Opel Meriva – urok odmienności (TEST)

avatar
Rafał Pazura
10 listopada 2011

Najczęściej bywa tak, że jeśli coś jest ładne, okazuje się mało praktyczne. I odwrotnie. Wystarczy spytać kobietę, czy całodniowe chodzenie w dziesięciocentymetrowych szpilkach jest relaksem dla jej nóg. Jednak to cena, którą większość Pań jest skłonna zapłacić za nietuzinkowy wygląd i seksapil. Bo dla indywidualisty nie ma nic gorszego, niż zlać się z szarym tłumem ulicy. Z autami jest podobnie. Jeśli masz małe dzieci i na co dzień musisz zmagać się z dylematem – praktyczność i wygoda kontra design, wybór staje się oczywisty: kombi lub pudełkowaty VAN. Chyba, że wybierzesz Opla Merivę, który wyłamuje się ze schematu nudnego auta dla familii.

Oczywiście wygląd to zawsze kwestia wrażliwości i osobistej estetyki, ale Merivie nie sposób zarzucić braku uroku. Linia auta zrywa całkowicie z kanciastym charakterem poprzednika. Nadwozie zdominowały łagodne linie, z których najbardziej charakterystyczne są: załamana linia okien na wysokości drzwi pasażerów tylnej klapy, oraz słynna bruzda rodem z Insigni, która dodaje sylwetce dynamizmu. Duże światła z przodu i z tyłu są wyraźnie widoczne, gdy obserwujemy profil auta.

Ów profil to właśnie kwintesencja nowego pomysłu na minivana Opla, bowiem para drzwi tylnych otwiera się „pod prąd.”

Drzwi do porwań

Z wczesnego dzieciństwa pamięta się pojedyncze sceny czy sytuacje. Czasem tak irracjonalne, że zastanawia fakt, dlaczego akurat to wydarzenie utkwiło w pamięci małej główki kilkulatka. Ja pamiętam taką scenę, jak mój kuzynek Dawidek (dziś to kuzynisko o wzroście ponad 2 m) przybiegł do mnie przerażony, krzycząc, że widział „auto do porwań.” Zaintrygowany pobiegłem w kierunku, gdzie owy pojazd „straszy dzieci.” Okazało się, że była to poczciwa Syrena 103 z drzwiami otwieranymi do tyłu, czyli w przeciwną stronę niż kierunek jazdy. Dawidek bał się przechodzić obok niej, bo słyszał, że „jak auto jedzie to otwierają się drzwi i porywane są niegrzecznie dzieci.” Próbowałem go uspokoić, ale nie było łatwo. Sam byłem wyluzowany i nie odczuwałem strachu, bo wiedziałem po prostu , że … akurat ja należę do tych grzecznych dzieciaków, ale Dawidek ma przerąbane…

Opel-Meriva-1

Wracając do nietypowych drzwi Merivy, mogę podpisać się wszystkimi rękoma i nogami pod tym rozwiązaniem. To, co było powszechnym patentem w autach przedwojennych i nawet w konstrukcjach z latach 50-tych oraz 60-tych, teraz przeżywa swoisty „come back.” Nie licząc Rolls-Royce’a Phantoma, druga para drzwi otwierana „pod prąd” znalazła uznanie u projektantów Mini Clubmana. I jest to dosłownie jedna para po prawej stronie auta, z których te tylne to tak naprawdę namiastka drzwi. Opel wskrzesił zapomnianą ideę i muszę przyznać, że trafił w dziesiątkę. Jak to się jednak stało, że zarząd niemieckiej firmy zaaprobował tak ryzykowną decyzję?

Okazuje się, że nim na deskach kreślarskich powstały pierwsze szkice nowej Merivy postanowiono, że jej następca będzie wyróżniać się ciekawymi i innowacyjnymi rozwiązaniami, ale o pragmatycznym charakterze. Ktoś wpadł więc na pomysł, by rozpocząć badania nad układem drzwi otwieranych „pod wiatr.” Z tych względów w starym modelu Merivv „przełożono” miejscami zawiasy oraz zamki i tak spreparowane auto przekazano do testów wybranym pracownikom firmy Opel. Pomysł bardzo spodobał się szczególnie rodzinom z dziećmi, więc podjęto decyzję, że to rozwiązanie wejdzie do produkcji w nowej generacji Merivy.

Dla mnie obcowanie z taką konstrukcją drzwi tylnych było jak odkrycie koła. Będąc rodzicem zmagającym się codziennie z fotelikiem dziecięcym oraz maluchem wdrapującym się do niego – jestem myślę w tej dziedzinie specjalistą. Szczególnie docenia się fakt, że drzwi można otworzyć pod kątem dziewięćdziesięciu stopni i cieszyć się doskonałym dostępem do tylnej kanapy. Dodatkowe atuty takiego rozwiązania ujawniają się podczas parkowania przy wszelkiego rodzaju marketach. Wychodząc z miejsca kierowcy czy pasażera nie trzeba ocierać się ubraniem o inne, ciasno zaparkowane auta, by otworzyć drzwi dziecku. To samo w moim podziemnym parkingu, gdzie posiadam miejsce we wnęce, do której da się wjechać jedynie tyłem. Zawsze mam problem z wyjęciem czegoś z tylnego siedzenia po wyjściu z auta. Jeżdżąc Merivą zrozumiałem, że tak wcale nie musi być.

Przy okazji od razu neguję argument ewentualnych sceptyków powątpiewających w bezpieczeństwo. Dziecko nie otworzy samodzielnie drzwi, bowiem właśnie ze względów bezpieczeństwa tylne drzwi blokują się automatycznie, gdy samochód przekroczy prędkość 4 km/h. Kto nie ufa automatyce, tak jak w przypadku innych aut, może mechanicznie zablokować zamek drzwi, które wtedy dają się otworzyć tylko z zewnątrz. Fajnym pomysłem jest także czerwone lub zielone diodowe podświetlenie w okolicach klamek, które informuje pasażerów czy blokada drzwi została włączona oraz czy zostały one prawidłowo zamknięte.

Podsumowując – brawa dla twórców Merivy, że odważyli się na taki krok. Każdy rodzic małego dziecka, który zetknie się z taką konstrukcją drzwi nie chce już słyszeć o innej opcji. Poza tym nawet dorosła osoba zyskuje zdecydowanie większy komfort podczas zajmowania miejsca na tylnej kanapie.

Nowy rozmiar

W trakcie zaawansowanych prac okazało się jednak, że aby nietypowo otwierane drzwi spełniały optymalnie swoją funkcję i odpowiednie normy bezpieczeństwa, nie wystarczy tylko wzmocnić środkowy słupek C. Konieczne jest wydłużenie nadwozia. Tu kryje się więc tajemnica nowych wymiarów Opla.

Meriva zdecydowanie urosła. Jest o 22 cm dłuższa i 12 cm szersza niż model pierwszej generacji. To wyjątkowy progres. Pod względem gabarytów Oplowi zdecydowanie bliżej teraz do minivanów powstających na bazie kompaktów, np. do Forda C- Maxa, niż do reprezentantów mikrovanów w postaci m.in. Toyoty Verso S czy Citroena C3 Picasso.

Opel-Meriva-2

W odniesieniu do poprzedniej generacji Merivy, która słynęła z przestronnego i praktycznego nadwozia, nowy model dokłada kolejne atuty. Szerokie nadwozie sprawia, że teraz z tyłu mogą wygodnie zasiąść trzy osoby o przeciętnym wzroście. Z przodu także odczuwa się więcej swobody, a szczególne słowa uznania należą się bardzo wygodnym fotelom. To ergonomiczne fotele sportowe, które posiadają wielokierunkową regulację, w tym bardzo przydatne: długość podparcia pod kolanami, odcinka lędźwiowego oraz pochylenia zagłówków. To koszt 1,6 tys. zł, który absolutnie warto ponieść. I jeszcze jeden szczegół – posiadając dzieci trzeba liczyć się z problemami w utrzymaniu czystości we wnętrzu auta. W Oplu pomaga w tym … nanotechnologia. TopTec to specjalna tapicerka, która zapewnia ochronę przed plamami z cieczy i tłuszczów. Wygląda może na nieco gumowatą, ale w dotyku okazuje się całkiem miła i miękka. Co kluczowe – zabrudzenia nie są absorbowane przez odporne włókna, o czym przekonałem się naocznie, gdy mój synek upuścił kawałek czekoladowego batonika. Tkanina TopTec jest wyposażeniem standardowym w wersji Cosmo z tapicerką o tajemniczej nazwie – Light Galvanized.

Jak już wspomniałem, z tyłu wygodnie mogą podróżować trzy osóby. Co ważne, nogi pasażerów mają dużo miejsca, a uda przylegają do siedzisk. Dzięki temu wielokilometrowa eskapada nie powoduje dyskomfortu typowego dla wielu aut sytuowanych segment wyżej.

W pomyśle siła

Wizytówką wnętrza Merivy jest system FlexSpace, który umożliwia szybkie i proste przekształcenie auta w przestronny cztero, pięcio- lub dwumiejscowy van bez konieczności demontażu foteli czy zagłówków. Tylną kanapę stanowią trzy oddzielne fotele: dwa szerokie skrajne i jeden mniejszy, środkowy. Fotele można przesuwać i składać na wiele sposobów – zyskuje na tym, bądź traci bagażnik. Jego minimalna wartość to 400 litrów, a po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń powstaje prawdziwa platforma o pojemności 1500 litrów. Przewiezienie lodówki, czy 42-calowego LCD nie stanowi więc żadnego problemu.

Świetnym pomysłem jest zamocowany na specjalnych szynach i dający się przesuwać schowek, który pełni także rolę podłokietnika. Co ciekawe, przestrzeń wewnątrz schowka może być modyfikowana w zależności od wielkości przechowywanych przedmiotów. Jedyne co budzi pewien niedosyt, to nie do końca dopracowany system przesuwania tego schowko-podłokietnika. Zdarza się, że stawia wyraźny opór lub wręcz blokuje się. Przyznaję jednak, że im dłużej „bawiłem się” tym gadżetem, tym lepiej wychodziło mi jego przesuwanie. Być może jest więc to także kwestia wprawy.

Widać, że projektanci wnętrza przyłożyli się do pracy i wygospodarowali w Oplu wiele praktycznych i pojemnych schowków. Do dyspozycji mamy liczne uchwyty na napoje, szuflady pod fotelami, skrytki w podłodze, czy przepastne kieszenie w drzwiach, które zmieszczą nawet 1,5 litrowe butelki. W aucie tego typu ma to kolosalne znaczenie. Niemieckie auto skutecznie konkuruje, z uważanymi za wzorcowe w tej dziedzinie, francuskimi minivanami.

Konsola centralna to dosłownie kopia rozwiązania z Opla Insigni, przez co właściciel Merivy może poczuć się w pewien sposób dowartościowany Początkowo przytłacza nagromadzenie klawiszy, ale po kilku dniach obcowania można się do tego przyzwyczaić. Niemniej konkurencja udowadnia, że można to robić bardziej intuicyjnie i nie trzeba gąszczów przycisków, by ogarnąć nawet najbardziej rozbudowane funkcje nowoczesnego auta.

Opel-Meriva-3

W temacie jakości użytych tworzyw widać wyraźny postęp. Dominują co prawda twarde materiały, ale spasowano je bardzo solidnie i dokładnie. Co najważniejsze – mają one ciekawą fakturę, przez co wyglądają na materiały zdecydowanie droższe niż są w rzeczywistości. W ogóle doznania estetyczne sytuują niedużego Opla na szczycie klasy, którą reprezentuje. Przykładem jest tu możliwość niezwykle bogatej konfiguracji wnętrza, która pozwala uczynić z Merivy auto ocierające się w tej materii o auta z klasy wyższej.

Testowana odmiana Cosmo wzbogacona o kilka pozycji z długiej listy opcji, wyróżnia się m.in. dwustrefową automatyczną klimatyzacją, świetnie grającym zestawem audio z siedmioma głośnikami, kolorową nawigacja 3D z systemem bluetooth, panoramicznym dachem czy 17-calowymi felgami z aluminium. Do tego podgrzewana kierownica, reflektory adaptacyjne z systemem doświetlania zakrętów, czujniki parkowania z przodu i z tyłu auta, system dodatkowego elektrycznego ogrzewania, cyfrowy tuner systemu audio – czyli elementy nie spotykane powszechnie w tej klasie aut. Oczywiście tak doposażony egzemplarz potrafi zszokować ceną, niemniej możliwość personalizacji samochodu wedle życzenia klienta zasługuje na szacunek.

Bardziej jak kombi

Ponad dwadzieścia centymetrów większy rozstaw osi w stosunku do Merivy pierwszej generacji diametralnie wpłynął na doznania dotyczące komfortu podróżowania. Teraz poprzecznie nierówności są filtrowane przez zawieszenie zdecydowanie bardziej skutecznie, a dodatkowo auto prowadzi się bardziej przewidywalnie. Na poprawę komfortu jazdy wpłynęło także lepsze wyciszenie podwozia podczas jazdy po wybojach. Jedyne zastrzeżenie można mieć do faktu, że opcjonalne, 17-calowe felgi, które „obuto” w niskoprofilowe opony, czasem dają się akustycznie we znaki uszom podróżujących. W tej dziedzinie Opel reprezentuje typowo niemiecką szkołę i ponad miękko pracujące zawieszenie rodem z francuskiej konkurencji, preferuje pewniejsze właściwości jezdne.

Co prawda ostrzej biorąc zakręt poczujemy, że auto nieznacznie się pochyla, ale wrażenia z jazdy sytuują teraz Merivę zdecydowanie bliżej kompaktowego kombi niż wysokiego minivana. Pozytywne opinie zbiera także sposób w jaki układ kierowniczy komunikuje się z kierowcą. Jest wystarczająco czuły, by nawet dynamiczna jazda po łukach nie wiązała się z utratą wiedzy na temat tego, co dzieje się na styku: koła-nawierzchnia.

Pod maską

testowanej przeze mnie wersji znalazł się najmocniejszy wśród Diesli motor o pojemności 1.7 litra, legitymujący się mocą 130 KM. Zapewnia on Merivie wystarczająco dobre osiągi, by nie tęsknić za dodatkowymi dziesięcioma rumakami, jakie oferuje najmocniejsza z wersji benzynowych silnika 1.4. Ten wysokoprężny silnik rozpędza Opla w 10,5 sekundy do 100 km/h, czyli o zaledwie 0,2 sekundy wolniej niż turbodoładowana jednostka benzynowa. Jego prawdziwa przewaga nad topowym benzyniakiem ujawnia się w sposobie, w jaki moc (300 Nm kontra 200 Nm) silnika przenoszona jest na koła, gdy wciśniemy mocniej gaz jadącego już auta. Diesel wyraźnie lepiej radzi sobie masą auta i sprawia, że głowy podróżnych mocno opierają się o zagłówki. Ponadto ostre traktowanie Diesla nie odbije się aż tak bardzo na wynikach spalania, jak w przypadku motoru zasilanego E95. Bez specjalnych starań spalanie w mieście oscyluje w granicach 7,5 l/100 km, a w trasie na szóstym biegu spada poniżej 6,0 l/100 km.

Niestety czar pryska, gdy zestawimy obie odmiany w kategorii – cena. Ponad 11 tys. zł mniej kosztuje 140-konna wersja benzynowa. To naprawdę sporo, szczególnie biorąc pod uwagę klasę auta. Aby zwróciła się różnica kosztów w spalaniu trzeba jeździć naprawdę dużo oraz wziąć pod uwagę, że serwisowanie nowoczesnego Diesla wiąże się z potencjalnie wyższymi wydatkami w razie awarii.

Dylemat

Chcąc podsumować siedem dni spędzonych za kierownica nowej Merivy złapałem się na tym, że to auto pozbawione jest istotnych wad. Posiada niezwykle funkcjonalne wnętrze z genialnym systemem otwierania drzwi i aranżacji przestrzeni. To, co odróżnia Opla od rywali, to także możliwość swobodnej personalizacji wnętrza, które urzeka jakością oraz estetyką wykonania. Jest jednak w tym wszystkim spora łyżka dziegciu. Aby móc cieszyć się najbardziej dynamicznym silnikiem Diesla w bogatej odmianie Cosmo, trzeba głęboko sięgnąć do kieszeni i przygotować 90 tys. zł. A to nie koniec, bowiem doposażenie Merivy w wiele kuszących opcji – jak w testowanej wersji – winduje cenę auta w okolice 110 tys. zł. Z tego powodu takie egzemplarze będą na rynku niewątpliwie białym krukiem.

Racjonalnym wyborem okazuje się wg mnie benzynowa odmiana 1.4 Turbo o mocy 120 KM i w wersji wyposażenia Enjoy. Jest wystarczająco bogato wyposażona, zapewnia przyzwoite osiągi i kosztuje mniej niż 70 tys. zł. Oczywiście to wciąż sporo, jak na nieduże auto rodzinne. Trzeba jednak zaznaczyć, iż Meriva pod względem gabarytów plasuje się gdzieś między segmentem mikro, a minivanów. Być może tu Opel chce zagospodarować dla siebie pewien rodzaj niszy.

Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *