Mitsubishi ASX 1,6 l MIVEC Blue Sky – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
07 kwietnia 2015

Braku popularności miejskim crossoverom nie można zarzucić. Klienci polubili trochę podwyższone auta, które nie są jednocześnie na tyle przerośnięte, aby nie mogły sprawdzić się w terenie zabudowanym i chętnie po nie sięgają. Mitsubishi od 2010 roku oferuje swojego gracza w tym segmencie – model ASX, który w 2013 roku doczekał się odświeżenia. Dzisiaj przyjrzymy się temu autu w wersji Blue Sky.

Wspominałem, że Mitsubishi ASX jest już z nami od 2010 roku. Mimo paru lat na karku samochód ten wciąż może się podobać. Nie jest on może najbardziej zwracającym na siebie uwagę crossoverem, jednak zastosowanie nieprzestylizowanej sylwetki sprawiło, że model ten dzielnie opiera się upływowi czasu. W miejscach, w których mogły pojawić się zmarszczki wkroczyli styliści przeprowadzając facelifting. Zmiany nie są znaczące, ale dotknęły one elementy, które poprawek najbardziej wymagały – czyli przednie i tylne lampy. Dodając bardziej charakterystyczne wzory reflektorów oraz diody LED do jazdy dziennej wbudowane w zderzaki udało się nadać ASX nowocześniejszego i trochę bardziej agresywnego charakteru. W testowanym egzemplarzu podkreślały go zwłaszcza bardzo ładne, 17” felgi oraz pasujący do nich brązowy lakier.

Mitsubishi-ASX-wnetrze

W środku

Przechodząc do wnętrza miałem trochę mieszane uczucia. Z jednej strony sam projekt jest miły dla oka – podobnie jak w przypadku nadwozia nie ma tu przesadnie dużo udziwnień, a wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewamy, dzięki czemu ergonomii nie można wiele zarzucić. Jednak w wielu miejscach razi słaba jakość wykonania. Dla przykładu – przełączniki okien wyglądają zwyczajnie tandetnie, w dodatku są niepodświetlane. Podobnie manetki przy kierownicy, czy tworzywo użyte do wykonania deski rozdzielczej. Pewne elementy wypadają przy tym na plus – bardzo przyjemnie „maca” się kierownicę, dźwignię zmiany biegów, czy przyciski na konsoli centralnej. Szkoda, że wszystkie materiały użyte w kokpicie nie mają takiej jakości.

Będąc w środku samochodu warto wspomnieć jakie elementy wyposażenia dodatkowego zostały oddane do dyspozycji kierowcy. Testowany egzemplarz był wersją Blue Sky, czyli plasował się w górnej połówce cennika ASX. W samochodzie znalazła się większość elementów, których kierowca może oczekiwać, jeśli chce przemieszczać się po drogach komfortowo. Pod ręką jest klimatyzacja, tempomat, radio z Bluetooth i USB, czy pełna elektryka szyb i lusterek. Brakuje trochę nawigacji (ta zarezerwowana jest dla wersji Invite Navi, która poza wskazywaniem drogi zwiększyłaby czytelność radia – mały wyświetlacz w nim zastosowany jest trochę „niedzisiejszy”.

Mitsubishi-ASX-dach

Powyższe rzeczy coraz częściej są standardem w samochodach. Czy zatem Mitsubishi ASX może nas czymś zaskoczyć jeśli chodzi o wyposażenie dodatkowe? Ja z radością powitałem bardzo dobrze świecące xenony (niestety nie bixenony) oraz przede wszystkim ogromny, panoramiczny dach. Jest to rzecz, która najbardziej zwróciła moją uwagę, ponieważ takie rozwiązanie doskonale rozświetla utrzymane w ciemnej kolorystyce wnętrze, bardzo pozytywnie wpływając na nastrój pasażerów podczas jazdy. Na uznanie zasługuje fakt, że roleta dachu sterowana jest w pełni elektrycznie – co wcale nie jest standardem na rynku, nawet w droższych od ASX samochodach. Dodatkowo, dach podświetlany jest dwoma rzędami pomarańczowych, dyskretnych diod LED. Przy zasuniętej rolecie wygląda to rewelacyjnie, przy odsłoniętej – diody te, odbijające się w szklanym dachu niektórym osobom mogą nie przypaść do gustu. Jednak patrząc w ujęciu ogólnym – dach wypada zdecydowanie na plus.

Niestety ilości dostępnego miejsca, które otrzymują do dyspozycji pasażerowie już na plus nie można do końca zaliczyć. Z przodu nie ma żadnego problemu aby znaleźć odpowiednią pozycję za kierownicą, czy na prawym fotelu, jednak z tyłu jest trochę „przyciasno”. Przez opadającą linię dachu szczególnie cierpieć będą głowy trochę wyższych pasażerów. Ja przy 185 cm wzrostu musiałem siedzieć pochylony. Miejsca na nogi miałem na styk. Bagażnik liczy sobie 419 litrów, więc w tym aspekcie ASX nie ma się czego wstydzić.

Mitsubishi-ASX-felga

Wrażenia z jazdy

Mitsubishi ASX na pewno polubią osoby, które cenią sobie dobrze prowadzące się samochody. Nasz dzisiejszy bohater pod tym względem nie zawodzi, a sprawdzałem go intensywnie na krętych, mazurskich drogach. Układ kierowniczy jest odpowiednio precyzyjny i pozwala na szybsze wchodzenie w zakręty bez obaw, że nie zdołamy utrzymać się na asfalcie. Dodatkowo samochód nie przechyla się przesadnie na boki, co również pozytywnie wpływa na pewność prowadzenia ASX. Przy stosunkowo dużej sztywności zawieszenia całkiem nieźle radzi sobie ono z tłumieniem nierówności na jezdni, co w połączeniu z dosyć miękkimi (i niestety zapewniającymi marginalne trzymanie boczne) fotelami sprawia, że tym crossoverem można podróżować naprawdę komfortowo.

Bardzo dobrze jest również w kwestii widoczności – duże szyby i równie okazałe lusterka sprawiają, że Mitsubishi można sprawnie manewrować nawet bez elektronicznych wspomagaczy (i dobrze, bo w ASX w odmianie Blue Sky oferowane są jedynie dźwiękowe czujniki parkowania z tyłu)

Mitsubishi-ASX-silnik

Niestety wszystko to niweczy umiejscowiona pod maską jednostka napędowa – silnik benzynowy o pojemności 1,6 litra i mocy 117 KM. Zwyczajnie nie daje ona rady z ważącym 1275 kg samochodem. W mieście nie ma większych problemów, a ASX da się poruszać sprawnie od świateł do świateł. Jednak gdy wyjedziemy poza teren zabudowany, to sytuacja w znaczący sposób się zmienia.

Wyprzedzanie wymaga redukcji i wkręcenia silnika na wyższe obroty, a nawet to nie jest gwarancją dobrej dynamiki. Samochodowi wyraźnie brakuje „kopa”, który pozwoliłby szybko wykonać manewr. Ponadto brak 6 biegu sprawia, że jazda po drogach szybkiego ruchu dosyć szybko stanie się dla pasażerów męcząca, ponieważ od około 120-130 km/h w kabinie robi się zauważalnie głośno. Brak możliwości zamówienia napędu 4×4 z testowanym silnikiem benzynowym również nie działa na jego korzyść.

Mitsubishi-ASX-tyl

Średni wynik spalania, który na dystansie 1000 km wyniósł 7,4 litra jest całkiem przyzwoity. Jednak trzeba tu dodać, że zdecydowaną większość tego dystansu stanowiła jazda poza terenem zabudowanym. W mieście warto zakładać, że poniżej 8 litrów na 100 km ciężko będzie zejść.

Czy warto?

Czy po tygodniowej przygodzie z Mitsubishi ASX mogę je polecić? Zdecydowanie tak, bo jest to auto wygodne, ładne i dobrze się prowadzi. Największe wątpliwości mam w kwestii silnika – benzynowy motor 1,6l o mocy 117 KM zwyczajnie nie daje rady w takim samochodzie. Niestety w konfiguratorze nie ma niczego pośredniego, ponieważ inna dostępna jednostka napędowa – diesel 1,8l o mocy 150 KM i z napędem na cztery koła to już wydatek minimum 99 000 zł (czyli o ponad 20 000 zł więcej, niż za wersję z silnikiem benzynowym).

Dlatego zastanawiając się nad zakupem Mitsubishi ASX warto odpowiedzieć sobie pytanie w jakich warunkach będzie on użytkowany. Jeśli rzadko opuszczać będzie duże miasta, to benzynowe 1,6 w zupełności wystarczy. Jeśli ktoś będzie chciał z ASX zrobić samochód bardziej uniwersalny, idealnego kompana dłuższych podróży, to będzie raczej zmuszony sięgnąć głębiej do kieszeni i dopłacić za diesla.

Michał Strzyżewski

Tagi: , ,