Lexus CT 200h Comfort – TEST

Lexus CT 200h Comfort - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
15 września 2015

Producenci samochodów już jakiś czas temu zauważyli, że osoby pragnące podróżować w luksusowych warunkach nie muszą jednocześnie potrzebować dużej limuzyny. Lexus dostrzegł to w 2010 roku, wprowadzając do sprzedaży model CT, który po 4 latach od debiutu doczekał się faceliftingu. To, co wyróżnia go z grona konkurentów to jego hybrydowy napęd. Przekonajmy się, jakie wrażenie pomysł Japończyków na hatchbacka premium wywarł w ciągu tygodniowego testu.

Z zewnątrz

Patrząc np. na wygląd najnowszego modelu w palecie Lexusa – NX – zastanawiam się, czy droga którą obrała ta marka jeśli chodzi o design swoich samochodów jest optymalna. Z jednej strony jest to szalenie interesujące stylistycznie auto, a z drugiej wygląda na „trochę” przestylizowane. W przypadku modelu CT200h mamy zdecydowanie więcej „starej szkoły” i prostoty, której niedawny facelifting dodał szczyptę charakteru, tworząc naprawdę dobrze wyglądające nadwozie.

Lexus-CT-200h-Comfort-bok

Jeśli miałbym skwitować je jednym określeniem, to użyłbym tu słów „dyskretna elegancja”. Lexus CT 200h to jest samochód dla tych, którzy lubią styl, ale nie chcą przyciągać podczas jazdy zbyt wielu spojrzeń. Efekt ten potęguje klasyczne połączenie kolorystyczne, które można było spotkać w testowanym egzemplarzu: bardzo ciemnym (ale nie czarnym, tylko wpadającym lekko w granat) lakierze i srebrnych felgach. Swoją drogą trochę za małych, bo 16” obręcze ginęły moim zdaniem w tylnych nadkolach, ale ten mankament naprawić można łatwo podczas zabawy w konfiguratorze samochodu, wybierając dostępne felgi o rozmiarze 17 cali.

Kabina

Klasyczne linie przekładają się na miejsce w przedziale pasażerskim. Z przodu nie ma problemu z zajęciem wygodnej pozycji za kierownicą, chociaż niektóre osoby, które oglądały CT 200h zwracały uwagę na szeroki tunel środkowy, który może ograniczać trochę przestrzeń na kolana – mnie przez ponad 1500 kilometrów za kółkiem to jednak nie doskwierało.

Lexus-CT-200h-Comfort-tylna-kanapa

Testem dla przestronności większości samochodów jest tylna kanapa – to tutaj pasażerowie częściej narzekają na niedobory miejsca, niż ci siedzący z przodu. W Lexusie CT 200h nie powinni mieć oni jednak większych zastrzeżeń. Dzięki poziomo poprowadzonej linii dachu nad głowami jest odpowiednio dużo miejsca i gdy ja – mając 185 cm wzrostu – wyprostowałem się siedząc na tylnej kanapie Lexusa, to nie szorowałem głową o sufit. Zapas miejsca na nogi był minimalny, jednocześnie odpowiednie wyprofilowanie przednich foteli i miękki materiał, z którym stykają się kolana osoby siedzącej sprawiają, że realnie zapas przestrzeni jest o kilka centymetrów większy.

Niestety tak dobrze nie jest w przedziale bagażowym – elementy układu hybrydowego gdzieś muszą się zmieścić, więc przestrzeń na pakunki została ograniczona. Przede wszystkim bagażnik jest bardzo niski – co prawda pod podłogą znajduje się schowek, ale nada się on raczej na przechowywanie drobiazgów, a nie jako realne rozszerzenie przestrzeni ładunkowej. Łącznie do dyspozycji podróżujących, którzy nie chcą składać oparć tylnej kanapy oddano do dyspozycji 275 litrów. Do miasta, czy na krótki weekendowy wyjazd wystarczy, ale większe wyprawy mogą CT 200h przerosnąć.

Lexus-CT-200h-Comfort-wnetrze

Co do projektu samej kabiny, to jest tu podobnie jak w przypadku nadwozia – klasycznie, ale nie nudno. Jedyne miejsce, gdzie projektanci pozwolili sobie na pewną dozę ekstrawagancji jest tunel środkowy przypominający swoim kształtem rozwiązania znane z minivanów, z osobliwie wyglądającą dźwignią skrzyni biegów.

Wszystkie instrumenty pokładowe są dobrze rozplanowane, odpowiednio od siebie oddzielone i opisane, przez co w locie można złapać obsługę samochodu. W CT 200h występuje jeszcze – zmieniony już w niektórych, nowszych modelach – joystick odpowiedzialny za obsługę komputera pokładowego. Ruszając nim, poruszamy kursorem na ekranie, a wciśnięcie go działa niczym kliknięcie myszki. Nie jest to najbardziej precyzyjne rozwiązanie, zwłaszcza gdy musimy celować w mniejsze przyciski na ekranie.

Lexus-CT-200h-Comfort-kierownica

Co do jakości materiałów nie można się w większości miejsc przyczepić – jest odpowiednio miękko i czuć, że siedzimy w samochodzie klasy wyższej. Rażą jednak detale, które po prostu nie pasują do takiego samochodu. Np. tandetne sterowniki szyb, wyjęte żywcem z budżetowego samochodu segmentu B lub manetki kierunkowskazów, wycieraczek i tempomatu przeszczepione z Toyoty. Kupując Lexusa chciałoby się takich rozwiązań unikać.

Tym bardziej, że testowana wersja była bogato wyposażona, co wprost proporcjonalnie przekładało się na cenę. Za ponad 160 000 zł otrzymujemy np. ekstremalnie wygodne, elektryczne, skórzane fotele z pamięcią, pełną elektrykę, nawigację, ksenony, bardzo dobrze grający system audio czy szyberdach.

Lexus-CT-200h-Comfort-naped

Napęd – gwóźdź programu

Jak już wspominałem sercem Lexusa CT 200h jest układ hybrydowy w którym benzynowy silnik 1,8 sprzężony jest z elektrycznym, co łącznie daje moc 136 KM, przenoszoną na asfalt za pomocą bezstopniowej skrzyni CVT. Mimo, że liczba koni mechanicznych na nikim specjalnego wrażenia nie powinna zrobić, to byłem zaskoczony jak sprawnie Lexus poczyna sobie podczas jazdy.

Nie jestem fanem brzmienia bezstopniowych przekładni automatycznych, ale jednego im nie mogę odmówić – płynności jazdy. Objawia się ona nie tylko tym, że samochód nigdy nie szarpie podczas przyspieszania (bo nie ma biegów, które mógłby zmienić), ale również płynnością (i co ważne – przewidywalnością) przyspieszania. Lexus CT 200h, obojętnie czy z prędkości 56 km/h, czy ze 120 km/h, zawsze ochoczo (oczywiście jak na swoją moc – warto podkreślić, że samochód z czasem 10,3 sekundy do setki wyścigówką nie jest) zbiera się do przodu. Wyprzedzanie na trasie to żaden problem, a i na autostradzie na lewym pasie CT nie będzie intruzem.

Lexus-CT-200h-Comfort-felga

Dzięki trybowi Sport tym samochodem można pojechać również trochę ostrzej. Po jego załączeniu zmienia się charakterystyka pracy układu napędowego – silnik spalinowy rzadziej wchodzi w stan uśpienia, reakcja na gaz jest ostrzejsza, podobnie jak na ruchy układu kierowniczego. To, w połączeniu z stosunkowo sztywnym (ale, chociażby za sprawą miękkich i wygodnych foteli, komfortowym) zawieszeniem sprawia, że pokonywanie kolejnych zakrętów to duża frajda.

Jednak największą zabawę Lexus CT 200h dostarczał mi w mieście, kiedy to można było maksymalnie wykorzystywać uroki napędu hybrydowego. Wiele lat prac nad jego rozwojem (premiera rynkowa modelu Prius miała miejsce w 1997 roku) sprawiło, że system ten dopracowany został niemal do perfekcji. Objawia się to chociażby płynnością włączania i wyłączania się silnika spalinowego. Gdyby kontrolka obok zegarów trudno byłoby zorientować się kiedy jedziemy tylko na prądzie, a kiedy samochód wspomaga się silnikiem zasilanym bezołowiową.

Lexus-CT-200h-Comfort-silnik

Również zasięg i prędkości, z jakimi można poruszać się tylko korzystając z energii akumulatorów są bardzo przyzwoite i pozwalają, przy odrobinie wprawy i stosowaniu kilku sztuczek, duże dystanse pokonywać zupełnie bez udziału silnika spalinowego. Nie mówię tutaj o oszczędnościach, bo gdy ktoś decyduje się na hatchbacka za ponad 150 000 zł, to raczej nie stresuje się on tym, ile wyda podczas kolejnej wizyty na stacji, a po prostu leje tyle, ile trzeba.

Chodzi mi tutaj o szlifowanie swojego stylu jazdy, co sprawia znacznie więcej satysfakcji niż systemy polegające na zbieraniu gwiazdek, czy listków, stosowane przez wielu innych producentów. Tutaj jedynym miernikiem naszego opanowania jazdy hybrydą jest poziom paliwa. I to wystarcza. Lexusem CT 200h z wyłączonym silnikiem spalinowym można jechać, utrzymując prędkość, nawet gdy na liczniku jest 70 km/h przez kilka kilometrów. System odzyskiwania energii z hamowania sprawia, że wystarczą czasami 1-2 światła, aby stan naładowania baterii wzrósł o 1 kreskę (na 7-stopniowej skali), więc energii zazwyczaj nie brakuje. Odpowiedni styl jazdy powoduje, że wyniki poniżej 5-6 litrów w mieście (i to w normalnym ruchu za dnia, a nie o 2 w nocy) są spokojnie w zasięgu ręki. W trasie, przez fakt, że przy wyższych prędkościach silnik elektryczny pełni wyłącznie funkcję wspomagającą powinniśmy spodziewać się podobnych wartości. U mnie średnie spalanie wyniosło 5,9 litra, co przy moim – na większości dystansu pozamiejskiego zdecydowanie nieekonomicznym – stylu jazdy uważam za rewelacyjny wynik.

Lexus-CT-200h-Comfort-tyl

Czy warto?

Wspominałem, że testowany egzemplarz Lexusa CT 200h kosztuje dużo – dokładnie 163 500 zł (Comfort + dodatki), a i tak nie był on najbogatszą wersją w ofercie. Jeśli ktoś poszukuje w tej klasie samochodów hybrydy – to właściwie nie ma wyboru, bo konkurencja premium nie oferuje tego rodzaju napędów.

Konkurencja oferuje za to znacznie więcej mocy w podobnej cenie. Żeby daleko nie szukać – w BMW Serii 1 za 129 100 zł otrzymamy wersję 125i z silnikiem o mocy 215 KM, który wręcz zmiecie osiągami CT 200h z powierzchni ziemi.

Każdy myślący o hatchbacku klasy premium powinien zatem odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie – co jest dla niego priorytetem. Ja widzę Lexusa jako propozycję dla osób lubiących nowinki technologiczne i przedkładających je ponad osiągi, okupione wysokim spalaniem. Poza tym powinni oni cenić komfort, prostotę i nienachalny design – tacy klienci nie będą narzekać zostawiając pieniądze w salonie Lexusa. Chociaż ilość tych pieniędzy, jak na stosunkowo mały samochód, o niewielkim bagażniku, może szokować przeciętnego obywatela Polski. Takie są jednak reguły gry w klasie premium…

Michał Strzyżewski

Przygotowaliśmy dla Ciebie również inne ciekawe teksty:

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *