MINI Cooper SD 5D – TEST

avatar
Aleksander Pławski
14 marca 2015

Załóżmy, że jesteś dosyć zamożną osobą, mieszkasz w większym mieście i od dłuższego czasu jeździsz MINI. Uwielbiasz je, bo daje Ci mnóstwo przyjemności z jazdy. Jest trzydrzwiowe, dobrze wyposażone, a co najważniejsze – jest to Cooper S z benzynowym, doładowanym silnikiem, który zapewnia ponadprzeciętne osiągi i świetne brzmienie. Jednak latka lecą…

…dorabiasz się żony i małej pociechy, którą wkrótce trzeba będzie wozić do przedszkola. Bardzo kochasz swoją rodzinę, ale nie masz ochoty rozstać się z MINI. Twoja żona też je lubi, ale coraz częściej narzeka, że jest wam we trójkę za ciasno, nie mówiąc o tym, że mały czasem nerwowo reaguje na ryk z wydechu, kiedy z bananem na twarzy wyprzedzasz innych na drodze. Pojawia się dylemat: co zrobić? Tak naprawdę nie jest Wam potrzebne dużo większe auto – jeździcie głównie po mieście i czasami na weekendowe wypady nad wodę. Na regularne wakacje i tak latacie samolotem. Obydwoje cenicie oryginalność, poza tym MINI jest już jak członek rodziny. Nie chcielibyście zmieniać tej marki.

Mini Cooper SD 5D - tył

Opisana powyżej rodzina to chyba idealny target na wprowadzoną niedawno, pięciodrzwiową wersję tego kultowego już auta. Tylko czy rozciągnięcie „Miniaka” i dołożenie dodatkowej pary drzwi nie wpłynęło negatywnie na właściwości jezdne? Na szczęście nie. Ale o tym za chwilę…

Na początku warto zaznaczyć, że ludzie z BMW nie poszli po najmniejszej linii oporu: teoretycznie mogli przecież po prostu skrócić przednie drzwi i dołożyć niewielkie tylne. Stało się jednak inaczej. Wersja 5-drzwiowa została zbudowana na nowej płycie podłogowej, z rozstawem osi większym aż o 7 cm. Dzięki temu nowy model ma nadwozie dłuższe o 16 cm i wyższe o 1,1 cm. Dzięki tym zmianom przestrzeń w drugim rzędzie siedzeń nieco wzrosła. Dotyczy to miejsca zarówno na nogi, nad głową, jak i szerokości.

Mini-Cooper-SD-5D-tylne-siedzenia

Jeżeli jednak myślicie, że teraz MINI 5D wygodnie pojedzie aż 5 osób – mylicie się. O ile dwie dorosłe osoby jakkolwiek zmieszczą się na tylnej kanapie, o tyle upchnięcie tam „trójki chłopa” graniczy z cudem. Chyba, że będą to Hobbici z „Władcy pierścieni”. Tak naprawdę jednak miejsca z tyłu najlepiej nadają się właśnie do przewozu dzieci do przedszkola, czy szkoły. Fotelik wejdzie bez problemu, a i większe dziecko też nie będzie narzekać. Podróże w czwórkę dorosłych polecam tylko na krótkie dystanse.

Stosunkowo spory jak na MINI jest za to bagażnik – jego pojemność wynosi teraz całkiem przyzwoite 278 litrów, a po złożeniu oparć tylnej kanapy 941 l. Dzięki temu możemy się wybrać nie tylko do sklepu po poranne bułki na śniadanie, ale i po większe zakupy.

Mini Cooper SD 5D - wnętrze

Wnętrze tradycyjnie jest oryginalne, ale wreszcie dobrze wykończone. W końcu jest to „maluch” klasy Premium i kosztuje sporo, więc klient powinien czuć za co płaci. Nie powiem, że wszystkie tworzywa użyte do wykończenia przedziału pasażerskiego są „tip-top”, ale względem poprzedniej generacji czuć ewidentną poprawę. Dobre wrażenie robi opcjonalna, skórzana tapicerka, która bardzo uszlachetnia kabinę. Mięsista, obszyta skórą kierownica świetnie leży w dłoniach, a prędkościomierz jest tam, gdzie powinien. Na konsoli środkowej za to znajduje się duży, czytelny, kolorowy ekran multimediów. Poniżej znalazły się pokrętła do regulacji dwustrefowej, automatycznej klimatyzacji a także przyciski służące m.in. do sterowania ogrzewaniem foteli i szyb. Jeszcze niżej umieszczono „lotnicze” włączniki do systemu Start/Stop i wyłączania kontroli trakcji. Trybami jazdy steruje się za pomocą pierścienia otaczającego drążek zmiany biegów.

Obsługa wszelkich urządzeń pokładowych nie nastręcza problemów. Zastrzeżenia mam za to do miejsca, w którym zamontowano kontroler, podobny do iDrive z BMW. Umieszczono go po prostu za nisko i za blisko (regulowanego) podłokietnika. Samo urządzenie jest bardzo dobre, wyposażone również w gładzik, który rozpoznaje litery i tym samym ułatwia wpisywanie nazw ulic czy miast do nawigacji bez odrywania wzroku od drogi. Jednak by z niego korzystać, trzeba nienaturalnie wyginać rękę, bo przeszkadza nam ów podłokietnik.

Mini Cooper SD 5D - siedzenia

Siedzenia z przodu są za to wygodne, a pozycja za kółkiem doskonała. Ci, który lubią siedzieć „na ziemi” i czuć dobrze auto, nie będą zawiedzeni. Przednie fotele w testowanej wersji miały również regulację długości siedziska – to bardzo przydatna rzecz. Fanom dynamicznej jazdy spodoba się również duet silnik + skrzynia biegów. Co prawda testowana wersja miała pod maską dwulitrową jednostkę wysokoprężną, ale za to topową, 170-konną, świetnie współpracującą z automatyczną, 6-stopniową skrzynią biegów. Nawet w normalnym trybie jazdy auto spontanicznie reaguje na każde dodanie gazu, a skrzynia szybko i bezbłędnie żongluje przełożeniami. Reakcja na kick-down jest taka, jak należy. Brawo.

Jednak największe brawa należą się konstruktorom za to, że dokładając parę tylnych drzwi nie zepsuli właściwości jezdnych samochodu. Pięciodrzwiowe MINI prowadzi się tak samo dobrze, jak jego trzydrzwiowa odmiana. Wciąż uważam, że to jedno z najlepiej jeżdżących przednionapędowych aut na rynku. Oczywiście diesel nie zapewnia takich wrażeń słuchowych, jak doładowana benzyna, ale sloganowa „Gokartowa frajda z jazdy” jest tu gwarantowana. Czy to przy niskich, czy przy wyższych prędkościach, auto wprost klei się do drogi, a układ kierowniczy w trybie Sport daje takie czucie, jak mało który.

Mini-Cooper-SD-5D-zegary

Jeśli chodzi o osiągi, MINI Cooper SD również wypada bardzo dobrze. Od 0 do 100 km/h auto rozpędza się w 7,3 sekundy, a jego prędkość maksymalną producent określił na 223 km/h. Ciekawi jesteście spalania?

Dosyć dynamiczna jazda podczas całego testu poskutkowała wynikiem 7,1 litra/100km przy czym około 50% trasy stanowiła jazda po Warszawie, a pozostałe 50% na drogach lokalnych i ekspresowych. Jak na osiągi i frajdę z jazdy, wynik należy uznać za bardzo dobry.

Młodym rodzicom, dla których 5-drzwiowe MINI będzie pierwszym samochodem z tej stajni, należy jednak uświadomić, że nawet z dodatkową parą drzwi auto będzie twarde i nastawione na pewne prowadzenie, a nie na komfort. Trzeba się liczyć z tym, że podczas przejeżdżania przez miejskie torowiska i inne nierówności Wasze kręgosłupy nie będą miały lekko. Nie twierdzę, że Cooper SD jest twardy jak deska do prasowania, ale do komfortu znanego z większości aut klasy B lub C jest mu daleko. Coś za coś.

Mini Cooper SD 5D - przód

Jeżeli już narzekam, to wspomnę jeszcze o wyciszeniu wnętrza. O ile kabina jest nieźle odizolowana od odgłosów pracy jednostki napędowej, to szum opon i powietrza przy wyższych prędkościach może być naprawdę męczący. No, ale chyba wszyscy się zgodzimy, że nie jest to auto na dalekie trasy.

Podstawowa wersja 5-drzwiowego MINI ze 170-konnym dieslem kosztuje 111 400 złotych. To już sporo, ale przecież to auto klasyfikowane jako klasa Premium. To zazwyczaj oznacza, że nabywca ma dodatkowe ogromne możliwości konfiguracyjne. Nie inaczej jest i w tym przypadku.

Mini-Cooper-SD-5D-znaczek

Wyposażenie testowanego auta było naprawdę bogate, choć cena nie należała do najniższych. Wśród wielu innych opcji, na pokładzie „prasówki” znalazły się m.in. skóra Lounge Satelite Grey (4 366 zł), automatyczna skrzynia biegów (7 499 zł), świetnie grający system głośników HiFi Harmann Kardon (3 485 zł), pakiet Wired (7 453 zł) czy pakiet Chili (11 907 zł). To tylko droższe pozycje z długiej listy wyposażenia dodatkowego. Wystarczy wspomnieć, że końcowa cena testowanego egzemplarza to 159 744 zł. Jak mówi dzisiejsza młodzież – „Grubo”!

Jeżeli jednak masz wystarczający zapas gotówki i pasujesz do opisu rodziny z początku testu – czemu nie miałbyś sprawić sobie takiego auta? Dzięki nowemu, 5-drzwiowemu MINI bezsprzecznie utrzymasz wielką frajdę z jazdy, a miejsca dla Waszej trójki i zakupy nie zabraknie. Zachowasz oryginalność i zdobędziesz pewnie niejedno zazdrosne spojrzenie na ulicy. Nie będziesz też musiał co chwila jeździć na stację paliw, bo MINI w tej opcji jest szybkie ale i oszczędne. No i na pewno nie zginiesz w tłumie innych aut…

Aleksander Pławski

Tagi: , ,

Jedna myśl nt. „MINI Cooper SD 5D – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *