Lexus LS 460 AWD czyli raj na kołach – TEST

avatar
Aleksander Pławski
25 marca 2011

Powiedzmy to sobie wprost: niewielu z nas stać, by wydać na samochód ponad pół miliona złotych. Dlatego Lexusem LS 460 AWD zrobiliśmy aż 1150 kilometrów. Chcieliśmy przekonać się, czy jeśli któryś z nas w końcu wygra w Lotto bądź dokopie się do ropy na swojej działce, rzeczywiście będzie miał chęć iść do salonu Lexusa i poprosić o najbardziej luksusową limuzynę tego producenta. Spory dystans przebyty po polskich drogach pozwolił nam poznać to auto z wielu stron. Ciekawi wrażeń? Zapraszamy do lektury!

Załóżmy, że mam już te ponad „pół bańki” na auto i potrzebuję znakomitej, reprezentacyjnej i maksymalnie luksusowej limuzyny. Mimo że często wozi mnie kierowca, czasami prowadzę też sam, bo sprawia mi to przyjemność. Przyjmijmy również, że mam duszę indywidualisty i mimo tego, że cenię niemieckie marki, mam ochotę na coś odmiennego. Tak, wiem – BMW serii 7, AUDI A8 czy Mercedes klasy S to naprawdę świetne auta. Ale czy muszę jeździć tym samym, co moi koledzy od interesów i gry w golfa? Przecież zawsze byłem indywidualistą i jakoś do tej pory wychodziło mi to na dobre. Może więc właśnie Lexus LS spełni moje oczekiwania?

Ponad pięć metrów gracji

W tej klasie samochodów nie ma miejsca na eksperymenty stylistyczne. Limuzyna ma być limuzyną, czyli sedanem o ustalonych proporcjach. Nie inaczej jest z LS-em. Mimo to na tle największych rywali, czyli „niemieckiej trójcy” Lexus prezentuje się niezwykle atrakcyjnie. Jeżeli więc ktoś nie ma parcia na niemieckie logo na masce, ma szanse odnaleźć w LS-ie coś, czego dawno brakowało luksusowym limuzynom – lekkość formy połączoną z dynamizmem detali.

Linie nadwozia są jednocześnie łagodne i opływowe, a zarazem pełne wyrazistości i klasycznego piękna. Japońscy styliści udowodnili, że nawet w segmencie najbardziej luksusowych aut prosta forma i ponadczasowa sylwetka mogą być inspirujące oraz nowoczesne. Ten kolos nie wygląda jednak wcale ociężale! Z tych też powodów 19-calowe koła wydają się być idealnym dopełnieniem. Dwie chromowane końcówki wydechu są słusznych rozmiarów i zapowiadają, że pod maską kryje się wielkie stado koni mechanicznych. A konkretnie 367 sztuk arabów czystej krwi – bez żadnych sztuczek typu turbo. Widlasta, potężna moc…

Lexus-LS460-1

Wejdźmy więc do środka

i zapadnijmy się w cudownie wygodnym, wielkim skórzanym fotelu, regulowanym elektrycznie w chyba każdym możliwym kierunku. Jako, że na zewnątrz jest bardzo zimno, włączmy precyzyjnie regulowane grzanie siedzeń oraz wciśnijmy przycisk podgrzewania częściowo drewnianej kierownicy.

Potem zamknijmy pokaźne drzwi i poczujmy się bezpiecznie jak w czołgu. To takie uczucie, jakbyśmy przenosili się do innego, lepszego świata. W środku jest przytulnie, wygodnie i elegancko. Przed oczami kierowcy znajdują się proste w formie, bardzo ładne, czytelne zegary. W konsoli środkowej umieszczono wielki, kolorowy ekran nawigacji satelitarnej. Oczywiście dotykowy. Po obu jego stronach znajdują się duże, jasno opisane przyciski do sterowania funkcjami audio, nawigacji itp.

Na początku całe to centrum sterowania wygląda przytłaczająco, ale już po kilku minutach spędzonych w kabinie okazuje się, że wcale nie trzeba studiować obszernej instrukcji obsługi. Ogromną większość potrzebnych funkcji obsługuje się intuicyjnie. Ergonomia stoi tu na najwyższym poziomie. Zegarek niczym w Corolli starego typu? Dlaczego nie, przecież majętni, eleganccy ludzie często są bardzo konserwatywni. To nie jest auto dla młodego Yuppie. To raczej limuzyna dla prezesa w sile wieku.

Spasowanie poszczególnych elementów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego to absolutny światowy top. Tu nie ma mowy o niedoróbkach i oszczędzaniu na materiałach. Skóra jest cudownie miękka a drewno prawdziwe. Każdy z przycisków działa z odpowiednim oporem i gracją.

Masywny tunel środkowy wzmaga nasze poczucie bezpieczeństwa, nie ograniczając jednakże miejsca dla pasażerów. Obok lewarka genialnej, ośmiobiegowej automatycznej przekładni znajdują się przyciski m.in. do przełączania trybu pracy skrzyni oraz pozycji zawieszenia Lexusa. W zależności od potrzeb możemy bowiem albo podróżować z nastawieniem na maksymalny komfort lub sportowe doznania. Oczywiście możemy również wybrać tryb pośredni.

Ale wróćmy jeszcze do wnętrza

Przestrzeni nie zabraknie tutaj nawet dla czwórki naprawdę rosłych pasażerów. O ile kierowca i jego towarzysz nie mogą narzekać na brak miejsca, to ci szczęściarze z tyłu są już absolutnie rozpieszczani przez regulowaną elektrycznie, tylną kanapę. W rozkładanym podłokietniku znajdują się oddzielne dla każdego przyciski podgrzewania/wentylowania foteli, a także centrum zarządzania czterostrefową klimatyzajcą oraz pilot od DVD. Trzeba wspomnieć, że ekran wyjeżdża wprost z dachu. Luxus pełna gębą….

Jeżeli zajdzie taka potrzeba, dwoma kliknięciami w odpowiednie przyciski, pasażerowie tylnej kanapy mogą uruchomić elektrycznie sterowane rolety okien bocznych oraz wstecznej szyby. W sam raz na odcięcie się od wścibskich paparazzi czy ostrego słońca.

Pisząc o gadżetach…

…warto również powiedzieć o doskonałym nagłośnieniu Mark Levinson. Dla uzyskania optymalnego efektu akustycznego japońscy inżynierowie poddali go podobno ponad dwóm tysiącom godzin testów laboratoryjnych i prób drogowych. Pozwoliło to dokładnie dopasować charakterystykę zestawu do wnętrza auta. Ten system audio wprowadza podróżujących w świat kina domowego z dźwiękiem w systemie 5.1 zoptymalizowanym do odtwarzania muzyki oraz filmów DVD. Za moc odpowiada 15-kanałowy, 450-watowy wzmacniacz z procesorem dźwięku DSP, a kluczem do uzyskania niezwykłego brzmienia jest 19 głośników. Każdy z nich został specjalnie zaprojektowany dla uzyskania konkretnej charakterystyki akustycznej. Przesyłanie cyfrowego sygnału pomiędzy płytą CD a wzmacniaczem nie powoduje obniżenia jakości dźwięku na skutek szumów, interferencji magnetycznej i konwersji sygnałów, jak to ma miejsce w typowych rozwiązaniach. Pozwala to na odtworzenie muzyki dokładnie tak, jak została zapisana na płycie. Sygnał ze źródła do wzmacniacza przesyłany jest światłowodem.
Może przydługi ten opis, ale dźwięk robi naprawdę niesamowite wrażenie!

Lexus-LS460-2

Testowane auto potrafi również samo parkować. Wspomniany wielofunkcyjny ekran pełni także rolę systemu wspomagania parkowania, znanego z mniejszych modeli Lexusa. W modelu LS producent poszedł nieco dalej i oprócz kamery umieszczonej z tyłu pojazdu, która przekazuje obraz na monitor i rysuje pomocnicze linie ułatwiające parkowanie, można skorzystać w pełni automatycznego trybu. Jak to działa? Jeśli kierowca chce zaparkować równolegle, wówczas powinien powoli przejechać wzdłuż wolnego miejsca i zatrzymać samochód po jego minięciu tak, jak zwykle postępuje podczas takich manewrów. Dzięki temu czujniki mogą ocenić dostępną przestrzeń. Po włączeniu wstecznego biegu i wybraniu funkcji parkowania równoległego, inteligentny system wyznacza docelową pozycję auta na podstawie sygnałów z czujników ultradźwiękowych. Układ określa tor jazdy, dobiera odpowiedni kąt skrętu kół i wyświetla zaproponowaną pozycję pojazdu na ekranie. Kierowca musi zatwierdzić na monitorze wybrane przez system miejsce postoju i wówczas uruchamia się cała procedura. 
Zwalniamy pedał hamulca, a samochód zaczyna się sam cofać z niewielką prędkością. System steruje układem kierowniczym i monitorując prędkość dzięki sygnałom z układu hamulcowego i przeniesienia napędu, prowadzi LS-a na wybrane miejsce parkingowe.

Wszystko działa analogicznie w przypadku parkowania prostopadłego. To dziwne uczucie, kiedy kierownica sama się skręca, a auto wtacza się samoistnie w wolne miejsce pomiędzy innymi samochodami. Należy jednak pamiętać, że kierowca nie jest całkowicie pozbawiony udziału w tej procedurze. Do jego zadań należy regulowanie prędkości wykonywania manewru oraz naciśnięcia pedału hamulca w odpowiednim momencie. W każdej chwili może wyłączyć tryb automatyczny wciskając pedał przyspieszenia lub delikatnie obracając kołem kierownicy.

Jednak aby opanować  tę technikę i umieć z niej skorzystać trzeba poświęcić sporo czasu na rozgryzienie tej zaawansowanej technologii.

Ale są też i inne bajery

W Lexusie LS główne zadanie przewidywania i unikania kolizji pełni system wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia Advanced PCS (Advanced Pre-Crash Safety System) W skład tego skomplikowanego systemu wchodzą cztery oryginalne rozwiązania opracowane przez Lexusa. Takie kompleksowe podejście zapewnia optymalne reakcje pojazdu na manewry kierowcy usiłującego uniknąć zderzenia, a kiedy nie uda się już zapobiec kolizji – redukuje do minimum jej skutki.

Zaawansowany układ wykrywania przeszkód na drodze (Advanced Obstacle Detection System) potrafi rozpoznać niebezpieczeństwo znajdujące się przed samochodem niezależnie od pory dnia czy warunków atmosferycznych. Co ważne, system jest również w stanie rozpoznać pieszego. Jego głównymi elementami są: czujnik radarowy umieszczony za przednią atrapą oraz pracująca w zakresie podczerwieni stereoskopowa kamera wizyjna składającą się z dwóch obiektywów umieszczonych w odległości 350 mm od siebie w górnej części szyby przedniej.

Gdy system rozpozna obiekt przed pojazdem, układ PCS określi prawdopodobieństwo kolizji na podstawie położenia, prędkości i wyznaczonego toru jazdy. Jeśli układ wykryje wysokie prawdopodobieństwo zderzenia, wówczas włączy ostrzegawczy sygnał dźwiękowy i wyświetli na kolorowym wyświetlaczu czerwony napis ostrzegawczy BRAKE nakazujący rozpoczęcie hamowania.

Z kolei system zwiększający czułość układu kierowniczego w razie ryzyka zderzenia (Emergency Steering Assist), przyspiesza reakcję samochodu na ruchy kierownicą, co poprawia szansę na ominięcie przeszkody. Gdy system zarejestruje sytuację nieuchronnie prowadząca do kolizji czołowej, następuje samoczynna zmiana przełożenia przekładni kierowniczej by zwiększyć jej czułość.

Lexus-LS460-3

Warto w tym miejscu wspomnieć o układach zwiększających bezpieczeństwo czynne: zintegrowanym układzie stabilizacji ruchu pojazdu VDIM oraz układzie regulacji przełożenia przekładni kierowniczej VGRS. W praktyce obaj „pomocnicy” działają w ten sposób, że kiedy jedziemy po nawierzchni o różnej przyczepności po lewej i prawej stronie pojazdu i rozpoczniemy np. awaryjne hamowanie w normalnych warunkach zniosłoby nas w tę stronę, gdzie koła mają lepszą trakcję. W Lexusie nam to nie grozi, bo automatycznie założona zostanie „kontra” aby ustabilizować obrany tor jazdy, a wszystko przy minimalnym udziale ze strony kierowcy.

Intrygująco prezentuje się układ monitorujący pozycję kierowcy (Driver Monitoring System). To taki mini „Big Brother” w formie plastikowej wypustki na kolumnie kierowniczej, której czerwone diody kamery wizyjnej wycelowane są w twarz kierowcy. Kamera śledzi charakterystyczne części twarzy – oczy, nos i usta. Obserwuje ruchy głowy kierowcy nawet wtedy, kiedy rozgląda się on na boki. Jeśli w momencie wykrycia przeszkody głowa odwrócona jest o więcej niż 15 stopni od osi pojazdu, układ automatycznie włączy sygnał ostrzegawczy układu PCS oraz krótkotrwale uruchomi hamulce, aby ostrzec prowadzącego auto. Co ciekawe, działa nawet wtedy, kiedy ma on założone okulary przeciwsłoneczne.

Lexus LS ma także pierwszy na świecie system ochrony przed skutkami uderzenia w tył pojazdu (Rear Pre-Crash Safety System). Działa on bez względu na to, czy samochód jest w spoczynku czy w ruchu. Za pośrednictwem zamontowanego w tylnym zderzaku czujnika radarowego nieustannie monitorowany jest obszar z tyłu samochodu. Gdy zderzenie jest nieuniknione, wysuwają się automatycznie zagłówki przednich foteli, aby zmniejszyć ryzyko obrażeń kręgów szyjnych. Układ ochrony przed skutkami uderzenia w tył pojazdu określa odległość pomiędzy głową pasażera a zagłówkiem i na tej podstawie automatycznie zatrzymuje jego ruch tak, aby nie doszło do uderzenia w głowę pasażera.

Jednak najczęściej przyszło nam korzystać z tzw. aktywnego tempomatu (ACC), który znany jest z innych aut, ale w Lexusie LS osiągnął on wyższy poziom praktyczności. Działa bowiem w zakresie prędkości od 0-170 km/h. Sprawdza się równie dobrze w korkach, jak i na trasie. Jego działanie polega na utrzymywaniu stałej prędkości za poruszającym się pojazdem. Istnieją trzy zaprogramowane zakresy utrzymywania odległości za samochodem. W zależności od potrzeb można wybrać sobie mały, średni, bądź największy odstęp. W mieście sprawdza się ten najkrótszy. Lexus całkowicie sam hamuje do zera i przyspiesza od zera. Robi to bardzo płynnie i z wyczuciem jakby robił to sam kierowca. Bardzo szybko nabiera się zaufania do tego sprytnego urządzenia, a monotonna jazda w gęstym ruchu ulicznym staje się mniej denerwująca. Mała ciekawostka – gdy funkcja jest aktywna na wyświetlaczu pomiędzy zegarami pojawia się grafika auta widocznego od tyłu. Co całkowicie nas „rozkleiło”, podczas hamowania w tej miniaturce autka zapalają się malutkie światełka „stop”. Kłaniamy się tu nisko konstruktorom, za perfekcyjne podejście do tematu.

Lexus-LS460-4

No dobrze

ale powstaje przecież pytanie „Jak się tym jeździ?”, bo chyba głównie o to nam chodzi? Wciskam więc wreszcie przycisk „START ENGINE” i budzę do życia 367 koni mechanicznych, wydobytych z benzynowej „V-ósemki”. Tego, jak brzmi ten silnik opisać się niestety nie da, po prostu trzeba posłuchać. Napiszę tylko tyle, że większość testu fantastyczny zestaw audio pozostawał w spoczynku. Wolałem słuchać silnika, i to zarówno podczas spokojnej jazdy po mieście, gdy wydech był ledwo słyszalny jak i mocnego „deptania” na autostradzie.

Sposób, w jaki rozwijana jest moc w tym aucie i jakie przy tym wydobywane są dźwięki, zasługuje na złoty medal. Potężny maksymalny moment obrotowy wartości 469 Nm dostępny jest od 4100 obr/min i sprawia, że Lexus mimo niemałej masy własnej, gotowy jest przyspieszać przy niemal każdej prędkości i w każdej sytuacji. I mimo tak dużej mocy, robi to zawsze pewnie i z klasą. Duża w tym na pewno zasługa „elektroniki” od bezpieczeństwa, ale ogromną rolę w tym fakcie odgrywa również stały napęd na cztery koła.

W układzie napędowym wykorzystano mechanizm różnicowy typu Torsen o zwiększonym tarciu wewnętrznym, który rozdziela moment obrotowy pomiędzy przednią a tylną oś. Podstawowy podział 40:60 na korzyść tylnej osi zmienia się dynamicznie według aktualnej sytuacji na drodze. Takie rozwiązanie zwiększa przyczepność oraz stabilność w czasie pokonywania zakrętów, a także znacznie polepsza właściwości trakcyjne. Jak na ciężką limuzynę, Lexus w każdej sytuacji zachowuje się pewnie i w pełni przewidywalnie, choć ostra jazda w ciasnych zakrętach nie jest jego żywiołem.

Komfortowi wnętrza nie ustępuje nawet o krok

układ resorowania nadwozia. Mózgiem systemu jest pneumatyczne zawieszenie z aktywnymi drążkami stabilizatora. Za zachowanie optymalnego prowadzenia odpowiada z kolei system zmiennej charakterystyki zawieszenia – AVS. Kierowca ma do dyspozycji trzy opcje: Normal podczas jazdy po równej nawierzchni, Comfort dla zapewnienia najwyższego komfortu podróżowania po nierównej nawierzchni oraz Sport, gdy priorytetem jest stabilność i zachowanie pełnej kontroli nad pojazdem podczas szybszej jazdy po krętej drodze.

Ponadto wybór trybu Sport redukuje przełożenie przekładni kierowniczej o 10%, zaś układ EPS natychmiast zwiększa moment obrotowy o 4%. Te zmiany wpływają korzystnie na zmniejszenie przechyłów poprzecznych nadwozia i zwiększają stateczność oraz kierowalność pojazdu.
Na podstawie odebranych informacji z licznych czujników, układ AVS w każdym trybie pracy automatycznie dobiera charakterystykę zawieszenia dla każdego koła osobno. Moduł sterujący interpretuje dane otrzymane z czujnika prędkości obrotowej silnika, czujnika prędkości koła, czujnika kąta obrotu koła kierownicy, włącznika świateł stop, przednich i tylnych czujników wysokości nadwozia oraz z trzech sond przyspieszenia pionowego. Na podstawie uzyskanych informacji stale reguluje siłę tłumienia i wybiera jeden z dziewięciu dostępnych stopni.

Istnieje możliwość regulacji wysokości prześwitu, co przydaje się podczas jazdy po nierównym, wyboistym podłożu. Podczas szybkiej jazdy nadwozie automatycznie się obniża, a to poprawia współczynnik oporu powietrza oraz stabilność prowadzenia.

Mówiąc po ludzku

LS-em można podróżować jak wielkim łóżkiem wodnym, ale gdy tylko chcemy, możemy go utwardzić i przyspieszyć do niemoralnych prędkości… I nawet przy nich samochód sunie po drodze bardzo pewnie, tnąc bez skrupółów powietrze wielką maską.

Ale czy rzeczywiście jest sens kupowania tak drogiego auta? To zawsze kwestia indywidualnego podejścia. Mimo że kocham samochody, to kwota 543 tysięcy złotych na auto wydawała mi się mimo wszystko nieco absurdalna. Do czasu, gdy do niego wsiadłem i dodałem „gazu”… Jazda LS-em to prawdziwa poezja. Ale uwaga – mimo oszałamiających osiągów i świetnej zwinności to nie auto do szaleństw na torze. Oczywistym jest, że ma zupełnie inny charakter. Nie napisałem o spalaniu? Ano nie, bo w sumie jakie ma to znaczenie? Chyba tylko takie, że przy ostrzejszej jeździe, mimo 84-litrowego zbiornika paliwa, trzeba dość często zajeżdżać na stację benzynową. Średnie spalanie z testu wyniosło 15,5 litra na 100 kilometrów. Zaczynam odkładać pieniądze…

Aleksander Pławski i Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , ,

11 myśli nt. „Lexus LS 460 AWD czyli raj na kołach – TEST

  1. avatarMIGAS

    Jizyz! Podajcie mi choć jeden argument dlaczego zamiast Mercedesa S miałbym kupić wypasioną Toyotę Crown przebraną za „Lexa”???

    Odpowiedz
  2. avatarfranek-b

    Olek jest fanem lexów i to przebija z tego tekstu wyraźnie:-)
    Po pierwsze to nie zgadzam się że linia auta jest lekka, jeśli faktycznie można tak powiedzieć o tyle, to przód jest zdecydowanie przyciężkawy. Widziałem na żywca Hyundaia Genesis – tak powinien wyglądać LS…

    Po drugie stylistyka środka jest bardzo staroświecka, drewno wygląda jak sztuczne a zegary to wyglądają jakby pamiętały lata 80-te. Wystarczy porównać chociaż do nowego a6, w którym czuć nowoczesność, jakość i dbałość o najdrobniejszy detal. A w aucie, które chce równać się z S/7/a8 nie wystarczy idealnie wszystko zmontować, bo idealne zmontowanie wystarczy w toyocie, ale o auta premium wymagać należy duuużo więcej.

    Po trzecie super gadżet parkujący od dłuższego czasu do kupienia z passatem…

    Po czwarte hmm ale czy z samego faktu, że auto nie jest kupowane w Europie, staje się autem dla indywidualisty? Indywidualizm oznacza rodzaj wyjątkowości zmieszanej z nieprzeciętnością, a tej w LSie brak – poprawny wyrób samochodowy (jako poprawny rozumiem niewyróżniający się niczym nadzwyczajnym w klasie niemieckiej trójcy).

    No ten image auta dla emeryta, czytałem, że nawet mercedes w USA nie ma tak wiekowych kupujących jak Lexus.

    Pozdrawiam,
    Frank

    Odpowiedz
  3. avatarfranek-b

    Słowem uzupełnienia, bynajmniej nie uważam, że to złe auto, wręcz przeciwnie, ale nie dla mnie. Wybrałbym coś innego.

    BTW Toruń nawet zimą wygląda pięknie ;-)

    Odpowiedz
  4. avatarRafal Pazura

    franek-b, wiele oczywiście masz racji, ale wiele z tych argumentów staje się względnymi, bo w grę wchodzi gust – mam oczywiscie na mysli wyglad, lekkosc itd.

    co do systemu parkowania passata, to ma on i owszem, wczesniej mial go nawet Touran, ale on parkuje tylko szeregowo, nie ma polowy opcji jakie ma Lex. Co prawda ogarnięcie tego w Lexusie jest koszmarnie skomplikowane, ale jak się posiądzie tę wiedze, auto potrafi wiele. Pojawia się pytanie oczywiście, po co to komu, skoro w miarę rozgarnięty kierowca poradziłby sobie samymi czujnikami z opcja wizualizacnji na ekranie. Ale dla totalnego ignoranta, może być to nie tylko gadżet.

    Co do drewna, pisuje o tym od 5 lat, taki styl mają Japończycy, to nie plastik ale połyskliwo impregnowane drewno, które chyba wytrzyma 300 lat, pytanie po co? też wolę estetykę niemiecka w tym temacie.

    Technicznie, to auto jednak wyjątkowe. Ja to akurat doceniam, bo patrzę na nie przez pryzmat tego, że taki ACC, który debiutował 4-5 lat temu był niedstepny wówczas dla nikogo, a działał super, raz naprawdę mi pomógł ;)

    Czy bym go kupił? % lat temu tak, dziś już chyba nie, ale czekam na nową generację, zobaczymy

    Odpowiedz
  5. avatarfranek-b

    Jasne, kwestie gustu są jakby poza kwestią racja/brak_racji, chodzi mi również o to, że wizualnie bardzo auto się zestarzało, napewno dużo bardziej niż technicznie.
    Drewno – ja nie wątpię, że to odpowiednio spreparowane drewno, pewnie robione bardziej pod gust hamerykański, co nie zmienia faktu, że mogliby się bardziej postarać jeśli chodzi o wnętrze, jest do bólu konserwatywne, aż przechodzące w staroświeckość + estetyka rodem z toyot.
    No i dochodzimy do kwesti priorytetów, czyli piszesz, że auto technicznie doskonałe. Dla mnie oznaczałby to, że handling ma lepszy niż bmw 7, napęd na 4 lepiej trzyma niż quattro, komfort wyższy niż S-klasie, a czy tak jest? Wg mnie nie.
    Auto na pewno doskonałe lecz wg mnie brakuje mu tego czegoś co mają konkurenci – wszystko bardzo dobrze, ale brak tego jednego celującego/wyróżniającego elementu.

    Jestem bardzo ciekawy porównania LSa z Genesisem :-)

    Odpowiedz
  6. Pingback: Lexus LS 460 AWD czyli raj na kołach » Auta Jak z Bajki

  7. avataravdikezop

    Jest jedna rzecz którą ma LS a konkurenci różnie to BEZAWARYJNOŚĆ
    A jezeli masz wątpliwości to pogadaj z ludzmi co mają takie auta po kilka w garażu i co ich znajomi mają z niemieckimi autami klasy premium NIESTETY ZAWSZE COŚ I SERWIS.
    Sam jestem fanem audi ale umywają sie niestety niemcy z awaryjnością.
    Zapytaj ludzi których stać na takie auta i któż sprawdzili to na własnej skurze.
    Ja mam do czynienia z takimi ludzmi od 3 lat i wszyscy co sprubowali Lexa mówią to samo „komfort i bezawaryjność”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *