Renault Grand Scenic Bose Energy 130 – TEST

Renault Grand Scenic Bose Energy 130 - TEST
avatar
Aleksander Pławski
21 października 2015

Bohater dzisiejszego testu to dobrze znany, bardzo udany model Renault – Grand Scenic. Jakiś czas temu o jego zaletach w wersji BOSE i z wysokoprężnym silnikiem pod maską miał okazję przekonać się Rafał Pazura. Dziś w moje ręce trafiło niemal identycznie wyposażone auto, jednak jednostka napędowa jest w nim zupełnie inna. To malutki, doładowany benzynowy silnik o pojemności 1.2 litra i mocy maksymalnej 130 KM. Czy w niemałym aucie mogącym pomieścić aż siedmioro ludzi ma to sens?

Zanim jednak skupimy się nad silnikiem i jego osiągami, zapraszam do środka.

Wnętrze „Granda”

wciąż robi bardzo dobre wrażenie. Żaden z pięciu pasażerów (na razie celowo pomijam dwa dodatkowe miejsca) nie będzie narzekał na ciasnotę. I mimo, że nie jestem fanem centralnie umieszczonych zegarów, to do funkcjonalności i ergonomii wnętrza Renault nie sposób się przyczepić. Ilość różnych schowków, łatwość obsługi i dobra widoczność oraz bardzo dobre wyposażenie to największe atuty testowanego auta.

Renault-Grand-Scenic-wnetrze

Większość materiałów

użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego jest naprawdę dobrej jakości, a spasowanie poszczególnych elementów nie budzi zastrzeżeń. Pozycja za regulowaną w dwóch płaszczyznach, wygodną i multimedialną kierownicą jest bardzo wygodna, a fotele komfortowe. Nie za miękkie i nie za twarde – po prostu w sam raz. Nie mają może tak długich siedzisk, jakich bym sobie życzył, ale mimo tego podróżuje się w nich bardzo dobrze, nawet w tych naprawdę długich trasach. Dzięki opcjonalnemu zestawowi dwóch odtwarzaczy DVD w zagłówkach przednich foteli, dłuższe podróże polubią również nasze pociechy. Spodoba im się również duży, szklany dach, znakomicie doświetlający wnętrze przy gorszej pogodzie.

Scenic w wersji Grand legitymuje się bagażnikiem o pojemności 564/702 litry (kanapę można regulować). Natomiast złożenie oparć tylnej kanapy powiększa tę przestrzeń aż do 2063 litrów. To bardzo dobre wartości. Oczywiście, awaryjnie możemy przewieźć nawet 7 osób, ale po pierwsze – fotelików ukrytych w podłodze bagażnika nie można uznać za pełnowartościowe miejsca siedzące, po drugie – w takiej konfiguracji bagażnik praktycznie znika. 7-osobowość Scenica traktujmy więc bardziej jako ostateczność. Testowane auto wypada znacznie atrakcyjniej jako 5-osobowy pojazd rodzinny z dużym bagażnikiem.

Renault-Grand-Scenic-felga

Zawieszenie francuskiego minivana

jest zestrojone bardzo komfortowo. Zapomnijcie więc o szaleństwach na ostrych łukach. Kanapowaty charakter zawieszenia oraz nieco „przewspomagany” układ kierowniczy skutecznie Was do tego zniechęcą. Czy znaczy to, że Scenic jest złym samochodem? Bynajmniej. Właśnie takiego zachowania na drodze oczekuje się od sporego, typowo rodzinnego auta. Skuteczne wybieranie nawet dużych nierówności nawierzchni, komfort i cisza w każdej sytuacji – oto kolejne atuty Renault. Poszukiwacze sportowych wrażeń po prostu wybiorą inne modele.

A skoro już o wyciszeniu mowa – warto tutaj wspomnieć, że przedział pasażerski Scenica jest bardzo dobrze odizolowany zarówno od odgłosów świata zewnętrznego, jak i od pracy jednostki napędowej. I tutaj przechodzimy do clou programu – jak benzynowe, doładowane 130 koni mechanicznych wydobyte z niewielkiej pojemności poradzi sobie z nielekkim, rodzinnym autem?

Renault-Grand-Scenic-skrzynia-biegow

Otóż rzeczywiście, „papierowe” dane szału nie robią: 130 KM, 12,3 sekundy do 100 km/h i 190 km/h prędkości maksymalnej. Z drugiej jednak strony – do minivana to powinno wystarczyć. I pewnie by tak było, gdyby nie moment obrotowy, którego maksymalna wartość to skromne 205 niutonometrów. Niby dostępnych już od 2000 obr./min, ale mimo wszystko czasami to ciut za mało.

OK, nie mogę powiedzieć, że Scenic z tym motorem jest zawalidrogą – bo tak wcale nie jest. Kiedy autem podróżują 4 osoby, da się nim jeździć dosyć dynamicznie tak w mieście jak i na trasie. Trzeba tylko namachać się lewarkiem zmiany biegów. I wiecie co? Wreszcie macha się nim z przyjemnością. Nie dość, że jest bardzo dobrze umiejscowiony, to pracuje zupełnie nie po francusku. Drogi prowadzenia pomiędzy kolejnymi biegami może nie są tak krótkie, jakbym sobie wymarzył, ale poszczególne przełożenia wbija się z dużą przyjemnością. Lewarek pracuje lekko i precyzyjnie.

Renault-Grand-Scenic-zegary

Oczywiście dynamiczna jazda wymaga też ostrzejszego traktowania pedału gazu. A to odbija się na wyższym spalaniu. Jeżdżąc Renault delikatnie osiągniemy średnie spalanie rzędu 7 litrów na 100 km. To niezły wynik. Jeśli jednak zechcemy pojeździć ostrzej, średni wynik końcowy będzie bliższy cyfrze 10. Taka jest cena za wydobycie nieco życia z niewielkiego „benzynowca”. Ale i tak, jak mawiał klasyk „dramatu nie ma.”

A ile za to?

Aktualnie cennik Grand Scenica rozpoczyna wersja Energy TCe 115 KM LIFE za 78.500 złotych. Auto z silnikiem takim, jak w testowanym egzemplarzu to wydatek minimum 82.900 zł. Za tę kwotę stajemy się posiadaczami Grand Scenica w wersji LIMITED. Komu jednak mało, może zdecydować się na wersję Bose® (od 92.350 złotych). Testowane auto to właśnie taka opcja, doposażona jeszcze w kilka „bajerów”. Daje nam to kwotę końcową około 107.000 złotych. To sporo, ale w zamian też dostajemy niemało. Abstrahując od samego faktu stania się właścicielem rodzinnego, praktycznego i bardzo komfortowego auta, do naszej dyspozycji jest też bogate wyposażenie.

Renault-Grand-Scenic-BOSE

Na pokładzie testowanego egzemplarza znalazły się m.in. reflektory ksenonowe, DVD wbudowane w zagłówki, dach panoramiczny, światła do jazdy dziennej z diodami LED, system wspomagania parkowania przodem i tyłem, z kamerą cofania, stoliki typu lotniczego i kieszenie w oparciach przednich foteli oraz pełna elektryka szyb i lusterek. Jest też automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja, Bose® Energy Efficient Series Sound System, system multimedialny R-Link Evolution, 6 poduszek powietrznych, system dynamicznej kontroli toru jazdy (ESC) czy system wspomagania przy ruszaniu pod górę (HSA). Bogato.

Czy w takim razie świetnie wyposażony Grand Scenic z tak małym, benzynowym silnikiem ma sens? Owszem. Auto w takiej konfiguracji powinni docenić rodzicie, którzy codziennie przemierzają sporo kilometrów po mieście, zawożąc i odbierając swoje pociechy ze szkół lub przedszkoli. Mimo sporych rozmiarów, francuskim minivanem manewruje się całkiem sprawnie. Poza tym nie trzeba się martwić o potencjalne kłopoty z filtrem cząstek stałych, które trapią wiele nowoczesnych diesli używanych głównie w mieście. Przy umiarkowanym traktowaniu, Scenic nie zrujnuje naszej kieszeni przy wizycie na stacji paliw, a dzieciaki na pewno będą go uwielbiać za DVD, szklany dach czy rozkładane stoliki w oparciach przednich foteli.

Renault-Grand-Scenic-tyl

To, że testowane auto sprawdzi się w mieście, nie oznacza, że będzie złe w trasie. Długie podróże, pod warunkiem rozwijania rozsądnych prędkości upłyną w ciszy i komforcie, niezłe będzie również spalanie. Jest jedno „ale”: ten silnik nie jest skierowany do osób, które cenią sobie naprawdę dynamiczną jazdę. To wybór dla spokojnych głów rodziny, którym bardziej zależy na komforcie, niż sportowych doznaniach. I jeśli tylko dokonają świadomego wyboru, powinni być bardzo zadowoleni.

Aleksander Pławski

Tagi: , ,

Jedna myśl nt. „Renault Grand Scenic Bose Energy 130 – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *