Mitsubishi Space Star 1.2 Intense – TEST

avatar
Aleksander Pławski
12 listopada 2014

Mamy ostatnio do czynienia z wysypem miejskich nowości segmentów A i B. Na naszych drogach pojawiły się m.in. całkowicie nowa Toyota Aygo, Yaris po grubym lifcie, świeżutkie Renault Twingo czy Hyundai i10 drugiej generacji. Wśród tych niedużych wozidełek znalazł się również następca Colta – Mitsubishi Space Star. I choć niewielkie wymiary zewnętrzne mogą sugerować coś innego, to jednak nowy japoński mieszczuch jest przedstawicielem segmentu B. Czy z ceną bazową rzędu 38.990 zł może zagrozić konkurencji?

Mimo, że Space Star jest obecny na rynku od bardzo niedawna, zdążyłem już przeczytać kilkanaście opinii na jego temat. A że w niektórych przypadkach zdania redaktorów były skrajnie odmienne, z tym większą ciekawością zasiadłem za kierownicą najbogatszej wersji Intense, wyposażonej w mocniejszy (80 KM) z dwóch dostępnych, benzynowy motor o pojemności 1.2 litra i 3 cylindrach. Plan był ambitny i powiódł się – 1000 kilometrów w 7 dni po polskich drogach każdej kategorii. Ale od początku…

Nie będę się rozpisywał o sylwetce Mitsubishi – ten temat jak zwykle pozostaje kwestią gustu. Jedni mówią, że linia auta jest ciekawa, dynamiczna i wyróżniająca się, inni natomiast twierdzą, że japoński maluch jest nudny, brzydki i nijaki. Według mnie Space Star to po prostu zgrabnie narysowane, niewielkie autko, nie rzucające się w oczy. Może i mało oryginalne, ale moim skromnym zdaniem wcale nie brzydkie, szczególnie w czerwonym kolorze i z felgami ze stopów metali lekkich, jak testowany egzemplarz.

Mitsubishi-Spacestar-tyl

Pierwsze wrażenie

Zazwyczaj już po pierwszych kilometrach za kierownicą nowego auta wiem, czy się polubimy czy nie. Często najważniejsze jest właśnie to pierwsze wrażenie, kiedy po kilku godzinach wiem, że danym autem będzie mi się jeździć dobrze czy nie. Z Mitsubishi było inaczej – przejechałem nim ponad 1000 kilometrów i nawet po takim dystansie, wciąż mam do tego samochodu mieszane uczucia.

Zacznijmy więc od zalet…

…by skończyć na wadach. Otóż po pierwsze – Mitsubishi pomimo niepozornej, filigranowej sylwetki, okazuje się mieć bardzo (jak na ten segment aut) przestronny przedział pasażerski. Nikomu, nawet tym rosłym pasażerom, nie powinno zabraknąć miejsca na nogi, czy nad głowami. Poważnie, cztery dorosłe osoby zmieszczą się bez problemu i raczej żadna z nich nie będzie narzekać na ciasnotę. Plus za wygospodarowanie w tak małym optycznie aucie tak pojemnego przedziału pasażerskiego.

 

Za kolejną, ważną zaletę, należy uznać chętnie wkręcający się na wysokie obroty, mocny jak na swoją pojemność wolnossący silnik benzynowy. I co ważne, oszczędny! Średnie spalanie z całego testu wyniosło 5,3 litra/100 km. Biorąc pod uwagę dynamiczny styl jazdy testującego i fakt, że większość dystansu auto pokonało z trzema osobami i dość ciężkim bagażem na pokładzie, końcowy wynik trzeba uznać za bardzo dobry.

Nie bez znaczeniea jest tu pewnie fakt, że Space Star jest lekki. Poza tym Japończykom udało się uzyskać bardzo niski współczynnik oporu powietrza. Wszystko to sprawia, że małym Mitsubishi można podróżować w miarę dynamicznie i naprawdę oszczędnie.

Mitsubishi-Spacestar-bok

Space Star oczywiście najlepiej sprawdzi się w mieście

Jego bardzo mała średnica zawracania i silnie wspomagany układ kierowniczy, a także zupełnie niezła widoczność ze środka w każdym kierunku sprawiają, że manewrowanie na zatłoczonych miejskich parkingach jest dziecinnie proste.

Atutem jest również bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa: komplet poduszek powietrznych wraz z kurtynami a także system kontroli trakcji czy stabilizacji toru jazdy stawiają Mitsubishi wysoko w rankingach tych osób, którym zależy na niewielkim, acz bezpiecznym środku transportu.

Na wyposażenie uprzyjemniające jazdę również nie można narzekać. W testowanej, najbogatszej wersji Intense mamy do dyspozycji automatyczną klimatyzację, radio CD/MP3 z systemem Bluetooth, tempomat, system wspomagania ruszania pod górę, czy system monitorowania ciśnienia w oponach. Są też światła do jazdy dziennej, pełna elektryka szyb i lusterek zewnętrznych, system dostępu bezkluczykowego, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu… Jednym słowem – „na bogato”! Z komfortowych dodatków brakuje jedynie systemu nawigacji satelitarnej, ale w dobie smartfonów z aktualizowanymi często mapami Google i na to nie można za bardzo narzekać. Obsługa wszystkich urządzeń pokładowych jest prosta i na tyle intuicyjna, że odnalezienie się wśród nich nie wymaga studiowania instrukcji obsługi. Wszystko jest na swoim miejscu, czytelnie i poprawnie opisane.

Mitsubishi-Spacestar-wnetrze

Do zalet testowanego malucha dodałbym jeszcze zawieszenie. Jak na tak małe auto jest ono zestrojone wyjątkowo miękko, dzięki czemu podczas jazdy po złych drogach nie mamy wrażenia podskakiwania piłeczki na nierównościach. Poza tym nawet szybsza jazda po duktach gorszej klasy nie powoduje drastycznego pogorszenia komfortu podróży. Space Star dzielnie znosi przejazdy po mniejszych i większych dziurach mazurskich, położonych gdzieś na uboczu dróg i wcale przy tym nie hałasuje.

Każdy kij ma jednak dwa końce…

…więc trzeba wspomnieć również o wadach tego japońskiego auta. Na początku napisałem, że przedział pasażerki jest przestronny jak na tę klasę aut i wcale nie będę się teraz z tego wycofywał. Chodzi tylko o to, że same fotele są średnio wygodne i nie zapewniają kierującemu żadnego trzymania bocznego. Tylna kanapa natomiast, jest, i owszem przestronna, ale brak jej jakiegokolwiek wyprofilowania. Na dłuższą metę takie rozwiązanie, połączone z dosyć dużą twardością siedziska, powoduje drętwienie pośladków i sprawia, że pasażer zaczyna się niecierpliwie kręcić, próbując znaleźć sobie wygodną pozycję. Niestety nie jest to takie proste.

Mitsubishi-Spacestar-silnik

Silnik – niewielki, dynamiczny i oszczędny, ale za to w wyższych partiach obrotów głośny i o mało przyjemnym brzmieniu. Niestety odgłosu pochodzącego z tylko 3 cylindrów nie da się łatwo oszukać. Chcąc więc pojeździć Mitsubishi bardziej dynamicznie, będziecie skazali na nieciekawą i nieco zbyt głośną melodię. Wyciszenie w małych autach nigdy nie było ważnym punktem w notatkach inżynierów, ale także księgowych. I tutaj również tak się stało.

Kolejny punkt programu to pochwalone przeze mnie wcześniej silne wspomaganie układu kierowniczego. Pochwalone w mieście, a jak jest w trasie? Po prostu gorzej – poza zbyt dużą siłą, która pomaga kierowcy kręcić łatwiej kółkiem na parkingu, układowi brakuje szybkiej reakcji oraz precyzji. Samochód zachowuje się czasem, jakby przed skrętem w prawo czy lewo zaspał i potem na szybko chciał wprowadzić „zachciankę” kierującego.

Mitsubishi-Spacestar-nadwozie

I tutaj ujawnia się kolejna wada Mitsubishi, a mianowicie miękkie, komfortowo zestrojone zawieszenie, które chwaliłem za dobre filtrowanie nierówności kilka akapitów wyżej. Niestety, jeśli chcemy Space Starem ostrzej i szybciej pojeździć po zakrętach, musimy się przyzwyczaić do sporych przechyłów nadwozia. Przez to „bujanie” ani kierowca, ani tym bardziej pasażerowie, nie będą czuli się bezpiecznie. Bagażu dużo też do testowanego auta nie zabierzemy – przy standardowym ustawieniu oparć tylnej kanapy pojemność bagażnika to 235 litrów. Przy złożonych – 912. Średnio to wygląda.

Podsumowanie

Sam widzisz, drogi Czytelniku, że nie jest mi łatwo jednoznacznie ocenić to auto. Dla osób ceniących konserwatywne bryły, bogate wyposażenie, miękkie zawieszenie i oszczędność będzie ono idealnym kompanem podróży. Tym bardziej, że Mitsubishi rozsądnie skalkulowało ceny. Natomiast dla miłośników dynamicznej i pewnej jazdy w ciszy i spokoju przy zachowaniu dużej przestrzeni bagażowej, Space Star nie będzie dobrą propozycją. To auto nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale też nie sposób o nim powiedzieć, że jest złe. Myślę, że ksywa „średniak” będzie dla niego idealnym określeniem.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , ,