Mercedes CLA 200 Edition 1 – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
25 listopada 2013

Gdy Mercedes jakiś czas temu pokazał odmłodzoną Klasę A, nie mogłem wyjść z podziwu jak ładne nadwozie zaprojektowali Niemcy. Zwłaszcza jego przód, który jednak trochę „męczył” się, ograniczony bryłą nadwozia hatchback. Na szczęście ludzie z Mercedesa dostrzegli, że takie kształty zasługują na coś więcej, co zaowocowało powstaniem sportowego sedana, modelu CLA. Podczas kilkudniowej przygody starałem się sprawdzić, czy był to dobry ruch.

Do testów trafił mi się naprawdę unikalny egzemplarz, kandydat do miana największego motoryzacyjnego kontrastu na linii „wygląd-osiągi”, gdyby takie konkursy ktokolwiek organizował. Mecedes CLA 200 połączony ze stworzonym na premierę pakietem Edition 1 to bardzo ciekawa i niecodzienna kombinacja, która na pewno skradnie serce niejednemu fanowi motoryzacji. A więc ruszamy!

Żadnych „ale”

Na drogach widzimy naprawdę wiele bardzo ładnych samochodów. Możemy doceniać ich linie nadwozia, smaczki stylistyczne, ciekawe drobiazgi. Bardzo często jednak w naszej opinii na temat designu danego samochodu pojawia się słowo „ale”. „Ten przód wygląda świetnie, ALE…”, „Bardzo ładne felgi, ALE…” itd. W przypadku testowanego Mercedesa żadna uwaga tego typu nie przychodziła mi do głowy. Jedyne zastosowanie słowa „ale”, jakie mogłem znaleźć, to połączenie go z przymiotnikami „piękny”, czy „zachwycający”.

Mercedes-CLA-przod

CLA którym miałem okazję jeździć jest po prostu stylistycznym kilerem, którym nie sposób się nie zachwycić. Piękny przód Mercedesa Klasy A został połączony ze sprawdzonym, usportowionym nadwoziem typu sedan zastosowanym już wcześniej w modelu CLS. Efekty są świetne, a w przypadku „testówki” Mercedes nie skąpił funduszy na to, żeby uczynić CLA jeszcze piękniejszym. Co nie jest wcale takie łatwe, bo ten samochód w wyposażeniu standardowym ma przecież zagwarantowany świetny design karoserii.

A jednak się udało – bardziej agresywny wzór zderzaków, czarne, duże felgi, srebrny wzór na przednim grillu – pakiet AMG „robi robotę” i tworzy obraz samochodu, w którym ciężko doszukać się jakichkolwiek stylistycznych słabych punktów. Dzieło wieńczy szary lakier, czarny, panoramiczny dach i szyby bez ramek. Obok tak wyglądającego Mercedesa CLA nikt nie przejdzie obojętnie, nie ma na to szans. Bardziej, lub mniej dyskretnie, ale każdy zwróci na niego uwagę.

Mercedes-CLA-wnetrze

Inny, lepszy świat

Fani filmu Gwiezdne wojny zapewne pamiętają scenę, w której Luke Skywalker zgłębia tajniki Mocy na pokładzie Sokoła Millenium. Doznaje wtedy wizji Mocy, a jego mistrz – Obi-Wan Kenobi – stwierdza, że wkroczył właśnie w inny, lepszy świat. Gdyby akcja filmu działa się na Ziemi, mistrz Jedi bez problemu mógłby użyć tego sformułowania gdyby wraz z Lukiem zasiedli we wnętrzu testowanego Mercedesa CLA.

Podobnie jak na zewnątrz, tak i w środku Mercedes zadbał o to, aby wrażenia z obcowania z tym samochodem były maksymalnie pozytywne. W przypadku projektu kokpitu mamy do czynienia z wierną kopią tego, co Niemcy proponują w Klasie A. Ergonomia stoi na najwyższym poziomie, wszystko jest pod ręką (a konkretnie w przyciskach przy kierownicy, czy pokrętle nieopodal podłokietnika), a obsługi samochodu można łatwo się nauczyć, nawet bez zaglądania do kilkuset stronicowej instrukcji.

Mercedes-CLA-fotele

Wspominałem o zabiegach Mercedesa, których celem była poprawa wrażeń kierowcy po zajęciu miejsca w samochodzie. Tutaj niemiecki producent poszedł na całość. Po otwarciu drzwi witają nas sportowe „półkubełki” ze zintegrowanymi zagłówkami, które aż zachęcają, aby wejść do środka. Posiadają one ciągnące się na całej długości żółte paski i obszyte są nicią w tym samym kolorze, którą znajdziemy również na desce rozdzielczej, czy na drzwiach. Wchodzą one w skład pakietu Edition 1 i nadają wnętrzu sportowego stylu. Potęguje go dodatkowo skórzana, świetnie wyprofilowana i spłaszczona u dołu kierownica, czy zegary o białych tarczach i krwistoczerwonych wskazówkach.

Wnętrze utrzymane jest w ciemnej kolorystyce, ale w żaden sposób nie jest przygnębiające. Idealnie współgra z całym charakterem auta – groźnie wyglądającego zawadiaki, któremu lepiej nie wchodzić w drogę. O ile do projektu nadwozia żadnych zastrzeżeń nie miałem, to we wnętrzu trochę doskwiera jedna rzecz, a mianowicie ekran ciekłokrystaliczny ulokowany na konsoli centralnej. Sprawia on wrażenie doczepionego, na co zwróciła uwagę większość osób, które miały okazję zasiąść we wnętrzu CLA. Nie wygląda to źle, jednak przydałoby się lepsze wkomponowanie go w deskę rozdzielczą.

Jeśli chodzi o ilość miejsca, to z przodu nie ma z tym żadnego kłopotu. Z tyłu wyższe osoby mogą mieć pewne problemy, ale tylko z ograniczoną ilością miejsca nad głowami, ale taka linia nadwozia musi pociągnąć za sobą pewne konsekwencje. Bagażnik z kolei jest zaskakująco przestronny.

Mercedes-CLA-tyl

Silnik, prowadzenie i lekkie zaskoczenie

Patrząc na ten samochód, siadając w nim można oczekiwać, że będziemy mieli pod maską do czynienia z silnikiem, który będzie zawstydzał innych użytkowników dróg, zachwycając przy okazji kierowcę. Okazuje się jednak, że w testowym Mercedesie CLA zamontowany został motor o niezbyt imponującej pojemności 1,6 litra i również niepowalającej mocy 156 KM. Połączony on został z siedmiobiegową, dwusprzęgłową skrzynią 7G-DCT.

W praktyce jednostka napędowa sprawdza się bardzo dobrze. Po włączeniu trybu ECO i samochód jest troszeczkę ospały, widać, że elektronika stara się utrzymywać obroty na niskim poziomie, aby zminimalizować również spalanie. Sytuacja zmienia się znacząco, gdy przełączymy skrzynię biegów w tryb Sport. Wtedy niskie obroty przestają interesować Mercedesa i można nim pojechać naprawdę dynamicznie. Sprint do setki trwa 8,5 sekundy – na papierze nie jest to być może powalający wynik, jednak podczas jazdy zdecydowanie satysfakcjonujący.

Do skrzyni biegów również nie można się przyczepić – nie jest może ona mistrzem świata pod względem szybkości, ale plasuje się w czołówce. Biegi wchodzą płynnie, wręcz niezauważalnie, a ręczna zmiana przy pomocy łopatek przy kierownicy to sama przyjemność.

Mercedes-CLA-200

Strasznie słodzę temu Mercedesowi, może w przypadku właściwości jezdnych będzie się w końcu do czego poważniej przyczepić? „Niestety” nie. Samochód prowadzi się doskonale w każdych warunkach. Gdy nie jesteśmy w nastroju do dynamiczniejszej jazdy, CLA po prostu płynie po drodze, zapewniając komfort i pewność prowadzenia. Gdy trzeba jakiś łuk pokonać trochę szybciej, Mercedes w żaden sposób nie będzie nam w tym przeszkadzał. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, kierownica stawia trochę większy niż w większości nowych samochodów opór (co zdecydowanie uznaję za zaletę), a samochód trzyma się drogi jak przyklejony. Pakiet Edition 1 gwarantuje sportowy układ jezdny i można to poczuć.

Miłośnicy miękkiego zawieszenia będą mogli trochę ponarzekać na CLA. Zawieszenie jest dosyć twarde, ale bez przesady. Niskoprofilowe opony na pewno tu też nie pomagają. Taka jest po prostu charakterystyka tego samochodu, ponieważ pakiet Edition 1 to również obniżony zawias i nie sposób traktować tego jako wadę. Gdy asfalt jest równy staje się za to dużą zaletą.

Z obowiązku wspomnę jeszcze o spalaniu – jazda tym samochodem, jego przyspieszenie i dynamika sprawiają tyle frajdy, że ciężko tu o ecodriving. Tym bardziej, że kto kupując taki samochód zastanawia się, czy uda mu się urwać 0,8 litra na 100 km? Nikt, więc powiem, że Mercedesem CLA 200 można bez większego problemu osiągnąć wynik około 9 litrów w jeździe mieszanej. Ale jak ktoś uzyska wynik większy o 2-3 litry, na pewno nie będzie tego żałować.

Mercedes-CLA-kierownica

Jak na klasę premium przystało

Mercedes CLA z silnikiem 1,6 156KM kosztuje w podstawie 126 000 zł. Testowany egzemplarz kosztował ponad 80 000 zł więcej. Nie ulega zatem wątpliwości, że mamy tu do czynienia z „wypasem” na każdym kroku. Tak w rzeczy samej jest. Lista dodatków jest bardzo długa i sprawia, że w tym samochodzie można poczuć się wyjątkowo.

To właśnie jest esencja klasy premium – płaci się obłędną ilość pieniędzy (a i tak kilku rzeczy, takich jak elektryczne sterowanie foteli, czy kamera cofania, brakowało), ale otrzymuje w zamian równie wiele. Detale – zazwyczaj drogie – sprawiają, że ma się zupełnie inne wrażenia, niż w przypadku obcowania z „normalnym” samochodem. Jak chociażby dociskanie do ciała pasów bezpieczeństwa po ich zapięciu. Bajer? Drobiazg, bez którego można się obejść? Oczywiście. Czy w takim razie warto go kupić? Jak najbardziej, bo dzięki temu taka błahostka jak zapięcie pasów przestaje być nudną czynnością. Pewnie po jakimś czasie by mi to spowszedniało, ale po kilku dniach zawsze poprawiał poprawiało mi to humor.

Mercedes-CLA-ksenon

Tak samo działał wspaniale grający system audio Harman Kardon, któremu nie straszne były nawet najbardziej wymagające płyty z muzyką, czy duży, szklany dach. Wiele elementów wyposażenia testowanego Mercedesa CLA było również szalenie przydatnych, już tak „na serio”, bo bez napinania pasów da się – chociaż trochę smutniej – egzystować. W codziennej jeździe można docenić asystenta pasa ruchu, który trójkątami w lusterkach (i sygnałem dźwiękowym) ostrzega przed samochodami znajdującym się w martwym polu. Również aktywny tempomat, który potrafi wyhamować samochód do zera na pewno pozwoli uniknąć niejednej miejskiej stłuczki.

Zdecydowanie warto dopłacić również za świetnie świecące biksenony. I za kamerę, bo lekko przestarzałe czujniki parkowania Mercedesa (sygnalizacja diodami z przodu i z tyłu) mogą okazać się niewystarczające przy słabej widoczności do tyłu i obniżonemu zawieszeniu.

Mercedes-CLA-tyl-bok

Podsumowanie

Cóż można napisać w podsumowaniu… że mamy do czynienia z niezwykłym samochodem, obiektem westchnień wielu kierowców? Zdecydowanie tak jest. Za 212 tysięcy złotych trudno, żeby było inaczej Brakuje mi tu tylko trochę więcej koni mechanicznych. Dostępne 156 KM jest wystarczające w codziennej eksploatacji, ale tak wyglądający samochód zasługuje na moc przekraczającą 200 KM. Z przyzwoitości, aby nie tylko wyglądał na wyjątkowo szybką bestię, ale również w 100% nią był. Edition 1 w połączeniu z 210 końmi mechanicznymi wersji CLA 250? To chyba byłaby idealna kombinacja. No… może prawie idealna, bo przecież w ofercie znajduje się również CLA 45 AMG. Ale to już zupełnie inna bajka…

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , ,

3 myśli nt. „Mercedes CLA 200 Edition 1 – TEST

  1. Pingback: Audi A3 1.8 TFSI Limousine (TEST) - sedan dla wybranców | TestySamochodowe.pl

  2. avatardrleon

    W czerwcu 2015 kupiłem w salonie nowego Mercedes CLA 250 4MATIC, 211 KM (automat), „AMG line”, obniżone zawieszenie, koła 225/40/ R18, opony Contisportcontact Y XL.

    Pierwsza moja dłuższa trasa tym autem Sassnitz – Warszawa, przez Niemcy E251, E28 potem A2 do Wawy.

    Pierwszy raz w życiu miałem do czynienia z taką wrażliwością na wiatr.

    Na ww autostradach, szczególnie na terenie Niemiec i A2 jeszcze przy dobrej pogodzie i suchej nawierzchni, trzeba było trzymać mocno kierownicę na łukach. Na prostej odważyłem się
    rozpędzić do 170 przez moment, ale na łukach, nawet delikatnych auto wydawało się
    niestabilne i trzeba było zwalniać do np. 130. Było to przy dobrej pogodzie,
    sucho, ok. 20 stopni, fakt wiało, ale żaden huragan czy tornado, zwyczajny
    wiatr jak na otwartym terenie, dobra autostradowa nawierzchnia.

    Prawdziwy problem zaczął się gdy trochę popadało. Wówczas wrażliwość na wiatr rosła, i tylko na prostej odważyłem się jechać do 140 Km/h! Jechałem z jednym pasażerem plus bagaż ze 100 kg. Czyżby auto za mało dociążone?

    Droga powrotna, tą samą trasą,15 październik… Pochmurno, ok 7 stopni, padało i tu zaczął się istny horror.
    Nie odważałem się wyprzedać po zewnętrznej krawędzi łuku na autostradzie z prędkością ponad 130 km/h, robiłem to jak była okazja „po wewnętrznej”, żeby nie wyrzuciło mnie z drogi.

    Przy mijaniu każdego TIRa z ponad 130 km/h odczuwało się podmuch, który nieznacznie ale nieprzyjemnie destabilizował tor jazdy, trzeba było mocno trzymać kierownicę, to przy lekko mokrej nawierzchni na autostradzie.

    Jeszcze wspomnę, że po mieście, między ekranami dźwiękowymi i w
    lesie nie ma żadnego problemu, choć … mam wrażenie, że kierownica nie
    usztywnia się adekwatnie przy większych prędkościach i auto nie daje poczucia
    bezpieczeństwa jak moje poprzednie Audi A3 1.8T (rocznik 2001) na znacznie
    węższych oponach.

    Jazda próbna tym modelem zrobiła na mnie pozytywne wrażenie ale wtedy nie testowałem podczas wiatru i na otwartym terenie.

    Takiego zjawiska jak opisuję nie czułem nigdy w moich poprzednich autach, tzn: w Audi A3 1,8T rocznik 2001, Corolli rocznik 1999, czy nawet Fordzie Escorcie 1991!

    Ba, nawet nie wiedziałem co to jest podmuch wiatru, a jeździłem nimi wiele lat w różnych warunkach.

    Co mnie jeszcze „dobiło” to, to, że podczas ww opisanych tras moim CLA 250 4MATIC, 211 KM, kiedy ja bałem się jechać ponad 140 Km/h na prostej po autostradzie – mijały mnie Skody Fabie, Fordy Fiesta, różne wany, o znacznie słabszej mocy, węższych kołach i na wysokim zawieszeniu! I miałem wrażenie, że naprawdę szybko zbliżały się do mnie a potem oddalały na lewym pasie.

    Reasumując, to mój pierwszy w życiu kontakt z Mercedesem jako kierowcy. Nie wiem czy problem dotyczy całego modelu CLA ale przynajmniej mój egzemplarz jest ekstremalnie wrażliwy na podmuchy wiatru. Wówczas tył zaczyna „pływać”, tracę wrażenie
    stabilności, na łukach trzeba mocno zwalniać bo zsuwa się na zewnętrzny pas.

    Mam jeszcze wrażenie, że kierownica nie usztywnia się adekwatnie przy większych prędkościach…to może być subiektywne, ale nigdy nie miałem tak we wcześniejszych autach.

    P.S.
    Może ktoś z redaktorów, znawców testujących auta weźmie i przyjedzie się po autostradzie, na zupełnie otwartym terenie, przy wiejącym wietrze (na własne ryzyko przy choćby nieco mokrej nawierzchni) i wówczas opisze swoje „wrażenia”?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *