Kanapa na kołach czyli Citroen C5 Tourer Exclusive (TEST)

avatar
Aleksander Pławski
23 października 2011

Obecna generacja Citroena C5 gości na naszych drogach od 2008 roku. To odpowiedni moment, żeby sprawdzić, czy auto wciąż trzyma dobrą formę. Tym bardziej, że w tym roku pojawiła się konkurencja w postaci francuskiego brata – Peugeota 508. Przekonajmy się, czy duże, komfortowe kombi z hydropneumatycznym zawieszeniem jest warte swoich pieniędzy?

Kiedy siadałem do tego tekstu, pomyślałem, że zacznę go, pisząc o charakterystycznym dla marki, hydropneumatycznym zawieszeniu, odwiecznej odmienności aut Citroena, o cudownym modelu DS, kaczkowatym 2CV i historii koncernu. Problem w tym, że niemal każdy test auta z szewronem na masce zaczyna się w ten sposób. Nie pozostało mi więc nic innego, jak po prostu przejść do rzeczy i skupić się na testowanym aucie.

Jestem piękny

Niejednokrotnie pisałem, że nie jestem mistrzem świata, jeśli chodzi o opisywanie wyglądu auta. Szczerze zazdroszczę kolegom, którzy przez kilka akapitów potrafią rozpływać się nad linią samochodu, używając przy tym często różnych magicznych zwrotów, jak „przetłoczenia na masce”, łezkowate światła”, „klinowata sylwetka” czy „z polotem narysowana linia okien”. Ja po prostu stwierdzam, czy samochód mi się podoba czy nie. I muszę przyznać, że C5, szczególnie w nadwoziu Tourer (kombi), podoba mi się cały czas tak samo, jak w dniu premiery. Nie wiem, jak udało się to osiągnąć francuskim stylistom, ale to auto łączy w sobie najlepsze cechy historycznych modeli z nowoczesnością. Wygląda przy tym bardzo dostojnie, masywnie, ale jednocześnie nie za ciężko. I jestem zdania, że zachowa tę świeżość przez długie lata.

Citroen-C5-1

Co w środku

Jeżeli wsiadasz do C5 po raz pierwszy, na pewno zaskoczy Cię kierownica z nieruchomym środkiem i mnóstwem przycisków. Jeszcze więcej jest ich na konsoli środkowej i przyznam, że na początku to może przerażać. A jednak nie taki diabeł straszny jak go malują i potem nagle okazuje się, że wszystko ma „ręce i nogi” a obsługa tego statku kosmicznego nie jest wcale taka skomplikowana. Wciąż cieszy wysoka jakość materiałów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego. Tzw. „jakość odczuwalna” stoi na bardzo dobrym poziomie. Samo zamknięcie solidnych drzwi powoduje, że zaczynamy się zastanawiać, czy nie siedzimy przypadkiem w klasie Premium. Przed oczami kierowcy znajdują się z gustem i polotem zaprojektowane zegary. Generalnie cały design deski rozdzielczej jest bardzo atrakcyjny. Jak zwykle na początku testu siedzę w aucie i „obmacuję” co się da – powtarzam więc raz jeszcze, że jak na auto tej klasy nie bardzo jest się do czego przyczepić, bo wszystko jest dobrej jakości, a montaż i spasowanie takie, jak w autach o klasę wyżej. Skórzana tapicerka i głębiej profilowane fotele także robią doskonałe wrażenie.

Przestrzeń

Z przodu w C5 nikt nie powinien narzekać na brak miejsca. Nowy model jest jeszcze bardziej przytulny i otulający kierowcę, ale przestrzeni nie zabraknie nawet rosłym osobom. Na dobrze wyprofilowanej tylnej kanapie siedzi się równie wygodnie, jednak są w tej klasie auta, które oferują więcej miejsca na nogi. Nie oznacza to jednak, że cztery dorosłe osoby nie będą podróżowały Citroenem komfortowo. Tym bardziej, że na ich pakunki przewidziano ustawny, 505-litrowy bagażnik, który przy podróży we dwójkę można łatwo powiększyć do 1490 litrów. Dodatkowo, testowane auto było wyposażone w elektrycznie otwieraną klapę owego bagażnika.

Dłuższą podróż…

…umili nam z pewnością dobry zestaw audio oraz dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja, która pracuje cicho i wydajnie. Do naszej dyspozycji jest również system nawigacji satelitarnej z dużym, kolorowym ekranem (szkoda, że nie dotykowym). Testowany egzemplarz posiada naprawdę bogate wyposażenie: kierowca ma także możliwość wszechstronnej, elektrycznej regulacji fotela oraz włączenia sobie masażu dolnej partii kręgosłupa. Nad naszymi głowami „wisi” panoramiczny dach, który znakomicie doświetla wnętrze samochodu w pochmurne dni.

Citroen-C5-2

Jedziemy dalej

Testowanym Citroenem jeździłem równo tydzień. Przez ten czas, w różnych warunkach drogowych, przebyłem nieco ponad 600 kilometrów. Niby nie jest to wiele, ale taki dystans pozwala już poznać auto dużo lepiej, niż na zwykłej jeździe testowej. Jedno mogę stwierdzić z pełną odpowiedzialnością: C5 wciąż nie ma sobie równych w swojej klasie pod względem komfortu i wygody jazdy. Zawieszenie hydroaktywne trzeciej generacji doskonale izoluje nas od nierówności na drodze, a dobre wygłuszenie kabiny od odgłosów silnika i otoczenia powoduje, że z tego auta nie chce się wysiadać.

Wysokoprężna jednostka napędowa o mocy 160 koni mechanicznych i momencie obrotowym wynoszącym 340 Nm przy 2000 obr./min całkiem sprawnie radzi sobie z ważącym niemało, bo przecież aż 1717 kg, autem. Pomaga jej w tym dobrze zestopniowana, sześciobiegowa skrzynka biegów. Na sportowe osiągi oczywiście nie ma co liczyć, ale deklarowane przez producenta 9,3 sekundy do setki i niezła elastyczność silnika powodują, że C5 przyspiesza dosyć chętnie w większości sytuacji. Schowany pod długą maską diesel odznacza się przyzwoitą kulturą pracy, a prędkości obrotowej nabiera płynnie i z gracją.

Francuski „hydrowóz” woził mnie po różnych drogach i w różnych warunkach, ale najczęściej była to dynamiczna, miejska i dosyć szybka jak na polskie warunki jazda. Średnie spalanie liczone z całego dystansu wyniosło 7,8 litra oleju napędowego na 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę gabaryty auta i warunki, w jakich odbywał się test, wynik uznaję za dobry.

Prowadzenie

Citroenowskie hydro daje ogromny komfort podróży, ale jako, że nie ma róży bez kolców, auta wyposażone w taki system zawieszenia prowadzą się mało precyzyjnie. I choć względem poprzedniej generacji C5 nastąpił w tej kwestii ogromny postęp, to do ideału jeszcze trochę brakuje. Jeżeli ktoś oczekuje precyzji prowadzenia godnej auta sportowego, trafił pod zły adres. Z drugiej strony ktoś, kto ceni sobie najwyżej komfort jazdy, nie będzie wymagał od Citroena układu kierowniczego rodem z BMW. Reasumując, mamy tu dosyć udany kompromis między miękką pracą kierownicy a czuciem auta. Kierowca jest informowany o tym, co dzieje się na styku kół z asfaltem jakby przez lekki filtr, ale taki charakter prowadzenia lepiej pasuje do krążownika, jakim jest C5. Dodajmy, że poprzednia generacja tego modelu miała wielkie skłonności do myszkowania, nawet na prostej drodze. W testowanym aucie coś takiego prawie nie występuje.

Citroen-C5-3

W szybko pokonywanych zakrętach Citroen staje się lekko podsterowny, co jest cechą charakterystyczną dla przednionapędowych aut z ciężkim silnikiem Diesla z przodu. Nie jest to jednak nic niebezpiecznego – auto jest w każdej chwili przewidywalne, poza tym C5 jest seryjnie wyposażone we wszystkie potrzebne systemy bezpieczeństwa, które reagują jak należy w odpowiednim momencie.

Podsumowanie

Cena testowanego auta, nie licząc żadnej promocji, oscyluje wokół 145.000 złotych. Choć auto jest wyposażone w chyba wszystkie możliwe dodatki (brakowało mi jedynie automatycznej skrzyni biegów), nie są to małe pieniądze. Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że francuski producent niemal zawsze oferuje wysokie rabaty na swoje auta. Biorąc więc pod uwagę, że auto w testowanej konfiguracji można pewnie realnie kupić za około 125 tysięcy (jeśli nawet nie mniej), oferta robi się atrakcyjna. Pamiętajmy, że za te pieniądze dostajemy duże, bardzo dobrze wykonane i rewelacyjnie wyposażone auto z dosyć dynamicznym a zarazem oszczędnym silnikiem diesla. Na plus „cepiątki” zaliczyć należy również fakt, że jej właściciel nie ginie w tłumie reszty samochodów. Nawet teraz sylwetka C5 pozytywnie wyróżnia się z tłumu innych samochodów, a jednocześnie nie jest krzykliwa i pretensjonalna. Znajdzie się wielu takich, którym na tym zależy.

Minusy?

Oczywiście, że są, bo auta idealne po prostu nie istnieją: nie każdemu przypadnie do gustu nieruchomy środek kierownicy i duża ilość przycisków na nim.
Bardzo dobrze zestopniowana, sześciobiegowa skrzynka biegów ma cały czas mało precyzyjny lewarek. Ok, jest dużo lepiej niż w poprzedniej generacji, ale do perfekcji znanej z niektórych niemieckich czy japońskich marek sporo jej jeszcze brakuje. Nie powiem, biegi nie haczą oraz wchodzą lekko i przyjemnie, ale drogi prowadzenia poszczególnych przełożeń mogłyby być krótsze. Kolejna wada to brak uchwytów na napoje w łatwo dostępnym miejscu. Uchwyt jest tylko jeden, ale znajduje się w schowku znajdującym się tuż pod podłokietnikiem. Inne wady? Ktoś na pewno je znajdzie, ale dla mnie więcej ich nie ma. Citroen C5 to wciąż bardzo atrakcyjna pozycja na rynku rodzinnych, komfortowych limuzyn. A wady wieku dziecięcego, jeżeli istniały, zostały już na pewno usunięte.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , , , ,