Nowa Toyota Yaris – test

Toyota-Yaris
avatar
Aleksander Pławski
27 listopada 2011

Jakie powinno być wzorcowe, miejskie auto? Zwinne, ekonomiczne, niezawodne i mimo niewielkich gabarytów zewnętrznych, pojemne. Jeżeli do tego jest ładne i bogato wyposażone – mamy pełnię szczęścia. A jaka jest nowa Toyota Yaris? Czy spełni nasze wymagania? Sprawdziliśmy to w tygodniowym teście na dystansie 780 kilometrów.

Nie od dziś wiadomo, że Yaris jest dla japońskiego koncernu najważniejszym modelem na wielu rynkach, w tym także i w Polsce. To niepozorne, miejskie auto zaskarbiło sobie serca milionów kierowców na całym świecie. Po zakończeniu produkcji niezniszczalnej Starlet, nie można było zawieść użytkowników kolejnym modelem. I trzeba przyznać, że udało się to Toyocie bezbłędnie: Yaris pierwszej generacji był niewielki, ale bardzo praktyczny, a przede wszystkim bezusterkowy. Przez 6 lat produkcji (1999 – 2005), sprzedano ponad 1.2 miliona egzemplarzy. W 2005 roku pojawiła się II generacja, która kontynuując dobrą passę poprzednika, radziła sobie na rynku równie dobrze.

Czas jednak mija nieubłaganie a konkurencja nie śpi, więc żeby dalej utrzymywać świetne wyniki sprzedaży, trzeba było wprowadzić całkowicie nowy model. Dzięki temu przede mną stoi teraz Toyota Yaris III generacji. Stoi, i czeka, aż do niej wsiądę i sprawdzę, czy rzeczywiście jest taka dobra, jak opisują ja materiały prasowe.

Jednak zanim to zrobię, chcę się bliżej przyjrzeć jej karoserii, bo auto wygląda atrakcyjnie. Nie będę kłamał – nie byłem fanem designu dwóch poprzednich generacji. Wydawały mi się nadmuchane, pudełkowate, jakieś niezgrabne. Tym razem mogę wreszcie szczerze powiedzieć, że nowy Yaris naprawdę mi się podoba. Wiadomo, wszystko kwestią gustu, ale moim skromnym zdaniem ta mała Toyota jest aktualnie jednym z najładniej „narysowanych” aut z segmentu B. Klinowaty przód, masywny zderzak i widoczne przetłoczenia na masce sprawiają, że Yaris nabrał charakteru. Wygląda stylowo i dynamicznie.

Toyota-Yaris-1

Otwieram drzwi…

…i zajmuję miejsce za kierownicą. Na mojej twarzy pojawia się mimowolny uśmiech: tak, dobrze widzę! Nareszcie zegary są tam, gdzie być powinny, czyli przed oczami kierowcy a nie pośrodku deski rozdzielczej! Wiem, że milionom to nie przeszkadzało, ale sam zawsze miałem z tym problem. Pod tym względem jestem zdecydowanie zwolennikiem tradycyjnych, sprawdzonych rozwiązań i naprawdę ucieszyły mnie „liczniki” umieszczone w subiektywnie jedynym właściwym miejscu. A jeśli już o nich mowa, to trudno nie wspomnieć, że zaprojektowane są w prosty i elegancki sposób. Do tego są bardzo czytelne. Szkoda tylko, że guzik komputera pokładowego umieszczono właśnie przy nich – nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie.

Na bogato

Jak to zwykle z autami prasowymi bywa, do testu trafiła najbogatsza wersja wyposażenia Premium (dla wersji benzynowej jest jeszcze Dynamic) wraz z dodatkowym wyposażeniem. Dlatego nad moją głową rozciąga się duży, panoramiczny dach (zasłaniany ręcznie dwoma wygodnymi roletami), a w konsoli środkowej szybko odnajduję pokrętła do sterowania dwustrefową, automatyczną klimatyzacją. Powyżej znajduje się duży, kolorowy i oczywiście dotykowy ekran systemu Toyota Touch & Go, pozwalający na obsługę m.in. systemu nawigacji satelitarnej, kamery cofania, czy systemu Bluetooth. Producent chwali się, że „System ten umożliwia również wykorzystanie funkcji niedostępnych nigdy wcześniej w tej klasie pojazdów: aplikacje multimedialne umożliwią korzystanie z serwisu Facebook w samochodzie, sprawdzenie cen paliw na najbliższych stacjach, dostęp do największej i najbardziej aktualnej bazy Google Local Search, czy obsługę SMS-ów na ekranie. Z systemem Toyota Touch & Go użytkownik będzie mógł także komunikować się za pomocą komputera osobistego” . Halo, Ziemia? Czy rzeczywiście siedzę w aucie klasy B?

Wnętrze…

…japońskiego mieszczucha robi dobre wrażenie. Zgodnie z ogólnoświatową tendencją, III generacja oczywiście urosła względem poprzedniej. Z przodu jest wystarczająco przestronnie, fotele wygodne a kierownica regulowana dwupłaszczyznowo. Sama kierownica jet bardzo przyjemna – nie za duża, mięsista, z grubym wieńcem. Zajęcie odpowiedniej pozycji nie sprawia problemu. Ergonomia, jak to zwykle u Toyoty bywa – w porządku. Oprócz wspomnianego wcześniej przycisku komputera pokładowego, umiejscowionego w mało wygodnym miejscu, wszystko jest zaplanowane z głową. Mimo bogatej wersji wyposażenia i wstawki z miękkiego tworzywa na desce rozdzielczej, część tworzyw nadal jest dosyć smutna i twarda w dotyku. Cóż, księgowi czuwają… Na szczęście spasowanie i montaż poszczególnych elementów wykończenia przedziału pasażerskiego nie budzą żadnych zastrzeżeń. Wnętrze sprawia naprawdę solidne wrażenie. Wzór dwukolorowej tapicerki nie jest może ostatnim krzykiem mody, ale wróżę jej wieloletnią trwałość. A przecież głównie o to tutaj chodzi.

Na tylnej kanapie jest również przestronnie. Dwie dorosłe osoby o przeciętnym wzroście nie powinny mieć powodów do narzekań. Jeśli zechcą zabrać ze sobą bagaże, do dyspozycji mają 286 litrów bagażnika. Oczywiście podczas podróży we dwie osoby, tylną kanapę można złożyć, znacznie powiększając możliwości przewozowe Yarisa. Niestety, położone oparcia tworzą próg, który czasem może być przeszkodą w upychaniu większych przedmiotów.

Bezpiecznie

Już w podstawowej wersji Terra na liście wyposażenia standardowego znajdują się 4 poduszki powietrzne. W „naszym” egzemplarzu są także kurtyny i poduszka kolanowa kierowcy. ABS wyposażony jest w funkcję rozdziału siły hamowania a dodatkowo czuwa nad nami kontrola trakcji i toru jazdy, zwana w tutaj VSC + TRC. Wszystko to sprawia, że mała Toyota jest jednym z najbezpieczniejszych aut miejskich. A co, jeśli chcemy się nią wybrać w dalszą podróż?

Toyota-Yaris-2

Jazda

Okazuje się, że nowy Yaris świetnie prowadzi się nie tylko w warunkach miejskich, ale i nieźle daje sobie radę w trasie. Toyota prowadzi się jak większy samochód. Jadąc nią mamy wrażenie, że prowadzimy zwarty kompakt. Duża w tym zasługa sprężystego, ale nie przesadnie twardego zawieszenia oraz dobrze zestrojonego układu kierowniczego. Po pierwsze jest dosyć bezpośredni, po drugie – naprawdę dostarcza kierowcy sporej dawki informacji o tym, co dzieje się na styku opon z asfaltem. Testowana „Toyka” sposobem prowadzenia i dosyć dynamicznym silnikiem zachęca do szybszej jazdy. Ale po kolei…

Testowany egzemplarz skrywa pod maską wysokoprężne, doładowane serce, w postaci silnika 1.4 D-4D o mocy 90 koni mechanicznych. Legitymuje się on maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 205 Nm, dostępnym w przedziale 1800 – 2800 obr/min. To sprawia, że ważące 1060 kg auto przyspiesza według danych producenta do „setki” w 10,8 sekundy. Wiem, że nie są to sportowe osiągi, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z segmentem B, wyposażonym w niewielkiego diesla. Mimo małej pojemności, jednostka napędowa okazuje się być przyjemnie elastyczna i chętna do współpracy z dobrze zestopniowaną i bardzo precyzyjną „skrzynką” biegów, która serwuje nam – uwaga – 6 przełożeń!

Dodajcie do tego niski poziom hałasu wewnątrz auta plus pewne prowadzenie i od razu zrozumiecie, dlaczego w pewnym momencie podróży zorientowałem się, że jadę 160 kilometrów na godzinę, zamiast przepisowych na tym odcinku drogi, 100 km/h… Przyznaję bez bicia, że w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, że będę się musiał pod tym względem pilnować w małej Toyocie. Zdziwiło mnie pozytywnie zachowanie auta przy takich właśnie prędkościach. Nie dość, że dobrze utrzymywało zadany kierunek jazdy (prawie zero „myszkowania”), to we wnętrzu było relatywnie cicho, a zawieszenie sprawiało wrażenie, że wytrzyma dużo więcej.

Spalanie?

No cóż, w tym punkcie testów zawsze trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i skonfrontować suche, laboratoryjne dane producentów z tym, co auto oferuje w „realu”. Deklarowanego średniego zużycia paliwa na poziomie 3,9 litra nie udało mi się osiągnąć, ale nie byłem od niego daleko. Cyfra, jaka wyszła z obliczeń przy końcowym tankowaniu wyniosła 4,8. Biorąc poprawkę na dynamiczny styl jazdy i (jak zwykle) sporo korków w mieście, wynik trzeba uznać za bardzo dobry. Tym bardziej, że Yarisem da się jeździć naprawdę żwawo, zaskakując przy tym co niektórych uczestników ruchu drogowego.

Toyota-Yaris-3

Bajery

Na początku wspomniałem o bogatym wyposażeniu testowanego egzemplarza, czas więc podsumować co ciekawsze jego elementy. Nawigacja – dosyć prosta w obsłudze, dokładna, sprawnie działająca – plus. Bluetooth – wiadomo – kto raz spróbował, nie chce już auta bez tego wynalazku – plus. Kamera cofania – mimo niewielkich gabarytów auta – bardzo przydatna. Nie trzeba się zastanawiać, czy z tyłu nie czai się jakiś niski słupek lub betonowa donica na kwiaty – plus. Statystyki podróży – ciekawe udogodnienie, pozwalające kontrolować np. spalanie z ostatnich odcinków drogi. Ulepszony system audio – warto. Gra bardzo przyzwoicie, zawstydzając niejeden system znany z droższych i większych konkurentów. Dwustrefowa, automatyczna klima – wiadomo, przydatna sprawa – również plus. Panoramiczny dach – fajny bajer, choć to najbardziej kwestia gustu. Mnie się podobał.

To ile za to?

Niestety dużo… testowe auto kosztuje 74.800 złotych. Taka ilość pieniędzy może się na pierwszy rzut oka wydać absurdalna, ale analizując na chłodno wszystkie atuty tej Toyoty wyjdzie nam na to, że nie ma dramatu. No dobra, i tak drogo…

Rozwiązanie? Stosunkowo proste: jeśli podoba Wam się nowy Yaris i widzicie się za jego kierownicą, wybierzcie 5-drzwiową wersje SOL z benzynowym, 100-konnym silnikiem pod maską. Dodajcie kolor metaliczny i pakiet COOL. Za 56.100 złotych zostaniecie posiadaczami bezpiecznego, dobrze wyposażonego auta z automatyczną, dwustrefową klimatyzacją.

Za tę cenę macie już także System Toyota Touch, sterowanie radiem z kierownicy, kamerę cofania i „elektrykę lusterek”. O centralnym zamku nie wspominam. I to jest rozsądnie skalkulowana oferta. 5 gwiazdek w teście EURO NCAP oraz oryginalne, pojedyncze ramię przedniej wycieraczki dostaniecie gratis.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

  • Hornet

    Toyota Yaris jest nie tylko najbardziej popularnym modelem w Polsce i Europie, ale także królem segmentu aut miejskich. ;)

    • http://www.autotesty.com.pl Artur Ł.

      Wszystko się zgadza, bo sam jestem fanem Yarisa, ale myślę, że sporo klientów zabierze nowa Kia Rio.

  • Michał

    A Kia Rio to nie jest kompakt? Chyba jest sporo większa od Yarisa?

  • Ryjas

    A czy marihuana jest z konopii? Chyba nieeee?