Peugeot 301 1,2 VTi Active – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
09 września 2013

Pojemność często idzie w parze z ceną. W hierarchii modeli niemal zawsze większy równa się droższy. A co mają począć klienci potrzebujący rodzinnego, pojemnego samochodu, który jednak nie będzie kosztował specjalnie dużo? Dotychczas w ofercie Peugeota miłośnicy nadwozia typu sedan byli „skazani” na stosunkowo drogi model 508. Teraz do palety limuzyn z Lwem na masce dołączył 301. Co oferuje młody sedan Francuzów?

Peugeot 301 na rynku debiutował stosunkowo niedawno, bo pod koniec zeszłego roku. Zapoczątkował on budżetową linię samochodów francuskiej marki z „1” na końcu, której „targetem” są kraje trochę słabiej rozwinięte gospodarczo. W Polsce, gdzie dla wielu rodzin wydanie około 80 tysięcy złotych na samochód (chociażby Peugeota 508) to bariera nie do przeskoczenia, tańszy o kilkadziesiąt tysięcy 301 to bardzo atrakcyjna propozycja. Mnie do testów trafił się egzemplarz plasujący się po środku cennika – wersja wyposażenia Active z kilkoma dodatkami i najsłabszy silnik 1,2VTi.

Słowo klucz – przestrzeń

Nie ma co się oszukiwać – model 301 dedykowany jest osobom, które poszukują pojemnego samochodu za rozsądną cenę. Nie ma on konkurować z limuzynami segmentu D, co widać chociażby po projekcie nadwozia. Peugeot nie zdecydował się tutaj na żadną ekstrawagancję stylistyczną – samochód posiada klasyczną bryłę sedana, bez fajerwerków. I wygląda nieźle, również z profilu. Na całe szczęście Francuzi nie przeprowadzili operacji doczepienia kufra do któregoś z hatchbacków znajdujących się w palecie modeli.

Co do ogólnej oceny stylistyki zdania są podzielone. Jednym się Peugeot 301 nie podoba, innym odwrotnie. Mnie wygląd testowego egzemplarza przypadł do gustu, chociaż nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie jest to piękne auto, nie umywa się do wrażenia jakie robi chociażby 508-ka. Jeśli jednak Peugeota 301 „ubierzemy” w ładny lakier, dodamy do tego aluminiowe felgi, to mały sedan Francuzów może się podobać.

Peugeot-301-wnetrze

We wnętrzu – twardo i miękko zarazem

Zajęcie miejsca we wnętrzu samochodu od razu sygnalizuje, że mamy do czynienia z samochodem budżetowym. Cały kokpit wykonany jest z twardych jak skała materiałów, które jednak nie hałasują podczas jazdy. Podobnie jak miłośnicy miękkich plastików, również fani jasnych ich kolorów nie mają w Peugeocie 301 czego szukać. Wnętrze jest jednolicie czarne z drobnymi, delikatnymi wstawkami z plastiku imitującego aluminium. Rzut oka w konfigurator pokazuje jednak, że bez dodatkowych opłat można wybrać wykończenie wnętrza w kolorze jasnoszarym. Miałem taki zestaw kolorystyczny w testowanym parę miesięcy temu Peugeocie 208, bardzo przypadł mi do gustu i uważam, że w 301 również będzie optymalnym rozwiązaniem.

Sam projekt kokpitu, jak również jego ergonomia, nie budzą specjalnych zastrzeżeń. Jest co prawda kilka „zgrzytów”, które jednak wynikają głównie z oszczędności. Przykład? Sygnalizacja włączonej, lub wyłączonej klimatyzacji. Informuje o tym jedynie podświetlony znaczek płatka śniegu na pokrętle, którego to podświetlenia jednak za dnia zupełnie nie widać.

Komfort we francuskim stylu

Zupełnym przeciwieństwem twardych plastików są fotele, które są wyjątkowo miękkie i komfortowe. Niektórzy uznają to za zaletę, inni za wadę. Ja należę do tej pierwszej grupy i 301-ką podróżowało mi się bardzo wygodnie. Czuć tutaj dziedzictwo starych modeli Peugeota, istnych kanap na kołach. Kto siedział kiedyś w tylnym rzędzie siedzeń Peugeota 605 wie o czym mówię. W 301 aż tak miękko nie jest, jednak wciąż komfort podróży stoi na bardzo wysokim poziomie.

Peugeot-301-bok

Z miękkością foteli koresponduje zawieszenie, które również wykonane jest „po francusku”. Jest miękko, ale w dostatecznym stopniu sprężyście. To, w połączeniu z siedzeniami sprawia, że żadne nierówności podłoża nie są Peugeotowi 301 straszne – auto po prostu „płynie” po drodze nie zważając na nic i zapewniając pasażerom wygodę na wysokim poziomie. Podobną charakterystykę ma układ kierowniczy – samochód prowadzi się pewnie i poprawnie, ale zdecydowanie nie jest on stworzony do szaleństw po drodze.

Silnik – nie dla sportowców

Pod maską testowego egzemplarza pracował trzycylindrowy silnik o pojemności 1,2 litra i mocy 72 KM. O ile powyższe elementy, takie jak zawieszenie, czy układ jezdny premiują spokojniejszą jazdą, o tyle motor wręcz ją wymusza. Trzycylindrowa jednostka w mojej opinii jest najsłabszym punktem testowanego samochodu. Nie charakteryzuje się zbyt dobrą dynamiką o czym najlepiej świadczy lekko ponad 14 sekund, które trzeba czekać, aby samochód przyspieszył do 100 km/h. W normalnej jeździe miejskiej nie jest to problemem, jednak na trasie trzeba rozważnie planować niektóre manewry wyprzedzania.

Nie najlepiej jest również z kulturą pracy. Trzycylindrowiec czasami lubi wpaść w lekkie wibracje, a przy zwiększaniu obrotów (co jest konieczne aby osiągnąć jakąkolwiek dynamikę jazdy) dźwięk, który generuje w żaden sposób nie jest i nie będzie ukojeniem dla uszu pasażerów. Z plusów trzeba wymienić niewielki apetyt na paliwo. 1,2 VTi nawet przy dynamicznej jeździe i sporej ilości korków nie powinien „wypić” znacząco więcej niż 7 litrów benzyny w mieście. Na trasie, przy prędkościach około 100 km/h bez większych starań da się zejść w granice 5,5 litra.

Peugeot-301-lampa

Mały, duży samochód

Z kolei chyba największą zaletą samochodu jest ilość miejsca, jaka zostaje oddana do dyspozycji pasażerów. Z przodu na ciasnotę nie można narzekać. Fotele, kierownica są wszechstronnie regulowane, więc każdy kierowca znajdzie odpowiednią pozycję dla siebie. Jednak z tyłu mamy do czynienia z prawdziwym dobrobytem. Miejsca na nogi jest bardzo dużo – ustawiając fotel kierowcy „pod siebie” i moje 184 cm wzrostu i siadając na tylnej kanapie miałem jeszcze około 10 centymetrów zapasu. Nad głową już tak dobrze nie było, ale również bezpieczny margines był zachowany. Jeśli połączymy taką ilość miejsca z bardzo miękką tylną kanapą otrzymamy naprawdę komfortowe warunki do podróżowania dla pasażerów w drugim rzędzie siedzeń. Duża ilość miejsca przeznaczona na przedział pasażerski nie spowodowała, że w 301 mamy do czynienia z małym bagażnikiem. Zdecydowanie nie – do dyspozycji oddano 506 litrów pojemności i składane oparcia tylnej kanapy, dokładające dodatkowo 800 litrów w kryzysowych sytuacjach.

Wyposażenie

Tak jak pisałem na wstępie w testowanym egzemplarzu miałem do czynienia z podstawowym silnikiem i środkową wersją wyposażeniową. O ile silnik trochę rozczarowuje, to ilość „uprzyjemniaczy” jazdy na pokładzie już nie. Oczywiście o żadnych szaleństwach, HUDach, nawigacjach, czy tempomatach nie ma mowy. Jest jednak to, co najpotrzebniejsze do wygodnej jazdy. Klimatyzacja, zestaw audio ze złączem USB i sterowaniem z kierownicy, komputer pokładowy, elektryczne lusterka, zestaw głośnomówiący Bluetooth – to wszystko znajdziemy na pokładzie. Brakowało mi trochę czujników parkowania z tyłu, ponieważ przez dosyć wysoko poprowadzoną linię bagażnika ciężko oszacować gdzie samochód dokładnie się kończy. Czujniki nie są dostępne nawet w topowej odmianie Allure. Szkoda, bo na liście wyposażenia opcjonalnego byłyby bardzo mile widziane.

Peugeot-301-przod

Podstawowa wersja Peugeota 301 kosztuje 40 500 zł. Za przyjemność jazdy autem wyposażonym na poziomie opisywanego egzemplarza trzeba zapłacić 50 900 zł (a na moment pisania tego tekstu możemy liczyć jeszcze na około 3000 zł rabatu przy każdym poziomie wyposażenia). Jeśli weźmiemy pod uwagę to, co samochód oferuje nie jest to wcale kwota wygórowana. Osobiście jednak zamiast wersji Active polecałbym Allure – różnica w cenie nie jest miażdżąca (około 3000 zł), a otrzymujemy znacznie więcej w standardzie niż w odmianie Active. Co do silnika to różnice cenowe są już większe. 1,6 HDi to 8000 zł więcej w porównaniu z bazową jednostką 1,2 VTi. Z kolei silniejsza benzyna, czyli 1,6 VTi (115 KM) oznacza 5000 zł więcej zostawione u dealera.

Czy warto dopłacać? To zależy od tego, czego oczekujemy od samochodu. Dla mnie Peugeota 301 to  „król prawego pasa”, do spokojnej, komfortowej jazdy z punktu A do punktu B, bez szaleństw. W czymś takim samochód sprawdza się idealnie, a do podróżowania w tym stylu 1,2 VTi jest wystarczające. Jeśli jednak lubimy dynamiczniejszą jazdę, albo planujemy często jeździć z kompletem pasażerów i bagażu, to trzycylindrowiec może okazać się „wąskim gardłem” tego samochodu. Wtedy warto pomyśleć o zainwestowaniu trochę więcej w mocniejszą jednostkę.

Podsumowując

Po tygodniowej przygodzie z Peugeotem 301 zrobił on na mnie bardzo dobre wrażenie. Ten samochód zna swoje miejsce w szeregu i to czuć podczas jazdy nim. Celem jego istnienia jest zapewnienie odpowiedniej przestrzeni dla pasażerów i bagażu za stosunkowo niewielkie pieniądze. Z tego zadania wywiązuje się idealnie. Jeśli ktoś chce prestiżu, albo topowego wyposażenia – Peugeot 508 czeka w gotowości. Jeśli jednak komuś te rzeczy nie są potrzebne do szczęścia, a chce po prostu podróżować wygodnie z rodziną, świadom pewnych kompromisów, to 301-ką zdecydowanie nie będzie zawiedziony.

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *