Król z „Drogówki” – wywiad z Bartkiem Topą

avatar
Rafał Pazura
21 marca 2013

Rozmawiamy o filmie, który ma szansę zostać kultowym obrazem w najnowszej historii polskiego kina. Dowiecie się także dlaczego Bartek Topa nie boi się kontroli służb drogowych policji, z jakiego powodu zdawał na prawo jazdy za kierownicą Żuka i jakie auta budzą w nim prawdziwe emocje.

Rafał Pazura: Byłem w kinie w poniedziałek, podczas, gdy Warszawa miała ferie i ledwo dostałem się na seans „Drogówki.” Dlaczego ludzie tak lgną do kina?
Bartek Topa: Bo to bardzo dobry film. I tyle. Ale faktycznie, widownia na polskim filmie na poziomie 500 tys. osób w pierwszym tygodniu wyświetlania zrobiła i na mnie wrażenie. Minęło troche czasu i dzisiaj już mamy 1 mln widzów.

Mam wrażenie, że w filmach Smarzowskiego pojawiają się te same nazwiska. Przynajmniej zauważyłem to w „Domu Złym” i „Drogówce” – Lisowski, Banaś, Madecka/Madecki…
… Hawryluk, Petrycki, zgadza się. To wszystko jest celowe i przemyślane. Powiem więcej – niektóre auta, które występują w „Drogówce” mają te same tablice rejestracyjne co auta z „Wesela”. Jak widzisz to bardzo precyzyjnie utkany scenariusz.

Jest w tym jakaś idea?
Tak. Frajda, zabawa formą, zabawa z widzem, który może, ale nie musi tego odkryć.

W „Drogówce” jest scena kiedy siedzisz za kierownicą BMW E46 i zjeżdżasz w dół słynną warszawską ulicą Karową. Czy naprawdę „szedłeś” tam bokiem, czy wyręczył Cię jakiś zawodowiec?

Jechałem sam. Nie było to jakieś ekstremalne ujęcie, ale przyznam, że przygotowaliśmy się do niego. Udało nam się pojechać na Bemowo na lotnisko. Warunki jakie wtedy panowały były diametralnie inne od tych w filmie. Na lotnisku jeździliśmy w śniegu, więc łatwo było kontrolować poślizg tylnej osi, bo prędkości nie były duże. Oczywiście cała elektronika trakcyjna auta była wyłączona. Podczas filmu było sucho więc kostkę na Karowej polano delikatnie wodą. Aby utrzymać samochód na tak wąskiej jezdni trzeba jechać bardzo delikatnie i z wyczuciem. Jednak w szybszych ujęciach – jak wjazd pod wiadukt – prowadził już kierowca rajdowy. Moje sceny powstały głównie dzięki ich pomocy, radom i praktycznym próbom, które wspólnie odbyliśmy na lotnisku.

Jaki był silnik w tej „beemce?”
Benzynowe trzy litry. Moc ponad 250 KM. To auto potrafi dać  niesamowitą frajdę kierowcy. Świetnie się je prowadziło. Przyznam się, że nocą w Warszawie na zabezpieczonym i wyłączonym z ruchu odcinku jechałem nią ok. 200 km/h. Fantastycznie czuje się ten samochód, precyzja układu kierowniczego to wręcz poezja. A przecież nie jest to najnowszy model.

Samochód dla Ciebie to bardziej przedmiot użytkowy, czy coś więcej?
Różnie z tym bywa, w zależności od czasu i okoliczności w jakich żyję. Generalnie samochód powinien być praktycznym dodatkiem do codzienności, jednak dla mnie musi mieć coś jeszcze, musi mi się podobać i budzić jakieś emocje. Uwielbiam samochody, lubię na nie patrzeć, podziwiać ich formę. Wiele z nich to wręcz dzieła sztuki. Przynajmniej te z lat 50-tych i 60-tych. Później niestety weszła prawdziwie masowa produkcja polegająca na unifikacji poszczególnych modeli jednego producenta. Auta stały się podobne do siebie, zatraciły swój charakter i unikalność. Chyba dlatego moim pierwszym autem był Volkswagen Garbus.

Bartek-Topa-1

Zaskoczyłeś mnie. Z reguły jak poruszam wątek pierwszego auta – pada odpowiedź…
…Maluch?

No oczywiście…
U mnie wyszło więc inaczej. Tego Garbusa gruntownie przerobiłem u znanego przed laty kierowcy rajdowego, Jacka Chojnackiego. Można powiedzieć, że auto powstało na nowo. Dałem za niego na początku lat 90-tych 2 tys. zł a wpakowałem kolejne 7 tys. Ale jeździł i wyglądał genialnie.

Kolejnym autem też był jakiś kultowy Volkswagen?
Później pokochałem SAABA. Mój sentyment do tej marki wziął się chyba z tego, że mój ojciec jest mechanikiem i pracował kilka lat w zakładach SAABA w USA. Miał swój wkład w budowę słynnej wówczas „99”. Miałem kolejno dwa modele, jednego „krokodyla”, a potem „dziewięćsetkę”, czyli ostatnie modele prawdziwie szwedzkiego producenta, nim zbratał się on z GM. W obu silniki 2.0 Turbo o mocy 175 KM. Mocy w sam raz, bo auta lekkie, jedynie spalanie czasem zabolało – 12-14l/100 km to była norma.

Wyjątkowo piękne nadwozie, dziś egzemplarz w idealnym stanie to niemal biały kruk i swoje kosztuje.
Marzy mi się by kiedyś, jakbym miał zbędną gotówkę, zainwestować w wersję Turbo S, z tymi cudownymi wlotami powietrza w błotnikach. Może kiedyś…. Choć musze przyznać, że właśnie niedawno kupiłem coś, w co będę inwestować i czas i środki…

?
Choć mój syn ma dopiero 11 lat kupiłem mu Malucha. Stoi sobie w garażu pod Nowym Targiem (rodzinne strony Bartka Topy – przyp. red.) i zamierzam sam, powoli, bez pośpiechu go zrobić.

Dlaczego akurat Maluch?
Bo to świetny samochód, do którego mam sentyment, choć nigdy osobiście go nie posiadałem. Pamiętam jak za czasów studenckich jeździliśmy z kumplem jego „kaszlakiem” po Warszawie. Laliśmy do niego benzyny za 5 zł, byle tylko dojechać do jakiegoś klubu, np. na trening.

W jakim jest stanie?
Dałem za niego 700 zł, więc „padaka” to nie jest. Pochodzi z początku lat 80-tych, ale ma mały przebieg, wszystkie oryginalne części. Trzeba tylko dokonać swego rodzaju renowacji, by wyglądał jak nowy. Chcę, by za te 7-8 lat, jak mój syn będzie miał już prawko, wręczyć mu kluczyki i powiedzieć – „patrz synu, tak kiedyś, ale całkiem niedawno, wyglądała motoryzacja. Jest Twój.”

Ewidentnie widać, że masz ciągoty do tego „co już było.”
(uśmiech) Moim absolutnym marzeniem samochodowym jest MGB GT z 1973 r. Angielski klasyk, czteroosobowy, ale de facto dwuosobowy. Zachwyca mnie jego linia. Co ważne, chciałbym mieć takie auto nie tylko do patrzenia, ale do codziennego użytkowania. Byłem nawet u gościa pod Warszawą, znanego w branży renowacji zabytkowych aut. Zrobiłem rekonesans w ogłoszeniach tego modelu w Europie. Wybrałem nawet kolor nadwozia, wzór tapicerki. Niestety,  efekt jaki chciałem uzyskać, czyli full profesjonalna renowacja auta to wydatek  ponad 120 tys. zł. Stąd taka a nie inna kwota. Z tego powodu na razie odpuściłem ten temat. Ale wierzę, że kiedyś uda się spełnić to marzenie. Może jak będę już staruchem … (śmiech).

 

A to co nowe w motoryzacji nie wzbudza twoich emocji?
Oczywiście, że mnie kręci. Moto fascynacji jest u mnie więcej. Cholernie podoba mi się zarówno Aston Martin jak i np. poprzednia generacja Subaru Outback z drzwiami bez ramek.

Co prawda aktualnie jeżdżę praktycznym modelem, nie wzbudzającym szybszego bicia serca, bo za takie uważam Audi A3 Sportback w dieslu 150 KM. Jednak wśród modeli Audi jest jeden, do którego czuję miętę. To A4 Allroad. Coś pięknego, mimo, że ktoś może powiedzieć, że to zwykłe podniesione kombi.

Zgodzę się z Tobą. Nie rozumiem jak ktoś kupując nowe Audi A4 Avant i wydając np. ok. 200 tys. zł nie zainwestuje niespełna 10 tys. zł w Allroada, bo tyle trzeba dopłacić za tę „uterenowioną” odmianę.
Dokładnie. Allroad to dla mnie połączenie smaku, stylu i praktyczności. Avant takich emocji we mnie nie budzi, choć w sumie doposażając go w napęd 4×4, poza nieco mniejszym prześwitem, powinien spełniać te same warunki. A jednak dla mnie nie spełnia.

To może czas na takiego nowego Allroada?
Hmm…z jednej strony chciałbym mieć takie auto, z drugiej, jak sobie pomyślę, że za samochód trzeba wydać kwotę ponad 100 tys. zł to coś mnie blokuje. Wiem, może brzmię jak schizofrenik – najpierw jaram się jakimś autem, a za chwilę mówię racjonalnie o kosztach. Ale ja tak mam. Nigdy nie miałem jeszcze nowego samochodu. Niestety, albo „stety” – ale nie miałem. Jak inwestuję, to w dwuletnie, trzyletnie egzemplarze z pewnych źródeł. Nieduży przebieg, auto zadbane, straciło na wartości już tyle ile najwięcej mogło stracić. Tymi kategoriami myślę. Co nie zmienia faktu, że jakbym był naprawdę bogatym człowiekiem, nie kupiłbym fury za pół bańki.

W jakim wieku jest Twój Sportback?
Powoli myślę o zmianie, bo jest z 2008 r. Jestem z niego naprawdę zadowolony. Sprawuje się bez zarzutu.

Wiesz zapewne, że ten dwulitrowy diesel, mniej więcej z tego rocznika co Twoje A3 nie ma specjalnie dobrej opinii?
Tak, czytałem o tym wielokrotnie, ale mój sprawuje się fantastycznie, a użytkuję go już od trzech lat. Zero problemów. Serwisuje go regularnie w ASO, dbam, nic złego się nie dzieje. Może ta opinia to też efekt skali? W sensie – że tych silników wstawiają tyle do Volkswagena, Skody, Seata, Audi, stąd zwiększona statystycznie usterkowość? Nie wiem, ja problemów nie miałem nigdy. Poza tym cenię w nim ekonomikę spalania, elastyczność silnika.

Bartek-Topa-2

Jakie wyposażenie w samochodzie jest dla ciebie najważniejsze?
Nie będę mówić o oczywistościach, ale jest jedna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie jeździć. To podgrzewanie „zadka.” Dla mnie to kluczowy temat. I jeszcze ksenony. Bajer – mówią niektórzy, ale jak raz spróbujesz, to potem jazda nocą poza miastem autem ze zwykłymi żarówkami okazuje się jakaś niepełnowartościowa, gorsza. A poza tym w przyszłym aucie chciałbym mieć już automatyczną skrzynię biegów. Dojrzałem już do dobrego automatu (śmiech). A … i jeszcze dach – panoramiczny!

Czy po premierze „Drogówki nie obawiasz się spotkania z Panami w białych czapkach na drodze? Podobno komendant główny policji zakazał policjantom z drogówki wypowiadać się na temat filmu, a oni sami są nim mocno zniesmaczeni.
Widziałeś film, więc wiesz o czym jest tak naprawdę. Zauważy to chyba każdy średnio inteligentny człowiek…

…dziękuję za komplement…
(śmiech) … wiesz co mam na myśli. Nie chce opowiadać filmu, ale „Drogówka” to tylko pretekst i tło do rozmowy o czymś więcej, o polskiej rzeczywistości. Poza tym dla mnie świetnie sklecone wątki kryminalne okraszone humorem, czasem czarnym – jak to u Wojtka Smarzowskiego – sprawiają, że film po prostu dobrze się ogląda.

I tego będziesz się trzymać jak zatrzymają Cię do kontroli?
Tak jest. Poza tym pamiętaj, że w filmie gram Króla, który jako jedyny „nie bierze” (śmiech).

A na poważnie, dla mnie policjanci są tam pokazani bardziej jako ofiary tego systemu, jako wypadkowa zmieniających się czasów od upadku komuny. W filmie pewne rzeczy są celowo przejaskrawione, bo przecież nie na każdej komendzie chleje się wódę i spotyka z „panienkami.” A to, że w każdym środowisku trafiają się czarne owce, to chyba nic nowego i nie jest to regułą. Dlatego nie przypuszczam, bym podczas kontroli drogowej miał z tego powodu jakieś problemy. A jeśli ewidentnie złamię jakiś przepis i zasłużę na mandat – nie będę protestować.

Bartek-Topa-3

Czyli Bartek Toba, tak jak filmowy Król, nie daje i sam nie bierze?
Myślę, że coś się zmieniło w naszej, a także mojej, mentalności. Na plus. Ale święty nie jestem. Przyznaję, kilkanaście lat temu zdarzyło mi się dać w łapę podczas kontroli. I tyle. Jak na fakt, że jeżdżę autem od niemal 30 lat grzechów zbyt wielu na sumieniu raczej nie mam.

Liczę szybko w pamięci i wnioskuję, że prawko robiłeś w czasach, gdy można było mieć 17 lat?
Zgadza się. Do tego robiłem je na Żuku.

Żartujesz?
Nie, poważnie. Byłem wówczas w szkole weterynaryjnej i tam wszyscy zdawaliśmy na Żuku – trzybiegowa skrzynia biegów, fantastyczna maszyna. To były czasy, w których każdy technik weterynarii opuszczający mury szkoły musiał mieć prawo jazdy by dojechać w teren, do rolnika, etc.

Zaczęliśmy filmowo, to skończmy w tym klimacie. Współpraca z Wojtkiem Smarzowskim jak rozumiem będzie mieć ciąg dalszy?
Smarzowski kończy zdjęcia w Krakowie. Tytuł filmu to Anioł, na podstawie prozy Pilcha. Zapowiada się ciekawie. W roli głównej Robert Więckiewicz. Będzie cytat z „Drogówki” z moim udziałem.

Rozmawiał: Rafał Pazura
Zdjęcia: Krzysztof Wiktor

Tagi: , , , ,

2 myśli nt. „Król z „Drogówki” – wywiad z Bartkiem Topą

  1. avataranders

    proszę bardzo, mamy oficjalnie przyznanie się do przestępstwa: wręczenie łapówki przez Pana Topę. Prokurator?

    Odpowiedz
    1. avatarRafał Pazura

      Po pierwsze – sprawa uległa już przedawnieniu. Po drugie – Bartek Topa sie tym nie chwali, ale nie jest zakłamanym hipokrytą, więc szczerze to przyznał. Po trzecie – uderz w stół, a nożyce sie odezwą…Ty oczywiście jestes świety i nigdy nie miałes z taka sytuacja styczności? Gratuluję

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *