Peugeot 508 GT – luksus po francusku (TEST)

avatar
Rafał Pazura
04 grudnia 2012

Każdy nowy model auta jest reklamowany przez producenta jako: lepszy, mniej awaryjny, bezpieczniejszy od poprzednika, którego właśnie zastępuje. Wiadomo, marketing. Rzadko kiedy zmiany są na tyle rewolucyjne, by następca zasługiwał na przymiotnik „nowy.” Dlatego przeżyłem prawdziwy szok, gdy zasiadłem za sterami Peugeota 508, bezpośredniego następcy popularnej „cztersystasiódemki.”

Wśród aut średniej wielkości należących do klasy Premium od lat panuje nuda i stagnacja. Co jakiś czas – najczęściej Francuzi – ogłaszają, że oto atakują najbardziej prestiżowy segment swoim produktem. Przykłady można tu mnożyć (Renault Safrane, Renault Vel Satis, Citroen C6, Peugeot 607), niestety wszystkie zakończyły się fiaskiem, głownie handlowym. Oczywiście niektóre modele, jak Citroen C6, zyskują nawet sporą rzeszę fanów, ale jest to bardziej rodzaj miłości platonicznej, a nie spełnienia. Wyniki sprzedaży sprawiają, że auta zazwyczaj nie mają już następców lub kończą swoją historię bardzo szybko.

Peugeot tym razem nie zapesza. Podczas gdy przy premierze modelu 607 każdy folder reklamowy epatował nawiązaniem do luksusu, a wyraz „Premium” był nagminnie kojarzony z francuską limuzyną – teraz panuje cisza. I muszę przyznać, że to dobra strategia. Lepiej zostać miło zaskoczonym, niż rozczarowanym. Francuzi zrozumieli, że od samego mówienia i pisania, żaden samochód nie zostanie zakwalifikowany do tego elitarnego grona. Tym razem po prostu zrobili coś naprawdę dobrego, co sprawia, że nowy model 508 może aspirować do konkurowania z markami uważanymi za luksusowe. Z jednym zastrzeżeniem – że będzie to wersja GT, którą wyróżnia mocny 204-konny silnik Diesla o pojemności 2.2 litra oraz fakt, że standardowo spięty jest on z 6-cio stopniowym „automatem”.

Więcej samochodu

Tak naprawdę 508 nie zastąpił tylko modelu 407, ale wpasował się gdzieś między niego a nieprodukowane już 607. Auto jest większe i nastawione zdecydowanie bardziej na luksus. Łagodne linie przeplatają się tu z rasowymi przetłoczeniami, a cała bryła auta to połączenie francuskiej elegancji i ponadczasowej urody klasycznej limuzyny. Detale, takie jak „bruzdy” na masce czy z boku karoserii dodają autu rasowego sznytu. Jak dla mnie całość wygląda po prostu gustownie, bez barokowego przepychu.

W środku miejsca w sam raz dla kompletu pasażerów, szczególnie z przodu nawet wysokie osoby nie będą marudzić na ciasnotę. Z tyłu także nie jest źle, ale na stopy „długonogich” przydałoby się więcej przestrzeni. Kufer oferuje niespełna 500 l pojemności, co uznać należy za akceptowalny wynik. Wiele ciepłych słów należy się projektowi kabiny. Tu miły polski akcent – wnętrze 508-ki stworzył Adam Bazydło, „nadwiślański” stylista wnętrz. Po otwarciu drzwi wersji GT od razu czuć powiew luksusu. Skojarzenia zdecydowanie przywodzą na myśl projekty niemieckich aut, gdzie wszystko jest uporządkowane i podporządkowane ergonomii. Przepięknie wystylizowane zegary główne to pokaz mistrzostwa polskiego designera. Są po prostu cudowne. W roli głównej na konsoli centralnej występuje kolorowy ekran, który obsługuje się z tunelu środkowego za pośrednictwem pokrętła i wianuszka przycisków zgrupowanych wokół niego. Rozwiązanie podobne do Audi czy Mercedesa, które łatwo opanować i polubić.

Peugeot-508-1

Miejsce pracy kierowcy jest bliskie ideałowi. Elektrycznie sterowane, komfortowe fotele posiadają tak wszechstronną regulację, że zadowolą niemal każdego. Niemal, bo swym wyprofilowaniem nie sprzyjają osobom o słuszniejszej posturze. Doskonałe wrażenie sprawia „czekoladowa” skórzana tapicerka Nappa Cohiba, za którą warto sięgnąć do kieszeni i wyłożyć dodatkowe 7 tys. zł.

Trójramienna, skórzana kierownica posiada miłe dla oka aluminiowe wstawki. Jej gruby wieniec jest tak soczysty w dotyku jak kolano urodziwej pasażerki siedzącej obok kierowcy. Oczywiście zaopatrzono ją w szereg przycisków, którymi można obsługiwać wiele pokładowych urządzeń. Wreszcie – bo w „czterystasiódemce” sterowało się dżojstikiem z kolumny kierowniczej, co mnie osobiście zawsze irytowało.

Oryginalnie prezentuje się wyświetlacz head-up, który w formie wysuwanej płytki przy podszybiu informuje o zadanej prędkości czy funkcjach GPS. Jest nawet czytelny, jednak osobiście zdecydowanie wolę jego cholograficzną alternatywę w stylu BMW – moim zdaniem jest bardziej czytelna i mniej angażuje wzrok kierowcy.

Na bogato

Każde 508 GT jest wyposażone w inteligentny kluczyk i przycisk zapłonu. Standardem są także przednie i tylne czujniki parkowania, które dodatkowo „potrafią wskazać”miejsce do parkowania równoległego. Standardem są także światła LED do jazdy dziennej, czujnik deszczu oraz świateł. Właściciel GT nie dopłaci także za automatyczną skrzynię biegów wyposażoną w automatyczny hamulec postojowy, tempomat, elektrycznie regulowane fotele przednie, lusterko wsteczne z funkcją automatycznego przyciemniania czy wyrafinowany system audio: z nawigacją wyposażoną w mapę Europy, bluetoothem i wszystkimi wejściami dla multimediów (dopłacając 1,9 tys,. zł dostaniemy 10 głośników sygnowanych marką JBL, które wyraźnie poprawiają brzmienie całości). Do tego świetnie sprawdzają się biksenonowe reflektory skrętne, a tylne światła w całości wykorzystują „ LED-y”.

Peugeot-508-2

Każda wersja GT „stoi” na 18-calowych felgach aluminiowych. By zadawać szyku na „dziewiętnastkach”, w które wyposażona była wersja testowa, trzeba wyłożyć jeszcze 1 tys. zł. Muszę przyznać, że warto, bo auto wygląda o niebo lepiej, a komfort jazdy nie cierpi na tym zbyt wiele. Warto dołożyć także 2,2 tys. zł do 4-strefowej klimatyzacji automatycznej. Komfort jazdy na tylnej kanapie zyskuje wówczas naprawdę wiele, bo układ bardzo sprawnie steruje strefami nawiewu na wszystkie części kabiny.

Wysoko należy ocenić jakość zastosowanych materiałów we wnętrzu. Dominują wysokogatunkowe i miękkie tworzywa oraz skóra. Spasowanie wszystkich elementów jest bardzo dokładne i solidne, dlatego z pełną świadomością mogę stwierdzić, że odmianę GT można zaliczyć do segmentu Premium. To chyba właściwa droga dla producentów takich jak Peugeot – robić ekskluzywne wersje wyposażeniowe i w ten sposób urywać kawałki z tortu w tej najbardziej prestiżowym segmencie aut.

Zgrany duet

Zawieszenie i układ kierowniczy to dwie rzeczy, które mnie najbardziej zaskoczyły. Na plus oczywiście. Do tej pory żadna francuska limuzyna nie była tak dopracowana pod względem prowadzenia i wyczucia auta przy większych prędkościach – duże uznanie za bardzo precyzyjny układ kierowniczy. To pierwszy Peugeot, który dawał mi poczucie, że komunikaty jakie przekazują mu moje ręce poprzez kierownicę, są przez niego właściwie odczytywane.

Niestety nie każdą „pięćsetósemką” jeździ się tak dobrze. Tylko w wersji GT zrezygnowano bowiem z kolumn MacPhersona, na rzecz podwójnych wahaczy poprzecznych o różnej długości na przedniej osi. Rozwiązanie to zapewnia bardziej precyzyjną reakcję auta na ruch kierownicy oraz wyższą sztywność całej konstrukcji. To dlatego, nawet w ciasnych łukach, auto nie przechyla się przesadnie, a zawieszenie nie przekazuje żadnych niepokojących dźwięków, czy wibracji do wnętrza samochodu. Brakuje jedynie lepszej absorpcji poprzecznych nierówności – w tej materii tzw. „francuska miękkość” jest Peugeotowi po prostu obcym terminem. Komfort jest oczywiście wystarczający, ale jeśli ktoś z tego powodu wybiera francuskie auta, że dostarczają go więcej niż konkurencja – to raczej się rozczaruje.

Jedyny słuszny wybór

Odmiana GT to niestety tylko jeden silnik, do tego diesel. Wada czy zaleta? Sam nie wiem. Trzeba przyznać, że 204 KM karmionych olejem napędowym pasuje do charakteru auta. Oferowane osiągi są bardzo przyzwoite (tylko 8,2 sekundy do 100 km/h). Sam start z miejsca nie jest tu jednak najważniejszym parametrem. Silnik najbardziej imponuje bowiem sposobem rozwijania mocy. Już od bardzo niskich obrotów Peugeot ochoczo przyspiesza dzięki pokaźnej liczbie niutonometrów (450 Nm). Dla bezpieczeństwa ważne jest właśnie szybkie i płynne nabieranie prędkości. Sześciobiegowy automat z funkcją zmiany biegów łopatkami dobrze i właściwie dobiera przełożenia. Niestety podczas agresywniejszej jazdy nie do końca sprawdza się jego szybkość reakcji na kick-down. Także próby sterowania łopatkami niewiele poprawiają sytuację. Jednak gdy nie wyciskamy z silnika maksymalnej mocy – skrzynia pracuje bardzo dobrze i nie czuć, że się czasami ociąga.

Peugeot-508-3

Motor o pojemności 2,2 litra to jedna z kulturalniej pracujących jednostek o czterech cylindrach. Podczas normalnej jazdy urzeka wyśmienitą izolacją akustyczną i niezwykle harmonijną oraz bezwibracyjna pracą. Wielkim atutem silnika jest bardzo niskie spalanie, które nawet podczas szybkiej jazdy nie chce przekroczyć 8 l/100 km. Płynna, ale dynamiczna jazda autostradą zaowocuje wynikiem blisko litr niższym. W mieście wynik na poziomie 9,2-9,5 l na każde sto kilometrów to także świetna rekomendacja.

Przełamać stereotypy

Prawie 135 tys. za wersję GT to sporo. Warto jednak zwrócić uwagę na listę wyposażenia, by zrozumieć, skąd wzięła się taka cena i jak – na tle podobnie wyposażonych rywali – okazuje się ciekawą propozycją. Model testowy to koszt niemal 170 tys. zł, ale wówczas wrażenie luksusu jest spotęgowane. Jedno jest dla mnie oczywiste – Peugeot skutecznie łamie stereotypy, bo model 508 GT prowadzi się z iście niemiecką precyzją, a jakość wykonania auta jest godna klasy Premium. Pytanie tylko – jak wielu klientów odważy się na taki wydatek w przypadku francuskiej limuzyny?

Rafał Pazura

Foto: Michał Strzyżewski/Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , ,

2 myśli nt. „Peugeot 508 GT – luksus po francusku (TEST)

  1. avatarMichał

    Samochód piękny a osiągi imponujące. Cena? Normalna ale tylko w normalnym kraju. U nas przy chorej akcyzie 18,6% zawsze będzie ciut za drogo. Test jak zawsze na 5, pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Pingback: Peugeot 301 1,2 VTi Active - TEST | TestySamochodowe.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *