panoramiczną kamerą 360° i funkcją wykrywania ruchu poprzecznego, czy inteligentny kluczyk – wymaga dopłaty 15,8 tys. zł.

DSC_0362Chcąc posmakować indywidualnego stylu i cieszyć zmysły bogactwem przynależnym do klasy, śmiało można zawędrować w rewiry 200 tys. zł. Jednak Infiniti Q30S daje to, czego na próżno szukać u kompaktowej konkurencji. Chodzi o pierwiastek niepodrabialnego stylu oraz poczucia graniczącego z pewnością, że wyróżnimy się in plus na ulicy. Bo cnotą Infiniti jest właśnie to, że nie sprzedaje się tak hurtowo jak konkurencja, a gra absolutnie w tej samej lidze.

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

Przygotowaliśmy dla Ciebie również inne ciekawe teksty:

Tagi: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *