Jaguar zabija swojego najbardziej drapieżnego kota – model C-X75

avatar
Michał Strzyżewski
12 grudnia 2012

Po raz pierwszy samochód ten zaprezentowany został światu w sierpniu 2010 roku. Ekstremalny charakter, futurystycznie wyglądająca sylwetka, 500 koni mechanicznych pod maską. Niejednej osobie C-X75 przywodził na myśl współczesną wersję legendarnego już XJ220. Niestety po lekko ponad dwóch latach od prezentacji okazuje się, że model ten nie wejdzie do produkcji. Dlaczego?

Spora część Czytelników mogła nie słyszeć o C-X75 i nie ma co im się specjalnie dziwić. Chociaż jest to bardzo ciekawy model, to jednak nigdy nie wyszedł poza fazę prototypu, a na dodatek Jaguar nie ma w naszym kraju aż takiej rzeszy fanów, którzy z wypiekami na twarzy śledzą informacje o nowych pojazdach z drapieżnym kotem na masce. Dlatego na początek kilka faktów o samym samochodzie.

Robiąca niezwykłe wrażenie sylwetka prototypowego Jaguara została wykonana całkowicie z włókna węglowego przy współpracy z zespołem Williams F1. Pierwotnie C-X75 miał korzystać z nowego typu napędu, w którym tradycyjny silnik spalinowy miał być zastąpiony technologią opartą o mikroturbiny. Rozwiązanie jest jednak wciąż w fazie prac badawczych, więc z biegiem czasu wrócono do pomysłu tradycyjnej jednostki napędowej. Postawiono na silnik czterocylindrowy o niezbyt imponującej pojemności 1,6 litra. Jeśli jednak doda się do tego potężne turbosprężarki, które zapewniłby mu moc w granicach 500KM, przy 10 000 obrotach na minutę, to obraz ulega diametralnej zmianie. Nie zabrakło też wsparcia silnikami elektrycznymi, które napędzały dodatkowo każde z czterech kół, co dawało hybrydzie przyspieszenie do 100km/h w mniej niż 3 sekundy i prędkość maksymalną przekraczającą 300km/h.

Jaguar-CX75-1

Jaguar zapowiadał, że powstanie około 250 sztuk tego super samochodu, przy cenach mieszczących się w przedziale £700.000 – £900.000. C-X75 miał pokazać światu wszystko to, co brytyjska marka jest w stanie obecnie zaoferować, jako topowy producent sportowych samochodów. Niestety z tych planów nic nie wyszło, a winowajcy trzeba szukać w przytaczanym przy wielu tego typu historiach (dotyczących kasowania różnych przedsięwzięć, nie tylko samochodowych) kryzysie gospodarczym. Według szefostwa Jaguara obecna sytuacja na rynkach po prostu nie sprzyja wypuszczaniu na rynek tak drogich samochodów.

Chociaż osoby, które byłoby stać na taki samochód (mówimy tu o kwotach oscylujących wokół pięciu milionów złotych) zapewne nawet w czasie kryzysu mogłyby sobie na niego pozwolić, to trzeba przyznać Jaguarowi rację. Wyjątkowy, ale stanowiący dla dominującej części nabywców jedynie ciekawostkę, produkt nie pociągnie sprzedaży samochodów całej marki, która znacząco przegrywa obecnie z niemieckimi konkurentami.

Dwa lub trzy zbudowane prototypy być może zostaną wystawione na aukcjach. Nie wiadomo czy zdobędą one uprawnienia do jazdy po normalnych drogach, a więc spoczną zapewne w garażach prywatnych kolekcjonerów unikatowych samochodów.  Jednak nawet pomimo tego, że mało kto będzie miał okazję zobaczyć C-X75 zobaczyć na żywo, to jest duża szansa, że zobaczy inne Jaguary korzystające z technologii stworzonych na potrzeby anulowanego super samochodu, których będzie on niejako „dawcą”. Rozwiązania pozwalające na obniżenie masy, technologia hybrydowa – to wszystko ma zostać wykorzystane w innych modelach brytyjskiego producenta, które w przyszłości wejdą na rynek.

Michał Strzyżewski

Tagi: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *