Nissan Micra 1.5 dCi Tekna 90 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
18 stycznia 2019

Do niedawna Nissana Micrę szczególną estymą darzyły Panie. Myślę, że uwodził je cukierkowym wyglądem i urokiem wyłupiastych „oczek” (czyt.: reflektorów przednich). Do tego obłe kształty karoserii i pastelowe kolory nadwozia budziły matczyne odruchy u przedstawicielek płci pięknej. Ale nowa generacja zrywa z tym stylem i – już na wstępie muszę przyznać – że uwiodła również mnie. 

Powiem więcej – pod względem stylistyki to jeden z najbardziej udanych projektów Nissana w ostatnich latach. I zarazem jedno z najładniej narysowanych aut zaliczanych do segmentu B. Dynamiczna linia boczna, ostre przetłoczenia oraz oryginalne detale tworzą bardzo spójny projekt. Niektórzy dopatrują się dużego podobieństwa do Renault Clio, które owszem, jest bliźniacze z nową Micrą pod względem techniki i układów napędowych, ale nie w temacie designu. Ja nie podzielam tego zdania. Oba modele różnią się tak wyraźnie na zewnątrz jak i wewnątrz, że sprowadzanie ich do wspólnego mianownika to szukanie na siłę efektu globalizacji w motoryzacji. Co innego technologiczne DNA, ale o tym później.

Testowy egzemplarz

przyciągał wzrok na ulicy pomarańczowym lakierem (dopłata 2 tys. zł), którego barwne akcenty znajdują się także w kabinie (pakiet Energy za 1250 zł). Czarna linia szyb, klamka drzwi tylnych ukryta wysoko w podszybiu oraz wielkie, 17-calowe felgi dodają nuty sportowego ducha temu „maluchowi”. Nowa Micra to jeden z moich faworytów w kategorii „uroda małych aut”.

Przymiotnik „mały” nie oznacza wcale, że auto dedykowane jest singlowi. Micra sprawdzi się bardzo dobrze także w roli auta dla niedużej rodziny, a jeśli chodzi o przestrzeń w kabinie, ustępuje pola jedynie Hondzie Jazz. Tego typu auta potrafią być złotym środkiem, bowiem na co dzień sprawdzają się w jeździe po ulicach zatłoczonego miasta, gdzie nieduży gabaryt pozwala na sprawne przemieszczanie się z pasa na pas, czy parkowanie na niewielkiej przestrzeni. Raz na jakiś czas służą także do wyjazdów w trasę czy na urlop. I tu Micra też wywiązuje się ze swojej roli lepiej niż można przypuszczać.

Miejsca z przodu jest naprawdę dość, a fotele na tle rywali wyróżniają się długimi siedziskami i właściwie wyprofilowanym oparciem. Znalezienie optymalnej pozycji za kierownicą było dla mnie formalnością. Kierownica – w wersji Tekna przycięta u dołu – dobrze leży w dłoniach i ma odpowiednią (czyt. małą) średnicę. Widoczność? Za sprawą szerokich słupków przednich nie jest z tym najlepiej i trzeba uważać, szczególnie gdy skręcamy na zielonej strzałce w prawo, by pieszy nie znalazł się w martwym punkcie. Na tylnej kanapie jest wystarczająca ilość miejsca na nogi także dla osób średniego wzrostu, a bagażnik o pojemności 300 litrów to dobry wynik w tej klasie, choć nie rekordowy.

Stracone punkty za widoczność do przodu, Nissan odrabia z nawiązką podczas manewrowania, np. na parkingu pod marketem. W tej klasie aut system kamer 360 stopni – choć to oczywiście opcja wyceniona na 1,9 tys. zł – należy do rzadkości. Taki monitoring wokół auta pozwala zaparkować nim na przysłowiową „zapałkę”, choć jakość obrazu wyświetlanego z kamer mogłaby być lepsza.

W przypadku

niedużych aut, które mają być antidotum zarówno na miasto jak i w trasę, kluczowy jest wybór jednostki napędowej. Mały silnik benzynowy sprawdza się w mieście, ale w drodze na wakacje, załadowany bagażami pojazd, często cierpi na deficyt dynamiki. A to wprost przekłada się na komfort jazdy i jej bezpieczeństwo. Rozwiązaniem jest wersja, którą dane mi było jeździć. Żadna tam 3-cylindrowa benzyna o śladowym temperamencie, ale staromodny diesel o pojemności 1.5 litra i mocy 90 KM. I muszę przyznać, że jest to najlepszy wybór do Micry, jeśli myślimy, by auto sprawdziło się w każdej sytuacji.

Po pierwsze dynamika

Nie sugerujcie się liczbami z katalogu. Wiem, przyspieszenie 11,9 sekundy do 100 km/h nie robi wielkiego wrażenia. Na szczęście to tylko suche dane. Moc 90 KM w połączeniu z pokaźnym  momentem obrotowym (220 Nm dostępne przy 2000 obr./min) zapewniają więcej niż wystarczające osiągi. Szczególnie spodobała mi się elastyczność silnika, który fantastycznie reaguje na każde muśnięcie pedału gazu. To daje kierowcy duży komfort w postaci poczucia, że zamierzony manewr musi się powieść. Przekonałem się o tym na autostradzie, gdzie przyspieszanie Micrą nawet przy prędkościach rzędu 100-120 km/h bywa zawstydzające dla wielu poważniejszych aut.

Ten pochodzący od Renault motor równie miło zaskakuje w kwestii kultury pracy. Klekot typowy dla diesla słyszalny jest głównie po uruchomieniu i podczas dynamicznego przyspieszania. Generalnie trudno ukryć, że nie żywi się olejem napędowym, ale pracuje niezwykle równo i aksamitnie, przez co obce są mu wibracje i drgawki przenoszone do kabiny. Jednak jego największą zaletą jest bardzo niskie zużycie paliwa.

W mieście bez trudu uda się osiągnąć wynik pomiędzy 6-7 litrów, zaś w trasie komputer pokładowy regularnie pokazuje wartości w okolicach 4 l/100 km. Dynamiczna jazda autostradą nie powinna zaowocować spalaniem wyższym niż 5,7-5,9 l/100 km. A warto wspomnieć, że wynik mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie pięciobiegowa przekładnia manualna, która szczególnie na drogach szybkiego ruchu okazuje się mieć o to jedno przełożenie za mało. A taki mariaż występuje, ale z mocniejszą jednostką o mocy 110 KM, która akurat w Micrze nie jest póki co oferowana.  

Ze względu na koszty zakupu, większość osób wybierze zapewne silnik 0.9 IG-T, ale jeśli ktoś częściej rusza się poza miasto, zakup diesla może okazać się lepszym i przede wszystkim bardziej ekonomicznym wyborem.  

Pewniak

Micra nie zaskakuje niczym w kwestii prowadzenia. To jednak komplement. Nissan pewnie trzyma się drogi i dzięki pełnej elektronice z zakresu bezpieczeństwa wyręcza kierowcę, gdy ten mocniej zaatakuje zakręt lub zbyt dynamicznie ruszy ze śliskiego podłoża. ESP reaguje dość impulsywnie, ale tu chodzi w głównej mierze o zniwelowanie uślizgów przedniej osi i korektę błędów kierowcy.

Na odbiór stosunkowo sztywno działającego zawieszenia wpływ miały z pewnością niskoprofilowe opony i duże, 17-calowe koła. Mimo to Micra poprawnie niweluje niedoskonałości rodzimych dróg.  Czasem słychać, jak coś dobije pod podłogą, ale musi być to już naprawdę spora dziura czy zapadnięta studzienka kanalizacyjna.

Podsumowując

Najnowsza Micra jest pod każdym względem lepsza od poprzedniej generacji. Nie tylko świetnie wygląda, ale także bardzo dobrze jeździ. Optymalnym, z punktu widzenia przyjemności z jazdy, jest odmiana z silnikiem diesla, ale jest ona dość droga. Za to każdy egzemplarz przekona do siebie bardzo przyzwoitymi – jak na tę klasę – materiałami wykończeniowymi i bardzo solidnym spasowaniem wszelkich plastików. W droższych wersjach mamy więcej miękkich materiałów, które dodatkowo kuszą odważnymi kolorami. 

Ciekawym dodatkiem jest system nagłośnienia Bose, który zaaplikowano testowemu egzemplarzowi. Jak gra ten zestaw? Powiem szczerze, że średnio. Szczególnie basy są jakieś „wykastrowane” ze swej głębi. Osobliwe w Micrze jest to, że system nagłośnienia współtworzą głośniki ulokowane w zagłówku kierowcy, ale za to nie ma ich z tyłu. Efekt jest taki, że w tylnej części kabiny muzyka jest gorzej słyszalna, zaś kierowca ma wrażenie, że dźwięk wnika mu wprost do uszu. Nie kupuje tego patentu.

W kwestii wyposażenia, Nissan udowadnia, że we współczesnej motoryzacji nawet auta uważane za miejskie, potrafią rozpieszczać dodatkami i opcjami, które jeszcze kilka lat temu dedykowane były limuzynom klasy wyższej i to za srogą opłatą (np. przednie światła full LED). Niechlubnym wyjątkiem są tylko korby do otwierania drzwi tylnych, których nie oferuje nawet topowa odmiana…

Najlepiej skonfigurowana Micra w specyfikacji Tekna i fantastycznym silnikiem diesla pod maską to wydatek 68,1 tys. zł. Sporo. Odpowiednik benzynowy o pojemności 0,9l i mocy 90 KM to koszt minimum 61,4 tys. zł. Kto jednak sporo jeździ, szybko zniweluje różnicę niespełna 7 tys. zł w postaci oszczędności na stacji paliw. Oczywiście auta tego typu zazwyczaj wybiera się w skromniejszych wersjach, bo nie każdy potrzebuje tylu dodatków w postaci wyposażenia. I tak najskromniej prezentująca się Micra (Visia) z napędem diesla  kosztuje niespełna 51,4 tys. zł, a jej benzynowy odpowiednik z silnikiem 1.0l o mocy 71 KM o 10 tys. zł mniej.

Młodszych kierowców z pewnością ucieszy możliwość dużej personalizacji auta, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Największe efekty wizualne daje pakiet naklejek (dopłata 4 tys. zł) na dach i maskę pojazdu. Nowa Micra to niewątpliwie jeden z najciekawszych reprezentantów swojego gatunku, który kusi świetnym wyglądem i dobrym prowadzeniem, a także uniwersalnością kabiny. To, że zbudowano go na płycie podłogowej wspólnej dla Renault Clio, a pod maską pracują te same jednostki napędowe to informacja ważna, ale w dobie globalizacji tak naprawdę bez większego znaczenia.

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

Tagi: , , , ,