Nissan Pulsar 1.5 dCi Tekna – TEST

Nissan Pulsar 1.5 dCi Tekna - TEST
avatar
Aleksander Pławski
21 maja 2015

Najnowsze kompaktowe dziecko Nissana występuje tylko jako hatchback. Gama dostępnych jednostek napędowych też nie powala na kolana. Uroda? To jak zwykle kwestia gustu, choć mimo wszystko jakoś nie widzę tego auta na podium konkursu samochodowych piękności. Czy zatem Pulsarem warto się w ogóle zainteresować? Sprawdzam to w trasie i w mieście, w różnych warunkach, przez prawie tydzień i 500 kilometrów przejechanych po polskich drogach.

Tak, zdaję sobie sprawę, że pewnie zbyt często o tym piszę, ale tak naprawdę jest – ilu ludzi tyle gustów. Rozpisywanie się nad obłościami, kantami, przetłoczeniami karoserii i innymi detalami typu finezyjny kształt tylnych lamp, „grilla” czy lusterek zewnętrznych nie ma dla mnie zbytniego sensu. Inna sprawa, że po prostu nie umiem tego zgrabnie robić. Ale przecież każdy może zobaczyć, jak wygląda testowane auto i sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mu się podoba?

Za to nie każdy ma okazję pojeździć danym modelem, dlatego właśnie o tym warto pisać. Ale żeby nie było, że nie napisałem kompletnie nic o wyglądzie nowego Nissana, pozwolę sobie stwierdzić, że dla mnie Pulsar jest trochę nijaki. Nie, nie nazwałbym go brzydalem, ale na Mistera autostrady też się nie nadaje. Ot, taki średniak nie rzucający się w oczy, ale i nie drażniący w żaden sposób. Jak to mówi dzisiejsza młodzież „sylwetkę ma spoko, ale pazura to mu brakuje”. I tyle w temacie.

Nissan-Pulsar-bok

Znacznie ciekawiej…

…przedstawia się sytuacja pod maską. Trzeba bowiem wspomnieć, że testowana wersja została wyposażona w silnik, który zadziwia mnie (niezmiennie pozytywnie) za każdym razem, kiedy na niego trafię. I to bez względu na to, w jakim aucie pracuje. Ta dobrze wszystkim znana i przez wielu kierowców ceniona wysokoprężna jednostka napędowa nie ma ani wielkiej pojemności ani potężnej mocy: zaledwie półtora litra i 110 KM. Posiada za to rewelacyjną kulturę pracy i bardzo przyzwoity moment obrotowy 260 Nm dostępny już od 1 750 obr./min.

W połączeniu z dobrze zestopniowaną, 6-biegową manualną skrzynią biegów silnik ten tworzy bardzo przyjemny duet. Nie dość, że japoński kompakt przyspiesza wystarczająco dobrze (11,5 sek. do 100 km/h), to realne odczucia są jeszcze lepsze. Elastyczność również jest dobra, moc przyrasta w przyjemny sposób, a wizyta przy dystrybutorze nie przyprawi Cię o zawał serca. Średnie spalanie z całego testu wyniosło 5,8 litra. Oznacza to, że za całkiem niewielkie pieniądze można wykarmić nowoczesne auto kompaktowe nie starając się przy tym zbytnio o delikatną jazdę. Mało tego – około połowę testowego dystansu auto pokonało w zakorkowanej Warszawie, więc finalny wynik należy uznać za wyjątkowo dobry.

Nissan-Pulsar-felga

Pulsar prowadzi się…

…może i bez większych emocji, ale prawdę mówiąc trudno się tutaj do czegoś przyczepić. Układ kierowniczy jest zestrojony poprawnie, jak na rodzinny kompakt przystało. Przy niższych prędkościach siła elektrycznego wspomagania jest spora, co ułatwia poruszanie się po mieście i ciasnych parkingach. Wraz ze wzrostem prędkości kierownica zaczyna jednak pracować z nieco większym oporem. Nie jest to oczywiście opór z jakiegoś hothatch’a, ale do przyjemnego, precyzyjnego prowadzenia w zupełności wystarczy. Nissan wystarczająco szybko reaguje na polecenia kierowcy i posłusznie zmienia kurs jazdy.

Nastawy zawieszenia…

…są dokładnie takie, jakie pasują do tego typu auta. Jest wystarczająco komfortowo, a poza tym cicho. I jeśli nie wjedziemy w naprawdę dużą dziurę – nie mamy się czego obawiać. Nissan prowadzi się bardzo neutralnie i pewnie, z naturalną skłonnością do delikatnej podsterowności. Pomimo 17-calowych obręczy kół, większość nierówności jest filtrowana miękko i cicho a samochód pozostaje stabilny na drodze. Pulsar ma duży rozstaw osi (2700 mm), co również ma znaczenie jeśli chodzi o komfort jazdy. Nawet szybko pokonywane ostre łuki nie robią na testowanym aucie większego wrażenia a czułe systemy bezpieczeństwa dbają o to, żeby nie zrobić sobie krzywdy.

Nissan-Pulsar-wnetrze

Przedział pasażerski…

…jest wygodny, bardzo sensownie urządzony i co ważne – duży! Bazując na subiektywnych odczuciach (bez żadnych konkretnych pomiarów) odniosłem wrażenie, że Pulsar oferuje najwięcej miejsca dla kierowcy i pasażerów w tej klasie aut. Naprawdę nikt nie powinien tu narzekać na brak przestrzeni ani na nogi, ani na szerokość. I nie jest ważne, czy siedzi z przodu czy z tyłu pojazdu. Bagażnik oferuje niezłe 385 litrów (1395 litrów po złożeniu oparć tylnej kanapy) więc zabranie większych pakunków nie powinno stanowić większego problemu. W tym miejscu należy dodać, że przestrzeń ładunkowa jest foremna i uporządkowana.

Przednie fotele są wyjątkowo wygodne – dobrze wyprofilowane, odpowiedniej wielkości i twardości. Ich regulacja również nie budzi zastrzeżeń. Zamiast po japońsku, jest po europejsku i to kolejna z zalet Pulsara!

Nissan-Pulsar-fotel

Jakość materiałów…

…użytych do wykończenia kabiny jest… nierówna. Jednak dzięki świetnemu spasowaniu (wreszcie w kabinie nic nie trzeszczy i nie skrzypi!) i miłemu dla oka projektowi deski rozdzielczej ogólne wrażenie jest całkiem dobre. Naprawdę jest to samochód, w którym czułem się dobrze i nie musiałem oszukiwać sam siebie, że jest inaczej. O jakości klasy Premium nie ma tu co mówić, choćby ze względu na część twardych „plastików” czy nieprzyjemny, pusty dźwięk towarzyszący zamykaniu drzwi, ale jak na auto kompaktowe normalnej klasy jest naprawdę OK!

Wyposażenie…

…testowanego auta było więcej niż przyzwoite. Do naszej dyspozycji oddano egzemplarz w najwyższej specyfikacji Tekna więc na braki gadżetów nie można było narzekać. I tak na pokładzie, oprócz kompletu poduszek powietrznych i wszystkich systemów z zakresu bezpieczeństwa jazdy, znalazły się m.in.: dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, tempomat z ogranicznikiem prędkości, przednie reflektory w technologii LED, komputer pokładowy z 5″ kolorowym ekranem TFT, czy system kamer 360°. Nie można też zapomnieć o czujniku zmierzchu, pełnej „elektryce” szyb i lusterek zewnętrznych czy czujniku deszczu. O bezkluczykowym dostępie do auta i centralnym zamku nie wspominając…

Nissan-Pulsar-kamera-cofania

To wszystko niestety kosztuje. Tak wyposażone auto, ze wspomnianym, świetnym dieslem pod maską to koszt około 95.000 złotych. Dla większości z nas bardzo poważny wydatek. Czy zatem warto zainteresować się tym samochodem? Tak, bo za te pieniądze dostajemy naprawdę duże, prawdziwie rodzinne i oszczędne auto z dobrymi warunkami gwarancji i kompletnym wyposażeniem. Poza tym przecież nie musimy od razu celować w najdroższą wersję. Dość wspomnieć, że cennik Pulsara zaczyna się już od 64.000 złotych.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

Jedna myśl nt. „Nissan Pulsar 1.5 dCi Tekna – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *