Mitsubishi Outlander PHEV – pierwsze wrażenia z jazdy elektrycznym SUVem

avatar
Michał Strzyżewski
23 czerwca 2014

Przyszłość motoryzacji nie wiąże się z paliwami kopalnymi, a z innymi źródłami zasilania pojazdów. Dopóki jednak nie wiemy jak kontrolować antygrawitację, albo skakać w nadprzestrzeń niczym bohaterowie „Gwiezdnych Wojen” jednym z bardziej racjonalnych wyborów wydaje się być prąd elektryczny. Inżynierowie Mitsubishi również wychodzą z takiego założenia, a owocem tego jest bardzo ciekawy samochód, który właśnie debiutuje na naszym rynku – model Outlander PHEV.

Co kryje się pod tą niespecjalnie wpadającą w ucho nazwą? PHEV to skrót od „Plug-in Hybrid Electric Vehicle”, czyli mamy tu do czynienia z samochodem, który łączy ze sobą silnik spalinowy i elektryczny, przy czym gwiazdą programu jest ten drugi.

Na początek trochę technicznych szczegółów. Outlander PHEV nie był projektowany jako samochód, w którym napęd elektryczny stanowi jedynie dodatek do silnika konwencjonalnego wkraczając do akcji głównie w sytuacjach, gdy auto powoli toczy się po parkingu, albo w korku. Silnik spalinowy pełni tu funkcję głównie wspomagającą. Albo może napędzać generator zasilający akumulatory, albo przenosić moc na przednie koła, gdy ilość energii w ogniwach nie pozwala na napędzanie samochodu wyłącznie za ich pomocą. Zamysł jest jednak taki, że napęd elektryczny ma być jedynym źródłem zasilania samochodu gdy tylko będzie to możliwe.

Mitsubishi-Outlander-PHEV-znaczek

Do tego celu samochód wyposażony został w trzy tryby jazdy – elektryczny, szeregowy oraz równoległy, które przełączane są automatycznie w zależności od sytuacji na drodze. Nad tym pierwszym nie trzeba się specjalnie rozwodzić. W nim silnik spalinowy jest kompletnie nieużywany, a samochód jedzie jedynie „na prądzie”. Zasięg w takim wypadku wynosi maksymalnie 52 kilometry, jednak wiele zależy oczywiście od stylu jazdy kierowcy, czy ilości włączonych systemów na pokładzie (klimatyzacja, podgrzewanie foteli itp.). Maksymalna prędkość, z jaką można poruszać się Outlanderem PHEV zasilanym w tym trybie to okazałe 120 km/h.

W trybie szeregowym samochód również swój napęd opiera wyłącznie na silnikach elektrycznych. Motor spalinowy uruchamiany jest jedynie w celu ładowania akumulatorów w czasie jazdy, albo gdy potrzeba więcej mocy (np. podczas dynamicznego przyspieszania), niż same baterie są w stanie dostarczyć. W trybie równoległym silnik spalinowy staje się wiodącą jednostką napędową, a moc przekazywana jest z niego bezpośrednio na przednie koła. Silniki elektryczne również w tym czasie pracują, przez co samochód posiada przez cały czas napęd na wszystkie koła. Silnik spalinowy legitymuje się mocą 121 KM, podczas gdy elektryczne wytwarzają 82 KM. Outlander może ponadto zintensyfikować ładowanie baterii przez odzyskiwanie energii z hamowania. Do wyboru mamy kilka poziomów, przy których koła stawiają większy, lub mniejszy opór ładując ogniwa. Będzie to idealne rozwiązanie podczas podróży górskich, pozwalające stworzyć z tego samochodu istne perpetum mobile 🙂

Mitsubishi-Outlander-PHEV-wnetrze

A jak to wszystko sprawdza się w praktyce? Po zajęciu miejsca w kabinie przede wszystkim zwróciłem uwagę na świetne wygłuszenie przedziału pasażerskiego. Gdy jedziemy wyłącznie opierając się na silnikach elektrycznych, o żadnych odgłosach docierających z komory silnika nie ma mowy, ale również to, co dzieje się w otoczeniu jest świetnie tłumione. Outlander PHEV otrzymał dodatkową izolację akustyczną względem wyłącznie spalinowego modelu i można to odczuć. Gdy włącza się silnik spalinowy część uroku pryska, ale wciąż jest w tej kwestii bardzo dobrze. Samochód wręcz zmusza do częstego patrzenia na prędkościomierz, bo na podstawie wrażeń dźwiękowych nie da się stwierdzić, że jedziemy za szybko.

A tym samochodem da się jechać szybko i dynamicznie. Katalogowo prędkość maksymalna została ustalona na 170 km/h, a sprint do „setki” trwa pełne 11 sekund. Jednocześnie gdy już wyjedzie się Outlanderem PHEV na drogę wcale nie odczuwa się tego, że pod nogą brakuje nam mocy. Silniki elektryczne robią swoje i potrzebna moc dostępna jest w każdym momencie. W dodatku auto prowadzi się bardzo pewnie i nawet ostrzejsze manewry nie wyprowadzą Outlandera z równowagi.

Mitsubishi-Outlander-PHEV-przod

Mitsubishi Outlander PHEV nie jest tanim samochodem – w bazowej odmianie Intense+ będziemy musieli liczyć się z pozostawieniem u dealera 176 990 zł. Jednak w standardzie dostajemy dużo – komplet poduszek powietrznych i systemów bezpieczeństwa o wdzięcznych skrótach: ABD, EBD, BA, BOS, HSA, ASC + TCL, ESS, AVAS. W kwestii ochrony pasażerów Mitsubishi nie oszczędzało. Dodatkowo otrzymamy oczywiście klimatyzację, tempomat, system audio z 9 głośnikami, czy ładne, 18” felgi. Cennik kończy się na kwocie 198 990 zł za wersję Instyle Navi+, w ramach której otrzymujemy już nawigację, skórzane siedzenia, dostęp bezkluczykowy, aktywny tempomat, czy system zapobiegający niezamierzonej zmianie pasa ruchu. Co tu dużo mówić – na niedobór luksusu posiadacze Outlandera PHEV nie będą mogli narzekać.

Na koniec warto poruszyć temat, który po powyższym akapicie poświęconym cenie zdaje się być niestosowny. Chodzi o spalanie. Kupując auto w tej cenie ciężko zakładać, że ktoś będzie sobie rwał włosy z głowy przez fakt, że jego samochód spalił 1,5 litra więcej benzyny na 100 kilometrów. W przypadku Outlandera wiele zależy od tego jak będziemy go użytkować. Codzienna jazda na dosyć krótkich dystansach połączona np. z conocnym ładowaniem sprawi, że stacje benzynowe będziemy musieli odwiedzać naprawdę rzadko, bo Mitsubishi będzie spokojnie konsumowało prąd, a gdy sięgnie po benzynę, to tylko w wyjątkowych sytuacjach i spali jej śladowe ilości. Gdy jednak akumulatory wyczerpią się, to Outlander zmieni się w standardowy, ciężki samochód z dwulitrowym silnikiem benzynowym pod maską, który swoje spalić musi.

Każdy potencjalny nabywca musi zadać sobie pytanie, czy zależy mu na hybrydzie, czy może warto rzucić okiem np. na znacznie tańszego diesla. Jedno nie ulega wątpliwości – Outlanderowi warto przyjrzeć się bliżej.

Tagi: , , ,