Mercedes GLA 250 4Matic – TEST

avatar
Aleksander Pławski
15 listopada 2015

A kto bogatemu zabroni? Tyle mogę powiedzieć na temat Mercedesa GLA 250 4Matic po kilkudniowym teście i przejechanych 500 kilometrach. Ten miejski crossover spod znaku trójramiennej gwiazdy na pewno może się podobać. Ale czy w takiej konfiguracji ma sens?

Zacznijmy od tego, że cennik większego, a w zasadzie wyższego brata klasy A otwiera całkiem rozsądne 110.500 złotych. Za tę kwotę staniemy się posiadaczami przednionapędowego, niewielkiego auta z nieco większym niż w zwykłej osobówce prześwitem i stosunkowo słabym silnikiem – 1.6-litrowym benzyniakiem o maksymalnej mocy 122 koni mechanicznych. Wyposażenie standardowe, jak to w klasie Premium bywa nie powala i za każdy „bajer” trzeba będzie oczywiście dopłacić, więc dla kogoś, kto chce powozić małym, ale prestiżowym Mercedesem kwota bazowa przestaje istnieć…

Mercedes-GLA-tyl

I w tym momencie, idę o zakład, że przy wizycie w salonie zaczyna się zabawa potencjalnego kupującego z konfiguratorem. Nagle okazuje się, że już sam wybór jednostek napędowych jest spory, tak w dieslach jak i w benzynie. Załóżmy, że klient, mimo oczywistych zalet silników wysokoprężnych, woli pozostać przy benzynie a przy tym chciałby, żeby jego nowy samochód miał odpowiedni zapas mocy. Pomija więc wersje 1.6 litra 156 koni i zatrzymuje się na 2.0, legitymującej się mocą 211 koni mechanicznych. Przyjemność jednak kosztuje, więc automatycznie minimalna kwota do zostawienia w salonie skacze do 127.900 złotych. Tyle tylko, że wybrane GLA wciąż będzie autem przednionapędowym…

Hmm, przy tej mocy i 350 Niutonometrach dostępnych już od 1200 obr/min sprawne ruszanie spod świateł w deszczu raczej nie będzie możliwe. O jeździe w zimie nie wspominając. Kolejnym logicznym krokiem będzie więc dodanie napędu 4×4. I tym sposobem kwota końcowa do zapłaty wynosi już 144.000 złotych…

Mercedes-GLA-znaczek

Klient chwilę się zastanawia, zerka na wyposażenie standardowe i mówi sobie – to bez sensu, przecież nie kupię mocnego, czteronapędowego Mercedesa bez kilku fajnych dodatków. Musi być widać, że to dobre auto, poza tym muszę dobrze czuć się we wnętrzu. I w taki sposób na liście wyposażenia dodatkowego przyszłej zabawki znajdą się m.in.: przepiękny, matowy lakier „Szarość górska designo magno” za 6.982,45 zł, 19” obręcze kół AMG za 3.391,47 zł, pakiet Urban za 6.523,60 zł, pakiet Exclusive za 7.162,00 zł, system dźwiękowy Harman/Kardon Logic 7 za 2733,13 zł, elektrycznie regulowana klapa bagażnika za 1556,09 zł, inteligentne reflektory bi-ksenonowe za 5585,96 zł czy system COMAND Online za 11.770,41 zł. Do tego jeszcze tylko kilka fajnych bajerów i…

No cóż, w końcu to świetnie wyposażone, mocne auto uznanej, niemieckiej marki. Co prawda niewielkie i w pewnych sytuacjach mało praktyczne, ale jednak prestiżowe. Dlatego nikogo nie powinien dziwić fakt, że nagle cena końcowa osiąga wartość około 225.000 złotych. Zakładam, że w tym momencie przeszczęśliwy kupiec składa podpis pod zamówieniem na indywidualnie skonfigurowany samochód i od tej pory zaczyna niecierpliwie odliczać dni do odbioru swojego Mercedesa. I wszystko gra – przecież gość zarabia ponad normę i przy zakupie auta nie musi zwracać uwagi na jego praktyczność, spalanie, koszty serwisu czy pojemność bagażnika. Liczy się przyjemność, prestiż oraz radość z jazdy.

Mercedes-GLA-bok

Niestety, póki co nie jestem bogaty, więc mimo ogromnej miłości do motoryzacji mój punkt widzenia różni się nieco od tego należącego do naszego fikcyjnego kupującego. Dlatego kiedy odbierając testowane auto podpisywałem umowę z wpisaną wartością auta w wysokości 225.000 złotych od razu wiedziałem, że podczas testu będę intensywnie sprawdzał, czy mały Mercedes naprawdę jest wart swojej ceny?

Wygląd

To jak wiadomo, zwykle kwestia gustu. Ja mam swój własny ale nie wiem, czy dobry. Faktem jest jednak, że w takiej konfiguracji GLA podoba mi się i to bardzo. No, może poza tyłem, który przypomina mi skrzyżowanie dziobaka z bazyliszkiem i jakoś nie pasuje do reszty samochodu. Poza tym testowany Mercedes prezentuje się zgrabnie i elegancko. Opcjonalne, wspomniane wcześniej, 19-calowe obręcze AMG dodają mu sportowego sznytu, a specjalny, matowy lakier sprawia, że auto wygląda naprawdę obłędnie. Całości dopełnia dynamicznie poprowadzona linia boczna i wielka gwiazda osadzona w potężnym grillu przedniej części nadwozia. Brawo! Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny, ten Mercedes zasługuje na najwyższe noty.

Mercedes-GLA-wnetrze

Wnętrze

Również jest niczego sobie. Szczególnie, że testowany egzemplarz szczyci się bardzo wygodnymi, elektrycznie regulowanymi przednimi siedzeniami, pokrytymi miłą dla oka skórzaną tapicerką w kolorze brązowym. Ponadto góra deski rozdzielczej i część boczków drzwi także są pokryte skórą o tym samym kolorze. Piękna, trójramienna kierownica, stylowe dysze nawiewów i zegary niewątpliwej urody dopełniają wrażenia luksusu. W kwestii przestronności kabiny Mercedes pozytywnie zaskakuje, ale głównie z przodu. Co prawda opcjonalny, panoramiczny dach zabiera nieco miejsca znad głów pasażerów, a konstruktorzy zadbali o wrażenie przytulności wnętrza, ale i tak z przodu nie można narzekać na brak przestrzeni. Do tego spory zakres regulacji kierownicy oraz wielopoziomowy fotela pozwolą każdemu kierowcy znaleźć wygodną pozycję do jazdy. Naprawdę wygodną!

Nieco gorzej jest z tyłu, choć biorąc pod uwagę klasę i gabaryty auta, powiedzieć „źle” byłoby grzechem. Niemniej jednak GLA należy traktować bardziej jako auto 2+2 niż pełnoprawną osobówkę, którą wygodnie i komfortowo będzie podróżować 5 osób. Ten mały Mercedes sprawdzi się najbardziej jako środek transportu dla 2 dorosłych plus jednego lub dwójki niedużych dzieci. Tym bardziej, że dostanie się na tylną kanapę przez wąskie drzwi nawet sprawnym dorosłym potrafi sprawić nieco problemów. Za to bagażnik niemieckiego crossovera okazuje się być całkiem spory. 421 litrów pozwala już zabrać na weekendowy wypad całkiem dużo bagażu. A jeśli podróżujemy we dwójkę i złożymy opacie tylnej kanapy przestrzeń bagażowa zwiększy się do 1235 litrów. Można więc zabrać więcej i jechać dalej.

Mercedes-GLA-zawieszenie

Napęd i zawieszenie

Pisałem już wcześniej, że sercem testowanego auta jest doładowana, 2-litrowa jednostka napędowa o maksymalnej mocy 211 koni mechanicznych i momencie obrotowym 350 Nm dostępnym w zakresie 1200 – 4000 obr/min. Jak na nieduże i umiarkowanie ciężkie auto to wartości więcej niż wystarczające. Rzeczona jednostka napędowa w połączeniu z 7-stopniową, automatyczną skrzynią biegów 7G-DCT rozpędza GLA do 230 km/h a „setkę” robi w 7,1 sekundy.

Podczas dynamicznej jazdy czuć, że silnik ma dużo wigoru, jednak odnosi się nieodparte wrażenie, że „automat” nie nadąża za jego temperamentem. Niby wszystko działa jak trzeba, poszczególne przełożenia zmieniane są gładko i bez żadnych szarpnięć, ale czasami brakuje mu nieco szybkości i bardziej spontanicznych reakcji na ruchy prawej stopy. Dlatego bardziej dynamicznym kierowcom z pewnością od razu przypadnie do gustu jazda w trybie Sport, kiedy to reakcje tak skrzyni jak i silnika są sporo szybsze i pozwalają pojeździć Mercedesem dynamiczniej.

Mercedes-GLA-swiatla

Do bardziej agresywnej jazdy zachęca też zawieszenie i napęd 4×4, który choć nie jest stały, to i tak daje wiele w przypadku szybkiej jazdy po krętych drogach np. podczas ulewy i na pewno będzie nieoceniony zimą. 4Matic w połączeniu ze sprężyście zestrojonym zawieszeniem sprawia, że Mercedes bardzo dobrze trzyma się drogi i naprawdę trudno jest go wyprowadzić z równowagi. Na pochwałę zasługuje też układ kierowniczy, który może nie jest idealny, ale dostarcza kierującemu sporej dozy informacji na temat aktualnej sytuacji na styku opona – nawierzchnia. Generalnie już po kilkunastu kilometrach za kierownicą testowanego GLA nie ma się ochoty z nim rozstawać. A im więcej się jeździ, tym chęć posiadania GLA jest większa.

Tylko czy to naprawdę ma sens?

Dla przedstawionego w tekście, przykładowego zamożnego kupującego testowane auto, jako drugie lub trzecie w rodzinie będzie jak znalazł. I pewnie będzie z niego bardzo zadowolony. Ale jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dlatego patrząc z pozycji zwykłego zjadacza chleba muszę przyznać, że mając do wydania taką sumę pieniędzy na samochód, na pewno nie zdecydowałbym się na kupno GLA w takiej konfiguracji. Bolałoby mnie, że mimo ogólnego wrażenia luksusu w kabinie, nie trzeba długo szukać, by znaleźć jakościowe niedociągnięcia w postaci skrzypiącej pod dotykiem palca konsoli środkowej (być może to tylko przypadłość testowanego egzemplarza, ale trudno jej nie zauważyć). Materiały w dolnej części deski rozdzielczej też powinny być lepszej jakości. Od automatycznej skrzyni biegów oczekiwałbym jednak nieco więcej wyczucia i szybkości działania, chciałbym mieć większy bak i niższe spalanie. Życzyłbym sobie również lepszego, bardziej rasowego dźwięku silnika w kabinie.

Mercedes-GLA-przod

Nie znaczy to wcale, że oceniam GLA źle… To niezłe auto, ale bardzo dobre dopiero w nieco innej wersji… Przecież już za 218.900 zł można mieć wersję 45 AMG! A to oznacza seryjny 4Matic, 381 KM, 4,4 sekundy do setki i zupełnie inną frajdę z jazdy! A dodatkowe bajery stają się wtedy zbędne…

Aleksander Pławski

Tagi: , , ,