Peugeot RCZ 1.6 THP 200 KM – TEST

avatar
Aleksander Pławski
13 maja 2013

Francuskie samochody kojarzą się głównie z miękkim zawieszeniem, bardzo komfortowymi fotelami bez trzymania bocznego, leniwą pracą układu kierowniczego czy drogą prowadzenia drążka zmiany biegów długą jak stąd do nieskończoności. Jednak Peugeot RCZ absolutnie bezczelnie i z szelmowskim uśmiechem na „paszczy” obala wszystkie mity udowadniając, że w koncernie PSA są ludzie, dla których najbardziej liczy się kierowca i przyjemność z prowadzenia. Oto francuskie coupe z najmocniejszą jednostką napędową i najbogatszym wyposażeniem. Naprawdę grzechu warte!

Już sam wygląd RCZ sprawia, że to auto na ulicy budzi tyle zainteresowania, co niejeden supersamochód za dużo większe pieniądze. Trzeba przyznać, że projektantom udało się stworzyć małe, rasowe coupe o przepięknej linii nadwozia. Testowanej wersji dodatkowego sznytu dodają opcjonalne, czarne, 19-calowe obręcze za stopów metali lekkich i czarny dach z włókna węglowego. W zestawieniu z perłowo-białym lakierem nadwozia całość wygląda fenomenalnie. Oczywiście od razu pojawiły się zarzuty kolegów, że to typowo kobiece auto, ale pamiętajcie, że zazdrość to ludzka rzecz… A mówiąc poważniej – są różne gusta. Według mnie jest to najpiękniejszy współczesny Peugeot i basta! I nie musicie się za mną zgadzać. I tak wiem, co mówię…

Serce

Maska RCZ skrywa dobrze znaną każdemu entuzjaście motoryzacji, doładowaną, benzynową jednostkę napędową o niewielkiej pojemności 1.6 litra. W zależności od marki, modelu i wersji auta, w jakim jest montowana, legitymuje się różną mocą maksymalną. W tym przypadku to waleczne serce produkuje naprawdę sporo, bo 200 koni mechanicznych. Są one przenoszone na asfalt przy pomocy manualnej, 6-biegowej skrzyni biegów i napędu na przednie koła.

Peugeot-RCZ-silnik

O tym motorze w najróżniejszych odmianach pisałem już wiele i zawsze w samych superlatywach. Nie inaczej jest i tym razem: silnik brzmi naprawdę dobrze (choć nie tak rewelacyjnie jak np. w Mini Cooperze S), rwie się do walki już od najniższych obrotów i kręci się pod czerwone pole obrotomierza z zapałem godnym prawdziwego sportowca. Nic, tylko gnieść pedał gazu, wsłuchując się w melodię wydechu rezonującego przy kolejnych zmianach biegów. I to zmianach bardzo przyjemnych!

Skrzynia biegów

w RCZ jest iście „nie francuska”. To znaczy, że poszczególne przełożenia wchodzą tak, jak powinny – precyzyjnie, krótko i sportowo a drogi prowadzenia drążka są zadziwiająco krótkie. Oczywiście w świecie motoryzacji istnieją jeszcze lepsze mechanizmy zmiany biegów, ale do tego w Peugeocie naprawdę nie można mieć większych zastrzeżeń. Nawet bardzo szybka zmiana nie powoduje żadnych haczeń ani nieprzyjemnych zgrzytów. Tak właśnie powinno być w aucie sportowym. Krótko mówiąc, duet „motor plus skrzynia biegów” należy uznać za bardzo udany.

Dodajmy, że bohater testu ma bardzo przyjemną, sportowo spłaszczoną u dołu, kierownicę, która świetnie leży w dłoniach i zachęca do ostrzejszego kręcenia nią w ciasnych wirażach. Niestety układ kierowniczy jest nieco słabszym punktem programu. Nie można co prawda nazwać go złym, ale przy świetnym zgraniu pozostałych podzespołów, odstaje nieco od reszty. Nie chodzi nawet o to, że brak mu precyzji – po prostu siła wspomagania mogłaby być dobrana nieco lepiej, a sama kierownica nie powinna przenosić na ręce kierującego aż takich naprężeń pochodzących z układu napędowego.

Peugeot-RCZ-2

Plusy

Atutem francuskiego coupe jest też z całą pewnością jakość tworzyw użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego i dokładność ich montażu. Rzekłbym, że to jeden z najlepiej „złożonych” modeli tego producenta. Wszystkie materiały sprawiają wrażenie premium a opcjonalne skórzane wykończenie deski rozdzielczej skutecznie buduje atmosferę luksusu. Do tego projekt środka jest po prostu atrakcyjny i to pomimo faktu, że jest niemal taki sam jak w „plebejskim” bracie – modelu 308.

Pozycja za kółkiem jest wyśmienita. Kierujący siedzi tak nisko, że ma poczucie szorowania pupą po asfalcie. Do tego mocno profilowane, sportowe fotele dają bardzo dobre trzymanie boczne i pozwalają na pełną integrację z maszyną. Widoczność jest ograniczona przez nisko poprowadzone słupki i szybę, ale od tego typu aut nie można zbyt wiele wymagać w tym względzie.

Zestrojenie zawieszenia…

…to kolejny jasny punkt na mapie testu. Mimo opcjonalnych, 19-calowych felg i niskoprofilowych opon,  RCZ całkiem dobrze radzi sobie z mniejszymi i większymi nierównościami polskich dróg. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że „nawet podczas przejeżdżania źle umieszczonych studzienek kanalizacyjnych podróżujący Peugeotem będą się czuli „mega komfortowo”, ale o sławetnym wypadaniu plomb na wybojach nie może być mowy. Naprawdę.

Peugeot-RCZ-3

Do tego jakimś cudem ostro prowadzone RCZ nie zdradza skłonności do jakichkolwiek przechyłów nadwozia. Ma po prostu dobrze zestrojone, sportowe zawieszenie z uwzględnieniem faktu, iż będzie autem głównie na co dzień i w trasę a nie wyścigi na torze.  Chociaż pewnie i na torze potrafi dać wiele radości. Żeby poznać choćby przedsmak takich wrażeń należy znaleźć mało uczęszczany, równy odcinek drogi najeżony ostrymi zakrętami i tam śmielej wcisnąć pedał gazu. Francuskie coupe wgryza się wtedy w asfalt z taką chęcią, jakby bazowało na gokarcie. Jeśli więc jesteś kierowcą lubiącym poczuć samochód, RCZ jest dla Ciebie. Integracja z autem gwarantowana.

Co ciekawe, RCZ dysponuje zaskakująco przestronnym, jak  na nieduże sportowe coupe, bagażnikiem. Może się pochwalić 321 litrami pojemności (z bardzo dobrym dostępem) lub nawet 639 l po złożeniu tylnych siedzień, na których i tak nikt nie jest w stanie podróżować. Dlatego w opcji „dwie osoby w podróży” RCZ zajmuje wysokie miejsce. Pojedziecie wygodnie i jeszcze zabierzecie ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy.

Cena, spalanie, wyposażenie. Ale nie po kolei…

Wspólnie spędzony tydzień zaowocował przejechaniem 563 kilometrów w różnych warunkach drogowych. Przyznaję, że nie była to ani razu ekonomiczna jazda. Prowadzenie testowanego Peugeota było zbyt przyjemne, żebym był w stanie zmusić się do próby jazdy „o kropelce”. Stąd dość wysoki wynik końcowy – średnie spalanie z całego dystansu wyniosło 10,3 l/100 km. Nie, to wcale nie tak dużo!

Po pierwsze, nogę miałem ciężką, po drugie – często jeździłem po zatłoczonym mieście, a jak już się wyrwałem na autostradę – też nie była to spacerowa jazda. Po trzecie – to nie jest wysoka cena za tak przyzwoite osiągi (7,5 sekundy do „setki” i 235 km/h prędkości maksymalnej).

Peugeot-RCZ-4

Wyposażenie testowanego egzemplarza było topowe. Z dodatkowych opcji warty odnotowania był genialnie wyglądający dach pokryty karbonem (3.600 zł), świetnie grający system Hi-Fi JBL (1.900 zł) czy pakiet skórzany Premium Nappa Integral, dzięki któremu wnętrze zyskuje iście królewski wygląd. Co prawda w tym wypadku trzeba się liczyć z dopłatą aż 12.000 złotych, ale naprawdę warto. Wszystkich „extrasów” nie sposób tu wymienić, zapraszam na stronę producenta. Krótko mówiąc, auto można wyposażyć w prawie wszystko, czego dusza zapragnie. Przeszkodą może być tylko zawartość portfela nabywcy.

Testowany egzemplarz „dopasiony wszystkimi bajerami” to koszt 152.450 złotych. To duża kwota, ale dostajemy za nią piękne, sportowe coupe, które zapewnia radość na wiele sposobów. Wygląd, silnik, właściwości jezdne, poziom wykończenia – wszystko to sprawia, że Peugeot w tej wersji wart jest każdej wydanej złotówki. Jeśli jesteś w stanie zrezygnować z części bogatego wyposażenia opcjonalnego i zadowolić się nieco niższą mocą (156 KM) – możesz stać się właścicielem RCZ już za 103.400 złotych! A to już naprawdę atrakcyjna cena. W ofercie francuskiego producenta jest też ekonomiczny i dynamiczny, dwulitrowy, 160-konny diesel (od 114.400 zł). Ale mimo dużej mocy i świetnej elastyczności, to już nie będzie to samo…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *