Nissan Micra 1,2 80 KM Tekna – TEST

avatar
Aleksander Pławski
11 marca 2014

Nissan Micra to żywa legenda. Pierwsza generacja tego małego, miejskiego auta ujrzała światło dzienne w 1982 roku. Dziś, 32 lata później, w moje ręce trafia najnowsza odsłona Japończyka, który od początku swojego istnienia sprzedał się w liczbie ponad 3 milionów egzemplarzy. Czy wciąż ma prawo być bestsellerem?

Sercem napędzającym testowane auto jest trzycylindrowa jednostka benzynowa o pojemności 1,2 litra i maksymalnej mocy 80 koni mechanicznych. Producent podaje, że sprint od 0 do 100 km/h zajmuje 13,7 sekundy. W mieście to wystarczy, na trasę trochę gorzej. Wydawać by się mogło, że 80 KM w małym aucie zagwarantuje lepsze osiągi, jednak tak nie jest. Żeby wykrzesać z Micry trochę życia, trzeba kręcić silnik pod czerwone pole obrotomierza. A wtedy jest głośno i nieekonomiczne, dlatego ta wersja zadowoli tych spokojniejszych kierowców. Dla tych, którzy potrzebują więcej dynamiki Nissan oferuje wersję o mocy 98 KM. Na „papierze” szału nie robi, ale w praktyce ta lepsza dynamika jest jak najbardziej odczuwalna.

Nissan-Micra-12-Tekna-tyl

Wróćmy jednak do naszego egzemplarza: według danych katalogowych średnie zużycie paliwa powinno wynieść 5 l/100 km. Przejechałem Micrą w tydzień jakieś 450 kilometrów w różnych warunkach – można przyjąć, że 50% trasy stanowiły dojazdy do Warszawy drogą krajową a drugie 50% to jazda po mniej lub bardziej zakorkowanej stolicy. Nie jeżdżę agresywnie, ale staram się również nie być zawalidrogą – mój styl jazdy nazwałbym umiarkowanie dynamicznym. Efektem jest średnie spalanie na poziomie 6,5 l. To oczywiście więcej, niż podaje producent, ale wynik jest do przyjęcia. Znam podobne auta, które przy zbliżonych osiągach palą nieco mniej, ale nie obce są mi również takie, które zużywają sporo więcej paliwa w takich samych warunkach.

Jak na typowego „mieszczucha”, przestrzeni w Nissanie jest wcale niemało. Z przodu nawet wyższe osoby nie będą uderzać głową w dach. Narzekać mogą jedynie na zbyt krótkie siedziska, ale ten problem występuje w większości aut klasy B. Same fotele są w miarę komfortowe, denerwować może natomiast skokowa regulacja kąta pochylenia oparcia czy kompletny brak trzymania bocznego. Nie zapominajmy jednak, że mamy do czynienia z autem do miasta a nie na tor. Tylna kanapa to nie tylko miejsce dla dzieciaków – nawet „pełnometrażowi” dorośli nie będą mieli problemów, by się tam dostać i usadowić. Oczywiście pod warunkiem, że będzie ich nie więcej niż dwoje. Bagażnik Micry jest przeciętny – 265 litrów szału nie robi, ale na cotygodniowe zakupy spożywcze w zupełności wystarczy. Kiedy zaś trzeba będzie przewieźć coś większego – zawsze można złożyć oparcia tylnej kanapy i uratować się w ten sposób.

Nissan-Micra-12-Tekna-wnetrze

Wykonanie przedziału pasażerskiego nie jest niestety mistrzostwem świata. Mały Nissan wyraźnie potrzebuje solidnej odnowy: mimo, że jakość montażu i spasowania poszczególnych elementów nie budzi większych zastrzeżeń i nawet szybka jazda po dużych nierównościach nie powoduje niepokojących trzeszczeń czy stuków, to ogromna większość „plastików” wygląda tanio i jest zbyt twarda w dotyku. I tu znowu, chcąc być obiektywnym, muszę wspomnieć, że zdarzają się gorsze pod tym względem auta. Prawda jest jednak taka, że nietrudno w tym budżecie można spotkać również te lepsze. Obsługa instrumentów pokładowych jest stosunkowo prosta. Wszystko, co najbardziej potrzebne, obsługuje się raczej intuicyjnie. Logika umiejscowienia wszelkich przycisków ewidentnie była mocną stroną projektantów.

Mały Nissan jest bardzo poręczny i zwrotny, a dosyć silnie zestrojone wspomaganie pomaga kierowcy w miejskich manewrach. Micrą bardzo łatwo znaleźć miejsce do parkowania. Z racji swoich niewielkich rozmiarów jest szczególnie lubiana przez płeć piękną: zdecydowanie więcej razy na drodze w Micrze spotykam panią, niż pana. To, co może się również podobać kierującemu to świetna widoczność w każdym kierunku, tak obca wielu współczesnym, nowoczesnym modelom. W Nissanie bez obaw zaparkujemy w ciasnej luce parkingowej czy wąskiej, osiedlowej uliczce.

Nissan-Micra-12-Tekna-zegary

Jak się tym jeździ?

Skrzynia biegów ma 5 przełożeń i jest nieźle zgrana z rzeczoną jednostką napędową. Szkoda tylko, że sama praca drążka jest przeciętna. Drogi prowadzenia są długie a drążek na każdym biegu wyraźnie „czuje” dodawanie i odejmowanie gazu. To sprawia, że kierowcy szybko odechciewa się jeździć ostrzej. Plus jest taki, że dzięki temu spala mniej paliwa. Zawieszenie również nie sprzyja szaleństwom na drodze. Jest zestrojone „na miękko”, czyli komfortowo. Oznacza to, że spokojni kierowcy będą się cieszyć z całkiem skutecznego wybierania nierówności tych gorszych dróg. Jednak tym bardziej dynamicznym przeszkadzać mogą dosyć mocne wychyły karoserii przy szybko pokonywanych zakrętach. No cóż, już wyżej pisałem, żeby pamiętać, że to nie auto na tor.

Koszty i podsumowanie

Aktualnie ceny Micry startują od 40.490 za wersję 1.2l 80KM (czyli silnik taki, jak w testowanym aucie) i wersję wyposażenia Visia. W skład wyposażenia standardowego wchodzą m.in.: ESP+ABS+BA, komplet poduszek powietrznych (wraz z kurtynami) i centralny zamek z pilotem. Jest również „elektryka” przednich szyb bocznych. Kogoś rozważającego zakup tego skądinąd sympatycznego autka powinna jednak zainteresować wersja o poziom wyżej, czyli Acenta. Za 47.390 mamy wtedy na starcie dodatkowo tempomat z funkcją ograniczenia prędkości, o cal większe koła (15’’), lusterka zewnętrzne regulowane i składane elektrycznie i manulaną klimatyzację. Ale to nie wszystko – zyskujemy tu również regulację wysokości fotela kierowcy, kierownicę i dźwignię zmiany biegów pokryte skórą, radio z CD i wejściem USB oraz tak przydatny w dzisiejszych czasach rozmów przez komórki – system Bluetooth.

Nissan-Micra-12-Tekna-przod

Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc jak komuś mało – może sobie sprawić wersję Tekna i dokupić do niej jeszcze np. szklany dach. Wtedy zostawi w kasie Nissana 54.980 złotych. Jeśli więc ktoś ma chęć i pieniądze, może mieć „wypasione” miejskie auto, z automatyczna klimatyzacją, systemem nawigacji satelitarnej i innymi bajerami. Dla mnie najrozsądniejszą opcją wydaje się wersja Acenta z silnikiem w wersji o mniejszej mocy (80 KM) i bez zbędnych dodatków. Za niespełna 48.000 złotych stajemy się wtedy właścicielami przyzwoicie wyposażonego (a bardzo dobrze pod względem bezpieczeństwa) autka, które może nie jest ostatnim krzykiem mody czy popisem w kwestii materiałów wykończeniowych, ale za to trwałym, zwinnym i mało awaryjnym maluchem o wyrobionej przez lata renomie. Nie pali zbyt wiele, jest wystarczająco przestronne a komfortowo zestrojone zawieszenie w sam raz pasuje na nasze  drogi.

Aleksander Pławski

Tagi: , , ,