Lexus GS F Prestige – TEST

avatar
Aleksander Pławski
08 stycznia 2017

477 koni mechanicznych, wolnossące V8 i tylny napęd. Do tego 4,6 sekundy do setki, 270 km/h prędkości maksymalnej, 530 Niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego i taki dźwięk silnika, że nie włączasz radia. Gdybym miał wolne pół miliona złotych, z miejsca poszedłbym do salonu i go kupił. Naprawdę. Za kilka lat może być za późno. Oto Lexus GS F.

Ten samochód wygląda dobrze. Nawet bardzo dobrze. W metalicznej czerni prezentuje się elegancko i zadziornie zarazem. Ale w zadziorności nie ma przesady i to jest piękne. Wielki, rozszerzający się u dołu grill nadaje mu specyficznego charakteru. Jego skośne, chłodne oczy zerkają bystro na drogę. Patrząc na niego od razu wiesz, że ma duszę. Czujesz, że Lexus GS F to coś więcej niż tylko bardzo szybka limuzyna. To samochód, który wzorem niektórych dzikich zwierząt powinien być pod ochroną. Przez ekologiczną modę, która opanowała już chyba cały świat grozi mu wyginiecie. I to pewnie szybciej, niż nam się wydaje.

TGT - 1 (4)

O koncernie Toyota najwięcej i najgłośniej mówi się w ostatnich latach pod kątem napędów hybrydowych. W Polsce ten japoński producent propaguje hasło „Witajcie hybrydy. Żegnajcie diesle”. I rzeczywiście, tak w modelach Toyoty jak i bardziej prestiżowego brata – Lexusa, coraz bardziej dominują samochody benzynowo – elektryczne. Ludzie przekonują się do tego rozwiązania, bo daje ono wymierne korzyści. Takie auta palą mniej, są niezawodne i nie mają wielu problematycznych patentów rodem z „ropniaków”. Klienci nie martwią się już o koło dwumasowe czy filtr cząstek stałych. Dzięki sprytnym rozwiązaniom konstrukcyjnym problemem hybryd przestaje być także mniejszy niż w normalnych wersjach bagażnik.

I wszystko jest OK – chwalimy Japończyków za innowacyjność, propagowanie prawdziwej ekologii (tańsza i długoletnia eksploatacja) i dążenie do technicznej perfekcji. Ale tak naprawdę powinniśmy im wznosić pomniki za to, że w całym tym eko-wyścigu nie zapomnieli, czym jest prawdziwa motoryzacja i tworzą również takie pojazdy, jak testowany Lexus GS F.

TGT - 1 (14)

Tak, wiem – w niemal każdej publikacji na temat modelu GS F można przeczytać, że konkurencja w postaci Mercedesa E63 AMG, BMW M5 czy Audi RS7 jest mocniejsza, szybsza i teoretycznie lepsza. Możliwe. Ale śmiem twierdzić, że Lexus jako jedyny w tym towarzystwie zachowuje najlepsze cechy starej szkoły. Przecież to pod jego, a nie oponentów maską pracuje niczym nie wspomagany, widlasty silnik, który stał się już żywą legendą. Doskonale wyważony, o nieprawdopodobnym brzmieniu. Silnik potrafiący w jednej chwili zamienić GS F’a w rakietę, ale dający się również niezwykle łatwo oswoić tak, że nawet mało doświadczony kierowca (z właściwym poziomem oleju w głowie) będzie mógł prowadzić to auto bezpiecznie.

TGT - 1 (33)

Za kierownicą testowanego Lexusa spędziłem 7 dni. Aż tyle i tylko tyle. Przez ten czas przejechałem prawie 1.000 kilometrów. Tylko raz, na chwilę, uruchomiłem system audio Mark Levinson z 17-stoma głośnikami, żeby przekonać się, czy gra tak dobrze, jak o nim piszą. I rzeczywiście, zrobił na mnie wrażenie. Niestety w konfrontacji z tonami wydobywającymi się z poczwórnego wydechu Lexusa, przegrał z kretesem i więcej go nie włączałem. Może to jest ze mną coś nie tak. Może jakbym został właścicielem tego auta, po jakimś czasie bym się znudził, przestał ostrzej dodawać gazu i zaczął słuchać muzyki z radia a nie z silnika. Jednak przez ten tydzień zdecydowanie wolałem napawać się bulgotem cudownej V-ósemki, niż słuchać nawet najlepszej muzyki z głośników.

TGT - 1 (24)

Za każdym razem musiałem też pamiętać, żeby dezaktywować system ASC (Active Sound Control), sztucznie podbijający dźwięk silnika słyszany w kabinie. Doprawdy przy całym ogromnym szacunku dla konstruktorów tego auta, nie znajduję wytłumaczenia, jakim cudem ktoś w ogóle wpadł na pomysł włożenia tutaj takiego „ulepszenia”. A drugi „ktoś” to zaakceptował. Ale mniejsza o to. Bo przy reszcie zalet tego samochodu, taka drobnostka przestaje mieć znaczenie. i na szczęście można to wyłączyć.

Przez pierwsze 3 dni testu pogoda nie była moim sprzymierzeńcem. Było zimno, mokro i wilgotno. Dlatego mimo naprawdę imponującej trakcji tylnej osi, podczas przyspieszania musiałem się mocno pilnować a systemy kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy miały „ręce pełne roboty”. Miałem za to czas na poznanie się z samochodem i oswojenie, zanim odważę się pojechać nim nieco ostrzej. Odpowiednią pozycję za kierownicą znalazłem bez trudu, choć pewnie znajdą się tacy, którzy będą narzekać na niemożność ustawienia fotela kierowcy jeszcze niżej. Przy moim wzroście 182 cm nie miałem jednak takiego problemu.

TGT - 1 (30)

Kierownica, regulowana elektrycznie oczywiście w obydwu płaszczyznach, wprost idealnie leży w dłoniach. Jest gruba i niezbyt duża. Dokładnie taka, jaka być powinna. Warto tutaj dodać, że kubełkowe fotele GS F’a nie tylko wyglądają efektownie, ale sprawdzają się wyśmienicie w każdej sytuacji. Nie dosyć, że trzymają ciało tak jak trzeba nawet w naprawdę dynamicznej jeździe po zakrętach, to oferują też bardzo duży komfort jazdy na długich dystansach. Na tylną kanapę też nie można narzekać.

TGT - 1 (20)

O wyposażeniu standardowym i dodatkowym nie będę się rozpisywał. Wystarczy powiedzieć, że jedno i drugie jest naprawdę bogate a testowane auto było, jak to zwykle bywa, doposażone w prawie wszystko, co tylko możliwe. Z listy dodatków zabrakło chyba tylko szyberdachu. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową producenta. Cena końcowa to 481.850 złotych.

Przedział pasażerski wykonano z materiałów wysokiej jakości i spasowano je ze sobą w taki sposób, że mimo sporego (jak na auto prasowe) przebiegu, nic w kabinie nie stukało ani nie skrzypiało. W samochodach tej klasy powinna być to oczywistość, ale w praktyce nie zawsze tak bywa. Na szczęście Lexus GS w tej kwestii nie ma się czego wstydzić. Jedyną ujmą na honorze (ale nie w kwestii jakości a łatwości obsługi) jest wciąż stosowany, znienawidzony przeze mnie „myszko – joystick” do obsługi multimediów. Jakbyś nie ustawił jego czułości, trafienie kursorem podczas jazdy we właściwe miejsce nigdy nie będzie tak proste jak być powinno.

TGT - 1 (32)

Ale przy frajdzie z jazdy GS-F’em ten joystick to przysłowiowy pikuś. Pikusiem nie jest już jednak „jedynie” 66-litrowy zbiornik paliwa, który jest jakimś żartem w sytuacji, gdy średnie spalanie (testowe) wynosi 14,6 litra na 100 kilometrów. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że kupując samochód za niemal „pół bańki” nie liczysz się zbytnio z wydatkami na paliwo, ale kto u licha ma ochotę jeździć na stację paliw co każde (przy dobrych wiatrach i normalnej jeździe) 400 kilometrów? Poza tymi kilkoma wadami, GS F jest samochodem fantastycznym. Mimo ogromnej mocy i tylnego napędu okazuje się być zaskakująco uniwersalnym pojazdem. Brak pneumatycznego zawieszenia nie oznacza wcale, że pokonywanie jakichkolwiek nierówności nawierzchni będzie skutkowało wybiciem zęba czy pęknięciem nadwyrężonego kręgu. Nie oznacza również, że GS F jest zbyt miękko zawieszony. Nastawy zawieszenia są idealnie dobrane do charakteru tej sporej limuzyny. Pomimo zastosowania niskoprofilowanych opon i 19-calowych felg ze stopów lekkich, samochód nie jest przesadnie twardy i daje pasażerom przyzwoitą dawkę komfortu. Dlatego aż dziwne jest, że można nim jeździć bardzo agresywnie (pewnie również na torze) nie odczuwając przy tym znacznych przechyłów nadwozia. Mistrzostwo świata!

TGT - 1 (8)

A skoro już przy agresywnej jeździe jesteśmy, warto powiedzieć, że Lexusa wyposażono w 4 tryby pracy. Co prawda nie bardzo rozumiem, dlaczego zdecydowano się tutaj na opcję ECO, ale to nie jest ważne. Ważniejsze jest to, że oprócz standardowego NORMAL, do wyboru mamy również SPORT S i SPORT S+. Poza tym możemy kompletnie wyłączyć kontrolę trakcji i stabilizacji toru jazdy i zostać zdanymi tylko i wyłącznie na siebie. I mimo, że GS F prowadzi się znakomicie i przewidywalnie, tej opcji nie polecam przeciętnym, takim jak ja, kierowcom. Lexus rozwija moc w sposób piękny i liniowy, ale trzeba zawsze pamiętać, że spontaniczne wciśnięcie pedału przyspieszenia może okazać się zgubne nawet przy większej prędkości. Dość powiedzieć, że przy 200 km/h jadąc na ósmym biegu obroty silnika utrzymują się na poziomie nieco ponad 3 tys. obrotów na minutę. Zapas mocy jest wciąż ogromny i wciśnięcie „gazu do dechy” nawet przy tak wysokiej prędkości powoduje szybki kickdown i nagłe katapultowanie pojazdu do przodu.

TGT - 1 (28)

Lexusa wyposażono w jeszcze jeden dość istotny gadżet wspomagający kierowcę przy ostrzejszej jeździe. Chodzi o układ TVD, czyli Torque Vectoring Differential, który steruje momentem na dyferencjale. System cały czas kontroluje uślizg tylnych kół, zapewniając przy tym maksimum ich przyczepności. Do wyboru mamy trzy tryby pracy – Normal, Slalom i Track. Normal, jak sama nazwa wskazuje, pozwala oszczędzać paliwo i opony, zapewniając ogólne dobre prowadzenie. Slalom przyspiesza zewnętrzne koło, poprawiając zwrotność. Opcja Track natomiast dba o jak najlepszą przyczepność przy dużych prędkościach. Różnice pomiędzy trybami pracy są wyczuwalne nawet przez przeciętnego kierowcę mojego pokroju. Warto popróbować, o ile tylko warunki drogowe na to pozwalają. Jak już napisałem wcześniej, testowanym autem daje się bez problemu jeździć spokojnie. Jednak ten samochód całym sobą daje Ci znać, że został stworzony do czegoś zupełnie innego. Skrzynia co prawda potrafi zmieniać biegi płynnie i niezauważalnie, ale swoją prawdziwą twarz pokazuje dopiero przy trybie Sport S+ i zdecydowanym wciśnięciu pedału przyspieszenia. Wówczas każda zmiana biegu na wyższy skutkuje solidnym „kopnięciem” w plecy a przy redukcji pojawia się samoistna „przegazówka”. Jak to brzmi!!!

TGT - 1 (16)

Układ kierowniczy GS F’a skalibrowany jest rewelacyjnie. Auto posłusznie reaguje na najmniejsze nawet ruchy kierownicą, nie będąc przy tym przesadnie nerwowym. Po przejechaniu pierwszych kilkuset kilometrów i oswojeniu się z autem zaczynasz chcieć coraz więcej. Prędkości oczywiście prawie nie czuć, dlatego trzeba się bardzo pilnować, żeby nie stwarzać zagrożenia na drodze a przy okazji w głupi sposób nie stracić prawa jazdy.

Gdzieś przeczytałem, że GS F nie nadaje się na dłuższą podróż ze względu na spory hałas we wnętrzu. O ile mogę się zgodzić z faktem, że pasażerowie tylnej kanapy nawet przy niskich obrotach silnika prawdopodobnie będą się skarżyć na basowe dudnienie dochodzące z wydechu, o tyle kierowca i jego kompan przy normalnej, nawet szybkiej jeździe, nie powinni uskarżać się na zbyt natarczywe dźwięki. Największy huk pojawia się oczywiście przy dynamicznym przyspieszaniu, ale po pierwsze nie musimy tego robić co chwilę, a po drugie przecież ten dźwięk wprost zniewala!

TGT - 1 (12)

A skoro o dłuższej podróży mowa – japońska limuzyna może się pochwalić całkiem sporą przestrzenią bagażową. 520 litrów to niezły wynik, jak na „limo-torpedę”. Otwór załadunkowy jest oczywiście nieco ograniczony, ale na samą pojemność bagażnika nie można narzekać. Przy dłuższej trasie pamiętać należy jednak o potrzebie dość częstego tankowania. I nie chodzi tu wcale o jakąś straszną żarłoczność jednostki napędowej, tylko o wspomniany już wcześniej, niewielki jak na takie auto, 66-litrowy zbiornik paliwa.

A w kwestii spalania wiele zależy od nas – szybka trasa w Niemczech, czyli średnia prędkość w okolicach 180 – 190 km/h będzie skutkowała zużyciem paliwa na poziomie 15l/100 kilometrów. Ale wjechanie do Polski i zejście do przepisowych prędkości obowiązujących na drogach ekspresowych powinno obniżyć ten wynik o nawet 5 litrów. Wszystko zależy od naszego stylu jazdy, ale testowanym autem można jeździć relatywnie oszczędnie. Moje średnie spalanie z całego testu wyniosło 14,6 l/100 km. Biorąc pod uwagę, że przez większość dni miałem z Lexusem „sporo zabawy” taki wynik uznaję za więcej niż dobry.

Największym problemem Lexusa jest w mojej opinii jego cena. Ale tak naprawdę to problem bardziej mój, a nie Lexusa. Za osiągi, styl i jakość po prostu trzeba zapłacić. I gdyby było mnie stać – nie zastanawiałbym się ani chwili.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *