Jeszcze lepiej, czyli nowy Mercedes Klasy C – TEST

avatar
Aleksander Pławski
14 lipca 2011

Polski oddział Mercedesa w materiałach prasowych zapewnia nas, dziennikarzy, że nowa Klasa C to nie tylko standardowy lifting. Nieskromnie twierdzą, że w tym aucie zmieniono w sumie ponad 2000 elementów, oczywiście na lepsze… Lepsza stylizacja, lepsze materiały, lepsza elektronika, jakość i w ogóle wszystko lepsze… A jaka jest prawda? Zazwyczaj z dużym dystansem podchodzę do takich marketingowych rewelacji, ale tym razem wiem jedno: Oni mają rację!

Pamiętam, że kiedy w lutym ubiegłego roku miałem okazję testować poprzednie wcielenie tego modelu, byłem pozytywnie zaskoczony. Wysoka jakość wykonania, doskonała pozycja za kierownicą, świetne prowadzenie oraz dynamiczny i oszczędny silnik diesla sprawiły, że ciężko mi było się rozstać z tym samochodem. Odbierając kluczyki do odświeżonej wersji miałem prawo sądzić, że tym razem będzie przynajmniej tak samo dobrze. Nie przypuszczałem jednak, że postęp może być aż tak duży…

Wygląd…

…nowego mercedesa Klasy C, szczególnie w czerwonym kolorze i pakiecie AMG, jest bardzo atrakcyjny. Producent określa nowy design jako „Dynamikę i pewność siebie”. I rzeczywiście prawdą jest, że ów Mercedes wygląda teraz jeszcze bardziej dynamicznie.

Przód samochodu dostosowano do nowej linii stylistycznej marki. Bardziej zauważalna jest teraz atrapa chłodnicy. Poza tym dolny, środkowy wlot powietrza zwęża się do góry niczym odwrócona litera „V”, optycznie podpierając grill. Z kolei wyraźnie narysowana górna linia zderzaka jest kontynuacją centralnego kształtu „V” i rozszerza się ku górze. Lampy przednie rozciągają się teraz dalej, aż na maskę i są dobrze widoczne z boku. Boczne wloty powietrza zderzaka są osadzone dosyć głęboko, nadając Klasie C przysadzisty wygląd.

Mercedes-C-klasa-2

Zmiany można zauważyć także z tyłu pojazdu – inaczej poprowadzone są krawędzie poszczególnych świateł. Ma to na celu podkreślać szerokość auta. Szczególne wrażenie głębi świateł tylnych uzyskano dzięki sprytnemu zabiegowi: kierunkowskazy LED, umieszczone po środku lampy, wydają się lewitować nad górnymi i dolnymi, czerwonymi pasami świateł mijania, co przywodzi na myśl poprzednie generacje tego modelu. Szczególnie nocą tylne lampy Klasy C są bardzo rozpoznawalne.

Zazwyczaj…

…staram się nie zdradzać na początku tekstu, czy auto spisało się na medal, czy może zasługuje na naganę. Wybaczcie więc, że tym razem z miejsca wykładam kawę na ławę, ale już od zajęcia miejsca w fotelu kierowcy wiedziałem, że będzie bardzo dobrze.

Primo – całkiem nowa kierownica – wprost genialna! Możecie mnie uznać za zboczeńca, ale zawsze pierwsze, co robię w nowym aucie do testu, to „macam” kierownicę. I zawsze zwracam na nią szczególną uwagę, bo przecież trzymam ją w rękach przez cały czas jazdy. Nie lubię niemiłych w dotyku, zbyt cienkich, nieergonomicznych „fajerek”. Uwielbiam nieduże, mięsiste, dobrze wyprofilowane „kółka”, których obracanie to czysta przyjemność.

Powtarzam więc – ta trójramienna, gruba, obszyta wreszcie miłą w dotyku skórą i spłaszczona u dołu „na sportowo” kierownica jest jedną z najlepszych, które kiedykolwiek trzymałem w ręku. Po prostu nie chce się od niej odrywać rąk!

Mercedes-C-klasa-1

Wnętrze

W kwestii miejsca dla kierowcy i pasażerów jest znajomo – prowadzący auto nie może narzekać na brak przestrzeni, ale jeśli komuś nie odpowiada uczucie otulania przez auto – niech przesiądzie się lepiej do jakiegoś vana. Mercedes pozwala idealnie dobrać pozycję do jazdy: szeroki zakres regulacji kierownicy (tej rewelacyjnej) oraz wielopłaszczyznowe ustawienia fotela pozwalają usiąść nisko i wygodnie. I co przy tym ważne – możemy nieomal wyprostować nogi, mieć wszystko pod ręką, a kierownica będzie dokładnie w tym miejscu, w którym być powinna. Brawo!

Nowa jakość

No cóż, jeśli napisałbym, że w środku nie czuć poprawy jakości, po prostu bym skłamał. Widać, że konstruktorzy zadbali o każdy szczegół, a księgowi wcale nie gderali, kiedy okazało się, że materiały muszą być drogie. W końcu to auto klasy Premium… Na pierwszy rzut oka fotel kierowcy (pokryty w tym wypadku skórzana tapicerką) nie wyglądał jakoś szczególnie. Jednak okazało się, że zupełnie dobrze utrzymuje ciało na zakrętach oraz nie męczy pleców. Jednym słowem – wygodny.

Na tylnej kanapie może nie ma zbyt wiele miejsca na nogi, ale taki to już urok tej klasy aut. W BMW serii 3 czy Audi A4 jest bardzo podobnie. To po prostu auto mało rodzinne a bardziej prestiżowe, które ma dawać frajdę z prowadzenia. No i Mercedes to gwarantuje, ale o tym za chwilę… Wróćmy jeszcze do tylnej kanapy. Zajmowanie miejsc na niej nie jest czynnością hiper-wygodną, ale jak już usiądziemy to okazuje się, że wyprofilowanie jest doskonałe. Mimo tylko kilku dni testu pokusiłem się o sprawdzenie, jak dłuższą podróż z tyłu zniesie dwójka dorosłych osób. Narzekań nie było!

Mercedes-C-klasa-3

Co przed oczami?

No i znów pochwała. Przede mną piękne, proste, wysmakowane i czytelne zarazem zegary. Połączenie wyrafinowanej elegancji z czystością przekazu. W środku dużego prędkościomierza widzę dane z komputera pokładowego, informacje o pracy automatycznej skrzyni biegów, mogę też obserwować dodatkowe wskazania nawigacji. Sam jej duży, kolorowy ekran znajduje się pod miękkim daszkiem w desce rozdzielczej. Wyświetlacz jest oczywiście wielofunkcyjny – może wskazywać również skalę radia w stylu retro, czy pokazywać informacje z książki telefonicznej lub jeszcze kilka innych rzeczy…

Sama obsługa wszystkich urządzeń nie wymaga studiowania instrukcji obsługi. Zarówno automatyczna, trójstrefowa klimatyzacja, system audio czy rzeczona nawigacja i komputer pokładowy są „do ogarnięcia” całkiem intuicyjnie. No to jak, jedziemy?

Silnik…

…pracuje cicho i przyjemnie. Od razu postanawiam wybrać się za miasto, by sprawdzić, czy to benzynowe 1.8 litra wzmocnione kompresorem zda egzamin przy nieco większych prędkościach. Kierunek – Wyszków. Remontowana od niepamiętnych czasów Trasa Toruńska daje się we znaki, ale usiane gęsto ograniczenia prędkości połączone z nierówną nawierzchnią pozwalają przekonać się o dwóch istotnych rzeczach: doskonałej pracy 7-biegowej skrzyni automatyczne 7G-TRONIC PLUS oraz bardzo dobrym zestrojeniu zawieszenia.

Wspomniana przekładnia bezbłędnie i bez żadnych szarpnięć zmienia poszczególne przełożenia, dobrze odczytując intencje kierowcy. Dla poszukujących bardziej sportowych wrażeń przewidziano tryb S, który zmienia charakterystykę pracy tego „automatu” w rzeczywiście odczuwalny sposób. Jeśli komuś mało – może posługiwać się łopatkami umieszczonymi pod kierownicą, kręcącymi się wraz z nią. Moim zdaniem to zbędny bajer, ponieważ nawet średnio wprawny kierowca już po kilkudziesięciu kilometrach będzie wiedział, jak operować pedałem „gazu”, by skrzynka wykonywała jego polecenia dokładnie tak, jak on sobie tego życzy.

Mercedes-C-klasa-4

Wielowahaczowe…

…zawieszenie testowanego auta również zasługuje na pochwałę. Po raz kolejny jestem zmuszony użyć w tekście mocno wyświechtanego frazesu, czyli „zawieszenie testowanego modelu stanowi udany kompromis pomiędzy sportową sprężystością, a komfortem podróży”. Po prostu naprawdę tak jest! Z naciskiem na sport. Pomimo niskiego profilu opon i 17-sto calowych felg AMG ze stopów metali lekkich, auto resoruje zaskakująco dobrze, jednocześnie nie pozwalając C-klasie bujać się na boki przy ostro i z dużą prędkością przejeżdżanych łukach.

No właśnie, zaczyna się akurat szeroka i równa droga expresowa, więc postanawiam sprawdzić, jak ta nieduża jednostka napędowa poradzi sobie z samochodem przy większych prędkościach. Okazuje się, że 184 KM oraz 270 Nm dostępne pomiędzy 1800 a 4600 obr/min w zupełności wystarczają do sprawnego poruszania się Mercedesem nawet przy prędkościach obarczonych ryzykiem mandatu. Także przy agresywnym stylu jazdy „automat” sprawuje się świetnie a silnik, mimo niewielkiej pojemności i tylko 4 cylindrów, wydaje z siebie zupełnie przyjemny dźwięk.

Kiedy napotykam…

…kolejny zakręt, z przerażeniem spoglądam na prędkościomierz. W ogóle nie czuć szybkości. Prawda jest taka, że Mercedes – tak przy niskich jak i wysokich prędkościach – prowadzi się wyśmienicie i łatwo wtedy się zapomnieć. Tym bardziej, że każdy dynamicznie przejechany wiraż sprawia kierowcy ogromną przyjemność. To auto nie ma nic wspólnego z „emerycką” limuzyną.

Odczuwalne dobre wyważenie, tylny napęd oraz wyśmienity układ kierowniczy sprawiają, że nie masz ochoty przestawać jechać. Kierowca dokładnie wie, co dzieje się na styku opon z asfaltem i ma poczucie pełnej kontroli nad samochodem. Dodatkowo nad naszym bezpieczeństwem czuwa „elektronika” w postaci kompletu odpowiednio wrażliwych systemów bezpieczeństwa. Nic, tylko podkręcić głośność w naprawdę pięknie grającym systemie audio i jechać w siną dal…

A spalanie?

Mercedes chwali się, że zastosowanie nowoczesnej gamy silników i nowych rozwiązań pozwala na oszczędności w zużyciu paliwa nawet do 31% względem starszych jednostek napędowych. Rzeczywiście, wyniki wskazywane przez komputer pokładowy są dobre: naprawdę dynamiczna jazda po drodze expresowej skutkuje zużyciem paliwa na poziomie 9,3 litra na 100 kilometrów. Jeżeli postanowimy jechać przepisowo – klasa C odwdzięczy się wynikiem 7,3 litra. Rezultat z wiecznie zakorkowanej stolicy to około 10 litrów. Biorąc pod uwagę niezłe osiągi (7,8 sek do 100km/h, prędkość maksymalna 235 km/h), wyniki te należy uznać za zadowalające.

Widać technologia BlueEFFICIENCY wraz z systemem Start/Stop robi swoje. Ale, ale… zapomniałbym napisać o bagażniku. A przecież ważna to rzecz, choć to auto to nie minivan… Otóż Klasa C w wersji sedan, a właściwie limousine legitymuje się przestrzenią bagażową o wartości 475 litrów. Dodajmy, że bagażnik jest całkiem ustawny, a dostęp do niego jak na nadwozie typu sedan jest całkiem przyzwoity. Naprawdę nie można narzekać.

Czytając ten tekst…

…można odnieść wrażenie, że nowy Mercedes Klasy C jest autem niemal idealnym. No i pewnie by był, gdyby nie jeden znaczący szczegół – cena. Zacznijmy od tego, że Mercedesa z tym silnikiem, ale manualną skrzynią biegów, można kupić już za 133.200 złotych. Niestety „nasz” egzemplarz za sprawą dodatkowego wyposażenia przekroczył i to sporo barierę 200.000 pln-ów. Jak to się stało? Po prostu ktoś konfigurując to auto wybrał klika dodatków, które, jak to u Mercedesa, nie należą do najtańszych. Samochód ponadprogramowo dostał m.in. skórzana tapicerkę (6 765,00), system Parktronic z funkcją asystenta parkowania 2 887,50, siedzenia komfortowe z przodu (podgrzewane i wentylowane trójstopniowo), dach panoramiczny (7 218,75 ), system COMAND Online (10 642,50 ), automatyczną klimatyzację THERMOTRONIC) (2 433,75), ILS – Inteligentne reflektory bi-ksenonowe (5 754,38), system nagłaśniający surround Harman Kardon® Logic7® (3 093,75) Pakiet sportowy AMG (7 858,13) czy linia stylistyczna AVANTGARDE (7 383,75). Doszedł jeszcze pakiet automatyczny (8 662,50) i kilka innych drobiazgów. To daje nam kwote taką, a nie inną.

Podsumowując w krótkich, żołnierskich słowach – o testowanym Mercedesie Klasy C chciałem powiedzieć jedno – jest to świetnie jeżdżące, doskonałej jakości auto. Ba, można doposażać je do woli, dzięki czemu indywidualista będzie zachwycony. Jest wygodne, ma spory bagażnik i bardzo szerokie możliwości konfiguracji. I co ważne w tych czasach – przy zachowaniu dobrych osiągów nie pochłania hektolitrów paliwa. A że drogi? To prawda, ale w zamian oferuje nam naprawdę wiele…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,