Mazda 2 SkyPASSION SKY-G 1.5 – TEST

avatar
Aleksander Pławski
05 lutego 2017

Mazda jak zawsze idzie pod prąd. I jak zwykle znakomicie jej to wychodzi. Podczas, gdy inni producenci poddają się trendowi downsizingu i „uturbiania” silników, Japończycy wkładają pod maskę swojej „dwójki” wolnossącą, 1.5-litrową jednostkę napędową. 115 KM, całkiem przyjemne 8,7 sekundy do setki i równie 200 km/h prędkości maksymalnej. Pięknie narysowana sylwetka, bogate wyposażenie i niespotykana w tym segmencie radość z jazdy. Jakby do tego wszystkiego dodać niższą cenę, byłby z Mazdy 2 niemal jeżdżący ideał.

Wiem, tak się nie robi – już na samym początku testu zdradziłem, jaki będzie końcowy werdykt. Sęk w tym, że najnowsza, 4 generacja japońskiego „mieszczucha” jest z nami od 2014 roku i każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją, zdążył przez ten czas przeczytać niejeden test Mazdy 2. Zresztą ja sam jeździłem już tym modelem w 2015 roku a swoje wrażenia z jazdy opisałem tutaj. Abstrahując od ceny topowej wersji, pod każdym innym względem byłem na tak.

Mazda-1-1Minęło jakieś półtora roku i ponownie usiadłem za kierownicą tego auta. Co ciekawe, trafiłem na dokładnie ten sam silnik i bardzo podobną (przebogatą) wersję wyposażenia. To dobrze, bo mogłem się przekonać, czy miejska Mazda wciąż jest w tak dobrej formie jak wówczas? Przecież konkurencja nie śpi i też robi bardzo dobre samochody. Toyota Yaris, Hyundai i20, Ford Fiesta czy np. Peugeot 208 to również bardzo dobre auta. Każde z nich ma swoje mocne punkty. A jednak Mazda ma moim zdaniem to „dodatkowe coś”, co wyróżnia ją spośród konkurentów segmentu B. I nie chodzi tu tylko o wygląd – to zawsze rzecz gustu. Chociaż trzeba przyznać, że to małe auto, zaprojektowane zgodnie z zasadami designu nazwanymi przez Japończyków Kodo (dusza ruchu), jest wyjątkowo urodziwe i codziennie kradnie spojrzenia kierowców gdziekolwiek się pojawi.

Mazda-1-6Po prostu w tym samochodzie wszystko ze sobą współgra jak należy: wolnossący, czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1.5 litra przyjemnie, liniowo rozwija moc, manualna, 6-stopniowa skrzynia biegów działa z niesłychaną precyzją, sprzęgło, „gaz” i hamulec reagują dokładnie tak, jak tego oczekujesz a układ kierowniczy jest precyzyjny i szybki, niczym w aucie sportowym. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to tylko do siły wspomagania – jest mimo wszystko ciut za duża, jak na mój gust. Poza tym wszystko jest w najlepszym porządku. Pozycja za skądinąd świetną kierownicą jest wygodna, fotel kierowcy wystarczająco duży i komfortowy również na dalsze podróże, a proste i czytelne zegary z cyfrowym obrotomierzem w centralnym punkcie deski rozdzielczej cieszą oko i są wyraźne. W testowanym egzemplarzu dodatkowo mamy do dyspozycji wyświetlacz przezierny. Co prawda dane wyświetlają się nie na szybie, a na wysuwanej znad deski rozdzielczej „szybce”, ale w niczym nie umniejsza to funkcjonalności tego gadżetu.

Jeśli chodzi o przestronność przedziału pasażerskiego, to z przodu jest bardzo dobrze. Nawet więksi pasażerowie nie powinni mieć powodów do narzekań. Jak na tak małe auto z zewnątrz, Mazda 2 oferuje bardzo komfortowe warunki podróży. Nieco gorzej przedstawia się sytuacja na tylnej kanapie, choć oczywiście nie ma mowy o dramacie. W porównaniu z poprzednią generacją tego modelu i tak przybyło przestrzeni. Miejsca na nogi mogłoby być jednak ciut więcej. Poza tym kanapa jest dobrze wyprofilowana i siedzi się na niej wygodnie.

Bagażnik oferuje 280 litrów pojemności. Szału nie ma, ale przecież nie jest to auto typowo rodzinne, a zwinny mieszczuch, który ma przeważnie za zadanie pomieścić standardowe zakupy. Ewentualnie można się wspomóc złożeniem oparć tylnej kanapy. Dzięki takiemu zabiegowi przestrzeń bagażowa zwiększy się do 950 litrów, a to pozwoli nam na przywiezienie dosyć sporych pakunków.

Mazda-1-20Wyposażenie testowanego egzemplarza jest naprawdę bogate. Okazuje się, że w dzisiejszych czasach nie trzeba kupować wielkiej limuzyny, żeby móc cieszyć się gadżetami, dostępnymi do niedawana tylko dla klasy wyższej. I tak na pokładzie „dwójki” może znaleźć się m.in. wspomniany już wyświetlacz Head-up, system monitorowania martwego pola (BSM), system monitorowania ruchu poprzecznego przy cofaniu (RCTA) czy system automatycznego przełączania świateł drogowych na mijania (HBC). Jakby tego było mało, można mieć również bezkluczykowy dostęp do auta, tempomat z ogranicznikiem, automatyczną klimatyzację, czujniki zmierzchu i deszczu oraz reflektory diodowe (LED) z automatycznym poziomowaniem. To oczywiście nie wszystko – po prostu nie chcę przynudzać.

Radość z jazdy

Jak już wcześniej wspomniałem, Mazda 2 potrafi dać naprawdę dużo frajdy z prowadzenia. Już pierwsze kilka kilometrów za jej kierownicą pozwala poczuć, że stworzono ją głównie z myślą o kierowcy. Wolnossący silnik charakteryzuje się dobrą elastycznością, choć jego żywiołem są prędkości obrotowe bliskie maksymalnych. Jednym słowem ta jednostka napędowa bardzo lubi, gdy „kręci” się ją wysoko. Dzięki czterem cylindrom i bardzo dobremu wyciszeniu przedziału pasażerskiego dźwięki docierające do środka są miłe i nie natarczywe. Moc rozwijana jest liniowo, bez żadnych przygód po drodze a 6-biegowa skrzynia jest zestopniowana tak, jak należy. Dodatkowo praca drążka zmiany biegów zasługuje na najwyższe uznanie. Skoki są krótkie a poszczególne przełożenia wchodzą precyzyjnie i z miłym oporem. Francuzi – uczcie się!

Dynamika testowanego auta jest więcej niż zadowalająca. Może suche papierowe dane (8,7 sek. do 100 km/h) nie zrobią na nikim wrażenia, ale prawda jest taka, że odczuwalne przyspieszenie jest znacznie lepsze. Myślę, że to zasługa wielu idealnie zgranych rzeczy naraz: reakcji na „gaz”, pracy sprzęgła, układu kierowniczego i zawieszenia. Mazda, mimo niewielkich gabarytów prowadzi się bardzo pewnie nawet przy wyższych prędkościach. Nie odważyłem się co prawda na sprawdzenie, czy jest w stanie osiągnąć 200 km/h, które podaje producent, ale bynajmniej nie ze strachu o własne bezpieczeństwo. Była to jedynie obawa o prawo jazdy. Jestem jednak w stanie stwierdzić, że przy dozwolonych w Polsce prędkościach autostradowych plus błąd radaru Mazda wciąż zachowuje się wzorowo.

Mazda-1-15Dużo przyjemności sprawia też jazda o połowę wolniejsza, za to po krętych drogach. Tutaj słowa uznania należą się wspomnianemu wcześniej udanemu układowi kierowniczemu i zawieszeniu. Samochód bardzo szybko i precyzyjnie reaguje na ruchy kierownicą. Jedynie w środkowym jej położeniu wydaje się być nieco mniej czujny, ale może dzięki temu nie występuje tu zjawisko „myszkowania” po drodze. Zawieszenie to kolejny atut japońskiego mieszczucha. Jego nastawy dobrano tak, żeby auto było sprężyste, ale nie za twarde. Dzięki temu Mazda sprawnie (i po cichu) wybiera większość nierówności w nawierzchni, pozostając przy tym stabilną nawet przy ostro przejeżdżanych zakrętach. Podsterowność jest łatwa do wyczucia i nietrudna do opanowania. Zresztą samochód wyposażono w układ dynamicznej kontroli stabilności toru jazdy (DSC) oraz elektroniczny układ kontroli trakcji (TCS).

Mazda-1-11Miejski ideał?

No prawie. Jeśli dobrnąłeś do tej części tekstu, wiesz już, drogi Czytelniku, że wad Mazda 2 nie ma zbyt wiele (przynajmniej w moim mniemaniu). Jej największym problemem na polskim rynku jest wysoka cena. Za testowany egzemplarz – w najbogatszej wersji wyposażenia i z dodatkami (System Nawigacji Mazda, lakier metaliczny i Pakiet Safety) trzeba zapłacić 76.000 złotych. W naszych realiach takie pieniądze za auto klasy B to raczej wciąż ekstrawagancja. Oczywiście idąc za powiedzeniem „Kto bogatemu zabroni?” przyznaję, że gdyby było mnie stać, sam pewnie zastanowiłbym się nad „dwójką” w takiej specyfikacji jako nad drugim autem w rodzinie.

Na szczęście importer daje nam wybór: podstawową wersję benzynową (1,5 SkyGO SKY-G 1.5 75 KM) możemy kupić już za 54.400 zł. Ja jednak tradycyjnie skłaniałbym się ku wersji 90-konnej z poziomem wyposażenia SkyMOTION. Jej ceny startują obecnie od 57.900 złotych. Za tę kwotę dostaniemy równie ładne, nowoczesne auto z niewiele gorszymi osiągami od wersji testowanej (9,4 sekundy do 100 km.h) i bardzo przyzwoitym wyposażeniem. Jak zwykle wszystko jest kwestią wyboru i zasobności portfela klienta.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , , ,